Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - SoghHom Coen
- Dane zapisane - powiedziała Kinara
- Dobrze - powiedziałem - zawracamy kurs na mgławice, maksimum Warp
QuD wyskoczył z Warp, błyskawicznie wykecił poczym znowu skoczył w podprzestrzeń. Ja zaś podeszłem do oficer naukowej
- Co tam mamy? - spytałem
- Niestety to co mówili. Ich skanery są za słabe aby zdecydowac co to jest to coś co wykryli wcześniej, mugł to być okręt jak i zwykły bład sensorów.
- Zakładając ze był to Duj'yay - zastanowiłem się - czy będąc dokładnie na tych samych wspólżednych mogła bys wykryć jakies ślady po nim?
- To malo prawdopodobne, prosze nie zapominać ze nasz okręt ma kilkadziesiąt lat, nasze czujniki są przestazałe, więc prosze nie oczekiwać cudów
Pokiwałem tylko głową wracajc na swój fotel
Droga powrotna do mgławicy dłuży ci się niemiłosiernie........ w końcu na głównym ekranie pojawia się upragniony obraz mgławicy............. QuD płynnie wyszedł z warp i zaczął zwalniać przed peryferiami anomalii..............
QuD wyszedł gładko z Warp tuż przy chmurze gazów. Polecenia posypały się odrazu
- Zacznijcie wywoływać promy a jeśli to nic nie da wyśledźcie dokłądnie ich trajektorie, puki co jednak przeskanujcie współzedne które dali nam ferengi, chce wiedzieć dokładnie wszystko, z wiekiem cząsteczek pyłu włacznie
- luq ! - odpowiedzieli wojownicy i z zapałem zabrali się do wykonywania twoich rozkazów....
Przez te parę chwil podczas których załoga zbierała dane twój wzrok przyciągnęło złowieszcze piękno mgławicy wirującej i ciągle zmieniającej barwy na głównym ekranie.......
- Dowódco........ oba promy nie odpowiadają na nasze wezwania......... ale wykryłam słaby ślad prowadzący do mgławicy ........ to nasze promy....... – zameldował taktyczny.....
- Skan współrzędnych przesłanych nam od Ferengi wykrył śladowy zarys sygnatury warp......... jednak nie jesteśmy w stanie go zidentyfikować i raczej na pewno nie damy rady śledzić tej sygnatury w mgławicy......... przynajmniej nie z naszym sprzętem....... – odparł naukowy.......
- Wysłać więc wiadomość do dowództwa - powiedziałem - poinformujcie ich iż moze być szybko potrzebny okret z nowszymi sensorami- Wiadomosć wysłana - doleciało z łaczności- W porzadku, my w takim razie ruszamy tropem promów. Maksymalna moc osłon, 3/4 impulsowej.Stary drapieżny prak ruszył z mijsca w stronę chmury gazów i drobnicy
Okrętem targnął delikatny wstrząs kiedy przekroczył granicę mgławicy. Główny ekran szybko wypełnił się wirującymi lekko obłokami o interesujących odcieniach. Dłuższe wpatrywanie się w tą połyskującą „pustkę” pobudzało fantazje….
O mgławicy Neberas krążyły różne opowieści, niektóre mroziły krew w żyłach. Raz na jakiś czas znikał tu jakiś okręt lub sonda ale zazwyczaj zbłąkana załoga wracała do domu snując dziwne opowieści o statkach widmo, dziwnych echach…itp. W końcu dowództwo KSO postanowiło po długich namowach działu naukowego dokładniej przyjrzeć się mgławicy. Wyprawa IKC Qu'Vat miała przynieść kres potokowi spekulacji i domysłów jednak na ironię sama jak na razie dostarczała kolejnych wątków……..
- Dowódco ! ….. Wykrywam ponownie jeden z naszych promów…….. melduje że ma trudność trudności z napędem i prosi o zezwolenie na dokowanie - zameldował nagle taktyczny wyrywając cię z zamyślenia………
Kiwnołem szybko głową
- Przyjmijscie go, wspomóżcie wiązką holowniczą jeśli bedzie tu działać
- Niestety dowódco - padła szybka odpowiedż - zakłucenia z mgławicy destabilizowały by ją
- Rozumiem - odparłem - ster, uwstaw nas tak aby prom musiał po prostu wleciec a nie manewrować jak ferengi w czasie deszczu z latinum
QuD zwinnie wykręcił ustawiając się w dogodnej pozycji. Uszkodzony prom bez większych trudności wleciał do hangaru macierzystej jednostki i osiadł miękko na pokładzie. Po chwili już wokół promu zaczęli krzątać się technicy natomiast pilot szybko opuścił wnętrze hangaru i trzymając pad w dłoni udał się prosto na mostek……
Drzwi turbowindy rozsunęły się z głuchym zgrzytem ukazując młodego wojownika…..
