Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Mesa › Pogaduszki
Właśnie kończy się kolejny seans First Contact. "Resistance is futile" w wykonaniu Daty jest jednak genialne. I nie wiem może jednak jestem jakiś dziwny, ale scena pierwszego kontaktu niezmiennie mnie wzrusza 🙂
A ja uważam FC za jeden wielki burak - szczególnie Cochrane z budową statku w garażu - absurd jakich mało, co może kupić tylko ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o tym, ile precyzji, środków i robotników wymaga budowa byle promu.
Największym burakiem dla mnie jest, niestety, zachowanie kapitana Picarda i jego zawziętość w stosunku do Borg.
Największym burakiem dla mnie jest, niestety, zachowanie kapitana Picarda i jego zawziętość w stosunku do Borg.
No, z tym akurat można by polemizować. Asymilacja i deasymilacja były traumatycznymi doświadczeniami, a świadomość, ile zła narobił jako Locutus, na pewno nie była dla Picarda komfortowa. Myślę, ze jego wściekłość i pragnienie zemsty były akurat bardzo ludzkie.
Fluor:
Bo ja wiem? Patrząc na całe TNG, to nikt inny do tego stopnia nie zalazł mu za skórę. Dolicz też świadomość, że jest się architektem śmierci federacyjnych załóg pod Wolf 359... Być może nawet przyjaciół...
Do tego dochodzi wiek - na starość człowiek się zmienia 😉
Eviva: mimo wszystko w serialu podchodził do tematu w bardziej stonowany sposób. Przypomnę: strzelanina na holodeku i rozbicie szafki z modelami okrętów? No chyba że wraz z upływem czasu coraz bardziej mu odbijało 😉
Po takich przejściach każdemu mogło cokolwiek odbić.. Picard nie jest z żelaza.
"Resistance is futile" w wykonaniu Daty jest jednak genialne. I nie wiem może jednak jestem jakiś dziwny, ale scena pierwszego kontaktu niezmiennie mnie wzrusza 🙂
Tu mam podobne odczucia :yes:
A ja uważam FC za jeden wielki burak - szczególnie Cochrane z budową statku w garażu - absurd jakich mało, co może kupić tylko ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o tym, ile precyzji, środków i robotników wymaga budowa byle promu.
Częściowo się zgadzam ale nie do końca to prawda. Ten pierwszy statek z warp był budowany raczej w silosie rakiety balistycznej gdzie muszą się znajdować odpowiednie urządzenia do konserwacji, nadzoru i diagnostyki. Dla mnie raczej najmniej prawdopodobne jest to że zbudowała go tak mala grupa osób i że główny konstruktor zrobił to jeśli nie wyłącznie to głównie dla pieniędzy. Takich przełomowych wynalazków prawie nigdy nie tworzą Ci którzy na pierwszym miejscu stawiają pieniądze. No chyba że odkryją coś przez przypadek niemalże 😀
Po takich przejściach każdemu mogło cokolwiek odbić.. Picard nie jest z żelaza.
I bardzo dobrze że chociaż raz stracił panowanie nad sobą. To czyni go bardziej ludzkim i naturalnym. Przecież prawie we wszystkich odcinkach kreują go na absolutnie nieomylnego i nieustraszonego bohatera. To trochę za bardzo go odrealnia 😀
Nawet jeśli to by ł silos rakiety balistycznej - czy Ty wiesz, ilu prób i testów wymaga nawet zwykła kapsuła? Do tego potrzebny jest ogromny zakład i to nie jeden. Jeśli normalny helikopter składa się z ok. 39 tysięcy części, to wyobraź sobie, czego potrzebuje statek kosmiczny, który musi stawić czoła próżni, meteorom, szybkości i jeszcze podtrzymać życie. Absurd do kwadratu, może nawet do sześcianu.
Oczywiście masz rację 🙄 ale na potrzeby akcji filmu musimy założyć że statek konstruktor odziedziczył już wcześniej od NASA lub wielkiej prywatnej kosmicznej firmy transportowej, a rakietę nośną od armii i jedynie domontował do statku silniki warp które sam skonstruował 😉 W końcu wkrótce po nuklearnej wojnie walało się wiele bezpańskiego zaawansowanego technologicznie sprzętu w różnych miejscach :DPoza tym rzeczywiście mogło być też tak, że jeszcze przed wojną konstrukcja statku była prawie gotowa ale nie zdążył przeprowadzić testów, więc zrobił próbę po wojnie gdy statek był już przetransportowany z zakładu produkcyjnego do silosa startowego 🙄
Doszukiwać się sensu w treku? Zwłaszcza w filmach? Khhh 😀
Nie dorabiajcie ideologii tam gdzie jej nie ma. Zefrem stworzył napęd warp, załóżmy, że wszystkie testy miał za sobą i statek był gotowy do startu, z resztą nie wiemy ile osób go konstruowało i kim są ludzie których widzimy na ekranie. Ja po prostu lubię tą scenę i tyle. Scenę przylotu Volkan. A Picard, chyba nigdy wcześniej nie był bardziej ludzki niż w filmach, poczynając od Pokoleń. Akurat jego zawziętość względem Borga jestem w stanie zrozumieć. To człowiek z krwi i kości, osobista vendetta w końcu wzięła górę po tylu latach. Facet się zwyczajnie zatracił.
To dobrze bo ja USS Przedsiębiorczość nie zapomnę nigdy. 😀
Chyba nie powiesz, że tak przetłumaczyli Enterprise. Nie, to nie prawda, nie wierzę... 😆
A FC to mój numer 2 po Wrath Of Khan 🙂 Bardzo lubię ten film.
