Forum › Fantastyka › Star Trek › Pytania
Zaczynam nienawidzić Treka i dostrzegać przewagę baśni sci-fi w rodzaju Star Wars nad technobełkotem i pseudonauką.
Heh, a mnie z kolei bardzo brakuje tego technobełkotu i pseudonauki w Gwiezdnych wojnach. Niby coś-tam jest, ale wciąż za mało 😛
Technobełkot nadaje ton i koloryt. Jest niezbedny, choc czasem może brzmieć śmiesznie. Trudno zresztą, by na statku klasy Constitution lub Galaxy wszystko działało wyłącznie za sprawa niewidzialnych mocy niebieskich. Muszą być jakies podstawy, na których widz moze się oprzeć.
Zar, chyba za bardzo wymagasz realizmu od czegoś co jest fikcją, do tego dziejącą się w kosmosie czterysta lat w przyszłości. Ale jako niefana może Ci to przeszkadzać. Technobełkot ma świadczyć tylko o tym, że załoga jest otoczona urządzeniami i technologią zrozumiałą dla nich, dla widza niekoniecznie, choć może to właśnie zrazić oglądającego.
Bez przesady. Irytują mnie błędy w stosunku do realnej nauki, świadczące o tym, że autorzy skrobali co się da, byle brzmiało naukowo. Nie mam nic przeciwko fikcyjnym technologiom i innym takie.SW tutaj ma plusa, bo się na technobełkot nie sili, chociaż trzeba przyznać, że nadrabia niekompetencją bohaterów.
SW jak sam zauważyłeś jest baśnią, tu jest dobro i zło. W średniowieczu jeździli na koniach tutaj latają okrętami gwiezdnymi. W baśniach nikt nie zastanawia się dlaczego koń galopuje. W ST owszem jest bardzo wiele niekonsekwencji względem realnej nauki, ale to w rzeczywistości sprawa drugorzędna. Scenarzyści technobełkoczą tak, jak im to jest potrzebne względem danego odcinka. Niestety, ale tak jest. W każdym razie, ja tam pseudonaukę trekową lubię.
A z punktu widzenia dobra i zła ST nie jest identyczna baśnią. Mamy dobrą, nieskazitelną, zawsze humanitarną i prawą Federacje i złe wszystko inne?Dobrze Zara rozumiem, mnie w Treku też pseudonauka koszmarnie drażniła a nie mam nawet ułamka jego wiedzy naukowej. Szczególnie mnie wkurzało pół grama antymaterii niszczące planetę, czy ile to tam było.
Heh... Powiem krótko: jeśli ktoś nie wnika, to technobełkot w ST jest jak najbardziej ok. Ale jeśli ktoś choć trochę rozumie fizykę i mechanikę... Ma dwa wyjścia: albo sobie odpuści oglądanie, albo zabawi się w farmera na buraczanej plantacji 😀 Jedno jest pewne: technobełkot oraz teorie zeń wychodzące stanowią oś fabuły jakichś 50%... Albo i lepiej... Odcinków. Jakieś siedem lat temu mnie to bawiło, teraz... Pomijam sprawę wzruszeniem ramion. My sobie możemy dywagować, spierać się, dawać niemalże doktoraty na poparcie naszych tez - a scenarzyści i tak udowodnią nam, że nasza wiedza jest guzik warta, prawa fizyki też - i że na życzenie Picarda neutrony przestaną być obojętne 🙂 Koledzy... Pozostaje nam jedynie to odpuścić i zastosować zasadę: "sensem nonsensu jest bezsens".
Zarathos - rozumiem Cię aż za dobrze... 😉
Ja mam jeszcze pytanie. A propo trekowego kanonu - co właściwie jest uznawane za kanon a co nie?Z tego co dotąd sobie ubzdurałem kanonem jest wszystko z wyjątkiem:a) TAS oprócz jakiegoś jednego odcinka, który jest kanoniczny:cool: Star Trek VPominąłem coś?
sorry.. nie chciało mi się czytać 15 stron, i to pełnych spoilerów z seriali których jeszcze nie widziałem.
Aved - 2 strony temu dyskutowaliśmy o kanonie, zajrzyj sobie.
