Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Chorąży Corvus

PBF - Chorąży Corvus

Wyświetlanie 8 wpisów - od 106 do 113 (z 113 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Corvus
    Uczestnik
    #26696

    - Tak Scott, zaraz będę – zastanowiłem się chwilkę – Scott każ zeskanowała szczątki, może znajdziemy coś ciekawego. - Już to robimy, sir- Doskonale. Zaraz będę na mostku. – uśmiechnąłem się, podobno inicjatywa to cecha dobrej załogi.Wymknąłem się z ambulatorium korzystając z okazji że Melinda była zbyt zajęta opatrywaniem rannych z Akiry. Idąc korytarzami obserwowałem załogę i rozbitków z „Deathwach’a”, jak razem pracowali nad naprawami okrętu. Niedaleko mostka natknąłem się na pierwszą. Przez chwile patrzyliśmy na siebie, zaraz potem wpadliśmy sobie w ramiona i nasze usta złączyły się w pocałunku. Nie obchodziło mnie czy ktoś nas widzi. Po dobrej minucie rozłączyliśmy się...- Może jednak pójdziemy na mostek?- głos Tory był lekki i spokojny, a twarz promieniowała uśmiechem. - Czemu by nie. – odparłem i skierowałem się do drzwi na. Wchodząc na mostek usłyszałem głos Scotta.- Kapitan na mostku!- Dziękuję, masz może raport z napraw?- Mam ale na razie wstępny....- Nie oczekuje cudów.Wziąłem pad i usiadłem na fotelu.- No tak. – mruknąłem do siebie – Maksymalna prędkość warp 4...- Mogło być gorzej – odezwała się Tora- Faktycznie..... kadłub prowizorycznie załatany, pola integrujące działają, osłony na 30%.... suchy dok nas nie ominie. Przy dużym pechu Majestic pójdzie na żyletki.- Co? - Nic... to takie ziemskie powiedzenie – odrzekłem Torze i uśmiechnąłem się do niej promiennie.- Aha....- Scott, gdzie najbliżej jest jakaś baza floty?- Baza Gwiezdna 295 w układzie Ontara, przy naszej prędkości jakieś 2 dni lotu.- Dobre i to. Wyznacz kurs i jak wyjdziemy z asteroid startuj.- Aye, aye, skipper.- Tora powiadom klingonów gdzie lecimy i ..... i poproś ich o asystę.- Już....

    Kronos
    Uczestnik
    #27167

    Czujniki Mirandy zaczęły przeczesywać pobojowisko, niestety pole asteroid ponownie dało się we znaki i poza paroma fragmentami czarnego kadłuba transportery nie zdołały niczego innego przenieść na pokład. Nie mniej jednak dział techniczny GF na pewno zainteresuje się nieznanym dotychczas stopem…

    Załoga zniszczonej Akiry dość płynnie włączyła się do zajęć na pokładzie USS Majestic. Ponieważ nikt z głównych oficerów Deathwath nie przeżył nie pozostawało im nic innego jak podporządkować się hierarchii panującej na Mirandzie…

    Klingoński krążownik klasy Vor`Cha po kilku minutach dołączył do Mirandy wychodząc bezpiecznie na otwartą przestrzeń. Oba okręty nawiązały łączność. Siedzący wygodnie na mostku krążownika klingon roześmiał się widząc zmęczoną twarz kapitana sojuszniczej jednostki…

    >> Co to była za walka, ha pieśni można by o niej pisać ! Powinien być pan z tego dumny kapitanie… Polecimy z wami do SB 295, i tak nie pomieścilibyście tych wszystkich rozbitków po za tym wskazane by było by nasze dowództwa otrzymały pełen raport dotyczący tego zdarzenia. Mam nadzieję iż przekaże nam pan wszystkie zebrane podczas walki dane. Ze swojej strony ofiaruję to samo…

