Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Star Wars - Forum Role Playing Game › RPG - Aaron Kodyak
-No co Kyle, nawet chorego nie możesz pokonać? Nie baw się ze mną. Jak walczymy, to walczymy. - Aaron zrobił w powietrzu piruet z mieczem. Niemal zapomniał, że nie powinien się nadwrężać. Siły wracały coraz szybciej.-No dobra, teraz się pobawimy - ponownie przyjął pozycję obronną. Po przetestowaniu przeciwnika i własnych możliwości, zdecydował, że pozwoli mu zaatakować raz jeszcze, po czym sam rozpocznie natarcie.
Przygotowałeś się do kolejnego ataku.15 + 8 - 1 - 1 - 28 (rzut ataku) + 5 (rzut obronny) - 11 (rzut mocy) = -13 (średnie obrażenia)Kyle naskoczył na ciebie z mieczem skierowanym w twój brzuch. Spróbowałeś go odparować jednak natrafiłeś na pustą przestrzeń. Nagle doszła do ciebie myśl "Iluzja!". Poczułeś jak ktoś łapie cię od tyłu i zalewa setkami ciosów pięściami. Zawyłeś z bólu i próbowałeś się wyrwać ale na próżno. Teraz leciałeś do przodu prosto na ścianę. Nie poczułeś uderzenia, ocknąłeś się z transu dopiero leżąc na ziemi.Kyle tym czasem trzymał w ręce twój miecz świetlny powiedział:-No to się pobawiliśmy.Kyle - Zdrowie 100%, bardzo zmęczony -3 do ataku/obronyAron - Zdrowie 80%, wyczerpany -5 do ataku/obrony, cziężko oszołomiony -3 do kolejnego ataku/obrony, rozbrojony
Nie myśląc wiele Aaron spróbował użyć mocy by obezwładnić Kyle'a i wyrwać swój miecz, z zamiarem ewentualnego ataku, jeżeli akcja się powiedzie.
Skupiłeś się. Twój przeciwnik chyba nie spodziewał się ataku. Ale wyczerpanie wzięło górę. Kyle został tylko lekko odepchnięty. Teraz byłeś już załatwiony. To koniec rozgrywki.Kyle - Zdrowie 100%, bardzo zmęczony -3 do ataku/obronyAron - Zdrowie 80%, wycieńczony -7 do ataku/obrony, cziężko oszołomiony -3 do kolejnego ataku/obrony, rozbrojony
-Dobra, dobra - rzekłem - Udowodniłeś, że potrafisz wygrać z kaleką. Domyślam się, że to było szczytam twoich marzeń. Powoli zacząłem otrzepywać z kurzu płaszcz, wygładzając go przy tym. -Rewanż jak wyzdrowieję - rzuciłem niepozornie w stronę Kyla - masz jak w banku. I jeszcze jedno. Jaden miał być świadkiem mojego upokorzenia czy przyszedł tu w innym celu?
-Nie. Jaden przyszedł by zademonstrować ci technikę walki, którą on sam opracował. Dawaj młody! -Jaden wyciągnął miecz. Nagle zrozumiałeś o co chodziło Kyelowi. Jaden uzbrojony był w lancę świetlną. Nadbiegł do Kyla, wbił swoją broń w ziemię, przeleciał nad przeciwnikiem i zaczął okładać go raz jednym, raz drugim ostrzem, dodatkowo zadając mu masę szybkich kopnięć. Kyle też nie próżnował: osłaniając się mieczem i z brutalną siłą zadawał uderzenia to pięścią, to klingą. W końcu odskoczyli od siebie i machnęli jednocześnie rękoma. Fale uderzeniowe zderzyły się tworząc tumany kurzu i resztek posadzki. Gdy dym opadł widziałeś Kyla i Jadena znowu walczących w około gruzu który jeszcze przed chwilą był kolumną. Pierwszy oprzytomniał Jaden. Podbiegł do ciebie i wyszeptał:-Jak by co, to Kyle to zaproponował i to on rozwalił kolumnę jasne?
