Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Glinn Jasad
-Drony to dobra pomoc, ale pojawia się pytanie czy możemy zastosować ich większą ilość. - odpowiedziałem - Tak czy inaczej czas się zająć Terranami. Czy są rozstawieni snajperzy? Jeżeli nie to mają się zaraz znaleźć w kluczowych pozycjach. Jak wygląda sytuacja z teleportowaniem się na tych obszarach? - zapytałem
- Dron mamy tylko trzy - jedna jest uszkodzona, druga lata, zaś ostatnia jest na trybie defensywnym przy ratuszu. Brakuje nam ludzi z przeszkoleniem obsługi tych maszyn, bez doświadczenia nie da się wykorzystać ich potencjału. - odparł sierżant. - Część snajperów została zabita, inni działają. Mamy raport o tym, że Terranie wysadzają najwyższe budynki by nikt tam nie został. Teleportacja jest utrudniona, rebelianci mają zakłócacze i inhibitory, ale na obżeża miasta da się przesłać.W tej samej chwili podszedł do was stary Klingon.- Jestem gubernator K'Talk. Powiem od razu, że lokalna ochrona i ochotnicy nie są zbyt dobrze wyszkoleni, tutaj mieszkają pacyfiści i weterani na emeryturze. Na szczęście udało się zebrać parę osób potrafiących strzelać. Pozostałych cywyli teleportujemy z miasta, na peryferiach po drugiej stronie niż atakują Terranie mamy punkt przerzutowy. Niestety nie wszyscy zdołali lub nie chcieli uciec. Na terenie miasta jest parę schronów, gdzie są cywile. Mam doniesienie, że jeden z takich schronów został zdobyty, a cywile wszyscy rozstrzelani. Musi pan pomóc reszcie.
Spojrzałem na Ja'Roda:-Rodzielimy się, będziemy ewakuować ludzi do bezpiecznego obozu po dwa. - rozkazałem, po czym spojrzałem na gubernatora:-Jest pan w stanie szybko zorganizować punkt przerzutowy dla cywili poza miastem? Czy ma pan może jakiś lepszy pomysł.
- Wystarczy, że dotra do naszego teleportera, dalej juz sobie poradzą. Teleporter przenosi ich jakiś tysiąc kilometrów stąd i tam rebelianci się nie dostaną.- Kapitanie, mam priorytetowe połączenie z kwaterą główną Centralnego Dowództwa. Połączenie jest szyfrowane i żądają rozmowy z panem sam na sam.
-Dobrze. Gdzie mógłbym je tutaj odebrać? - zapytałem gubernatora i po wskazaniu przez niego miejsca udałem się tam i odebrałem tam połączenie.
- Jagul Brenek. - przedstawił się generał. - Glinnie, mam dla ciebie ważną miesję. Bardzo ważną. Jesli ją wykonasz poprawnie to awans i nagrody cie nie ominą. Masz uratować terrańskiego zdrajcę, Johna Bailey'a. To on ujawnił nam pozycje wielu placówek rebelii i nazwiska wielu ich szpiegów. Teraz przebywa na K'Darch II jako chirurgicznie upodobniony Klingon. Dlatego rebelianci zaatakowali ta kolonię, chca go dorwać i zabić by pokazać innym jak kończa zdrajcy. Nie wiemy gdzie teraz jest, dostaniesz jego rysopis. W najgorszym wypadku zabij go, ale za żywego dostaniesz o wiele większą nagrodę.
-Oczywiście. - odpowiedziałem. - Czy to wszystko? - W mojej głowie pojawił się dylemat. Czy powinienem go wydawać, czy też zabić z zemsty. Z drugiej strony martwy nic nie pomoże, a awans w dobrej sprawie zawsze się przyda. Musiałem się jeszcze zastanowić.
- To wszystko. Nie zawiedźcie mnie, glinnie. mam długa pamięć. - ekran zamigotał i pojawiło się standartowe logo Sojuszu.
Wyszedłem z pomieszczenia i kiwnąłem głową Ja'Rodowi, żeby rozdzielił żołnierzy i zapytałem:-Da pan radę? Z tego co pamiętam nie ma pan zbyt dużego doświadczenia w walkach naziemnych.
- Nie zawiodę pana. Potrzebuję tylko rozmieszczenia schronów z cywilami i idę. Sugeruję zostawieniu tu z 10 podwładnych do ochrony ratusza, a szczególna operatora dron. Ten wojownik jest wart więcej niż kompania żołnierzy.
-Dobrze. - odpowiedziałem - Operator dron może nas zawsze wesprzeć zdalnie, prawda? - wyciągnąłem mapę i wskazałem na jedno z podanych przez gubernatora - Pan, panie Ja'Rod pójdzie tu, ja się udam tam. - powiedziałem wskazując na trochę bardziej odległe miejsce - Bierzemy ze sobą wzmacniacze sygnału do zwiększenia zasięgu transporterów. Wszystko jasne?
- Tak. Biorę 12 naszych i kilku ochotników. Będą wskazywać przejścia. - odrzekł Ja'Rod i zwołał dwie drużyny. Razem opuścili ratusz.
Ja również opuściłem ratusz i ruszyłem w kierunku wybranego przeze mnie bunkra.
W tle słychac było strzelaninę, choc juz mniejszą niż wcześniej. Terranie zostali odepchnięci od ufortyfikowanych pozycji Kardazjan i zaczeła się walka pozycyjna.Po kilku minutach dotarliście do zablokowanej barykada ulicy. Kryli się za nią kilku Kardazjan i strzelało do niewidocznego wroga.