    Corvus
    Uczestnik
    #27223

    >> Oczywiście kapitanie. Każe jak najszybciej przesłać dane… Majestic koniec.Usiadłem na fotelu, jakby powietrze ze mnie zeszło. Zacząłem analizować sytuacje i przypomnieć sobie czy przypadkiem czegoś nie przegapiłem. Naprawy w toku… ranni w ambulatorium… wyglądało, że wszystko porządku. Mimo tego czułem, że coś przeoczyłem i nagle mnie olśniło…- Archeolodzy – prawie krzyknąłem, a wszyscy na mostku spojrzeli na mnie – Niech ktoś się dowie, co się stało z archeologami, których wzięliśmy na pokład. – i skląłem się w duchu za niewiedzę.Po paru minutach ciszy na mostku, z turbowindy wypadł kadet, który wcześniej poszedł się dowiedzieć o los badaczy. - Wszystko z nimi w porządku kapitanie. Jeden, co prawda był ranny, ale teraz wszystko ok. – młodzian stał czekając na odpowiedz…- Dziękuję… - kadet wrócił do swoich zadań, a ja jeszcze głębiej zapadłem się w fotelu. Laner zauważył i lekko ścisnęła mi ramię. Dopiero wtedy wróciłem do rzeczywistości…- Tora mogłabyś się zająć nimi… może dołącz ich do ekipy badającej szczątki i dane z czujników. Może znajdą coś ciekawego…- I żeby trzymali się od ciebie z daleka? – aż uśmiechnąłem się szeroko gdy to powiedziała.- Jeśli byś mogła? - spojrzałem na nią.- Postaram się. – odrzekła i ruszyła w kierunku turbowindy. Gdy tylko zniknęła za drzwiami Scott zameldował…- Skipper. Wyszliśmy z pola asteroidów…- A więc kurs na BG 295…. Maksymalne dostępne warp.- Aye, aye sir!W jednej chwili zamiast gwiazd, zobaczyłem świetlne linie…

    Kronos
    Uczestnik
    #44785

    Lot w kierunku stacji kosmicznej SB 295 zajął nadwerężonym silnikom Mirandy dwa dni podczas których załoga zdołała naprawić większość drobnych uszkodzeń jednak pokiereszowane poszycie kadłuba wymagało dłuższej wizyty w doku. Kończąc jeden i rozpoczynając kolejny raport o uszkodzeniach o postępujących naprawach dowódca Mirandy dziękował losowi za ocalenie. Wiele razy powtarzał sobie w duch iż tak niewiele brakowało a jego okręt podzieliłby los zniszczonej Akiry. Jednak za każdym razem Chorąży dochodził do wniosku iż szczęście sprzyja odważnym i gdyby postawiono go w podobnej sytuacji postąpiłby tak samo. Niczego nie żałował…… no może poza tym iż tak niewiele dowiedział się o tych obcych…………

    Przerywając rozmyślania kapitana sternik zameldował……

    - Zbliżamy się do stacji SB 295 …..

    Corvus
    Uczestnik
    #46623

    Corvus przetarł przekrwione oczy i spojzał na głowny monitor. Ujżał bańkowaty kształt stacji z wyciętym dokiem i czterema "listkami" odstajacymi od niej. Przez chwile patrzył sie na nia tępo. - Dziekuje, panie Dantor. - powolnymi ruchami uruchomił łaczność i zaczła mówić - Tu dowódca "Majestica" chorąży Corvus do stacji SB 295. Prosze o priorytetowe podejście do sekcji naprawczej stacji. Konieczna bedzie także asysta lekarza. - Choraży czeka pana długie tłumaczenie... - zaczał człowiek w randze komandora widoczny na monitorze - ale na razie macie priorytet podejścia. W razie czego mamy czym wam pomóc...- Dziekuje komandorze, ale sami zdołamy doprowadzić okret do celu, ale dziekuje za ofiarowaną pomoc.- A więc dobrze - człowiek lekko sie uśmiechnął - Ja jestem Komandor Luis Ramirez dowódca tej palcówki i niecierpliwie czekam na pański raport... jutro rano. SB 295 koniec. Aha Chorąży... witamy w domu. - to było na tyle jeśli chodzi o oficjalne przywitanie. - Scott podprowadzmy, tego staruszka do miejsca dokowania. - Aye, sir. Nie bedzie najmniejszego problemu.- Licze na to. - spojżal na jakiegoś załoganta, nie pamiętał jego imnienia, - Ty, powiadom doktor Wellby żeby przygotowała sie do przekazania poszkodowanych na stacje. Marynarz szybko wybiegł z mostka, a kapitan ponownie spojżał na głowny monitor, przedstawiajacy stacje. Ze spokojem obserwował manewry okretu. Chciało mu sie spać, bardzo chciało.

