Dawno, dawno temu, Eurowizja miała jakąś tam wartość. Piosenki fajne i melodyjne, oceniane obiektywnie (podobno jurorzy dawniej mieli kontakt wyłącznie z wersją audio - nie widzieli co się dzieje na scenie). Teraz mamy do czynienia z kolorowym kiczem ocenianym wedle preferencji politycznych, albo według wyglądu/wygłupów na scenie. Nie mówię, że nic fajnego się nie trafi, ale i jeżeli już to przepadnie.