To jest naprawdę niesamowite, Barusz. Pierw dyskutujesz o religii, próbujesz pokazać, że ma ona sens, że jesteś wierzący, ale gdy musisz wycofać się z tej dyskusji, to w innym miejscu te ideały nagle wyłączasz i obrażasz swoich rozmówców. Nie wiadomo przez to, czy jednak nie wierzyłeś w to, czego broniłeś, czy teraz przestałeś.
Nie musiałem się wycofać, skąd taki pomysł? Uznałem, że dalsze pisanie jest bezsensowne - serio nie widzisz dlaczego? - ale czytając, owszem, można dobrze się bawić.
I, zaznaczyć trzeba, do pewnego momentu jest tam dydskusja o religii, w której widać tan dystans cywilizacyjny między oboma stronami.
Ale może po kolei, bo tak to będziemy pisać o wszystkim i o niczym. Więc - skąd pomysł, że musiałem się wycofać?