Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Verith
Rehu uśmiechnął się wesoło. - Otworzyć kanał do tej Novy.- Tutaj Porucznik Rehu n'NinVerith z pokładu RIS Dragon. W geście sojuszniczej współpracy i pomocy między naszymi nacjami ofiarujemy się zabrać na pokład i opatrzyć tych którzy przeżyli nasz przypadkowy atak. Czekam na odpowiedź.
Z Vanguarda nie nadeszła żadna odpowiedź. Po 2 minutach operacyjny stwierdził:- Sądzę, że łączność im nie działa. Najprawdopodobniej została uszkodzona w ataku.
- Trudno. Jeśli zregenerowali osłony, zniszczyć. I przesłać każdego z niestabilnymi funkcjami życiowymi do ambulatorium. tych lżej rannych do ładowni. Ekipy medyczne na stanowiska. - Rehu spojrzał tęsknie na Nivę a potem rzucił ostre spojrzenie taktycznemu - I proszę nie niszczyć tej fregaty jak zabierzemy z niej tą bandę słabeuszy.
Ranni zaczęli byc przenoszeni do ambulatorium i ładwoni. Niektórzy nie wierzyli w dobre intencje Romulan i trzeba było ich uśpić.Wśród rannych był też kapitan. Jego stan nie był ciężki, ale dopiero za parę godzin powróci do świadomości.Gdy już medycy kończyli łatanie rannych, nadeszły kolejne rozkazy. Rannych odstawić na stację, która przetrwała tak. Vanguard miał zostać doholowany w jej okolice.
- Pierwszy, proszę zająć się rozkazami.- Tak, panie - romulanin skłonił się lekko i zaczął wydawać rozkazy, tymczasem rehu usiadł wygodniej w fotelu i spojrzał na ekran. Resztki Floty Federacji wyglądały cudownie... Szczególnie że w tym co przetrwało ich małą strzelaninę ziały wielkie dziury- Panie, federacyjne... Znaczy, są już na pokładzie bazy. Ten ich złom wygląda gorzej niż sądziliśmy... Zgubił w drodze kilka części. Ale też jest już na miejscu.- Dowiedzieć się o dalsze rozkazy. Gratuluję wam, spisaliście się dobrze. Oczekuję raportu jutro rano.
Romulańskie okręty po kolei kamuflowały się i wychodziły z systemu. Tobie oraz 3 innym statkom kazano poczekać na jego skraju.Po kilu godzinach New Orleans wyszedł poza obręb układu i wszedł w wolny warp. Zapewnie szybciej nie mógł lecieć z powodu utraty jednej z gondol warp. W jednym miejscu widniała dość duża dziura.Parę minut do jego wejściu warp Falcon otrzymał rozkazy. Wraz z pozostałymi okrętami podążać za USS Scorpion.
- Sternik, wyznacz kurs za New Orleansem oznaczonym jako USS Scorpion. Dopasuj naszą prędkość do jego, pewnie będzie dość niska. Trzymamy się większej grupy przy aktywnym maskowaniu. Pierwszy, trzy osoby które odznaczyły się w walce. Na jutro rano. Będę u siebie w kwaterze.Rehu skinął oficerom głową i opuścił mostek. Szybkim krokiem ruszył w stronę swojej kwatery. Niechętnie skinął głową strażnikowi i bez słowa siadł do zalegających raportów.
Zlecona misja była wybitnie nudna. Scorpion leciał praktycznie w miejscu, ale na szczęście po pewnym czasie coś tam na pokładzie wymyślili. Mały prom wystartował i to on zaczął nadawać prędkość fregacie.Po kilku godzinach dostaliście komunikat od dowodzącego D'deridexa."Przygotować się na przyjęcie naszego agenta."
- Sternik - Kapitan zaraz po otrzymaniu rozkazu wszedł na mostek - Uformować szerszy szyk razem z resztą naszych okrętów. Taktyczny. Namierzyć tą drugą gondolę New Orleansa i przygotować się do otwarcia ognia w razie problemów. Operacyjny, potwierdzić rozkaz.- Tak jest, sir.Rehu z ukontentowaniem spojrzał na załogę. Była przynajmniej posłuszna... I całkiem efektywna.
USS Scorpion wyszedł z warp, a prom który go ciągnął wleciał do hangaru. Federacyjna fregata leciała przez kilka minut z połową impulsowej.Hangar otworzył się i wyleciał prom. Pusty. Jednocześnie z drugiej strony, tuż obok Falcona wystrzeliła jedna kapsuła ratunkowa.- Wykrywam jedną formę życia. Volkana.- To nasz agent. Podejmijcie go i zniszczcie kapsułę. - rozkazała łączniczka.
- Taktyczny, celuj w kapsuły. Masz strzelić dokładnie wtedy kiedy Volcanin znajdzie się na Dragonie. Operacyjny - energia.
Wszyscy zadziałali zgodnie. Okręt się odmaskował, Volkana przeniesiono na mostek, a kapsułę zniszczono. Po chwili Dragon znów był niewidoczny.Volkan wszedł na mostek.- Nadjcie na Scorpiona: "W twojej nowej sypilani." Koniec komunkatu. Wyznaczcie kurs na naszą granicę. Na dziś mam dosyć zabijania. - wyszedł z mostka.
- Wykonać jego polecie - Rehu wzruszył lekko ramionami. Szpiedzy to dziwny naród... - Potem kurs na granicę - potwierdźcie rozkaz z okrętem dowodzącym grupy w której lecimy - i maksymalna warp, bezpieczna w maskowaniu. Po przekroczeniu granicy przyśpieszamy.
Okręty nawróciły poleciały w kierunku najbliższej romulańskiej placówki. Podróż miała potrwać kilka dni.
- Oficer taktyczny - Rehu spojrzał na podwładnego - Podziel załogę na dwa zespoły. Rozdaj broń ćwiczebną. Zaczynamy ze, powiedzmy dwie godziny. Pierwszy zespół, pierwszy ty nim dowodzisz, symuluje grupę abordażującą okręt. Pańska drużyna, panie Rakin ma za zadanie obronić okręt. Z gry wyłącz mostek, mają być tutaj, poza mną co najmniej dwie osoby, na wypadek ogłoszenia prawdziwego alarmu. Wykonać.Kolejne trzy dni upłyneły na ciągłych ćwiczeniach, coraz trudniejszych. Przynajmniej załoga uczyła się czegoś nowego... Dopiero poo trzech dniach dolecieli do bazy. Natychmaist Dragon zaczął ją wywoływać.
