Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Mesa › Pogaduszki
'Wolę zawartość od opakowania'. Fetyszyzmow wiec nie wymyslaj.
Tam gadanie, czasem rozpakowanie dostarcza tyle samo radochy (albo i więcej), co zawartość 🙂
Zresztą opakowanie jest często miła pamiątką...
Dobra dobra, już nie wymyślam 😉
Pytanie na czasie. Jak sądzicie kiedy Star Trek może pojawić się na DVD? To chyba nie jest jakaś odległa kwestia czasu?
Mniej więcej jakieś pół roku.
Tam gadanie, czasem rozpakowanie dostarcza tyle samo radochy (albo i więcej), co zawartość 🙂
Zresztą opakowanie jest często miła pamiątką...
Dobra dobra, już nie wymyślam 😉
'Wymyslam'? Mi to wyglada na wspominanie. ;>
'Wymyslam'? Mi to wyglada na wspominanie. ;>
Powiedzmy, ostatecznie Boże Narodzenie nie było aż tak dawno temu 😛
Mam zaszczyt przedstawić kolejną część przygód USS Walkijem (DarkLady, mam nadzieję, że się nie obrazisz, że tak bez pytania :blush: ), może i jest nieco chaotyczne, ale to chyba tak jak autor :)Oczywiście wszelka zbieżność zdarzeń i osób z rzeczywistością jest przypadkowa 🙂 (tj. nie bić po oczach)EnjoyKolejna butelka po romulańskim Ale zabrzęczała uderzając o podłogę i dołączając do kolejnych. Tym razem skończyła centymetry od głowy śpiącego smacznie na środku mesy FO.-Mógłbyś trochę... no... uważać – rzekł nie bez problemów Quinus, patrząc na Paradontaxa, który to właśnie opróżnił ostatnie piwo – mogłeś go... uszkodzić – dokończył kadet, po czym dołączył do FO.-No ładnie, trzeba by ich sprzątnąć zanim ktoś tu wpadnie... - rozmyślania Andorianina przerwało wparowanie do mesy Pysia. Panika zawładnęła Paradontaxem i po chwili zdecydował, że najlepszym wyjściem będzie dołączyć się do dwójki towarzyszy. Cichy pad nastąpił dosłownie na sekundy przed wejściem do mesy CSO – starczy rzec, że nie była w najlepszym humorze.-Wy perfidne pijaki! - krzyknęła ogarniając wzrokiem pomieszczenie i niby to przypadkiem zamachując się w kierunku Paradontaxa jedną z dolnych kończyn – P'tah! Że pijaki, to nie mam nic przeciw, ale że mnie nie zaprosiliście... może chociaż... - G'Rosh'Ek zaczęła rozglądać się po mesie w poszukiwaniu choć jednej pełnej butelki, tej jednakowoż brakowało – Nie no, tego za wiele. Ja im dam...Pierwszą myślą FO, gdy już się obudził, była refleksja, że nie powinien wstawać. Czuł, że zaczyna rozumieć, jak czuje się człowiek, który przeżyje wypadek w transporterze i źle się zmaterializuje.Drugą myślą która go naszła, było - gdzie on do cholery jest i jak się tam znalazł?Trzecią myśl przyszła niespodziewanie - zdecydowanie nie powinien był się budzić. Niestety, nie sposób zmienić przeszłości... a właściwie można, ale to cholernie skomplikowane. Wysilając się niczym Herakles udało mu się podnieść jedną z powiek na kilka sekund i zdążył się zorientować, że śpi na stosie butelek. Niestety, owa krótka chwila spowodowała całkowite wyczerpanie i ponowne odejście FO w świat snów – ku niewyobrażalnej uldze jego szarych komórek.Następną rzeczą, którą usłyszał, były jakieś podniesione głosy... po chwili wychwycił też ciche potakiwanie... skupiając resztki trzeźwości umysłu zdołał wyróżnić spośród nich głos CSO i Quinusa.-Przepraszam... to wszystko wina FO – tłumaczył młody kadet.-On też dostanie za swoje – moment ciszy zasugerował pierwszemu, iż kobieta właśnie się uśmiecha - Skąd wzieliście kontrabandę? - zapytała groźnie.-Ale... kiedy ja nie wiem...-Nie wiesz? Nie wiesz!? Paradontax! - przerażający wrzask rozdarł powietrze, FO cicho stęknął – O, obudził się – FO usłyszał, jak ktoś się do niego zbliża. Wolał jeszcze nie podnosić powiek. Właśnie sobie przypomniał, co stało się ostatnio.-Co do cho... - odezwał się po chwili, lecz nie dane było mu dokończyć. Pierwszą rzeczą, którą zanotował jego umysł, był głuchy odgłos typu 'plask'. Dopiero po kilku sekundach trawienia informacji jego komórki zanotowały ślad pięści gdzieś na twarzy. Ponowne stęknięcie. Otworzył oczy.