Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Mesa Pogaduszki

Pogaduszki

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,096 do 1,110 (z 3,452 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • lszekg
    Uczestnik
    #57337

    I byś nie skończył jak wykładowca Picarda.

    Slawek
    Moderator
    #57689

    Pod poniższym linkiem znaleźć można garstkę filmików wykonanych we flashu będących parodiami różnych popularnych gier komputerowych/konsolowych. Nie trzeba znać wszystkich tytułów aby załapać ironię czy żart ale takie pozycje jak Mario, Pac Man czy Tetris to chyba kojarzy każdy ;>. Osobiście polecam, uprzedzam tylko przed wulgarnym słownictwem (gdyby kogoś to tak naprawdę przejmowało ;>).

    http://egoraptor.newgrounds.com/flash/

    Sześć pakietów Awesome Compilation (w każdym po kilka krótkich filmików), dwie części Metal Gear Awesome (świetne) i parę innych.

    Aby uruchomić klikamy na pakiet/film a następnie Watch the movie.

    DarkLady
    Uczestnik
    #57977

    Czas rozruszać te Pogaduszki, bo ostatnio coś straciły na popularności. ;)Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych osób, miejsc i sytuacji jest całkowicie przypadkowe. Prawa autorskie zastrzeżone.Jeżeli chcecie się popastwić lub tylko zostawić swoją opinię, nie krępujcie się.- Załogo, mam dla was nowiny – zaczęła kapitan z uśmiechem, wchodząc na mostek. – Właśnie rozmawiałam z dowódcą stacji. Na pokładzie naszego statku możemy się teraz spodziewać dzieci.- Co?Twarze niektórych męskich członków załogi znacznie pobladły. FO gapił się zdezorientowany na uśmiechającą się pół-Klingonkę, kardasjański kadet odbywajcy szkolenie na stanowisku oficera taktycznego dokonywał w pamięci szybkiego przeglądu kalendarza, a porucznik T'Reser rzucał wokół gorączkowe spojrzenia, pocąc się gwałtownie. Dzieci? Ale co? Jak? Kiedy ostatnio byli na tej stacji?"Trzeba będzie pogadać z MegaTwo i przejrzeć stare logi transportera" - pomyślał FO. - "Tyle misji odbyło się w tym czasie, załoga się przetasowała. Nie traćmy zimnej krwi."- Wiemy kto? Wytypowaliśmy ofiarę? - szefowa ochrony zmrużyła chytrze oczy.- Jeszcze nie. Ale dlaczego zaraz ofiarę? - spytała kapitan. - Przecież to sama przyjemność. Przedszkolakom bardzo zależy na zwiedzeniu okrętu klasy Intrepid, a ponoć rzadko tu takie przylatują. Po prostu nie mogłam im odmówić.- Aaa, dzieci...! - wyrwało się z ust taktycznego.- Uff... - T'Reser odsapnął z ulgą, ocierając pot z czoła. - Znaczy wycieczka na pokładzie... Aż muszę ochłonąć z ważenia - sięgnął po butelkę romulańskiego piwa skrywaną zawsze w konsoli tak na czarną godzinę. - Że też się pani zgodziła...- Yy... - mruknęła zawiedziona porucznik G'Rosh'Ek.- To co, są chętni? - ciągnęła wesoło kapitan.- Eee, ja mam wizytę u stomatologa - wykręcił się FO.- Czyżby twój uśmiech ostatnio stracił swój blask? - zadrwiła subtelnie, wpatrując się z uwagą w uzębienie swojego oficera.- Wyślijmy DullBlade'a. Dzięki jego elokwencji przeciwnik... to znaczy dzieci szybko się zmęczą! - FO starał się odwrócić od siebie uwagę.- Może G'Rosh'Ek by poszła? - zaproponował T'Reser, lecz zaraz zamilkł widząc, jak Klingonka chwyta rękojeść noża.