nigdy nie wiadomo gdzie znajdziesz trekkera 🙂
W tym tkwi jaden z uroków wszelkiego trekkerstwa. Nigdy bynm nie podejrzewała, że boyfriend mojej przyjaciółki jest trekkerem. Zawsze twierdził, że nie lubi SF, a gdy Kaśka powiedziała mu, że stałam się trekkerką, to tak się ucieszył, że przysłał mi przez nią ślicznego, futrzanego, mruczącego tribble'a i najnowszą trekową mangę. Ta ostatnia nienajgorsza, szkoda, że czarnobiała, ale trudno. A już tribble - sama słodycz.