Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Mesa › Pogaduszki
takie miejsce do pogadania.. w sumie o niczym ale zawsze to rozmowa 😀 Ja raczej unikam spoilerów, właściwie nigdy ich nie czytam. Za to obejrzałem niemal wszystkie fragmenty St xi na stronie filmu, których niektórzy (słusznie) unikają. Pominąłem tylko dwa z ostatnich, Kirk meets Uhura i Space Jump - Space Jump chcę zobaczyć w kinie a Uhurę tak jakoś bez powodu.
No nie to ja po to zakładam taki ładny nowy temat żebyś mi go przeniósł 😮 A jak założe temat ogólnie o muzyce to tez mi przeniesiesz??
Dowód matematyczny, że 1 = 21 ciasteczko = pycha2 ciasteczka = pycha1 ciasteczko = 2 ciasteczka(1 ciasteczko = 2 ciasteczka)/ciasteczko1 = 2 Ha. Udowodniłem. Bezbłędnie 😀
dla mnie 1 ciasteczko = 1/2 pychy ;)A tak na marginesie to całe to zamieszanie "zjednoczeniowe" było nastawione na flejma czy jakoś tak wyszło? Chociaż fajnie jak coś się dzieje, to jednak nie każdemu miło czytać, że "u Was to, u nas tamto", a cały wątek bezbłędnie w takim kierunku zmierzał.
Powiem Ci, że wątek dotarł tam, dokąd zmierzał - jak to ująłeś. Na jakiś czas się poddaję - ale wrócę!
Nie należy się poddawać, tylko wyciągać wnioski... jak sam już pisałem tam, o wiele realniejszy, choć wciąż trudny jest pomysł trzeciej strony - platformy startowej, która będzie po prostu aspirować do roli największego "huba" Star Trek w Polsce. Sam projekt jest bardzo ambitny, ale o wiele bardziej realny niż fuzja - z powodów, które miałeś (nie)przyjemność zaobserwować.
1 ciasteczko = obejście się smakiem, bo dziecko ma tak błagalny wzrok jak sępi...Wywód zalezny od okoliczności jest mało wiarygodny :>
Nigdzie nie było zaznaczone, że ciasteczko musi smakować akurat tobie 😛
Zdecydowanie wole nauki humanistyczne od ścisłych, tam trudniej wykazać głupotę 😉
wj może mi ktoś wyjaśnić jedną rzecz w trailerze nowego ST?? Chodzi o trzeci trailer i kwestię:Space is desease in danger. Cośtam darkness and silence.oglądam trailera po raz xxx i nadal nie rozumiem co to za słowo w miejscu cośtam 🙁
Mały powrót do przeszłości: Przygód USS Walkijem ciąg dalszy...Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń prawdziwych jest, oczywiście, (nie)przypadkowe.Czytelników uprasza się o nie linczowanie autora. Pogróżki i inwektywy proszę kierować na adres wydawnictwa ;)Czas wolno płynął w pokoju odpraw. Zebrani, jak to było w ich zwyczaju, zamiast rozpocząć codzienny porządek obrad, oddawali się różnym innym czynnościom, częściowo tylko związanym z administracją statku. FO przekrwionymi po wielodniowym braku snu oczami wpatrywał się z ogłupiałą miną w leżący przed nim pad i lekko kołysząc się w przód i w tył, z cicha mamrotał pod nosem niczym mantrę: "E`vila... E`vila..." Zakończone połowicznym sukcesem, usilne próby odczytania zaszyfrowanych prac aspirantki E`vili doprowadzały Pierwszego na skraj rozpaczy. Wstępne szkolenia dla kandydatów do Akademii, w których rzeczona brała udział, zatwierdzone zostały kilka tygodni temu przez kapitan, która po wydaniu rozkazów znikła w swojej kajucie, z rzadka jedynie dając jakiekolwiek oznaki