- Pani kapitan, nie skończyliśmy jeszcze przeglądu statku ani uzupełniania zapasów przed odlotem, a część oficerów korzysta z dni wolnych, dlatego uważam, że wszyscy pozostali powinni być na służbie - odparła CSO. - Niech przewodnikiem zostanie ktoś z kadetów.- Albo kadetek, skoro FO będzie zajęty czymś innym - dociął mimochodem taktyczny.Piętnaście minut później kadeci DarkBaby i Parodontax zjawili się w ładowni, by przywitać gości.- Jak podpadłeś? - zapytała kobieta na starcie.- Nie wiem - Andorianin bezradnie rozłożył czułki. - Niby zapomniałem ostatnio nakarmić Pysia, ale to włochate bydlę jest wszystkożerne, więc wątpię, żeby CSO zauważyła. Pewnie napchało się jakimiś śmieciami. A ty?- Niczym! Nawet nie miałam kiedy. Wiesz, w maszynowni mamy teraz pełną gotowość, bo wszędzie kręcą się mechanicy... - zrobiła minę konspiratorki.Wtem w korytarzu dało się słyszeć śmiech i kroki wielu małych nóg. DarkBaby poprawiła mundur i przywołała swój czarujący uśmiech.- Witamy na U.S.S. Walkijem. Jestem DarkBaby, a to jest Parodontax. Bardzo chętnie oprowadzimy was po naszym okręcie.- Łoo! Fajowo! - ucieszyły się dzieci. - A gdzie teraz jesteśmy?- Czy nie było z wami kogoś dorosłego?- Nasza pani powiedziała, że poczeka na nas przy wyjściu z tym miłym panem oficerem, co nas wpuszczał.Kadeci zerknęli na siebie porozumiewawczo.- No dobrze. A więc obecnie znajdujemy się w ładowni numer jeden. Stąd pójdziemy do maszynowni, a potem zobaczycie miejsce odpoczynku i rozrywki oficerów, bo przecież nie samą pracą człowiek żyje, czyli holodek - mrugnęła do swojego towarzysza - a na końcu... - zrobiła dramatyczną pauzę - mostek!- Łoo! - dzieciom aż oczy zabłysły na dźwięk tych słów.- No to ruszamy - zakomenderował Parodontax, kierując się do drzi. - U.S.S. Walkijem to okręt klasy Intrepid. Klasa ta charakteryzuje się...- Psze pana! - krzyknął jeden z chłopców. - A czemu on się nazywa Walkijem?Oczy wszystkich przedszkolaków skierowały się na Andorianina.- Yyy... No bo... - kadet podrapał się lewym czułkiem w skroń, próbując wymyślić jakąś sensowną odpowiedź.- To był pomysł jego konstruktorów. Niestety nie znamy szczegółów tej historii - przyszła z pomocą DarkBaby.Nie mogli im przecież opowiedzieć najpopularniejszej anegdoty w Gwiezdnej Flocie, kiedy to zaraz po degustacji kilku właśnie otrzymanych w skromnym prezencie klingońskich trunków admirał Hicks zbierał się za chrzczenie ich jednostki. Chwiejąc się na nogach, próbował rozbić o kadłub butelkę szampana, mamrocząc w kółko: "Nadaję ci imię...", lecz za każdym razem pchnięcie było za słabe i nietknięta butelka wracała w jego stronę. W końcu jeden z oficerów w tłumie zawołał zirytowany:- Wal kijem!Admirał wziął potężny zamach i krzyknął:- Nadaję ci imię U.S.S. Walkijem! - po czym roztrzaskał butelkę.Zszokowani oficerowie stali przez chwilę w milczeniu patrząc, jak odłamki szkła spadają na ziemię. Stało się, okręt został ochrzczony.- Lataj szczęśliwie po całym wszechświecie! - dokończył zadowolony z siebie Hicks, odwracając się do zebranych.Nie, tego zdecydowanie nie powinni opowiadać przedszkolakom...- Szkoda - chłopiec skrzywił się z zawodem w głosie. - Psze pana... - szepnął kiwają ręką, by Parodontax się schylił. - A te czułki to są prawdziwe?- Jasne. Fajne, co? - kadet wyszczerzył się promiennie.Dziecko najwyraźniej nie uwierzyło, bo naraz chwyciło jeden z czułków i pociągnęło z całej siły.