Przed chwila przeczytałam, jak niejaki Generał przechwala się, że właśnie wywiózł swego psa dziesięć kilometrów od chałupy i zostawił. I taki ktos jest tu, na tym forum. Jeśli napisał prawdę,powinien być w więzieniu. Mój ostatni pies został przeze mnie przygarnięty właśnie wskutek takiego potraktowania przez jakąs bestie, podszywającą się niezdarnie pod człowieka. Do końca życia wpadał w panikę, gdy go spuszczałam ze smyczy - przytulał się wtedy do moich nóg i drżał jak w febrze. Czasem dostawał ataków lękowych, chował się w kąt i strach było wtedy na niego patrzeć. Gdybym dorwała jego poprzedniego właściciela, długo by nie pożył, a juz conajmniej potrzebowałby opieki dentystycznej.Nie rozumiem, po co niektórzy ludzie wogóle biorą psy do domu. Sami są mniej warci niż te zwierzeta.I prosze mi nie pisac, że wypowiadam się za ostro! Mówię właśnie tak, jak jest.