-G'Rosh'Ek, za uderzenie starszego stopniem oficera idzie się do brygu! - powiedział FO starając się brzmieć tak poważnie, jak tylko się dało. Na twarzy CSO pojawił się szelmowski uśmiech.-Och, przepraszam, to w takim razie pomogę ci, a ty o wszystkim zapomnisz, ok? - zapytała, po czym zaczęła ciskać pustymi butelkami o ścianę, tworząc przy tym spory hałas. Ponowne stęknięcie. - Ciesz się, że nic nie powiedziałam pani kapitan.Mniej więcej w tym momencie do pomieszczenia wparował zasapany Paradontax.-O, dobrze, że już jesteś. Gotowe? - zapytała CSO. -Ty chyba nie wiesz jak ciężko czyści się legowisko targa. Swoją drogą, świetną masz tę operę Khanga... -Nie podlizuj się... A, właśnie. Skąd mieliście romulańskie Ale?-No, ja nic nie wiem... - zaczął Paradontax. Pysiu zaczął wyraźnie warczeć patrząc na właścicielkę.-Chcesz sprzątać to legowisko przez następne pół roku? - rzuciła groźnie G'Rosh'Ek.-FO załatwił! - na twarz CSO po raz kolejny wstąpił uśmiech.-Zdrajca! - wyszeptał FO. Zaczął z wolna podnosić się z podłogi.-Wiedziałam! Wziąłeś to z naszych prywatnych zapasów. Nie wybaczę ci tego. Zemsta będzie słodka! – definitywnemu podniesieniu się na nogi FO przeszkodził Pysiu, a właściwie jego pysk który niebezpiecznie zbliżył się do twarzy pierwszego. Targ najwyraźniej poczuł smakowity powiew Ale.-A ty... - G'Rosh'Ek popatrzyła groźnie na Quinusa – dla ciebie będę miała specjalną karę. Słyszałeś o E'vili?-Biedny Paradontax. Nasza klingonka tym razem zaszalała – rzucił melancholijnie Tim.-Ano – odparł Simoun – Mi chyba jednak bardziej żal Quinusa. Pomagać E'vili w przepisywaniu? -FO go z tego wyciągnie. Przecież to on załatwił piwo – na twarz Simouna wstąpiło zdziwienie.-Jak to on? Przecież G'Rosh'Ek mówiła, że to FO.-Wierzysz w to, co dla ciebie wygodne. To zresztą udowodnione. Popatrz zresztą... - Tim uśmiechnął się złośliwie – Paradontax rano mówił, że legowisko Pysia pachnie całkiem nieźle... a FO wciąż myśli, że wszystkie kadetki na niego lecą.-No tak, coś w tym jest. Właściwie, to co oni oblewali? - zapytał z zaciekawieniem Simoun.-FO uwolnił się od E'vili. Czy to nie wystarczający powód? - Tim uśmiechnął się.-Widzę, że nie słyszałeś najnowszych wieści. Odkąd Quinus zajmuje się pomaganiem jej, została częściowo przywrócona do dawnych obowiązków. Z polecenia kapitan robi za adiutatnkę pierwszego – po tych słowach Tim parsknął śmiechem. -G'Rosh'Ek umie się jednak mścić. Lepiej z nią nie zadzierać... - rozmowę dwójki Kardasjan przerwał nadbiegający Pysiu...-Jak on to zrobił? - zapytał wielce zaciekawiony MegaTwo – Gdyby inni poznali tę technologię... to zmieniłoby równowagę sił w tym kwadrancie.-Mi to mówisz? Najciekawsze jest to, że on chyba sam do końca tego nie wie – odparł FO – W każdym razie to przełomowe odkrycie... na miarę napędu WARP.-Ano... - przytaknął MegaTwo – mówisz, że ten replikator wciąż działa?-Powinien – stwierdził pierwszy – przynajmniej z tego co pamiętam. Sęk w tym, że nie wiem, jak się do niego dobrać. Tylko Quinus wie, jak go używać we właściwy sposób.-Jeśli można go użyć – MegaTwo przyjął postawę urażonego – to ja to potrafię.-Tylko go nie rozwal. To nie rdzeń WARP, drugiego nie będzie! - rzucił całkiem serio FO. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek ktoś wymyśli sposób replikacji romulańskiego Ale...Czerwony alarm oderwał FO od codziennych obowiązków. Gwoli ścisłości, obudził go. Bez chwili wytchnienia wybiegł na korytarz, by przy panicznym wrzasku kadetek zreflektować się o swoim ubiorze, a raczej jego braku. Pospieszył z powrotem do swej kajuty, włożył uniform i pognał na mostek. Po drodze zauważył coś dziwnego – wszyscy biegali z różnego rodzaju wiadrami, butlami, raz nawet zauważył grubą rurę ciągniętą przez dwóch kadetów przez środek pokładu. Gdy tylko wparował na mostek zauważył, że kapitan prowadzi burzliwą dyskusję z MegaTwo. Gdy tylko go zobaczyli, przerwali.-Tym razem przeszedłeś samego siebie! - rzuciła kapitan w kierunku zdezorientowanego pierwszego. Nim ten zdążył odpowiedzieć, na mostek wparował kadet Quinus, którego od razu odciągnął na bok MegaTwo.-Ale o co cho... - na mostku pojawiła się kolejna osoba. Ku przerażeniu pierwszego, okazała się nią być E'vila. Trzymała w ręce spory kubek dziwnie znajomej cieczy.-Komandorze, replikatory wytwarzają tylko romulańskie Ale! - zameldowała swojemu bezpośredniemu przełożonemu.-Niemożliwe... - stwierdził FO, biorąc do ręki kubek i jednym chaustem opróżniając go – faktycznie. Masz więcej próbek? - zapytał z nadzieją, jednak kadetka pokiwała przecząco głową.-Powiedz mi, że nic o tym nie wiesz... - rzuciła w kierunku powoli zaczynającego łączyć fakty FO pani kapitan.-No... ja... tego... oczywiście... że nie... - wybełkotał po chwili – Mega, chodź no tu. -Komandorze? - MegaTwo stanął z nieco przerażoną miną naprzeciw pierwszego, podczas gdy Quinus wybiegł z mostka.-Co do licha stało się z naszymi replikatorami? - zapytał groźnie FO. Kapitan przyglądała się im z zaciekawieniem.-Sprzężenie zwrotne z głównego konduentu przewodzącego doprowadziło do przepięcia w obwodach koherencyjnych powodując ograniczoną aplozję... -Innymi słowy – nie masz zielonego pojęcia? - FO wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać.-Ja nie mam pojęcia? Przecież mówię, że... - FO przerwał mu, po czym odciągnął na chwilę na bok. CSO zajęła kapitan, najwyraźniej też chcąc się o coś zapytać.-Mega, powiedz mi, prysznice są hermetyczne? Można je włączyć zdalnie? Bo wodę biorą z replikatorów, no nie? - FO zarzucił inżyniera pytaniami.-No, w sumie to ta... -To będzie twoje pierwsze zadanie. Następnie naprawisz wszystkie replikatory... z wyjątkiem tego w mojej kajucie... -Kapitanie, replikatory wróciły do normy! - zameldował Paradontax. Większa część mostku wcale się nie ucieszyła z tej wiadomości.-Chyba Quinus zadziałał – stwierdził MegaTwo.-Zero wyczucia czasu – odparł pierwszy; podszła do nich CSO.-Komandorze, widział pan może nową rurę na pokładzie 7? - zapytała cała rozpromieniona.-Chyba nie chcesz powiedzieć, że ty... - zaczął FO, ale przerwał, gdyż kapitan nagle zainteresowała się ich rozmową. CSO ledwo zauważalnie mrugnęła okiem.-Kadecie, do mnie! – CSO zawołała biednego Quinusa, który właśnie trzecią już godzinę przepisywał dane do komputera – Powiedz no, te replikatory, to twoja sprawka? - kadet milczał -Nie bój się, nic ci nie zrobię, wręcz przeciwnie.-No, w sumie to tak.-Dobrze kadecie, za szczerość uwolnię cię od tej roboty... pod jednym warunkiem – groźna mina G'Rosh'Ek nie znosiła odmowy – przerobisz mi trochę replikator. Quinus uśmiechnął się od ucha do ucha.-E'vila, moja droga, czy mogłabyś znaleźć Quinusa? - poprosił FO, chcąc uzyskać chwilę spokoju I zdrzemnąć się.-On właśnie biegnie korytarzem komandorze... o, a w ślad za nim Pysiu... I CSO... z Bat'lethem w ręku... - FO nie wytrzymał i sam wyszedł na korytarz. Długo się nie namyślając odesłał adiutatnkę w celu przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie, sam zaś przez swój terminal połączył się z przesyłownią, namierzył Quinusa i przesłał do swojego pokoju. Coś mu mówiło, że CSO nie będzie zadowolona z tego powodu, ale ostatecznie nie chciała się podzielić swoimi zapasami, więc trzeba się odegrać.-Czemu ona cię goniła? Rozwaliłeś jej replikator? - FO oczywiście zastanawiał się samemu nad zleceniem przerobienia własnego replikatora, ale ostatecznie doszedł do wnisoku, że tak potężne urządzenie faktycznie mogło zmienić równowagę sił w galaktyce.