Osobiście także lubię Reddsa. Ale musieli byście spróbować.... specjał Zakopanego, tylko gdzieniegdzie można to spotkać.... spirytus z miodem ... tak pół na pół, w kieliszeczku ;D , drink podawany na ciepło, ze względu aby się składniki wymieszały. No ale jak to można powiedzieć ?miodzio? he he ... niejednego Volkana wyprowadził by z równowagi :wacko: .....
W Warszawie też to znają - nazywa się grypolin. Spirytus pół na pół z miodem i dodatkiem aspiryny. Najwybitniejsze warszawskie męty leczyły się tym przez pokolenia w przypadku niedomagań typu przeziębienie.
A ciekawe też, co Wolkanie powiedzieliby na ruski likier. Wiecie, co to? Bierze się spirytus, lekko podgrzewa (trzeba bardzo uważać, zeby opary się nie zapaliły) i rozpuszcza się w nim cukier, tak długo, póki nie przestanie się rozpuszczać. Potem schładza się całość i smacznego.