- Auu! - wrzasnął Parodontax, próbując się wyrwać.Niestety uścisk był zbyt silny i mężczyzna natychmiast znalazł się na podłodze.- Ja też kcem zobaczyć! - krzyknęło kilkoro dzieci, biegnąc w stronę rozpłaszczonego na korytarzu kadeta.- Nie, nie! Zostawcie go! One są prawdziwe! - DarkBaby próbowała zapanować nad sytuacją.- Dzień dobry, dzieci - przywitał się nadchodzący FO. - Dobrze się bawicie? - zapytał chcąc odwrócić ich uwagę od udręczonego podwładnego.- Dzień dobry, komandorze - odpowiedziała kadetka, mrużąc oczy, gdyż oślepiło ją odbijające się od jego zębów światło. - Dzieci, poznajcie naszego pierwszego oficera.- Dzieeeeń dooobryyyy! - krzyknęły chórem przedszkolaki.Parodontax wykorzystał okazję i natychmiast poderwał się z podłogi. Rozcierając nadwyrężoną część ciała, mierzył zabójczym spojrzeniem swojego oprawcę.- Psze pani, a czemu temu panu komandorowi tak się zemby świecom? - zapytała jedna z dziewczynek.DarkBaby uniosła lewą brew. "W mordę jeża, co ja mam powiedzieć?" - To naturalny blask zdrowych zębów. Dzięki temu pan komandor jest jeszcze przystojniejszym mężczyzną i ma ogromne powodzenie u kobiet - tym razem pałeczkę przejął Andorianin. - Prawda, DarkBaby?- No, tak... FO łypnął z ukosa na podwładnego i zaśmiał się sztucznie, po czym spiesznie się pożegnał, wykręcając się spotkaniem.- Psze pani - inny chłopiec pociągnął kadetkę za rękaw munduru rumieniąc się. - A pani też się podobają takie zęby? - zapytał pokazując szczerbaty uśmiech. - Bo ja mam już pięć lat, a mój tata mówi, że jak mi wyrosną stałe zęby, to będę miał dziewczynę! I że to już niedługo.DarkBaby gapiła się zdumiona, podczas gdy Parodontax wybuchnął śmiechem:- Sorry, młody, ale ona woli spiczastouchych w mundurach. To tak między nami.- Natomiast ten tu kolega niebieskoskóry podlizuje się tylko oficerom - odcięła się - więc jeszcze długa droga przed tobą.- Przed tobą też - odparował Andorianin, podszedłszy do niej - jeśli ciągle będziesz przesiadywać w tej maszynowni. A mogłabyś się na przykład kręcić gdzieś bliżej mostka - szepnął konspiracyjnie, celując w nią czułkami.- Innymi słowy, obczaiłeś tą nową i nie chcesz mieć konkurencji - znacząco uniosła brew.Po chwili oboje wybuchnęli śmiechem i w tej wesołej atmosferze dotarli do maszynowni.- Dobrze dzieci, teraz wchodzimy do maszynowni. To duże pomieszczenie, gdzie pracuje wielu załogantów, więc trzymajcie się blisko nas i niczego nie dotykajcie.Cała grupa weszła grzecznie do środka. Dzieci były oczarowane. Ogromna hala, wszędzie kolorowo mrugające monitory, jakby zachęcały, żeby sobie powciskać różne guziki i na własne oczy przekonać się, jak wszystko działa. Kadeci asekuracyjnie przyjęli strategiczne pozycje na skrzydłach grupy. Jednak najbardziej fascynujący był niebieski słup pośrodku pomieszczenia, emanujący jasnym światłem. Wycieczka zbliżała się do niego jak zahipnotyzowana.- Witam w maszynowni. Jestem porucznik MegaTwo, główny mechanik - przedstawił się CEO. - To, na co patrzycie, to rdzeń warp. Właśnie przeprowadzamy jego rutynową kontrolę - wyjaśnił rzeczowo, gdy rdzeń zabuczał donośnie, po czym dało się słyszeć jakby bulgotanie wody.- Łoo! - odpowiedział mu chórek.- Może macie jakieś pytania?