-Broń boże, nawet nie zacząłem przy nim majstrować. Kto by pomyślał, że ta klingonka jest tak wrażliwa na punkcie Gwiazdy Wojny, no wiesz, tej holopowieści...-A, też jej używałem – przyznał FO – nawet niezła. Co znowu zmajstrowałeś?-No, bo ja już skończyłem tą holopowieść... i tak mi się wymknęło słówko albo dwa o zakończeniu... efekt widziałeś.-No tak... - FO uśmiechnął się ze zrozumieniem. Zapikał komunikator.-Komandorze – ozwał się głos E'vili – chyba powinien pan wiedzieć, że CSO kieruje się do pańskiej kajuty i bynajmniej nie jest w dobrym nastroju.-Dziękuje za informację, bez odbioru. - FO wyłączył swój komunikator, by po chwili uruchomić go ponownie i wywołać MegaTwo.-Mega, przenieś Quinusa w bezpieczne miejsce tak, by nikt tego nie wykrył. G'Rosh'Ek chyba chce go zabić.-Się robi szefie – odparł mechanik. Faktycznie, Quinus po chwili zdematerializował się. Parę sekund później do pomieszczenia wparowała CSO.-Gdzie on jest? Zabije! Zabije! - wykrzyczała.-Tu go nie ma – odparł FO uśmiechając się życzliwie – Ale możemy się po-tar-go-wać... Pysiu, to nie do ciebie! - krzyknął pierwszy w kierunku Targa, który to rzucił się na niego w celu wyrażenia swojej sympatii...-No to zdrówko! - rzekł MegaTwo wyciągając z replikatora kolejną butelkę romulańskiego Ale.-Za USS Walkijem! - rzucił Quinus, po czym pociągnął sporego łyka, krzywiąc się niemiłosiernie – kto by pomyślał, że nikt nie wpadnie na to, by zajrzeć do mojej kajuty.-Pod latarnią zawsze najciemniej – wtrącił MegaTwo – Swoją drogą jak ty zrobiłeś ten replikator?-A wiesz, to jest bardzo ciekawa historia. Ten wypadek w mesie... no wiesz, trochę popiliśmy tam z kadetami dzień wcześniej i kiedy się obudziłem, ten replikator już taki był, a ja ni w ząb nie pamiętałem co się stało. Dopiero później zrozumiałem jakiego odkrycia dokonałem, więc go zabezpieczyłem i poszedłem się pochwalić FO. Nie wierzył... dalszą część znasz.-No ta... ale w takim razie jak przerobiłeś replikator tutaj?-W ten sam sposób, co w mesie – Quinus uśmiechnął się szelmowsko – Po trzeźwemu nawet baterii nie wymienię, ale po pijaku... Boże, chroń galaktykę.
Najpierw robicie z FO pracoholika, ktoremu odbija z przepracowania, potem go rozleniwiacie i rozpijacie. OK, ciag zdarzen niby logiczny, no ale BEZ PRZESADY! ;PA serio - fajny pomysl. I mimo tego, ze troche chaotyczne, to pasuje do tradycji. A technobelkot MegaTwo to perelka. 😉
I wychodzi szydło z worka... załoga to banda opoi i szmuglerów :DCzy Quinus to może potomek Gallowaya Galleghera? Widzę uderzające podobieństwo 😉
A ja nie zauważyłem GeneBesserit na mostku, czyżby była akurat na innym pokładzie? 😛
Jednego nie rozumiem...
Bez chwili wytchnienia wybiegł na korytarz, by przy panicznym wrzasku kadetek zreflektować się o swoim ubiorze, a raczej jego braku.
Skąd paniczny wrzask? Dla większości kadetek ten widok to nie pierwszyzna..?
(w sumie Pierwszyzna, ale w sensie, że widok znajomy)
Na jakim filmie "Star Trek" jestem? Widzowie nie są już bezbronni, wystarczy odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań:

HA! Zdałem tą mature. 90%.a jeśli chodzi o poprzednie posty to tak, źle się wyraziłem niechodziło mi o to że nieznam ale oto że nie umiałem ich opisać, no wiecie ja niemam takiego talentu gawędziarskiego. ;P
Gratulacje 🙂 Studia też będą trekowe? 😉
Dzisiejsza ankieta jednodniowa na IMDb zdaje się potwierdzać tezę o sukcesie JJ Abramsa 😉 Pozwolę sobie zacytować:
From this list of "Franchises J.J. Abrams Should Reboot," which one would you most like to see get the Abrams treatment?
- Serenity/"Firefly"
- Back to the Future
- Speed
- "Wonder Woman"
- True Lies
- Superman
- Star Wars
- I'm not one to support franchise rebooting.
Zwłaszcza ta przedostatnia możliwość zwraca uwagę 😆
