Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Glinn Jasad
- Dostaną tylko na przejście na nowy statek. Taki ferengi czy Talarianin padnie po porządnym ciosie w mordę, ale w Izbie pracuje pełno Nauskan i Leterian, a ci to mogą zrobić taką burdę, że trzeba po paru Klingonów na kazdego by ich spacyfikować.
-Zgadzam się w całości. Ja tym czasem zajmę się przenoszeniem moich rzeczy. Nie lubię zostawiać tego innym bo zawsze ktoś coś uszkodzi czy zarysuje. - powiedziałem po czym skierowałem się w kierunku mojej kajuty. Udało mi się już jakoś uspokoić. Zebrałem szybko moje prywatne rzeczy wiedząc, że po te cięższe i tak zaraz przyjdzie jakiś podrzędny załogant. Wziąłem moją torbę i wyszedłem z kajuty. Dobrze znając korytarze szybko wyruszyłem najkrótszą drogą do śluzy powietrznej."Ledwo zdążyłem poznać okręt a już odchodzę..." pomyślałem będąc już na stacji. Skierowałem się w kierunku miejsca gdzie powinien być zadokowany przyszły Reklar.
Kilkuminutowy spacerek i byłeś przy śluzie. Tam stał strażnik i awanturująca się piękna Kardazjanka.- Do ciężkiej cholery. To statek kapitana Jasada? Mam wazna przesyłkę dla niego.- Przykro mi, ale na pokład mogą wejśc tylko osoby służące w armii, a jest pani cywilem.- Ty uparty ośle! Mam ją dostarczyć do rąk własnych! Już wystarczy, że komputer nie chce mi powiedzieć gdzie jest ten Jasad...
Odchrząknąłem:-Wydaje mi się, że mogę pani wskazać drogę do Glinna Jasada. - powiedziałem
- No nareszcie ktoś kompetentny. - usmiechneła się. - Więc gdzie on jest?
-Cóż, najpierw zostawić moją torbę na okręcie. Nie jest zbyt lekka - dodałem po czym podszedłem do strażnika i mu się dyskretnie wylegitymowałem i powiedziałem:-Proszę nas przepuścić. - jak już weszliśmy na statek powiedziałem do mojej towarzyszki:-Nie preferuję tytułu kapitan poza mostkiem. Raczej staram się używać Glinna.
- Och! To pan! Mam przesyłkę dla pana. To karabin Gaussa, trochę czasu potrwało nim pana znaleźliśmy, ale udało się.
-Dziękuję bardzo - wziąłem w rękę przesyłkę. - Czy jest jakakolwiek szansa, żeby znalazła pani chwilę na kolację z dowódcą sojuszowego okrętu?
- Alez oczywiście. Transportowiec mam za 2 godziny, ale powiem, że miałam problem ze znalezienim adesata przesyłki. Polecę jutro... To gdzie i kiedy?
-Na stacji jest bardzo tłoczno, więc proponowałbym moją kajutę dzisiaj o 20. Wyjaśnię strażnikom, że mają panią przepuszczać, pani...? - zakończyłem zdanie wyraźnie pytając o imię którego nie miałem okazji usłyszeć wcześniej.
- Panna Elia Maritza. Do zobaczenia. - ulotniła się bardzo szybko. Była dobra w swym fachu.
Uśmiechnąłem się. Szybko poszedłem do kajuty, przygotowałem odpowiednią zastawę do przyjemnej kolacji, uporządkowałem kajutę i połączyłem się z komputerem stacji, która restauracja podaje najlepsze kardazjańskie dania(i daje możliwość wzięcia jedzenia na wynos). Wziąłem karabin na plecy i postanowiłem na strzelnicy wypróbować jego działanie. Po drodze zaczepiłem jakiegoś załoganta:-Chcesz się przypodobać kapitanowi? - Nie czekając na odpowiedź dodałem: - Będę potrzebował abyś przyniósł mi coś ze stacji o godzinie 19:30. Staw się u mnie o 19:25. - sprawdziłem jeszcze tylko jak się nazywał i wyruszyłem na strzelnicę.
Karabin w holokabinie spisywał się idealnie, ale nie wiadomo było czy na otwartej przestrzeni będzie tak samo. w kazdym razie na razie pokazywał pazurki.Gdy wróciłeś do swej nowej kapitańskiej kajuty to marynarz juz czekał grzecznie przed drzwiami, był przed czasem.
Spokojnie wyjaśniłem mu co ma mi przynieść i skąd. Dodałem stanowczo, że o spóźnieniu nie ma mowy. Po tym jak już odszedł wszedłem do mojej kajuty, sprawdziłem czy wszystko jest już poukładane jak należy i rozsiadłem się czekając na towarzyszkę mojego dzisiejszego wieczoru.
