Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Anton Michaił Ziwlicki
Dobrze - zwracam się do oficera - ten trzeci tez poniesie konsekwencje swego zachowania jak wstanie!wstaję za biurka i zaczynam obchodzić winowajców lustrując ich zachowanie, przybieram zatroskaną minę z lekką dozą dezaprobaty. W pewnym momencie staję przed nimi w odległości metra .- No nazwiska , stopnie i przydział natychmiast i gdzie do diabła kupiliście alkohol!!
Odpowiedz padła niemal natychmiast - Kadeci 2 stopnia Wills i Von Kalahan sir załoganci na USS Qui a alkohol kupiliśmy na stacji, w barze który prowadzi jeden Ferengi sir.
Milczę przez dłuższą chwilę - Macie mi podać natychmiast nazwę baru i imię ferengi który sprzedał wam alkohol, a poza tym za złamanie regulaminu floty zostajecie skazani na 3 dni aresztu i tygodniowe wachty dodatkowe wraz z trzecim który jeszcze śpi , w wasze akta zostanie wpisane że zakłócaliście porządek w miejscu publicznym.
- Bar znajduje się na promenadzie sir nie wiem jaką ma nazwę, Ferengi nazywa się chyba Gent - odpowiedział jeden z kadetów ze spuszczoną głową.
-Dobrze, oficerze proszę ich odprowadzić do aresztu.Po tym jak wyjdą, zjadam śniadanie i przeglądam codzienną pocztę. Następnie udaję się na mostek.
Po za zwykłymi raportami był tyła skarga od kwatermistrza na obsługę stacji która nie chciała wydać wam torped jako jednostce badawczej.A także raport z maszynowni o ogólnym stanie okrętu, w samym raporcie było mnóstwo technobełkotu ale zrozumiałeś że wszystko jest w porządku po za czujnikami których kalibracja właśnie trwała.Na mostku zastałeś tylko Andoriankę wstukując coś do konsoli stanowiska naukowego.
- Witam Kadecie Irian, chciałbym z panią porozmawiać na kilka tematów- mówię podchodząc do niej - przede wszystkich chciałbym wiedzieć jak się ma faktycznie sprawa z zaopatrzeniem floty a naszym statkiem i od jak dawna to trwa, ponadto chciałbym aby pani przygotowała na popołudnie ćwiczenia załogi z sprawności bojowej. Mam też zamiar przeprowadzić inspekcję statu wieczorem i co za tym idzie chciałbym poznać pani opinie na temat statku i załogi.
- Co do zaopatrzenia sir, po prostu nie chcą nam wydać torped argumentując to tym że jako jednostka badawcza nie potrzebujemy ich, próbowałam porozmawiać z kwatermistrzem na stacji ale nic nie wskórałam. - kiedy wspomniałeś o ćwiczeniach zamyśliła się chwilę po czym odpowiedziała - można zorganizować ćwiczenia na dolnych pokładach odpieranie abordażu itd, zajmę się tym sir - kiedy to mówiła zauważyłeś że z zamyśleniem rusza czułkami.- Co do okrętu sir, jest bardzo stary ale dobrze się trzyma i spełni swoje zadanie, zapewne i tak przez większość czasu będziemy badali jakieś mgławice lub inne wynalazki, natomiast co do załogi to tylko banda kadetów często na pierwszym lub drugim przydziale nie powinien pan na początku wymagać od nich zbyt wiele a o dyscyplinę może pan być spokojny każdy słyszał o incydencie w ładowni.
Przez kilka chwil głaszcze brodę zastanawiając się na tym co powiedziała Irian - Ma Pani rację w pewnym stopniu ale muszę od nich oczekiwać że będą ciężko pracować nad sobą i starać się być coraz lepsi. Sprawę z Administracją postaram się załatwić najszybciej jak się da, co do ćwiczeń - tu podchodzę do panelu kapitańskiego - zobaczymy jak nasza załoga sobie poradzi z tym - i z diabelskim uśmiechem uruchamiam czerwony alarm, wydając komputerowi polecenie za pomocą klawiatury żeby mierzył czas ile zajmie statkowi przejście w stan pełnej gotowości.- Ale mimo - mówię przekrzykują hałas alarmu- tego chcę żeby Pani przeprowadziła te ćwiczenia w zakresie odparcia abordażu, bo uważam to za świetny pomysł.
Po chwili od zabrzmienia alarmu na mostek zaczęli wsypywać się kadeci i zajmować swoje stanowiska, kiedy tylko stwierdzili że alarm nie jest prawdziwy wlepili zdziwiony wzrok w ciebie i PO.Po 2min i 11sec komputer poinformował cię że wszyscy członkowie załogi są na stanowiskach.
Z szeroki uśmiechem na twarzy, włączam komunikację wewnętrzną - Tu mówi kapitan , to był alarm ćwiczebny i powiem szczerze jestem wielce zadowolony że załoga potrzebowała tylko 2 min i 11s na przejście do stanu gotowości bojowej. Jednakże może być lepiej ale nad tym popracujemy. Teraz odwołuję alarm i zawiadamiam że o 14.00 rozpoczynam inspekcję statku a o 17.00 zaczynamy ćwiczenia załogi. Teraz to wszystko jesteście wolni.Odwracam się do Irian z zadowolonym wyrazem twarzy - Dobry początek teraz udaję się na stacje spróbuje załatwić sprawy w administracji, pani przejmuje dowodzenie. Turbo windą do transportera i od razu przesyłam się pod drzwi wydziału Administracji.
Kiedy opuszczałeś mostek usłyszałeś jeszcze jak operacyjny narzeka że alarm go obudził.Kiedy tylko się zmaterializowałeś przed tobą otworzyły się drzwi do wydziału administracji i kwatermistrzostwa.W środku zastałeś ładnie urządzone pomieszczenie z dwoma biurkami a za każdym ładną sekretarkę.Zauważyłeś także że w pomieszczeniu znajdują się jeszcze dwie pary drzwi oprócz tych którymi wszedłeś.
Przybieram minę wiem po co tu jestem i nigdzie się nie ruszę oraz uśmiech z tych bardziej czarujących i wchodzę.- Witam miłe panie chciałbym spotkać się z Szefem administracji i kwatermistrzostwa - dodaje miękkim głosem.
- W jaki celu? - zapytała sekretarka znużonym głosem.
Uśmiecham się do niej promienie - Ależ proszę Pani cóż za zmęczony głos , oj niedobrze niedobrze możne tak by po służbie jakiś mały relaks by się przydał, a do szefa nic specjalnego po prostu Admirał mnie przysłał żebym coś dla niego załatwił tak trochę mniej oficjalniej- dodaję lekko trywialnym głosem i puszczam do niej oko- wie pani lubi romulańskie piwo od czasu do czasu- dodaję konspiracyjnym tonem - ale o tym sza - mówię kładąc palec na ustach i uśmiechając się do niej.Uśmiecham się do niej promienie - Ależ proszę Pani cóż za zmęczony głos , oj niedobrze niedobrze możne tak by po służbie jakiś mały relaks by się przydał, a do szefa nic specjalnego po prostu Admirał mnie przysłał żebym coś dla niego załatwił tak trochę mniej oficjalniej- dodaję lekko trywialnym głosem i puszczam do niej oko- wie pani lubi romulańskie piwo od czasu do czasu- dodaję konspiracyjnym tonem - ale o tym sza - mówię kładąc palec na ustach i uśmiechając się do niej.
