Forum › Trek.pl › Newsy › Fantastyka › Producenci Hobbita oskarżeni o rasizm
Niestety, to rzeczywiście robi się śmieszne i żałosne. Stąd niedaleko już do politycznie poprawnej wersji "Przeminęło z wiatrem", gdzie Scarlett będzie czarna, a Mammy stanie się rudą Irlandką.
Albo w filmie historycznym zobaczymy czarnego Hitlera. A wybór padnie na aktora z pięknym niemieckim akcentem.
Od dawna wiadomo, że sens politycznej poprawności został kompletnie wypaczony i służy dziś jakimś absurdalnym zagraniom, nie popadajmy jednak w skrajności. Negacja szkodliwej PP nie powinna oznaczać promocji postaw, którym w założeniach owa PP miała przeciwdziałać.
Żałosne są te pierwsze komentarze. 🙁 Co wam przeszkadza karnacja jakiejś hobbitki? W Merlinie BBC Guinevere jest Murzynką ( http://www.scifiscoop.com/wp-content/uploa...uinevere-12.jpg ). I wiecie co? Świetnie! To jest FANTASY, a nie FILM HISTORYCZNY. Powtórzcie to sobie głośno: fantasy, film historyczny. To dwie różne rzeczy. W ekranizacji LOTR i Hobbita zmieniają fabułę nie do poznania, a nie mogą zatrudnić aktorki, bo ma nieco ciemniejszą skórę?
Szkoda, że to na stronie o Star Treku - który między innymi w Deep Space 9 mocno stał przeciwko rasizmowi w każdej postaci.
Szkoda, że to na stronie o Star Treku - który między innymi w Deep Space 9 mocno stał przeciwko rasizmowi w każdej postaci.
Moim zdaniem w każdej serii.
Tutaj jednak jest inny problem, jest to ekranizacja powieści Tolkiena, który stworzył swoich bohaterów takimi a nie innymi, więc wolałbym by trzymano się pierwowzoru. Nic nie mnie tak nie irytuje jak swobodne improwizacje filmowców (chyba, że jest w tym jakiś konkretny cel).
Cross - pewnym celem filmowców może być np. artystyczna wizja. ;)Adaptacja filmowa to nie wierne trzymanie się książki (o co zresztą trudno, bo książka to nie scenariusz - wymaga cięć i przeróbek, skrótów), to osobny utwór, w którym autor musi myśleć o zupełnie innych realiach, film ma zupełnie inne tempo niż książka.
Fluor ma racje, ale Cross też. Filmy niestety zwykle nie są adaptacjami a wariacjami na temat. Czasem wychodzi to dobrze (Conan, Żołnierze Kosmosu), ale przeważnie wychodzi sieczka. Najgorzej w tym względzie wypada właśnie polityczna poprawność. Kto czytał i oglądał akta Dresdena będzie wiedział o co chodzi - jeden z bohaterów magicznie (w sumie...) zmienia się z podstarzałego, rudobrodego, barczystego białego kolesia, w szczupłego, młodego murzyna bez śladu nawet meszku na twarzy. A to wszystko dlatego, że wśród wykreowanych przez autora postaci, z których każda dostała swój opis, nie ma żadnego czarnoskórego.I z tego w mojej opinie - znaczy z wariacji na temat - robią się kłopoty. Dużo lepiej wyszłaby ekranizacja.Magnes, tu nie chodzi o brak tolerancji, a o przesadę. Najlepszy przykład, spróbuj obsadzić białego aktora np. Johna Cenę w roli takiego Blade'a czy Czarnej Pantery. Będziesz mieć rozruchy większe niż te z Paryża parę lat temu.
A ja jestem przeciwko takim udziwnieniom. Dojdzie do tego, że za kilka lat batman będzie np. czarny. Nie to, że mam coś przeciwko czarnym, bo nie mam, ale batman był i jest biały.
Powiem szczerze, że podobnie czułem gdy oglądałem pierwszy raz Voyagera.. i czarnego Volkana Tuvoka.. Od razu zapachniało poprawnością, bo nigdy wcześniej, z tego co pamiętam, nie było Volkanów o róznych kolorach skóry.. z resztą to troche głupie. Volkan jako planeta jest gorącym piekłem, i jeśli juz mieli by być czarni to wszyscy Volkanie, bo warunki na planecie wszędzie są podobne. Jeszcze brakowało tylko czarnych Romulan..albo Andorian..
Albo w filmie historycznym zobaczymy czarnego Hitlera. A wybór padnie na aktora z pięknym niemieckim akcentem.
Hahaha nie pamiętam w jakim filmie ale widziałem czarnego hitlerowca 😆 , nie wiem czy nie w Bękartach Wojny..
No faktycznie przesadziłem w tamtej swojej wypowiedzi, za co przepraszam, jeżeli ktoś się poczuł urażony.A podsumowując temat- ja rozumiem, że czasem można jakiemuś bohaterowi zmienić, wygląd, kolor skóry, czy przekonania religijne, ale są pewne nienaruszalne standardy, których modyfikować poprostu nie wolno!A wracając do Tuvoka- to czy byli w Treku gdziekolwiek indziej poza Voyagerem czarni Wolkanie?Głównie chodzi mi tu o TOS, DS9 i pierwsze 6 filmów, bo te mi jeszcze zostały do zaliczenia.
In the most recent Star Trek film, there were no black Vulcans at the highest levels of the Vulcan Science Academy. This could mean that black Vulcans are a very small minority. Yet Tuvok’s wife, T’Pel, was also a black Vulcan. And so the pool of black Vulcans couldn’t be trivially small. Or perhaps endogamy is relatively common across Vulcan ethno-somatic groups. But doesn’t this strike you as an affront to the iron laws of logic? If ethno-somatic endogamy is not particularly common, one assumes that sharp “racial” distinctions would erode over time. Maybe not. But surely this phenomenon has to be explained somehow.
The iron laws of logic do cast doubt on another hypothesis, namely that the late emergence of black Vulcans in the Star Trek universe suggests human-like discrimination against Vulcans who vary from the phenotypic norm. Granted, we’ve seen evidence of Vulcan hypocrisy before. Vulcan color prejudice would really take the cake, though — it would be in such sharp tension with everything we’ve come to know and admire about Vulcan culture as to strain credulity. Moreover, the Vulcans have been a space-faring civilization for a very long time, far longer than humans. Would they have been able to unite the planet under a cult of logic while allowing color prejudice to powerfully endure?
O właśnie o coś takiego mi chodziło- dzięki.Więc nadeszły czasy czarnych Wolkan, bo to było poprawne politycznie 🙄 No chyba, że zarówno Tuvok jak i jego żona mieli po jednym czarnym ziemskim rodzicu, co jednak wydaje mi się być mniej niż mało prawdopodobnym ;]
Aż tak dużo Wolkan nie znamy, by mówić z całą pewnością, że coś jest niemożliwe. Podobnego argumentu używano do krytyki Entka, którego dwie istotne rasy: Denobulanie i Sulibanie były nieznane w uniwersum wcześniej, choć historia była prequelem.
Hahaha nie pamiętam w jakim filmie ale widziałem czarnego hitlerowca 😆 , nie wiem czy nie w Bękartach Wojny..
Bękarty Wojny to dopiero są niepoprawne politycznie i historycznie. Ale to autorska wizja Tarantino. I niczyja inna, dlatego mógł robić co chciał, bo nie adaptował czyjejś wizji.
Ale jakby Quentin robił Hobbita... to pewnie by to zaczęło przypominać jakąś masakrę smokiem mechanicznym, zamiast bajkowej podróży Bilba. To byłby czad.