    Kronos
    Uczestnik
    #46678

    Uszkodzona Miranda powoli wytracając prędkość zbliżyła się do najbliższego doku stacji SB 295. Uchwyty cumujące doku z wyczuwalnym wstrząsem unieruchomiły okręt poczym personel stacji natychmiast rozpoczął przewidziane w takiej sytuacji procedury. Ranni po krótkiej konsultacji z lekarzem pokładowym zostali natychmiast przetransportowani do ambulatorium natomiast reszta ocalałej załogi poza niezbędnym personelem technicznym otrzymała rozkaz opuszczenia okrętu i udania się do wskazanych pomieszczeń na stacji………Dowódca Mirandy niechętnie opuszczając mostek dzielnego okrętu odebrał raport z maszynowni……- Tu Scott, okręt zabezpieczony. Personel techniczny stacji sugeruje delikatnie mówiąc bym się wynosił do przydzielonej kajuty ale sam nie wiem. Jak ich tu zostawię to później połowy rzeczy nie poznam…………Młody chorąży oddelegowany przez dowódcę stacji by odeskortować cię do kajuty na zasłużony odpoczynek uśmiechając się zasugerował…………- Takie dostaliśmy rozkazy………

    Corvus
    Uczestnik
    #46685

    Corvus obrzucił wzrokiem chorążego koło siebie. - Scott, zostaw wszystko tak jak jest. Jakby co ktoś stanie do raportu za niedbalstwo. - Tak jest, kapitanie. Scott sie rozłączył. Nezar nir wiedział jak ma wyjaśnić że mam przeczucie iż nie zobacża tej łajby ponownie.Spojżał ponownie na chorazego. - Poza rozkazami, nie dotarły do ciebie jakieś plotki?- Nic o ty mnie wiem.-Nic o tym nie wiesz... - "kapitan" odetchnął lżej. Klepnął najbliższą konsole i skierował sie do wyjscia.

    Kronos
    Uczestnik
    #48645

    Chorąży odprowadził cię do kajuty poczym życząc spokojnego snu oddalił się. Gdy zmęczonym wzrokiem dostrzegłeś znajdujące się w rogu kajuty łóżko bez namysłu podszedłeś do niego i ciężko opadłeś na aksamitną pościel. Mrucząc pod nosem rozkaz do komputera by przyciemnił światło zapadłeś prawie natomiast w głęboki sen. Narastające zmęczenie i stres ostatnich dni wreszcie dały o sobie znać…………

    Nagły, drażniący dźwięk dobiegający z konsoli nieopodal łóżka brutalnie wyrwał cię ze snu. Przeklinając świat na czym stoi po omacku odnalazłeś przełącznik i uruchomiłeś komunikator……

    - Mówi Komandor Ramirez, przypominam o porannej odprawie. Ma pan jakieś pół godziny radzę się pospieszyć. Admirał nie lubi czekać. Czekam na pana na pokładzie 2 przy Sali konferencyjnej…

Wyświetlanie 8 wpisów - od 106 do 113 (z 113 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram