Zgadzam się z Baruszem.
Wojna może przynieść jedynie straty obu stronom. Korea Północna nie jest jeszcze tak silna, żeby mogła w zadowalającym tempie wejść na południe i usadowić się, zanim Wujek Sam zdecyduje przetrenować grupy bojowe lotniskowców. To nie lata pięćdziesiąte, Rosjanie nie pomogą, a Chiny mają zbyt wiele do stracenia pod względem gospodarczym.
Jedyne czego można się naprawdę bać, to nuklearny atak terrorystyczny w postaci bombki pod pokładem jakiegoś frachtowca (niekoniecznie pod flagą Korei Północnej), wchodzącego właśnie do któregoś z portów USA. Albo i paru.
Jedyną niewiadomą dla mnie pozostaje powód, dla którego młody wilczek tak głośno ujada. Oświadczenie o ponownym uruchomieniu kompleksu nuklearnego... Nie, to się po prostu prosi o posłanie Tomahawków.
I tak się to zapewne skończy, prewencyjnym atakiem na instalacje nuklearne przeprowadzonym przez nieznane, aczkolwiek imperialistyczne siły.
Dobra, serwer wstał, koniec pitu-pitu...