-Na się rozumieć, w końcu spuścił mi lanie. Niech ma nauczkę - powiedziałem, puszczając przy okazji oko do Kyle'a - Swoją drogą, to było całkiem, całkiem. Musisz mnie tego nauczyć... To znaczy, jak już się pozbieram. Tak se myślałem... wciąż nie wiem dokładnie, co mnie spotkało. Byłem tam z kimś, prawda? Nie mogę sobie nic przypomnieć. Odnoszę wrażenie, że coś przede mną ukrywacie. Ilekroć pytam was o to, unikacie odpowiedzi. O co chodzi? - tym razem mój ton był pewny siebie, nie znoszący sprzeciwu. Czekałem na reakcję towarzyszy, zastanawiając się, co mi powiedzą... a co zatają.
-Cóż... cztery lata temu, wyleciałeś na misję z młodą adeptką na padawana. Mieliście wykonać prostą rzecz. Niestety ktoś was zaatakował. Dostaliśmy wiadomość od adeptki i szybko wyruszyliśmy na pomoc. To co tam zastaliśmy.... -Tu głos Jadena zaczął drgać ze złości. -... było straszne. Wszędzie zniszczony sprzęt, ściany, a po środku tego bałaganu ty mamrocząc coś pod nosem. Adeptka powiedziała że napadł na was "człowiek z mieczem świetlnym" nie próbowała ci pomóc bo bardzo się bała. A to krzesło przyniosła ona. Chyba chce odpokutować grzechy. Mam też jedną dobrą wiadomość. Dorwałem jednego suk....na. Przeżyłem tylko dzięki moim technikom walki. Jednak kiedy umierał wycharknął "Jestem tylko szczeblem w drabinie do odrodzenia". -Jeszcze nie jesteśmy pewni co znaczy słowo odrodzenie, ale myślimy że jest ich około setki. Jeśli nasze przypuszczenia się sprawdzą.... będziemy widzieli początek Drugiej Wojny Klonów. -Dokończył Kyle
-Zapowiada się ciekawe... życie. Dobra, Jaden, jestem gotowy. Ucz, czego masz uczyć, pokazuj, co masz pokazywać. Potem zaś chciałbym porozmawiać z mistrzem Skywokerem... i tą padawanką. Zdaje się, że coś mi się przypomniało, ale lepiej... po prostu muszę się upewnić - spojrzałem na Jadena - jestem gotowy. Aha, myślę, że mistrz Skywoker byłby wdzięczny jeżeli nie rozwalali byśmy mu kolumn; i nie musisz dwa razy powtarzać. Jestem pojętnym uczniem.
-Taa... no to na początek mały szczególik. Kiedy jesteś osłabiony psychicznie lepiej tego nie używaj. Do tej techniki potrzebna jest odrobina uczuć, a stąd blisko już do Ciemnej Strony..... Więc zaczynamy.Styl Kash`Hull:Atak:W ataku liczą się WŁADANIE MIECZEM + 3/4 SIŁY + 1/2 ZRĘCZNOŚCI + RZUT EMOCJI (im większy tym mocniejszy atak) + (oczywiście niekoniecznie) 1/2 MOCY Obrona:W obronie liczą się WŁADANIE MIECZEM + 1/2 SIŁY + 1/2 ZRĘCZNOŚCI + RZUT EMOCJIUżycie mocy:W razie użycia mocy: MOC + 1/2 + 1/2 RZUTU EMOCJIUWAGA! W RAZIE NISKIEJ DYSCYPLINY UMYSŁOWEJ NP. WYCIEŃCZENIE, WYSTĘPUJE MOŻLIWOŚĆ WEJŚCIA W STAN FURII. W TYM CZASIE TWOJE ZDROWIE ZMNIEJSZA SIĘ O 10% A TY ZADAJESZ WIĘKSZE OBRAŻENIA. JEDNAK STAN TAKI MOŻE DOPROWADZIĆ TO ŚMIERCI LUB CHWILOWEJ UTRATY ŚWIADOMOŚCI