Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Glinn Jasad
Wydałem rozkaz odłączenia się od konwoju, ustaliłem kurs i wróciłem póki co do kajuty, aby sprawdzić co zarejestrowały czujniki.
To co zobaczyłeś to aż ci zawróciło w głowie. Galor przewoził ogromne pokłady broni i jakieś niezidentyfikowane pojemniki. Ale to nie było najgorsze. W dwóch ładowniach i nieużywanych kajutach leżał rozłożony na częśći federacyjny statek, na oko wielkości fregaty.
Pogrzebałem trochę w komputerze, aby zostawić wiadomość dla Ael, aby się jak najszybciej ze mną skontaktowała. Postanowiłem na uspokojenie napić się szklankę kanar.
Kanar lerko pomógł uspokoić nerwy. Ciekawe skąd Sojusz wytrzasnął federacyjny okręt? Była to jednostka rebelii czy zza lustra? Na te pytania nie mogłes odpowiedzieć.Po jakiś 20 minutach wpadła lekarka.- O co chodzi? - zapytała prosto z mostu. - Wiesz coś o konwoju?
Zobaczywszy dane Ael zaczeła nieźle przeklinać. Po chwili uspokoiła się.- To jest naprawdę duży problem. Będzie jeszcze większy jeśli ten okręt został zbudowany tu, a nie za lustrem. Mogą wykryć komponenty pochodzące ze źródeł, które nie chcą żeby wiedziano, że pomagają rebeliantom.- Zajmę się tym. Ale teraz pan musi się zając rebeliantami na K'Darch II. Trzeba ich wszystkich wykończyć i to szybko. To komando śmierci i łatwo się nie podda. Jak uda się panu ich zlikwidować to na pewno dostanie pan odznaczenie, może nawet cos więcej. Wiem, że nie lubi pan strzelać do swoich "sojuszników", na osłodę może pan poświęcić trochę podwładnych. W końcu nie ma zwycięstw bez strat.
Skończyłem rozmowę z Ael. Byłem zdenerwowany. Nie wiem na co liczyłem, przecież byłem częścią floty Kardazjańskiej, ale mimo wszystko strzelanie do rebeliantów nie dawało mi żadnej radości. W trakcie jak czekałem na dotarcie na miejsce, próbowałem tak skontaktować się z rebeliantami na planecie K'Darch II, żeby nie było to możliwe do zarejestrowania.
To wcale nie było łatwe. Nie byłeś doświadczonym inzynierem, który swobodnie mógłby pobawić się w przekierowania mocy, wstawianie wiadomości do ogólnych sygnałów i kasowanie zapisów. Tajne wezwania na statku były o wiele prostsze, poprzestrzenne już nie. Do tego dochodzili ewentualni agenci Kasty Obsydianowej i Jadeitowej (wywiad wojskowy), którzy mogli być na twoim okręcie.Do planety zostało około 30 minut. Dotarła do ciebie wiadomośc od Dukata, że zniszczono statek rebeliantów, który został osaczony w pobliskiej mikromgławicy. Teraz Terranie nie mieli jak uciec, więc zapewne będą walczyc do końca, nie licząc na ratunek.
Cóż, jedyne co mi pozostało to zapewnić im szybką śmierć. Czekałem na dotarcie na planetę przeglądając dostępne dane co do taktyki Terran.
Taktyka komand śmierci była bardzo prosta i skuteczna. Atakowali jednocześnie kilka ważnych obiektów jak koszary czy posterunki policji. Jednocześnie kilku z nich zaczynało strzelanine na ulicach, pojawiając się wśród tłumu korzystając z teleporterów o małym zasięgu. Do tego czasami dokładali bomby i snajperów na dachach.Z raportu dostarczonego z planety wynikało, że wykorzystali wszystkie z tych mozliwości. Na razie potwierdzone straty wyniosły prawie 150 zabitych Klingonów, z czego zaledwie 1/3 była z wojska lub policji. Na szczęście ochrona szybko kontratakowała i wyparła Terran, zabijając minimum 10 z nich.Rebelianci próbowali przedostac się do innych miast, ale wprowadzono stan wojenny. Ulice opustoszały i były patrolowane przez resztki sił ochrony, których wcale za dużo nie było. Dlatego też gubernator wezwał posiłki, bo skoordynowany atak Terran mógł rozbić siły porządkowe i zaczełaby się rzeź cywili.Zostało 15 minut do planety.
Czekałem spokojnie na przylot. Nie przerażało mnie zbytnio spotkanie z Terranami, ale i nie napawało mnie radością.
Wreszcie powiadomił cię Dukat, że są prawie nad K'Darch II i gubernator ma dla ciebie najnowsze wieści.
Przygotowałem się do wylotu. Wziąłem ze sobą moje nowe zabawki. Mimo, że byli to Terranie (których za bardzo nie chciałem zabijać), to jednak na kimś musiałem je wypróbować.
Na mostku czekało na ciebie połączenie z gubernatorem.- Dziękuję za pomoc. - zaczął. - Od ostatniego kontaktu udało na się zniszczyć ich teleporter, przez który posyłali nam bomby. Stracilismy za to jedyny prom, bo te gnoje mają kilka wyrzutni rakiet. Dlatego radze uważać ze sprzętem latającym. Do tego rozłożyli kilka inhibitorów transportu i musicie dorwać ich osobiście.Dukat poinformował cię, że żołnierze są gotowi do teleportacji do miasta, gdzie przyszykują się do akcji.
