Forum › Fantastyka › Star Trek › Pierwsza Dyrektywa
No, jest to kwestia dojrzałości. Fakt, że jego zakaz zapisano w federacyjnych unormowaniach wziął się stąd, że normodawca dojrzał do odkrycia jego sesnu. To o czym pisałem powyżej, całe dorabianie ideologii, że niby "Prawo jest dla ludzi, nie ludzie dla prawa - z wyjątkiem Pierwszej Dyrektywy" jest przejawem jekiegoś całkowitego niezrozumienia sytuacji.
Problem w tym, że zawsze na złamanie PD miały wpływ względy osobiste. Dlatego kłóci mi się "usprawiedliwienie" jej łamania. Jeżeli by kierować się zasadą Spocka w ST II to bardziej uzasadnione byłoby ratowanie każdej cywilizacji w przededniu jakiejś wojny lub kataklizmu niż młodego Crushera.Inna sprawa to pozycja owej dyrektywy na pierwszym miejscu. Oznacza to, że jest ona nadrzędna wobec wszelkich innych zasad etycznych i prawnych. Dlatego nie pozostawia pola do interpretacji, a jej łamanie nie może być uzasadnione "wyższą wartością", skoro ta jest najwyższa.
Problem w tym, że zawsze na złamanie PD miały wpływ względy osobiste. Dlatego kłóci mi się "usprawiedliwienie" jej łamania. Jeżeli by kierować się zasadą Spocka w ST II to bardziej uzasadnione byłoby ratowanie każdej cywilizacji w przededniu jakiejś wojny lub kataklizmu niż młodego Crushera.
Gdyby względy osobiste były jedynymi usprawiedliwiającymi złamanie, to nie byłby mowy o usprawiedliwianiu kogokolwiek. Podobnie ratowanie cywilizacji, jeżeli niebezpieczeństwo wynika z jej naturalnego rozwoju - jak to było zaznaczone w ENT: Dear Doctor.
Inna sprawa to pozycja owej dyrektywy na pierwszym miejscu. Oznacza to, że jest ona nadrzędna wobec wszelkich innych zasad etycznych i prawnych. Dlatego nie pozostawia pola do interpretacji, a jej łamanie nie może być uzasadnione "wyższą wartością", skoro ta jest najwyższa.
Łech... Dla mnie pomysł, że "pozycja na pierwszym miejscu" czyni ją najważniejszą to jakiś kolejny absurd. W polskim ustawodawstwie też dowiedzenie się jak ktoś głosował w wyborach jest czymś gorszym niż kradzież czy malwersacje, bo jest wcześniej w Kodeksie karnym?
Ważniejsze jest jednak to, że nawet jeżeli przyjmiemy ten pomysł, to to co napisałeś ("Prawo jest dla ludzi, nie ludzie dla prawa - Z wyjątkiem Pierwszej Dyrektywy. Ta bowiem w każdej sytuacji działa przeciw "ludziom".") robi się tym bardziej bezsensowne.
PD jak PP (pierwsze przykazanie 😀 ) lub primum non nocere. Podkreślanie przy każdej okazji pierwszeństwa tej właśnie zasady pozwala mi implikować takie właśnie stopniowanie ważności owego kodeksu etycznego. To samo dotyczy np. praw człowieka. Pierwszym prawem jest prawo do życia i owo jest nadrzędne. Z tą różnicą, że PD określa zakaz, nie prawo.Pisałem, że PD działa "przeciw ludziom" w tym sensie, że nie pozwala im robić czegoś na co niejednokrotnie mają ochotę. Jeżeli jej nie przestrzegają dopiero wówczas staje się bezsensowna.Edycja: poprawka zamotania w ostatnim zdaniu.
U nas za każdym razem podkreśla się, że najwyższym dobrem jest życie ludzkie, a mimo to wolno zabić człowieka (np. jeżeli ma w ręku pistolet i strzela do ludzi wokół, dokładniej było to omówione w temacie, który zalinkowałem jakiś czas temu). Podkreślenie 'najważniejszości' jakiegoś unormowania nie oznacza, że obowiązuje ono bezwzględnie.Zakazy zawsze są konsekwencją prawa. Prawo do życia=zakaz zabijania. Prawo własności=zakaz dokonywania kradzieży. Prawo do intergralności seksualnej=zakaz dokonywania gwałtów. Prawo cywilizacji do własnego rozwoju=zakaz interwencji. Rozróznianie praw i zakazów świadczy w najlepszym razie o niewidzy rozróżniającego.Każde lub prawie każde unormowanie działa tak, że nie pozwala nam robić czegoś na co mamy ochotę. Po to właśnie są w prawie zakazy. Stąd właśnie pisanie "Prawo jest dla ludzi, nie ludzie dla prawa - Z wyjątkiem Pierwszej Dyrektywy. Ta bowiem w każdej sytuacji działa przeciw "ludziom"." jest tak bezsensowne.
U nas za każdym razem podkreśla się, że najwyższym dobrem jest życie ludzkie, a mimo to wolno zabić człowieka (np. jeżeli ma w ręku pistolet i strzela do ludzi wokół, dokładniej było to omówione w temacie, który zalinkowałem jakiś czas temu).
... bo w tym momencie jego życie jest mniej wartościowe niż życie ofiary. To sytuacja konfliktowa prawo do życia vs. prawo do życia. Przeciwstawia dwie równoważne zasady.
