Forum › Fantastyka › Star Trek › Pytania
Ale tego Gorna z MU (zakladajac, ze chodzi Ci o 'In the mirror, darkly') to nie wiem skad wziales To byl swojski Gorn zaciagniety przez tholian do roboty jako poganiacz, nie mozna zatem mowic jak by sie zachowywali w MU.
Ale w tym odcinku wszyscy byli lustrzani. Enterprise, Tholainie i Gorn. Tylko Defiant nie.
Tak off tematZawsze mnie zastanawiały spotkania statków w kosmosie - zawsze, ale to zawsze spotykały się na jednej płaszczyźnie.Wiadomo gdzie góra gdzie dół ... tylko że, skoro każdy z tych statków ma własne urządzenie grawitacyjne i wszystkie latają w przestrzeni na wszelkie możliwe strony to dlaczego nigdy nie widać gdy jeden z gwiazdolotów podchodzi do drugiego np. od dołu czy góry i do tego pod kątem (np. odwrócony silnikami w górę).Ja rozumiem, że dla nas ziemiaczków konieczne jest wiedzieć gdzie dół gdzie góra, ale w przestrzeni (przy przypisanym do statku przyciąganiu) to nie ma najmniejszego znaczenia.Na ilu zdjęciach pokazany jest Discovery "do góry nogami" (dla nas) w stosunku do naszej planety...Dziwi mnie to, ze względu na tkwiący w takich manewrach potencjał... nie wspominając np. o obrocie wokół własnej osi...Hm...
Generalnie rzeczywiście walka ma miejsce w jednej płaszczyźnie, ale nieraz widzieliśmy manewry w trzech wymiarach. Wielokrotnie Enterprise i Reliant w Wrath of Khan, Bird of Prey w Undiscovered Country, Bitwa z Borgiem w First Contact, bitwa ze Scimitarem w Nemesis, Statki Tholiańskie w TOS: The Tholian Web.
Co do relacji pion-poziom w ST, to najbardziej charakterystyczna jest chyba scena, gdy Defiant podlatuje do Empok-Nor, która to stacja jest przekrzywiona właśnie, co ma w widzu wywołać - i wywołuje! - wrażenie jej "urwania" 😉 A przecież w kosmosie nie ma punktu odniesienia, więc dlaczego nie podszedł do niej normalnie, z boku? ;>
"Trójwymiarowy" manewr w Gniewie Khana też się wydaje naciągany, to bardziej "zanurzenie" i "wynurzenie" niż zejście z płaskiego kursu.
@ Lakme Zauważ że grawitacja na okrętach jest pochodną tego co mamy na planetach .A na planetach ma ona jeden kierunek ( albo jak kto woli wektor ) - od jądra planety ku jej powierzchni i wyżej . Więc grawitacja na okrętach jest ustawiona tak samo - stąd zapewne statki podchodzące do siebie w ten sam sposób .
Reyden, to tłumaczy tylko dlaczego sztuczna grawitacja działa tak samo na całym pojedyńczym statku. Nie tyczy zaś istoty naszego problemu - czemu różne statki - często produkty różnych cywilizacji - zachowują się tak, jakby miały jakiś wspólny punkt odniesienia.
Może jak się do siebie zbliżają sternicy ustawiają okręty tak samo?
To się wydaje logiczne, ale nikt nigdy chyba nie wspominał "Podchodzimy do USS Galaxy, ustawić się w pozycji takiej a takiej" co najwyżej mówili że dziobem.
A nie pomyśleliście, że to po prostu ładniej wygląda dla przeciętego widza? 😛
Myślę, że to jedna z tych umownych spraw, o których widz nie ma myśleć ;)Popatrzcie - w nowym Treku jest parę momentów kiedy okręty nie są ustawione czołowo i w jednej płaszczyźnie i momentami może być trudno się połapać.
Jest coś takiego jak płaszczyzna galaktyczna. Może być wspólnym uniwersalnym odniesienia, podobnie jak centrum galaktyki jest wspólnym, głównym punktem nawigacyjnym. Rzecz jasna pozostaje kwestia przyjęcia, która strona galaktyki jest ta górna, a która ta dolna, ale to już inna sprawa.Natomiast brak manewrów 3D jest ogólnie rzecz biorąc irytujący. Szczególnie, gdy niewykorzystanie tej zdolności tchnie głupotą na odległość - np. przelatywanie przez cały układ słoneczny na impulsowej, zamiast wylecenie poza jego płaszczyznę i siu w warp. Nawet głupie "zanurzenie" i "wynurzenie" przez Kirka uważane było za wyczyn na miarę geniusza.Ale cóż, prawo filmu i ładnego wyglądania na ekranie.
W ostatnim odcinku TNG jest w miarę fajnie pokazana ta truj wymiarowość gdy Riker atakuje klingonów.
Fajnie w nowym Treku jest ukazany brak odniesienia w kosmosie, gdy Pike, Kirk, Spock i Sulu opuszczają mostek, wtedy widzimy Enterprise do góry nogami. Fajne ujęcie pokazujące, że jednak jest brak tego odniesienia, a tradycyjne pokazywanie tej płaszczyzny jest umowne. Ale parę razy w Treku pokazano przestrzeń w 3D. Wspomniany przez Zdaroma finał TNG, czy finał Voyagera gdzie wahadłowiec admirał podlatuje do Voya z dołu. Ale generalnie kosmos w Treku traktuje się jak powierzchnię oceanu.