życia. Wśród młodszych członków załogi postać dowódczyni owiana była tajemnicą. Siedzący na drugim końcu stołu Parodontax usiłował przeprogramować translator i stworzyć prowizoryczną maszynę deszyfrującą, która pomogłaby w odczytywaniu tworów E`vili. Duet chorążych, zajęty przeglądaniem różnego rodzaju programów szkoleniowych, co chwila wybuchał śmiechem. Błogą atmosferę przerwał nagły ryk:- WTF?! - gwałtowny ruch niemal przewrócił Klingonkę razem z krzesłem, na którym bujała się, przeglądając raporty. Oczy wszystkich skierowały się w jej stronę. - Mam tu serię zgłoszeń o kradzieży bielizny. Wszystkie pochodzą od kadetek.Znaczące spojrzenia i złośliwe uśmiechy podążyły ku FO.- Wolę zawartość od opakowania - sparował z uśmieszkiem Pierwszy, szybko wybudzając się z wcześniejszego odrętwienia. - Zajmiesz się tym? - Ni to pytanie, ni rozkaz skierowane było do CSO.- Mam wolną rękę? - wredny uśmieszek pojawił się na ustach porucznik.- W granicach regulaminu - z wahaniem potwierdził Pierwszy.Drzwi cicho zasunęły się za małym targiem podążającym za swą właścicielką.***- Za nim, Pysiu!Wściekle ryczący targ rzucił się w pogoń za młodym kadetem, w pędzie obnażając krwiożerczą paszczę. Nie minęła chwila, a trzęsąca się z przerażenia ofiara znalazła się na podłodze.- I co my tu mamy? - CSO sięgnęła po upuszczoną podczas upadku torbę kadeta. - Romulańskie ale? Phi, i po co było uciekać? - parsknęła z niesmakiem. - Konfiskuję. A jego do aresztu. I dowiedzcie się, skąd to ma - rzuciła w kierunku zdumionych ludzi z ochrony.Był to już siódmy z kolei kadet lądujący w areszcie. Porucznik schowała butelkę i już miała podążyć ku dalszym kajutom, gdy za plecami usłyszała głos.- Wytłumaczysz mi, co tu się dzieje? - z pozornym spokojem odezwał się FO, wychodząc z turbowindy.- Przeszukanie - odrzekła Klingonka, wcale nie przejęta chmurną miną Pierwszego.- A nieco dokładniej? - wycedził.- W skrócie, poszlaki wskazują, że przestępstwa dokonał ktoś z tego poziomu - zaczęła wyjaśniać ze znużoną miną - Dlatego zamknęliśmy dostęp polami siłowymi i przetrząsamy po kolei wszystkie kajuty, a lokatorów rewidujemy. Szczegóły będą w raporcie.- Wszystkie szczegóły? - cicho spytał Pierwszy, znacząco patrząc na skonfiskowane dobra.- To, co niezbędne, na pewno się tam znajdzie - skwitowała i po chwili namysłu dodała cicho. - Fifty-fifty? Pierwszy skinął głową.- Hmm, to może ja pomogę - odezwał się po chwili, z obleśnym uśmiechem spoglądając przed siebie.CSO podążyła za jego wzrokiem. Przed niesprawdzonymi jeszcze kwaterami stały wyprężone w pozycji 'na baczność' kadetki, czekając na rewizję.- Oczywiście - porucznik uśmiechnęła się złośliwie i skierowała się do pierwszej z brzegu kajuty. Przed drzwiami nie było nikogo. - Czy aby wszystkich zawiadomiliście? - spytała słodkim głosem swych podwładnych, którzy jąkając się, szybko potwierdzili. Ich pełne trwogi oczy wpatrywały się w powarkującego od czasu do czasu targa.Porucznik zadzwoniła do drzwi i odczekała chwilę. Odpowiedziała jej cisza.- Komputer, awaryjne otwarcie drzwi, autoryzacja G'Rosh'Ek Beta Trzy Zero. Drzwi rozsunęły się cicho, z mroku kwatery wydostawał się zapach kadzideł. CSO i Pierwszy spojrzeli po sobie i z lekkim wahaniem zanurzyli się w ciemność.- Komputer, światło. Światło zalewające pokój odsłoniło skryte mrokiem tajemnice i pobladłe twarze oficerów. - To JEJ kwatera, tak? - łamiącym się głosem spytał FO, ocierając perlący się na czole pot. - Aha, aspirantka E`vila - wykrztusiła Klingonka, która zaczynała już dochodzić do siebie po pierwszym szoku. Z niedowierzaniem zaczęli rozglądać się po kajucie. Ściany i wszystkie wolne miejsca pokryte były wizerunkami ambasadora Spocka. Na biurku spoczywała jego miniatura, a obok kubek z nadrukiem jego twarzy. W kącie pokoju znajdował się mały ołtarzyk ze zdjęciem Spocka, obok którego żarzyły się kadzidełka. Z ukrytych głośników dochodził cichy głos nagranych przemówień ambasadora.- Chcesz sprawdzić kibelek? - zapytał będący na skraju histerii FO. Wielodniowe zmęczenie nie wpływało dobrze na jego stan psychiczny, a widok kajuty aspirantki E`vili wcale go nie poprawiał.- To mi wystarczy - odpowiedziała Klingonka. - Myślę, że możemy sobie darować przeszukiwanie. Przy takim stopniu khm... zaawansowania wątpię, by miała czas i chęci na kradzież damskiej bielizny.- Zapieczętuj tymczasowo kajutę i poślij swoich ludzi po E`vilę. Niech ją odprowadzą prosto do ambulatorium. - FO łyknąwszy kilka dopalaczy powoli wracał do normy. - Dni otwarte dla kandydatów do Akademii... Kto wpadł na ten idiotyczny pomysł? - mruknął do siebie, pocierając ze zmęczeniem grzbiet nosa. - Starczy mi na razie problemów z załogą... Następna kajuta?- Wszystkie już sprawdzone. Moi ludzie zajęli się resztą.- I jak? Znaleźli coś? - spytał FO z miną zawiedzionego chłopca, wpatrując się w drzwi kajut kadetek.- Nic. To jednak nie jedyny trop. Jutro będziesz miał jego głowę na tacy - porucznik wyszczerzyła zęby w okrutnym uśmiechu. - Tymczasem zabezpieczę zaanektowane dobra. Później podrzucę twoją część - dodała szeptem, po czym wraz ze swym pieszczoszkiem znikła za zakrętem, gdzie tymczasowo, z powodu nieustających remontów, znajdowała się jej kajuta. FO wolnym krokiem poczłapał do siebie, by w końcu odpocząć.***Porucznik G'Rosh'Ek przerzuciła torbę pełną skonfiskowanych butelek na drugie ramię i raźno wkroczyła do swojej kajuty. Mały targ pobiegł do swego legowiska. Butelki wylądowały na stole, a zaraz obok nogi zanurzonej w fotelu Klingonki już przygotowującej raport z dotychczasowych działań. Ciszę przerywały jedynie pochrząkiwania zwierzaka, tarmoszącego kawałek szmaty.- Co ty tam masz? - G'Rosh'Ek przerwała pracę i zaciekawiona podeszła do ulubieńca.Z pyska targa zwisały postrzępione kawałki materiału. Bliższe oględziny i zawartośćlegowiska wskazały sprawcę niedawnego przestępstwa.***- Jeden z kanałów Jeffriesa prowadzących do szatni miał otwarte włazy po wykonywanych tam robotach. Odpowiedzialnym za to niedopatrzenie już się zajęłam - porucznik G'Rosh'Ek uśmiechnęła się złowieszczo. - Mały poleciał za zapachem, jak świnia za truflami - zakończyła opowieść i odrzuciła na bok pustą butelkę.- Widać za dużo przebywa w towarzystwie FO - szydził nieco już podpity Tim.- Swój swojego znajdzie - wtórował mu Simoun.- Nie ma tego złego... - Pierwszy nie reagując na zaczepki chorążych, pociągnął łyk romulańskiego ale i uśmiechnął się z zadowoleniem. - Hmm, taką inspekcję trzeba będzie czasem powtórzyć...- Oczywiście, osobiste rewizje kadetek w wykonaniu własnoręcznym FO? - chorąży zadrwili w duecie.- Wszelkie obowiązki wykonuję z pełnym poświęceniem - żartował sam z siebie Pierwszy. Puste butelki zaczęły z wolna pokrywać podłogę. Szczęśliwie, przechwycone od kadetów zasoby były wystarczające nawet jak na potrzeby doświadczonych w boju oficerów.***Następnego dnia... Poranek boleśnie uświadomił kadrze oficerskiej niekorzyści wynikające z nadmiernej utylizacji dóbr zagarniętych w procesie poszukiwań. Zawalona butelkami i innymi nieczystościami podłoga mesy oficerskiej była nic nie znaczącą drobnostką w porównaniu z przeszywającym zwoje mózgowe bólem, jaki wystąpił u niektórych z ofiar nocnego nadużycia. Szybko podana seria hipersprayów z dehydrogenazą pozwoliła na szczęście w niedługim czasie pozbyć się większości skutków ubocznych. Pierwszy i Parodontax wkroczyli do ambulatorium. W środku nie zastali nikogo ze służby medycznej. Ciszę pomieszczenia przerywały jedynie odgłosy pracujących urządzeń. Na jednym z biołóżek spała E`vila. Parodontax podszedł do komputera i wcisnął kilka przycisków. Po chwili na ekranie pokazała się karta medyczna śpiącej aspirantki. Oficerowie, nie bacząc na fakt, iż informacje te były poufne, szybko przeczytali opis. - Hmm, mała kapsuła wystrzelona w kierunku słońca... - mruczał pod nosem FO - ...taak, a dla akt spreparuje się jakiś wypadek... usterka chłodni... nie było jak przechować ciała...- Khm, khm - chrząknął Parodontax, przerywając rozważania Pierwszego. - Zawsze możemy ją po prostu odesłać do domu... - Do najbliższej stacji mamy tydzień przy maksimum warp - warknął Pierwszy, niezadowolony, że nie przyszedł tu sam i nie załatwił sprawy od ręki. - Innego statku nie widzieliśmy od miesiąca... Zresztą, żartowałem - dodał uświadamiając sobie, ile z jego osobistych dywagacji usłyszał chorąży.- Rozumiem, sir. - Przejście na formę oficjalną miało przypomnieć komandorowi, gdzie jest i jakie są jego powinności - W międzyczasie będę osobiście nadzorował jej postępy w szkoleniu - zobowiązał się Andorianin, by uspokoić FO.- Cóż, co cię nie zabije... - zaczął swe ulubione powiedzenie Pierwszy. - Bądź jednak ostrożny, wystarczy chwila nieuwagi, a zatrucie Trellium-D może zmienić się w przedawkowanie - dodał złowieszczo. - A przecież nie chcielibyśmy, by tak się to skończyło, prawda? - to mówiąc zaniósł się śmiechem i opuściwszy ambulatorium, skierował się do swojej kajuty, by kontynuować przerwaną wczorajszymi wydarzeniami pracę. Paradontax jeszcze przez chwilę wpatrywał się z niepokojem w zamykające się za przełożonym drzwi, po czym z ciężkim westchnieniem dotknął komunikatora.- Pani kapitan, czy ma pani chwilę...*** Zasiadłszy wygodnie w fotelu, komandor podniósł pad z nieprzeczytanymi jeszcze raportami i już miał się pogrążyć w pracy, gdy po plecach przebiegł mu niespodziewany dreszcz. Szósty zmysł dodatkowo wyostrzony szkoleniami Tal Shiaru ostrzegł go, że ktoś jest w pokoju. W ułamku chwili rozluźnił napięte mięśnie i nie dając nic po sobie poznać, kontynuował czytanie, kątem oka sprawdzając pomieszczenie.- Pierwszy, Pierwszy, Pierwszy... - usłyszał niedający się z nikim pomylić, jowialny głos Q. - Tęskniłeś za mną, drogi przyjacielu? FO przeklął w myślach i zignorował pytanie. Od czasów spotkania ze statkiem Picarda różni Q pojawiali się jak grzyby po deszczu na statkach Federacji. Ten zaś Q zdawał się mieć wyjątkowe upodobanie w U.S.S. Walkijem.- A jak ma się Parodontax? - kontynuował niezrażony Q. Pierwszy uśmiechnął się pod nosem. Wiedział już, co sprowadziło Q w jego skromne progi. Wszystkowiedzący Q chwilowo nie był tak wszechmogący, jak by chciał. Nieposłuszeństwo względem Kontinuum kosztowało go utratę większości mocy i zesłanie do Kwadrantu Alfa, gdzie w swym ułomnym, niemal ludzkim stanie obserwować miał postępy w rozwoju zamieszkujących ten obszar ras. Pozostawiono mu jedynie możliwość przemieszczania obiektów, w tym także siebie, w dowolne miejsce wszechświata, co umożliwić mu miało szybkie poruszanie się między światami i łatwe dostarczanie codziennych raportów do Kontinuum. Ku jego rozpaczy to drobne utrudnienie ograniczało go do tradycyjnych sposobów zdobywania informacji. - Chodzą słuchy, że twoja droga Federacyjka podpisuje pakt z Imperium Syfiońskim... - Q uśmiechał się słodko do komandora. - Pochwaliłbyś się staremu kumplowi...FO mało nie parsknął szyderczym śmiechem, słysząc te słowa, powstrzymał się jednak, nie chcąc zanadto irytować Q. Być może Q nie miał teraz wielkich możliwości, ale przecież czas nie miał dla niego znaczenia. Pierwszy nie chciał narażać przyszłości załogi U.S.S. Walkijem. Nie zamierzał jednak poddać się bez walki, niczym niedoświadczona kadetka drżąca przed przełożonym.- Wszystkiego dowiesz się z biuletynu Gwiezdnej Floty - odpowiedział na niezadane pytanie FO. - O, tu masz ostatni numer. Możesz wziąć ze sobą, ja już czytałem - dodał, machając ręką w geście pożegnania.- Czyli coś jest na rzeczy? - ekscytował się Q. - Czego konkretnie dotyczą rozmowy? Co na tym zyskacie?- Rozmowy mają na celu ustalenie szczegółów, zaś korzyści będą obustronne - skwitował Pierwszy. - Hmm, rozumiem, nic nie powiesz - Q zacisnął usta. - W takim razie znikam. Jeszcze się zobaczymy. A tu mały prezent na zachętę do przyszłej współpracy - Q uśmiechnął się znacząco, puścił oko i pstryknął palcami. - Do zobaczenia wkrótce - ponowne pstryknięcie zabrało ze sobą Q.- Oby jak najpóźniej - mruknął Pierwszy i zagłębił się w fotelu zastanawiając się, co też miał Q na myśli, mówiąc o prezencie. Rozmyślania przerwał mu dźwięk interkomu.
wj może mi ktoś wyjaśnić jedną rzecz w trailerze nowego ST?? Chodzi o trzeci trailer i kwestię:
Space is desease in danger. Cośtam darkness and silence.
oglądam trailera po raz xxx i nadal nie rozumiem co to za słowo w miejscu cośtam 🙁
"Space is disease and danger wrapped in darkness and silence" - google się przydaje 😉