- Dowódco ! Mamy coś ! - krzyknął podchodząc do ciebie i wręczając ci pad…
Po krótkim przejrzeniu danych zauważyłeś iż są to zapisy z czujników promu i zawierają one słaby sygnał trajektorii lotu……
Patrzyłem na ekranie jak małe, kanciaste pudełko gładko znikneło w cielsku okrętu. Odetchnołem trochę głębiej, jeden ptaczek w gnieździe, następnie nie wiadomo gdzie. Kliknołem przycisk komunikatora- Hangar, niech pilot promu zgłosi sie na mostek- Luq - padło w odpowiedzi. - W miedzy czasi kontynuowac poszukiwania - rozkazałem do sternika i Drapieżny Ptak ruszył ponownie w opasłe wnętrzności mgławicy. Chwile potem na mostek wpadł młody wojownik niosąc w ece padda- Dowódco ! Mamy coś ! - krzyknął podchodząc i dajac mi go. Zaczołęm szybko przegladać dane. Podeszłem do stanowiska naukowego i zgrałem informacje. Kilkudziesięci letni komputer potrzeboał chwilki na ich obróbkę poczym przedstawił zestaw liczb i analize wskazująca na ślad po przelocie jakiegoś okrętu. Niestety warunki mgławicy sprawiały iż nie dało się wiecej odczytać, za wyajtkiem kierunku- Ster kurs 97 na 3, maksymalna rozsądna predkosc - rozkazałem
Sternik sprawnie wykonał rozkaz kładąc okręt delikatnie na lewe skrzydło. Czujniki okrętu dostrojone do odkrytej przez pilota sygnatury zaczęły ponownie intensywnie przeszukiwać przestrzeń……. Nic się nie działa aż po około pół godziny….
- Dowódco ! Czujniki wykryły sygnaturę warp okrętu….. pasuje do danych z promu ! Wydaję mi się iż możemy ją śledzić ale….. prowadzi ona w samo centrum mgławicy - zameldował naukowy poczym dodał - Jeszcze nikt stamtąd nie wrócił………
- Nikt nie wrócił? - powtazam stwierdzenie sternika - jakbysmy byli w federacji powiedział bym że w srodku tej mgławicy musi byc dom publiczny o niewielkiej cienie.Stwierdzenie to wywołałao salwe śmiechu, rozładoującą napięcie. To było teraz potrzebne nawet bardzo. Jednak mimo ze sie śmiałem w duchu martwiłem sie o pozostałe promy, jednak chyba sobie poradzą.- Za ile z obecna predkoscia dotrzemy do centrum mgławicy? - spytałem
Sternik uspokoiwszy się trochę wystukał kilka danych w konsoli…….
- Przewidywany czas przy obecnej prędkości 2 godziny….. – poinformował po chwili
- To będą długie dwie godziny – skomentował taktyczny spoglądając z zniechęceniem na główny ekran….
Wojownicy spojrzeli na połyskującą mgławicę…………
- Stanowczo wolę gwiazdy, w tym lata się jak w zupie…. – stwierdził sternik
- Dlatego im prędzej odszukamy IKC Qu'Vat tym szybciej zobaczycie gwiazdy – ponaglił dowódca
Załodze nie trzeba było dwa razy powtarzać………….
- Zjadłbym dobrą zupę - odpowiadam wzdychając ze strapioną miną. Wszyscy popatrzyli na mnie ja zaś kliknołem przycisk komunikatora - Druga zmiana na stnoaiwska, zmiana pierwsza ma półtorej godziny wolnego. Zjedzcie coś, odprezcie się, lub zdrzemnijcie, jak dotrzemy do celu, musicie być wypoczeci, lub przynajmniej w lepszym stanie. Czekałem potem az zjawi sie druga zmiana na mostku a potem wstałem i udałem się do swojej kabiny i wziołem zaczęty niedawno podręcznik do Dziwnego Zachodu poczym zakopałem się w lektóre. Przerwałem ja jednak na chwile- Komputer, powiadom mnie po upływie 75 minut od teraz. Cichy sygnał potwierdził ustawienie alarmu, ja zas manewrując miedzy zalegającymi podłogę stertami ksiazek zwaliłem się na pryczę.
Leżąc na pryczy nawet nie wiesz kiedy zasnąłeś, zmęczenia dało o sobie znać. Niestety twój sen nie trwał zbyt długo gdyż zgodnie z poleceniem po 75 minutach komputer brutalnie wyrwał cię z marzenia sennego zmuszając cię do wstania........
Wstaje szybko odkłądając księge i idąc do okrętowej łaźni. 'Trzebna sie trochę odświerzyć' pomyślałem po drodze. Pomieszczenie to nie było durze, Amar to nie krążownik w końcu. Weszłem powoli do środka. Wewnątrz panowała cisza, widać nikt teraz z łaźni nie korzystał. Pusciłem ciepłą wodę i rozebrałem się, poczym wziołem się do pracy. 10 minut później, czując się durzo bardziej rześko ubrałem mundur i wycierajac jeszcze włosy klepnołem komunikator- Kapitan do mostka, raport...
