Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Glinn Jasad
- Jako szef ochrony zostałem poproszony o udział w odprawie, która zacznie się za chwilę.Rzeczywiście wszedł żołnierz i poprosił o przejście do sali odpraw.W środku było już kilkunastu gulów i jagul.- Kapitanowie. Z grubsza juz wiecie o czekającym nas zadaniu. Na tej planecie znajduje się skarbiec, gdzie Tholainie gromadzą środki na zakup planet terrańskich, gdzie moga się osiedlić. Ostatnio kupili jedną, gdy wartośc aktywów osiągnęła odpowiednią wartość. trwało to trochę, bo dla bezpieczeństwa jeden tholiański statek ma na pokładzie najwyżej kilkanaście tysięcy sztabek.- Teraz gdy mamy tu juz miliardy sztabek musimy je wywieźć. Rebelia juz na to czeka by się nachapać. Dziś wysyłamy transportwoiec z 500 milionami sztabek, ale dla bezpieczeństwa poleci tez kilka pustych. Nikt z was nie będzie wiedział, czy w waszym transportowcu są sztabki czy zwykły balast. Daltego mecie go chronić za wszelka cenę. Może starcimy przez to parę statków, ale 500 milionów sztabek starszy na setki raiderów i tysiece bomb.- Odlot nastapi za 2 godziny. Do tego czasu przygotujcie się. Rozdajcie załodze broń i strzelajcie do każdego statku, który zanadto się zbliży. Róbcie to nawet wtedy gdy bedzie to nasz statek - rebelia przechwyciła parę ostatnio i zapewne je wykorzysta. Przyrządkowanie okretów i cele lotu są w przesyłanych obecnie na pokład rozkazach. To wszystko, odmaszerować.
Wraz z załogą zacząłem kierować się w kierunku przesyłowni a po drodze jedynie powiedziałem do Ja'Roda:-Proszę się do mnie wraz z panem Dukatem stawić na odprawę.Gdy dotarliśmy na odprawę od razu skierowałem swoje kroki do gabinetu. Gdy moi oficerowie już dotarli przekazałem Dukatowi rozkazy i kazałem przygotować wszystko Ja'Rodowi. Czekałem na jakieś pytania lub wątpliwości.
Nie mieli zadnych pytań. Wiedzieli o jaką stawkę gra w tym starciu Sojusz.Rozkazy były już przesłane. Dostaliście do ochrony transportowiec o kodowej nazwie "Nornik". Wraz z Reklarem miały go chronić Keldon, 2 Galory, 2 Tongi i 1 Norin. Celem lotu był układ Betreis, w warp 8, bo tyle wyciągał Nornik, lot miał trwać dzień i 4 godziny.
Gdy już wyszli zapytałem komputera: =/= Komputer, zlokalizuj lekarkę Ael =/=
Komputer odpowiedział:- Lekarz kel Ael znajduje się w mesie.
Czekając aż Ael znajdzie się odosobniona w jakimś miejscu przygotowałem zabezpieczone połączenie. Gdy nadeszła odpowiednia chwila, połączyłem się z nią.
Przekazałem mojej lekarce wszystkie informacje na temat misji jakie mogą ją interesować i czekałem co powie.
- Do bradzo uzyetczne informacje. - odparła. - Zamelduje to w odpowiednim czasie. Proszę na razie nic nie robić.
-Dobrze.-odpowiedziałem i się rozłączyłem, po czym wróciłem na mostek i zająłem swoje miejsce. Chciałem obserwować jak idą przygotowania.
Na razie musiałeś czekać. Widziałeś doskonale jak jeden transportowiec wraz z 6 okrętami ochrony wskakują w warp.Po 10 minutach nadszedł rozkaz, by przyszykować formację i lecieć ku Betreis.
Przekazałem rozkaz załodze. Nie lubiłem czekać, zawsze mnie to denerwowało. Oczekiwanie na jakąkolwiek akcję Rebelii działało mi na nerwy. Zacząłem nerwowo stukać palcami o konsolę czekając aż coś się wydarzy.
Okręty leciały ku wyznaczonemu celowi. Mijała godzina za godziną, nerwowo wyczerpując załogę, oczekującą nagłego ataku. Wreszcie...- Kapitanie, jeden z Galorów, CSU Dlidal awaryjnie wychodzi z warp! Melduje o pożarze w maszynowni.
-Nie możemy schodzić z kursu-odpowiedziałem- Mamy wyraźne rozkazy. Transport ma dotrzeć na miejsce za wszelką cenę.
- Na czujnikach dalekiego zasięgu mam trzy sygnatury warp. Brak identyfikacji, zbliżaja się szybko.- Dlidal nie jest zdolny do kontynuowania lotu w warp.- Mamy rozkazy od dowódcy grupy. Mamy natychmiast ewakuować załogę Dlidala. Walka z przeciwnikiem jest wzbroniona.