- A do czego som te wszyskie butelki? - zapytała dziewczynka, rozglądając się po podłodze.W tym momencie DarkBaby zdała sobie sprawę, że mechanicy ze stacji wreszcie wyszli, a większość załogi maszynowni udała się na przerwę obiadową. W maszynowni znajdowało się tylko kilku oficerów i jak zawsze trzymający rękę na pulsie MegaTwo. Nadzorował właśnie pracę nowej linii produkcyjnej, gdzie wytwarzane było niezbędne zaopatrzenie wszelkich narad dowództwa. Pod ścianą stały już dwa transportery gotowe do przewiezienia do awaryjnego magazynu. A obok kolejny, czekający na napełnienie. Najwyraźniej DarkBaby powinna była uprzedzić, że nadchodzą...- Mamy w nich chłodziwo do rdzenia - wymyśliła na prędce.- Ale te butelki som bardzo małe - dociekała dziewczynka.- Bo to są próbki. Testujemy różne warianty - brnęła dalej.Podczas tej wymiany zdań CEO nie drgnął ani jeden mięsień, natomiast Andorianinowi najpierw opadła szczęka, a zaraz po niej czułki. Całe szczęście, że dzieci się nie zorientowały.- No dobrze, to teraz zwiedzimy holodek - powiedział Parodontax, zbierając się do wyjścia, gdy pod rdzeniem znów zabulgotało, a zaufani podwładni zaczęli gromadzić wszechobecne butelki.Kadetka podziękowała formalnie, ani przez chwilę nie przestając się czarująco uśmiechać, po czym cała ekipa ewakuowała się pospiesznie, odprowadzana wzrokiem przez CEO.- W holodeku pierwszym chodzi "Bajorańskie niebo", a w drugim "Mechy3T'R" - zameldował Parodontax dokonawszy zwiadu.- Hm, myślałam, że zostawią nam jeden wolny - jego towarzyszka przeczesała włosy palcami. - Jaki wybór?- Obstawiam "Mechy". To będzie strzał w dziesiątkę - puścił do niej oko. - Uwaga dzieciaki - zniżył głos. - Teraz zobaczycie prawdziwy program szkoleniowy i oficera w akcji. Wszyscy cisza i ostrożnie wchodzimy do środka. Jak tajni agenci.- Łoo... - odpowiedział chórek szeptem, po czym podążył grzecznie za nim.W środku zastali prawdziwy krajobraz grozy i spustoszenia. Znajdowali się w zrujnowanej części bliżej nieokreślonego miasta. Wszędzie wokół pełno było gruzu ze zniszczonych budynków, gdzieś w oddali unosił się gęsty dym i iskrzyły zerwane kable wysokiego napięcia. Po przeciwnej stronie, gdzie kilka wieżowców pozostało nienaruszonych, niezgrabnie poruszał się olbrzym o kanciastej budowie i psiej twarzy z jednym czerwonym okiem, ubrany w coś, co miało przypominać złotą zbroję. Wydając z siebie głośny ryk, próbował zburzyć mieczem kolejny budynek. Wtem na sąsiednim dachu pojawiła się drobna humanoidalna postać. Wyciągając przed siebie ręce krzyknęła:- Tyranozaur!Oślepijący blask zmusił zebranych do zamknięcia oczu, by po chwili mógł im się ukazać wojownik w czerwonym obcisłym stroju, białych wysokich butach i hełmie przypominającym musze oczy.- Moc Czerwonego Rangera!- Łoo...! Go, go Power Rangers! - krzyknęły razem dzieci.- Skąd on wytrzasnął te kozaki? - szepnęła z niedowierzaniem DarkBaby.- Kto to jest Czerwony Ranger? - zapytał Parodontax.Człowieczek w czerwonym mundurku wykonał zgrabnie podwójne salto w powietrzu i wylądował niedaleko wycieczki. Następnie pobiegał chwilę w kółko, zrobił dwa przysiady, rozstawił szeroko nogi i nieskoordynowanie machając rękami wrzasnął:- Czerwona Błyskawica! Moc turbo!- Ja też chcę! Ja też chcę! Mogę być Zielonym Rangerem?- A ja Niebieskim?- Nie, bo ja! - przekrzykiwały się dzieci.- Co to jest moc turbo? - dociekał Andorianin wyrażnie rozbawiony.