Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Verith
Rehu rozluźnił się w swoim fotelu. Był całkowicie pewny że sternik doprowadzi Dragona do celu w jednym kawałku... Ostatecznie, jeśli coś nie wyjdzie siebie też zabije. Splótł dłonie i z uwagą spojrzał w monitor. Ilość zgromadzonych tu okrętów jakoś mu się nie podobała... I to nie tylko dlatego że znajdowali się na terytorium Federacji i że Klingoni byli blisko. Coś było nie tak... Ale zostało mu tylko czekać aż otrzymają rozkazy... Lub rzeczy zaczną iść źle.
Po dolocie otrzymaliście kolejny rozkaz. Wybitnie krótki: "Czekać w gotowości na sygnał do odlotu. Następna informacja za 6 godzin."
- Panie, co robimy? - Spytał cicho pierwszy oficer, ku irytacji dowódcy.- Czekamy, panie Razid. Czekamy... Proszę przygotować symulację atku Federaków na okręt... Na za trzy minuty. Póki załoga się nie spodziewa... Wyniki chciałbym dostać godzinę po zakończeniu ćwiczeń. Tymczasem proszę sprawdzić gotowość bojową na mostku... Zostanę tutaj, wiec proszę o raporty na bierząco.
W ciągu 6 godzin do układu wlatywały kolejne okręty. Najbardziej dziwnymi gośćmi byli Tholianie, którzy przecież jeszcze niedawno odgrażali się, że rozwalą Federację. A teraz chcieli z nia współpracować.- Kapitanie, rozkazy. Kurs - Ziemia, prędkość - warp 7.
- Nie podoba mi się to - Mruknął pod nosem Verith ale posłusznie spojrzał na sternika - Słyszałeś. Kurs na system Solaris. Prędkość warp siedem. Taktyczny, utrzymaj pełną gotowość.
Mimo, że nie podobało ci się to i czekałeś na jakąś zasadzkę nic takiego się nie zdażyło. Po kilku godzinach lotu weszliście do układu Sol, centrum Federacji. I jej największej fortecy. Wokół promieniu orbity Marsa stały tysiące platform obronnych, część z nich przystosowana do strzelania torpedami transfazowymi. Za okrętów było od groma. I to praktycznie przedstawiający całą histroię Federacji. Od starożytnych Akul i Cinstitutionów po nowiutkie Sovereigny z transfazówkami.
Podporucznik Verith uśmiechnął sie słabo. Bez słowa podszedł do konsoli operacyjnej i wstukał serię komend. Obraz na monitorze zamrugał na chwilę.- Sir, co pan... - Zaczął ze zdziwieniem pierwszy.- Panie Razid... Robię zdjęcia. Wolałbym być tutaj z flotą uderzeniową. Ale warto mieć jakaś pamiątkę... Wizytę w systemie Solaris traktujemy jako zwiad taktyczny przed ewentualnym atakiem. Zająć pozycję obok któregoś z naszych warbirdów i przygotować się do otrzymania rozkazów.
Pewnie Tal Shiar miało juz z 500 000 zdjęć układu, ale nowe zawsze się przydadzą. Zresztą oceniłeś, że bez tysiąca krążowników nie ma sensu w ogóle myslec o ataku.- Właśnie mamy ogólny sygnał o grupowaniu się. Obszar pokazują te 17 Talonów. Mamy zamaskować się i nie wychodzić z obszaru.
- Wykonać. Zajmujemy pozycję i siedzimy cicho. Wiemy już gdzie szykuje się bitwa? Inaczej nawet Federacja przy całkowitej ignorancji jaką się odznacza nie gromadziłaby tak ogromnych sił w jednym układzie.
Czas płynął powoli, a do układu wciąż przybywały nowe statki. Okrętów federacji było juz ponad tysiąc, a sojuszniczych ponad 500.Wreszcie po 4 godzinach oczekiwania przyszła wiadomośc o zachowaniu żółtego alarmu oraz o odprawie na IRS Deranes za 26 godzin.
- Panie Razid, na najbliższą dobę obejmuje pan dowodzenie. Proszę przygotować okręt do bitwy. Będę w tym czasie u siebie. Za 26 godzin mam stawić się na IRS Deranes - Rehu mimo że doskonale wiedział dlaczego załogi nie mają dostępu do rozkazów zirytował się że musi im to powtarzać - Pani - zwrócił się do łączniczki Tal'Shiar - jeśli chce też może lecieć. Chociaż, wywiad wie już pewnie o tym co dowódca Deranesa ma mi do przekazania. Do zobaczeniaRehu spokojnym krokiem opuścił mostek, niecierpliwie zbywajac skinieniem głowy honory oddawane mu przez załogę dotarł do swojej kwatery. Tam po prostu usnął - odkąd objął dowodzenie miał mnóstwo zajęć, a dość konsekwentnie odmawiał korzystania z dawanych przez dowództwo dni wolnych. Teraz miał prawie całą dobę.
Rano kompuer obudził cię miłym, kobiecym głosem. W prywatnym komputerze był raport, przesłany 20 minut wcześniej z mostka, informujący o wydarzeniach z ostatniej doby. Nie było w nim nic interesującego, poza informacją o przybyciu kolejnych statków do układu.
Mamrocząc ciche klątwy pod nosem Verith nie śpiesząc sie zanadto wstał i ubrał się. Wciąż jeszcze zaspany wyszedł na korytarz, tak gwałtownie że aż zaskakując wartowników. Nie patrzył nawet na nich, gdy cichym korytarzem ruszył w stronę mostka dłonią przeczesując włosy. Od progu zarządał transportu na Deranes za półtorej godziny i usiadł w swoim fotelu, przeglądajac raporty załogi.
Po godzinie Pierwszy przypomniał ci o odprawie.Z pokoju teleportera zostałeś przeniesiony na pokład D'deridexa, który jednak nie był okrętem flagowym. Ale dzięki swej wielkości miał odpowiednie sale na ponad 100 kapitanów.Flotą w sektorze 001 dowodził admirał Adean Relek, młody i niezwykle utalentowany. Swoją karierę jako wyższy dowódca zaczął w końcu wojny z Dominium, gdzie jako komandor dowodził D'deridexem. W trakcie odbijania Benzaru okręt został ciężko uszkodzony, ale zniszczył 5 dużych platform obronnych i 2 myśliwce Jem'Hadar. Potem przeniesiony chwilowo na Hawka polował na Breenów. W trakcie jednej z misji wykrył breeński konwój i zaatakował go, niszcząc 3 niszczyciele i rozpędzając transportowce, które później zostały zniszczone przez Klingonów. To wydazrenie nie spowodowałobt jego awansu na dmirała, gdy nie to, że w transportowcach były części zamienne dla breeńskich statków, dzięki czemu ponad 50 z nich nie stawiła się do walki w układzie Getha, a 30 kolejnych miało problemy z napędem i bronią.Admirał wszedł na niewielki podest i poczekał chwilkę, aż sala się uspokoi. Obok niego stała wysoka Romulanka z dystynkcjami subkomandora.- Panie i panowie, pora wyjawić tajemnicę, dlaczego tu jestesmy. Niektórzy z was zapewne już wiedzą, ale większość nie. Otóż za ponad 2 dni Borg zaatakuje Ziemię. Obecnie flota 600 statków po zniszczeniu DS 3i asymilacji XIV Floty, kieruje się tutaj. Częśc z was zapewnie cieszyłaby się ze zniszczenia Federacji, ale Borg jest groźniejszym wrogiem. On nie negocjuje i dąży tylko do jednego. Asymilacji. Dlatego Pretor przysłał nas tutaj. Nasza broń ma inną sygnaturę i atakując z zaskoczenia w małych grupkach możemy zadać mu duże straty. Teraz moi ludzie rozdadzą wam paddy z rozpiską przydziałów.Po 2 minutach dostałeś swojego padda. Według niego byłeś w 7 grupie wraz z 2 Falconami i Sorenem. Rozkazy już usłyszałeś, ale na paddzie ponownie były napisane. Atakować niewielki skupiska wroga. Nie dążyć do walki z sześcianami. Te miały być niszczone przez Sovereigny. Wy byliście tylko wsparciem.- Kapitanowie okrętów Republiki. Niestety teraz muszę was opuścić by spotkać się z dowódcami innych ras. Wszelkie pytanie kierujcie do mojej specjalnej przedstawicielki Alidany Jarok. - tu admirał skinął na subkomandorkę. - Życzę wam powodzenia w walce z Borgiem. I pamiętajcie, nie szarżujcie. Nasze statki będą wkrótce bardzo potrezbne Imperium. - z tymi słowami zszedł z mównicy i w blasku teleportera zniknął.
- Pani Jarok... - Uśmiechnąłem sie łagodnie - Czy to rozsądne ściągać na nas uwagę Borga tak szybko? Do tej pory chyba tylko Federację traktowali jako zagrożenie... Jeśli ich zaatakujemy może się to zmienić.