I KONTROLI NAD SWOIMI POCZYNANIAMI. W TAKIM WYPADKU NIGDY NIE WIESZ CO ZASTANIESZ PO PRZEBUDZENIU SIĘ.Każdorazowo podczas pobytu w akademii, możesz przeprowadzić dwa treningi z mistrzem tego stylu, nad wybraną cechą.Trening zakończony sukcesem. Nauczyłeś się nowego stylu.Miecz jednoręczny + 1Lanca + 2Moc + 1Siła + 2Zręczność + 1-Według mnie Mistrz Skywalker jest teraz w sali medytacji. Możesz do niego iść. A przy okazji, wykonałeś kawał dobrej roboty na treningu. -Skwitował Jaden
-Dzieki Jaden. Doceniam twoją pomoc. - powiedziałem, po czym skinąłem głową mu i Kyle'owi na pożegnanie, po czym ruszyłem w kierunku sali medytacyjnej. Miałem sporo spraw do obgadania z mistrzem. Zresztą, chyba nie tylko do obgadania. Drogę spędziłem na rozmyślaniu. Nie myśląc wiele, wszedłem do sali bez pukania. Zresztą jak zwykle.-Witam mistrzu. Chyba musimy porozmawiać.
Skywalker siedział na ziemi. Bez otwierania oczu powiedział-Witaj Aron. Co cię tu sprowadza? Pytania, czy chcesz pomedytować?
-Myślę mistrzu, że wiesz co mnie sprowadza. Chcę się dowiedzieć więcej o tym, co mi się przydarzyło. Kim byli ci ludzie... czy to Sith'ci? To było trochę nie w ich stylu, nie dokończyć roboty... No i gdzie jest ona? Jeszcze jej nie widziałem od przebudzenia. Mam spore luki w pamięci, które trzeba uzupełnić... - spojrzałem na Skywokera - No dobra, przekonałeś mnie. Pomedytujmy trochę. Ale na odpowiedzi i tak poczekam. Powoli uklękłem i przybrałem pozycję 'lotosu'. Nie wiem ile czasu minęło, ale zacząłem sobie przypominać co raz to nowe szczegóły. W końcu wstałem.-Chyba już wiem co tam się stało. Ty chyba też wiesz, czyż nie? Muszę tam wrócić, prawda?
-Na pierwsze pytanie ci nie odpowiem. Wiem tylko to że moc jest w nich silna. A co do drugiego, to gdzie, Aron? Na Dantooine? Tam gdzie kończy się przestrzeń Nowej Republiki? Tam jest teraz Imperium. Jeśli tak cię ciągnie do misji.... mogę przydzielić ci jedną. A jeśli chcesz porozmawiać z twoją koleżanką... mogę przydzielić ci ją jako.... Padawana. Tylko do tej misji. Tylko na krótki czas. Dzisiaj przylatuje do nas jednostka specjalna 105 korpusu Marines. Bądź o 19 na sali zebrań. Masz pół godziny. Nie zmarnuj ich. -Po tych słowach Luke wziął głęboki wdech i uciszył się.
-A więc dobrze. - stwierdziłem - Ja... ja po prostu muszę tam wrócić. Rozumiesz mnie, prawda mistrzu? - Aaron bardzo potrzebował tego zrozumienia, prawdopodobnie bardziej, niż czegokolwiek innego - Muszę zrozumieć, co mi się przytrafiło. Dokładnie. Znaleźć tych... ludzi. Dowiedzieć się, czego chcą, jaki jest ich cel i co ja... to znaczy my mamy z tym wspólnego. A ona... cóż... czuję... czuję, że ona jest w stanie mi w tym pomóc. Tylko ona i nikt więcej. Tak więc będę bardzo wdzięczny mistrzu za każdą twoją pomoc w tej sprawie.