- Tak?! No to walka! Pikachu, wybieram cię! - jeden z chłopców rzucił kamyk w kierunku wojownika.- Blastoise, idź! - odpowiedział mu drugi, stając na przeciwko i wyjmując przenośny holoemiter w kształcie czerwono-białej kuli. - Zniszczę cię!- A ja was wszystkich ukażę w imieniu Księżyca! - zawołała dziewczynka z dwoma kucykami, wskakując na pokaźny kamień, gdy kadeci pokładali się już ze śmiechu.- A co wy tu robicie? - zapiszczał wyraźnie speszony Czerwony Wojownik, który właśnie w tym momencie zdał sobie sprawę, że nie jest sam.- Co to jest Pikachu? - nie poddawał się kadet, choć nikt nie zwracał na niego najmniejszej uwagi.- Komputer, zatrzymaj program - powiedziała DarkBaby w chwili, gdy wielki głaz rozmiaru samolotu miał spaść na głowę obrońcy świata.- Panie poru... - zaczął Parodontax tłumiąc śmiech. - Panie Wielki Wojowniku, chcieliśmy właśnie pokazać dzieciom wrota do innego wymiaru, by także mogły uczestniczyć w odwiecznej walce dobra ze złem i uratować tę nieszczęsną planetę! - wygłosił pompatycznie zapanowawszy nad łzami.- Przywołasz teraz swojego Zorda? - zapytał jeden z chłopców.- Umiesz robić Time Force? Ewoluowałeś już? - dociekał drugi.- Gdzie są inni Rangersi?- Co to jest Zord? - po raz kolejny spróbował Parodontax i znów został zignorowany.- Eee... To jest bardzo niebezpieczna międzygalaktyczna misja! - piszczał niepewnie wojownik czując, że pod wpływem taksującego spojrzenia DarkBaby dostaje wypieków. - Pozostali Rangersi już na mnie czekają. Wy niestety nie możecie w niej uczestniczyć, bo... zagraża to ciągłości tej linii czasowej! - wybrnął.Kadetka wykrzywiła usta w grymasie drwiny.- Wracajcie natychmiast do swojego wymiaru! - nie mając czucia w nogach, Czerwony Ranger wykonał tylko kilka zamaszystych ruchów rękami, sapiąc złowrogo.- Czas się ulotnić - kadetka trąciła łokciem kolegę. - Policz narybek.- Liczyłem. Dwanaście sztuk żywego inwentarza.Głośniej zaś dodał:- Uwaga załoga! Musimy się zastosować do Pierwszej Dyrektywy. Czas na ewakuację.Cała ekipa czmychnęła czym prędzej z holodeku, zostawiając roztrzęsionego wybawcę planety zupełnie nieświadomym klęski wiszącej nad jego głową.- Rozlokujcie po dwie butelki w każdej konsoli. Reszta do magazynu w ready roomie. I zwijajcie się, załogo, wolne należy się nam wszystkim – komenderowała kapitan. – Zebraliście wszystkie puste?- Tak jest – młody chorąży biegał po mostku, starając się nie wypuścić spod pachy kilku ściskanych butelek, podczas gdy porucznicy G’Rosh’Ek i MegaTwo sprawnie uzupełniali braki.Tymczasem korzystający z chwilowej wolności Pysio, przyszedłszy za swoją panią na mostek, był właśnie ścigany po całym mostku przez oficera taktycznego za kradzież świeżo dostarczonego trunku. Widać, że wiedział, co dobre i że nie pierwszy raz miał do czynienia z kapslami. Spacyfikowawszy kolejny, pochłeptywał z gwintu w ramach przerw w pościgu, gdy goniący go kadet nie wyrabiał na zakrętach.- Zapasy uzupełnione – zameldowała CSO. – Możecie zabrać kontenery. Pysio, koniec biegania, chodź tu! – przywołała targa, litując się nad zadyszanym taktycznym.W tej samej chwili drzwi turbowindy otworzyły się i wysiadła z niej wyieczka przedszkolaków. Na widok tak dużej grupy ludzi zwierzę zakwiczało z przerażenia, zacisnęło mocniej szczęki na szyjce butelki i rzuciło się do ucieczki, kierując się wprost na kontener z pustymi butelkami.