Silver Phoenix - myślę, że przesadzasz. Technobełkot nie jest sprzeczny z nauką, bo to bełkot mówiący o nieistniejących cząstkach, zjawiskach itd. OK, możemy dyskutować np. czy istnienie podprzestrzeni jest prawdopodobne, ale nie możemy stwierdzić, że w 100% jest sprzeczna z obecnym stanem wiedzy, Jasne czasem wśród technobełkotliwych kawałków przewinie się prawdziwa fizyka i czasem w tej prawdziwej fizyce trafi się burak, ale nie tak często, żeby twierdzić, że opiera się na tym 50% fabuły. Czym innym jest wykorzystywanie treknologii przez scenarzystów jako deus ex machina.
Owszem, technobełkot stanowi oś fabularną dla wielu odcinków. Mnie też drażni to, że jedna kropla czerwonej materii niszczy planetę w jedną chwilę, ale cała kula tej materii nie radzi sobie z okrętem Nero, dopiero ostrzał Enterprise sprawia, że Narada znika w otchłani czarnej dziury. Albo że neutrina będące lewoskrętnymi cząsteczkami w DS9 nagle są prawoskrętne, bądź na odwrót nie pamiętam już niestety. Ważne jeśli ten technobełkot jest konsekwentny co i z tym w treku bywa różnie. Faktycznie, albo pozostaje się nam przymknąć oko i zaakceptować, albo wyrywać włosy z głowy, ale chyba nie warto. Taka już natura tego naszego ST.
Zadziwia mnie, ze mozna oczekiwac od serialu science fiction realizmu i stuprocentowej zgodnosci z obecnym stanem wiedzy naukowej. Serial, ze wzgledu na swoja formule, na kazda czesc skladowa moze poswiecic skonczona ilosc czasu. A jak wiemy science to nie wszystko w s-f - sa jeszcze postacie, opowiadana historia itd. Serial moze sklaniac do myslenia, inspirowac i zainteresowac ta prawdziwa nauka. I tak sobie mysle, ze jak wezmie sie pod uwage jaka liczba naukowcow na swoje poczatki przygody z nauka wskazuje sci-fi to chyba scenarzysci nie maja sie czego wstydzic.
Co do kanonu :To mamy ( mieliśmy ) 2 wersje tego co jest kanonem - jedna to ta od Paramountu a druga to wizja GR . Te wersje się z grubsza zgadzają - kanonem jest prawie wszystko co było pokazane na ekranie Filmy I - XI , TOS-VOY i ENT , także 1 odcinek TAS - Yesteryear czy jakoś tak ( ten o młodości Spocka ) .Różnice są tylko w przypadku ST V , jedna z wersji nie uznaje tego za kanon a druga uznaje ( chyba w wersji GR kanonu ST V nie jest kanoniczne ) .Swego czasu kanoniczne były też manuale techniczne poszczególnych serii , ale tak już nie jest .
Silver Phoenix - myślę, że przesadzasz. Technobełkot nie jest sprzeczny z nauką, bo to bełkot mówiący o nieistniejących cząstkach, zjawiskach itd.
Tia... Choćby stwierdzenie, że jakaś długość fali jest bardzo nietypowa we Wszechświecie (TNG). Jeśli się usunie zeń wszystkie atomy wodoru, to może taka rzeczywiście będzie. Jeśli twierdzisz, że wodór nie istnieje... 😉
To tylko jeden przykład z wielu możliwych do znalezienia.
Jasne czasem wśród technobełkotliwych kawałków przewinie się prawdziwa fizyka i czasem w tej prawdziwej fizyce trafi się burak, ale nie tak często, żeby twierdzić, że opiera się na tym 50% fabuły.
Nie zrozumiałeś mnie. Napisałem przecież, że:
Jedno jest pewne: technobełkot oraz teorie zeń wychodzące stanowią oś fabuły jakichś 50%... Albo i lepiej... Odcinków.
Gdzie Ty tam widzisz wzmiankę o tym, że 50 % fabuły opiera się wg mnie na burakach, pozostanie chyba Twoją słodką tajemnicą. 😐