Zakazy zawsze są konsekwencją prawa. Prawo do życia=zakaz zabijania. Prawo własności=zakaz dokonywania kradzieży. Prawo do intergralności seksualnej=zakaz dokonywania gwałtów. Prawo cywilizacji do własnego rozwoju=zakaz interwencji. Rozróznianie praw i zakazów świadczy w najlepszym razie o niewidzy rozróżniającego.
Nakazy równoważone są zakazami, nie prawa. PD czyli zakaz ingerencji jest nakazem, nie prawem dla owych cywilizacji, bo prawo zakłada dowolność samostanowienia, a w tym wypadku o żadnej dowolności mowy nie ma, bo spytanie napotykanych cywilizacji o zdanie byłoby złamaniem PD 😛
U nas za każdym razem podkreśla się, że najwyższym dobrem jest życie ludzkie, a mimo to wolno zabić człowieka (np. jeżeli ma w ręku pistolet i strzela do ludzi wokół, dokładniej było to omówione w temacie, który zalinkowałem jakiś czas temu).
... bo w tym momencie jego życie jest mniej wartościowe niż życie ofiary. To sytuacja konfliktowa prawo do życia vs. prawo do życia. Przeciwstawia dwie równoważne zasady.
O tym właśnie pisałem. Powoływanie się na "ciągła podkreślanie" wagi jakiegoś dobra (życia u nas czy PD w Federacji) dla uzasadnienia bezwzględnego jej obowiązywania jest bezsensowne.
Zakazy zawsze są konsekwencją prawa. Prawo do życia=zakaz zabijania. Prawo własności=zakaz dokonywania kradzieży. Prawo do intergralności seksualnej=zakaz dokonywania gwałtów. Prawo cywilizacji do własnego rozwoju=zakaz interwencji. Rozróznianie praw i zakazów świadczy w najlepszym razie o niewidzy rozróżniającego.
Nakazy równoważone są zakazami, nie prawa. PD czyli zakaz ingerencji jest nakazem, nie prawem dla owych cywilizacji, bo prawo zakłada dowolność samostanowienia, a w tym wypadku o żadnej dowolności mowy nie ma, bo spytanie napotykanych cywilizacji o zdanie byłoby złamaniem PD 😛
Absolutnie nie jest tak, że by można było mówić o czymś prawie podmiotowym, musi istnieć możliwość jego wyartyukłowanie czy że musi ono być rozporządzalne. To, że półtorejletnie dziecko nie może powiedzieć, że nie chce być zabite czy zgwałcone nie oznacza, że nie ma ono prawa do życia czy intergralości seksualnej. To naprawdę są podstawowe rzeczy.
@Baruszod samego początku piszę że rozkazy/przepisy należy wykonywać, za wyjątkiem tych które są nielegalne, chyba że chcesz powiedzieć tak o PD robiąc porównania z III Rzeszą i mafiąja to widzę tak, kapitanowie pakują się tam gdzie nie powinni, a że nie są bez serca łamią prawo i niezależnie od motywacji i efektów, prawo zostało złamane i to przez tych, którzy mają stać na jego straży
Zacznijmy od tego, że pierwsza dyrektywa ma zastosowanie tylko wtedy jeśli zdecydujemy się na badanie gatunku, który nie dysponuje napędem warp. Badanie to jest podjęte wykonywane na rozkaz kapitan, który jest 2 po bogu na statku. W tym momencie ryzyko utraty życia z powodu PD spada na całą załogę, taki parszywy los kataryniarza (czy też członka Gwiezdnej Floty). Jeśli ktoś zapisałby się na statek prywatny PD by go nie dotyczyła, jeśli podróżowałby z inną rasą i badał inne gatunku PD nie miałaby zastosowania. Można powiedzieć, że niebezpieczeństwa związane z PD są wpisane w życie członka GF. Zapisują się do GF wyraża on zgodę, że ta zasada będzie go bezwzględnie obowiązywać. Osoba taka wycenia prawo do samodzielnego rozwoju innej rasy ponad swoje prawo do życie. Prawo to więc nie obejmuje wszystkich, a jedynie ochotników. W tym momencie działanie kapitana przeciw PD jest ewidentnym złamaniem prawa i prawnie nic go nie tłumaczy (moralnie to co innego).
@ rupilius - A ja piszę, że rozróżnienie na legalne i nielegalne rozkazy istniało też w Trzeciej Rzeszy oraz w Kardasii i u Romulan w najgorszym okresie w ich historii.@ Tęcza - Po pierwsze, to mam wrazenie, że w normalnych unormowaniach, tyczących zwykłych ludzi też jest odpowiednik PD. W końcu te unormowania istniały jeszcze przed powstaniem Federacji i obowiązywały wszystkich (pod koniec ENT: Civilization Archer wręcz mówi tej dziewczynie, że Wulkanie będą sprawdzali, czy gadzia rasa z tego odcinka odczepiła się od jej planety).Po drugie, to jeśli mają odpowiednik stanu wyższej konieczności, no to on kapitanów usprawiedliwia. I mam wrażenie, że to właśnie dlatego Picard nie odpowiadał za jej łamanie (w TNG: The Drumhead ta "inkwizytorka" podaje porażającą ilość przypadków dopuszczenia się przezeń tego).