- A oto dotarliśmy na mostek – uśmiechając się DarkBaby objęła ręką pomieszczeni i zamarła na chwilę, zrozumiawszy sytuację.- Łapcie go, bo zrobi sobie krzywdę! – krzyknęła porucznik G’Rosh’Ek.Kapitan ruszyła jej na pomoc, podczas gdy CEO wraz z chorążym czym prędzej wypchnęli transport do ready roomu. Wszystkie dzieci skupiły uwagę na dziwnie czkającym zwierzęciu, które za wszelką cenę chciało uciec ze swoją zdobyczą.- Co to jest? – zapytał szczerbaty chłopiec.- Klingoński targ – wyjaśnił Parodontax.- Co?- Taki szczególny pokemon – odpowiedziała DarkBaby. – Należy do naszej szefowej ochrony.- Pokemon?! – zainteresował się drugi chłopiec. – Ja też takiego chcę! Pokeball, idź!Czerwonobiała plastikowa kula trafiła przerażonego Pysia prosto w czoło. Zwierzę chrząknęło głośno, zacharczało i wypuściwszy z pyska opróżnioną już butelkę, natarło na swego prześladowcę.- Pysio! Dosyć tego, chodź tutaj!Na ostry dźwięk głosu swojej pani półkolem otoczony przez dzieci, z tyłu zablokowany przez kapitan i CSO, targ przyhamował zadkiem i wytraciwszy impet w połowie odległości, skierował się posłusznie ku pół-Klingonce, smarknąwszy uprzednio w kierunku wycieczki.- Czy on pije chłodziwo do rdzenia? Nie zaszkodzi mu? – dziewczynka z kucykami wskazała palcem na samotnie leżącą zaślinioną butelkę z resztami niebieskiego płynu w środku. – Bo ja czytałam, że to by człowieka zabiło. Zresztą żadne inne żywe stworzenie nie powinno tego pić.Na mostku zapadła cisza. Załoga z konsternacją przypatrywała się dziewczynce. Targ korzystając z okazji, podkradał się powoli do ready roomu, starając się tłumić czkanie. Kapitan próbowała ogarnąć sytuację i już zamierzała coś powiedzieć, gdy stojący z tyłu Parodontax wycelował czułki w plecy DarkBaby.- Yyy… Nie, nic mu nie będzie – zreflektowała się kadetka. – Dzięki temu będzie miał więcej punktów obrony przed pokemonami ognistymi. Teraz musi przyswoić tę dawkę w spokoju, żeby później mógł trenować – błysnęła uzębieniem rumieniąc się nieco.- Łoo, ale ekstra! A gdzie można takiego złapać? – dociekał szczerbaty chłopiec.Kapitan wymieniła zdziwione spojrzenia z pozostałymi oficerami, po czym znów przeniosła wzrok na kadetów.- Sprawdzę, czy wszystko przebiega zgodnie z procedurą – MegaTwo zagarnął Pysia i wycofał się z mostka, gdy w tym czasie porucznik G’Rosh’Ek transportowała awaryjnie kontener z ready roomu.- Dziko żyją jeszcze na odległych planetach Kwadrantu Beta – zmyślała DarkBaby. – Ale wiecie, że to nie są bezpieczne misje, prawda?- Tak! Dlatego zamierzam wstąpić do Gwiezdnej Floty i złapać takiego podczas mojego pierwszego zwiadu!- No nie wiem, czy to się uda… - mruknął pod nosem Parodontax.- Ja też! – krzyknął inny z chłopców. – Mój dziadek miał rację! To najbardziej odjechany okręt we Flocie! Tylko tu służąc można złapać pokemona, z którym na pewno wygra się wszystkie turnieje po tym, jak on opije się chłodziwa do rdzenia! Normalnie ekstra!- A kim jest twój dziadek? – podpytała subtelnie kapitan.- To admirał Hicks! – rozpromieniło się dziecko, podczas gdy ona lekko pobladła.Doczekawszy się, aż drzwi turbowindy zamkną się za wycieczką, która przyspieszonym trybem obiegła mostek i dowodzona przez kadetów schodziła właśnie ze statku, kapitan wzięła głęboki oddech i zapytała:- To co to jest ten „pokemon”?

