Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Glinn Jasad
Sen był odswieżający, ale krótki. Nic się nie stało, nikt nie atakował okrętu. Chyba Terranie nie mieli az takich sił by dopaść Bailey'a.Budzik obudził cię bezlitośnie.
Powoli zebrałem się i jak było 10 min do dolotu poszedłem na mostek. Zająłem moje miejsce i czekałem aż wyjdziemy z warp.
Reklar wyszedł z warp w pustce kosmosu i nic nie wykrył w okolicy. Absolutnie nic. Albo Sojusz odkrył technologię maskowania albo...- Kapitanie, Cos próbuję podłączyc się do komputera. Podaje kody bezpieczeństwa Obsydianowej Kasty. Są prawidłowe. Pozwolić na połączenie?
Naukowy cały czas sprawdzał to dziwne połączenie.- Wygląda na wirus. Podłącza się. Coś dopisuje w danych astrologicznych. Wykasował się.- Kapitanie - rzekł sternik. - mam nowe koordynaty lotu wprowadzone do konsoli. Mamy lecieć jeszcze pare godzin w wysokim warp by dotrzeć do celu.
-Wykonać. - rozkazałem i spokojnie zacząłem przez z następne kilka godzin przeglądać zaległe raporty załogi.
Raporty były nudne, ale jeden był interesujący. O stratach wśród załogi w czasie akcji w kolonii. Większość zabitych stanowili żołnierze przesłani z Galora, ty straciłeś 7 podwładnych. Reszta, która przeżyła została na planecie i ma wrócić na statek w najbliższej przyszłości.Doszła tez informacja, że całkowicie zlikwidowano terrańskie koamndo. Znaleziono 98 ludzi i 7 Andorian. Innych ras nie było. Za to straty zadane cywilom były całkiem spore, szacowano je na około 5 tysięcy.Tymczasem wyznaczone koordynaty zabrały Reklara do układu SR-105. Była to okolica wybitnie nie sprzyjająca dla humanoidów, za to idealna dla Tholian. W układzie z ciemnopomarańczowym, prawie czerwonym słońcem były tylko dwie planety. Jedna kiedyś była klasy M, teraz tworzący się czerwony olbrzym zagotował oceany i powaznie uszkodził atmosferę. Warunki były tylko o kilka stopni chłodniejsze dla tych obcych. Dlatego kupili tą planetę od Sojuszu i tworzyli nową kolonię.Jakieś 30 minut przed dotarciem do układu Norin został wywołany przez 2 tholiańskie fregaty, które zażądały powodu przebywania w tej okolicy.
- Proszę przesłać, że jesteśmy tu na polecenie dowództwa Kardazjańskiego. - rozkazałem
Przyjeli odpowiedź, ale zapowiedzili, że wszelkie wrogie akty zakończa się zniszczeniem Reklara.- Cholerne ksenofoby. - mrukneła sterniczka.Freagaty odleciały, a wy kontynuowaliście podróż. W okolicy było więcej tholiańskich jednostek, ale zgodnie z traktatem pokojowym były to najwyżej niszczyciele. Ochraniały transportowce i stację kosmiczną, położoną na orbicie gorącej planety. Na jej powierzchni też wrzała (dokładne okreslenie dla temperatury Tholian) praca. Z powodu gestych chmur nie było widac co robią, ale zapewne robili, bo ładowniki kursowały co chile w górę i dół.Od stacji odbił prom. Oczywiście tholiański. Ale jego pilot był Kardazjaninem. Połączył się z Reklarem.- Prosze podlecieć do stacji i przesłać trochę żywności i częsci zapasowych. W trakcie tansportu my zabierzemy waszą przesyłkę, którą mieliście dostarczyc Kaście. Potem odlećcie.
- Wykonać to. - rozkazałem i odprężyłem się w fotelu
Reklar doleciał do stacji, a zdrajca zabrany został do pokoju teleportera.Chiwla nerwowości i pozbyłeś sie problemu. Teraz pozostało poleciec do stacji K'Torgal. Czyli znowu kilkanaście godzin przebywania w pustce kosmosu na statku w pełnym warp.
-Pierwszy przejmujesz mostek - powiedziałem i wróciłem do kajuty położyć się dalej spać.
Tym razem porządnie sie wyspałeś. K'Torgal znajdowała sie na terenach byłej Hegemonii Gorn, tutaj bezsprzecznie rządzili Klingoni i karnie trzymali gady na smyczy - każda powazniejsza próba oporu była szybko pacyfikowana. Tylko troche piratów i uciekinierów z kolonii karnych czy kopalń na obrzeżach Sojuszu trochę mieszało.Obudziłeś się sam - bez żadnych alarmów. Do dolotu zostało jakieś 3 godziny.
"Głodny jestem" - pomyślałem. Podszedłem do replikatora:-Czerwona herbata i eintopf z zabu.Spokojnie zjadłem posiłek. Następnie przeniosłem na PADD dobry kardazjański kryminał po czym poszedłem na mostek. Przy wejściu zwolniłem pełniącego aktualnie obowiązki z mojego miejsca i sam je zająłem. Dla zabicia czasu zacząłem czytać.
Im bardziej zbliżaliście się do stacji tym bardziej natężał sie ruch. Nie tylko wojskowych jednostek, ale tez cywilnych i kupieckich.Stacja K'Torgal znajdowała się nad pierwszą i jedyną planetą układu K'Torgal. Kiedyś Gorn inaczej ją nazywali (i przypadkiem wysadzili drugą planetę w czasie eksperymentu energetycznego), ale teraz miała imię klingońskiego bohatera, który w jakies tam bitwie heroicznie walczył z Gornem (i oczywiście zginął).Był to sektorowe centrum handlowo-przeładunkowe. Tutaj był przedostatni przystanek dla tych co lecieli na wschód i opuszczali terytorium Sojuszu. Choć jak wskazywały ostatnie dane Tobroidzi zostali skutecznie spacyfikowani i ich cesarstwo zostanie włączone do Sojuszu, co za tym spowoduje budowę kolejnego centrum Sojuszu dalej na wschodzie.Wokół stacji na orbitach stacjonarnych stało zawsze kilkanascie statków, inne cumowały do przetwórni rudy lub były naprawiane w małych dokach. Planetę zamieszkiwali tylko Klingoni i lojalni poddani innych ras - całą populację Gorn albo zabito w czasie zdobywania planety lub deportowano na inne planety. Dlatego też o jakiekolwiek buntach, rozruchach czy partyzantach nie było mowy, chyba że jakiś Klingon upił się i wziął talariańskiego kupca za rebelianta.Gdy Reklar wyszedł z warp to akurat było tłoczniej niż zwykle - Izba Handlowa Ferengi sprowadziła z rubieży potężny konwój, ponad sto statków. Teraz ich załogi, po długich i burzliwych handlach z obcymi dostali przepustki i poszło się zabawić na stacji i powierzchni. Wszystkie knajpy, burdele i holokabiny zapewne były zajęte do ostatniego miejsca.
