A ja w życiu kutii nie jadłem...
Ja jadłam raz, i zapadła mi w pamięci. Lubię bakalie, lubię mak, lubię ziarenka... Powinno wyjść ok 🙂
Ja kiedyś miałam dziesięciocentymetrowe. ;D I biegłam w nich do tramwaju! 😛 Po lodzie. 😛 Nie raz. 😛
Tendencje samobójcze? 😐
jak na tak krótką przyjemność jest cholernie dużo roboty - o ile się nie ma elektrycznego młynka.
Jak się ma robota kuchennego - bzzzzzzzzzzzzzzzt i orzechy posiekane, grrgrrrbzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzt i suszone owoce posiekane...
Tylko potem z myciem trochę babrania się 😉
Kocham tą maszynę!
Mały chorowitek natomiast pojechał do szpitala. I jak tylko zobaczył biały fartuch poczuł się lepiej, ale na obserwacji został. Od cioci Manul na pocieszenie dostał misia, którego miał dostać jutro.
Trzymam kciuki, że mu całkiem przejdzie, oby go jutro puścili 🙂
Maluchy się potrafią szybko zbierać...
Ale melisę i tak polecam, nie darmo jest w mieszankach herbatek dla mam, ciocie też ukoi 🙂
Argh..., teraz to się mogę utopić w niestężałej żelatynie z karpia w galarecie...
Testujesz tak każdą potrawę?