    OmegaOne
    Uczestnik
    #57985

    rotfl ;> ogólnie lekkie i pocieszne 😉 przewidziany cd?

    fluor
    Klucznik
    #57987

    Bardzo udany come back 😀

    Piotr
    Klucznik
    #57989

    Ja juz sie wypowiedzialem czesciowo na privie, ale i tu pare slow powiem. Opowiadanie sprawilo ze od poczatku do konca usmiech nie znikal mi z twarzy. 🙂 Wrecz rozwalila mnie nazwa U.S.S. Walkijem, bo nie dosc, ze brzmi podobnie do oryginalu (Valkyrie), to jeszcze ma swoja historie. Dzieci byly fajne 🙂 zwlaszcza ich pytania i meczenie Fluo... Parodontaxa. ;> Niepokoi mnie tylko troche tak bogata wiedza autorki na temat pokemonow i power rangers. ;P No i bardzo ciekawy jest fakt, ze znala tyle faktow z ircowego zycia zalogi - zaloze sie, ze na mostku ma szpiega. ;>

    lszekg
    Uczestnik
    #57993

    USS Walkijem? Mi na początku skojarzyło się z "Walki Dżem" ale Pysio dla mnie był najlepszą postacią z całego opowiadania.. no może oprócz admirała Hicksa

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #57996

    Po przeczytaniu tego opowiadania w wyobraźni stanęła mi mina Picarda gdyby Wolf przyprowadził Targa na mostek. 😀

    Slawek
    Moderator
    #57997

    Jak za dawnych czasów, genialne opowiadanie DarkB... DarkLady ;>. Nie tylko zapewniło ono ogromną dawkę humoru ale było świetnie napisane, bardzo obrazowo i pomysłowo, co także jest wielkim plusem. Podobnie jak inni czekam na ciąg dalszy ;>

    A i jeszcze cytując kadeta flu... Parodontaxa:

    - Kto to jest Czerwony Ranger?

    ;>

    DarkLady
    Uczestnik
    #58085

    Dziękuję za komentarze. 🙂 Czy kiedyś powstanie jeszcze jakiś epizod? Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję. Tymczasem zachęcam wszystkich do pisania, jeśli tylko macie pomysł na kolejne "odjechane" perypetie załogi.Piotr, a czego sie obawiasz? Zajrzyj na Wikipedię i jak się doedukujesz, możemy stoczyć walkę w pokemona 😎 (o ile w ogóle znajdę dyskietkę z savem i komputer, który ma stację dyskietek 😆 ).Czerwony Ranger to ponoć ten najlepszy, ale ja się na tym nie znam. 😛

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #58120

    Ha zostalem oszczedzony 😉 Ale opowiadanie swietne - usmialem sie strasznie. Gratuluje i czekam na kontynuacje 😉

    fluor
    Klucznik
    #58121

    Oszczędzony? Skoro tak mówisz 😛

    Piotr
    Klucznik
    #58127

    No oczywiscie ze oszczedzony. Ale bez obaww, DullBlade bedzie mial jeszcze swoje 5 minut. A moze nawet 15. ;>

    Slawek
    Moderator
    #58681

    http://portal.wecreatestuff.com/portal.php - Portal w wersji flash. Kolejna gra z serii "jeszcze tylko jeden poziom...". Ale spokojnie, tych jest zaledwie 40 i prawdę mówiąc stanowią większe wyzwanie zręcznościowe niż intelektualne.

    Dla osób nie w temacie, Portal to gra logiczna wydana przez twórców Half-Life w której musimy pokonać poziom tworząc sobie tytułowe portale w ścianach dostając się tym samym w niedostępne z pozoru miejsca. Przeszkadzają nam zapadnie, pułapki czy wieżyczki strzelnicze. Wersja flash wykonana jest bardzo starannie i w przeciwieństwie do oryginału całość oglądamy z boku, co też ułatwia orientację. Osobiście polecam, choć całość można skończyć w dość krótkim czasie.

    Slawek
    Moderator
    #59207

    Angry Video Game Nerd przygotował kolejny filmik, w którym tym razem obejrzeć możemy recenzje starych gier Star Trek, z dużym naciskiem na 25th Anniversary. Osobiście polecam.

    Dla osób nie w temacie, Angry Video Game Nerd to cieszący się niemałą popularnością kontrowersyjny recenzent starych gier na różnorakie platformy sprzętowe. Jego filmy choć pełnią rolę informacyjną, to przepełnione są ogromną dawką humoru. Warto odwiedzić jego oficjalną stronę, na której znajdziecie odnośniki do pozostałych recenzji - http://cinemassacre.com/AVGN/Nes_Nerd.html .

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,096 do 1,110 (z 3,452 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram