Spacerek truchtem byłby istnią przyjemnością, gdyby nie było w okolicy Terran. Na szczęście nikt do twoich podwładnych nie strzelał.Gdy dotarliście do kolejnego przejścia to ujrzałeś trzech martwych rebelintów, każdy z nich miał postrzał w głowę. Jednoczesnie w słuchawce w uchu odezwał się głos:- Tu kapral Gadelk. W okolicy nie ma Terran. Próbowali przejść, ale po moim ostrzale uciekli z powrotem. Nie było aktywności wroga od 20 minut.Widac było, że snajper wykonał dobrą robotę, ostatni z Terran dostał w tył głowy, gdy uciekał.