Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Angelo
- Załatwione, kapitanie! - Krzyknął sternik. Natychmaist wgniotła cię w fotel siła bezwładności - widocznie atak wroga uszkodził tłumiki inercyjne. Wasza torpeda trafiła cel. O włos - zahaczyła tylko o jedną z gondol warp. Widocznie jednak uznał was za groźniejszego przeciwnika. Udało mu się wykonać zwrot - w tylnej częsci kadłuba miał tylko jedną wyrzutnię ale udało mu się trafić. Na moment przeciążył osłony by w tym czasie fazerami zaatakować jeden z najwitalniejszych punktów okrętu - maszynownię.- Kapitanie! Straciliśmy główne EPS! - Krzyknął natychmiast Tucker. Światła, jedne po drugim zaczeły gasnąć. Widocznie niszczyciel stracił zainteresowanie wami. Ostatnim komunikatem który udało wam się odebrać z zewnątrz było bardzo proste 'Sprawy nie ma. I tak się nudzimy... Zaraz będziemy!'USS Potomkin osłony 0% Kadłub 91% Przednia wyrzutnia gotowa za turę. Tylna przeładowana.USS Cairo Osłony 31% Kadłub 100% Przednia wyrzutnia gotowa za turę.. Tylna wyrzutnia przeładowana.Piracki niszczyciel osłony 39% kadłub 100% Przednie wyrzutnie przeładowane. Tylne gotowe za dwie tury.
- Mayweather manewruj ile możesz i staraj się trzymać jak najbliżej tyłu okręty wroga - tak sir.- trip znajdz zasilanie do osłon ze wszystkiego co możesz i to natychmiast- aye ayeMam nadzieje ze nie będziem w zasięgu jego fazerów
- Pan nie rozumie, skipper - mruknął zza swojej konsoli twój mechanik - NIC nie działa... Zostało nam podtrzymywanie życia, ale tylko dlatego że czerpie energię z układów rezerwowych. Tak samo główny ekran... O całej reszcie możemy zacząć marzyć za jakieś dwie godziny.- Kapitanie! - Okrzyk oficera naukowego odwrócił twoje spojrzenie od inżyniera a skierował z powrotem na monitor. Pojawiło sie na nim... Coś. Coś było z grubsza okrętem, wielkości małego krążownika... Ale tak nieamowicie brudneo, obdrapanego i nie przypominające jakiegokolwiek okrętu Federacji że nie mieliście pojęcia czym jest naprawdę. Zajeło pozycję przed niszczycielem. - Sir, powinniśmy spróbować go jakoś wywołać... Ale komunikacja ciągle nie działa!Tymczasem Luger ciągle obrywał... Nie dał trafić się tak jak wy, więc wróg się zirytował. W tej chwili mała fregata dryfowała bez jednej z gondol.USS Potomkin Wyłączony z walki. USS Cairo Wyłączony z walkiPiracki niszczyciel osłony 11% kadłub 96% Przednie wyrzutnie przeładowane. Tylne gotowe za turę.Tajemniczy krążownik osłony 100% kadłub 100%
W głowie zaczeły mi latac mysli- czyj jest ten krążownik, po co tu przyleciał i jakie ma zamiary względem nas po czym zebrałem myślli i kierując swoją uwage na tripa - trip weśilu ci potrzeba ludzi do pomocy i biegnij do maszynowni naprawiać usterki i przywróć zasilanie w pierszej kolejności-tak sir. Po czym trip wybiegł z mostka jak szalonyPo czym zwróciłem się do hoshi - hoshi jak tylko będziesz mogła spróbuj wywołać ten krążownik- tak sir. W tej samej chwili wcisnełem przycisk komunikatora =^= mostek do amulatorium=^= słucham - był to doktor Phlox=^= prosze się przygototwać do przyjęcia dużej ilości rannych =^= dobrze kapitanie Zamknełem kanał i czekał na dalsze wydarzenia mam nadzieje że ten krążownik nie ma żadncyh wrogich zamiarów po czym odparłem do T'Pol - T'Pol przejmujesz mostek ide do maszynowni pomóc tuckerowi w naprawach - tak sir W drodze do dolnej maszynowni widziałem wielu po obijanych człąków załogi a w ich oczach starch i przerażenie w sumie im się nie dziwie sam dawno nie byłem w takiejc sytuacji
Do maszynowni dotarłeś szybko. Jednak nie wpuszczono cię do środka. Po chwili wyleciał z niej kaszlący Tucker.- Kapitanie! Mamy problem... Ostatni atak w diabły posłał nasz system dystrubucji chłodziwa. Mamy wielu rannych. Bez kombinezonów nie można wejść do środka. Za moment zamkną się grodzie i wejście będzie jeszcze trudniejsze... Co mamy robić, sir?
- nałóż kombinezon i podaj mi jeden zaras cos wymyślimy Tucker praktycznie natychmiast podał mi kombinezon który włożmyłem tak samo szybko Po wejściu do maszynowni- tucker co dokładnie sie dzieje
Zdążyliście wejść do środka kiedy gródź za wami się zamkneła całkowicie odcinając was od zewnątrz. Po chwili zgasły swiatła - widocznie zasilanie awaryjne wysiadło do końca. Dopiero teraz Tucker zaczął wyjaśniać.- Pojęcia nie mam. Obwody z chłodziwem po prostu się rozerwały... Dwóch kaetów nie żyje. Zgineli prawie natychmiast. Dwóch kolejnych z ciezkimi poparzeniami i zatruciem leży już w ambulatorium. Mamy też problem... Narzędzia którymi moglibyśmy dokonać naprawy nie są dostosowane do kombinezonów... No, i bez dodatkowych butli mamy na to tylko godzinę. A w pośpiechu nie było czasu ich zabrać... O dostawie z zewnątrz mozemy zapomnieć - te drzwi z założenia są dość odporne... Co robimy, sir?
- uspokój sie tucker i pomyśl jak tu donieść dodatkowe butle i narzędzie nie otwierając wrot.Po chwili namysłu przyszedł mi pomysł - może niech ktoś dostarczy je kanałami konserwacyjnymi - świetny pomysłPo czym natychmiast wcisnełem guzik komunikatora =^= kapitan do pozostałych techników nie będących w maszynowni prosze jak najszybciej dostarczyć kanałami serwisowymi do dolnej maszynowni buttle z tlenem i narzędzia Po czym zamknełem kanał i i czekałem na odpowiedz
- Nie wypali - Tucker pokręcił smętnie głową - Wtedy skazimy pół okrętu... Transportery nie działają, a wybijanie sobie dzury w ścianie nie jest dobrym pomysłem. Mamy godzinę - lepiej pośpieszmy się z naprawami... - Mechanik podszedł do jakiejś konsoli i wstukał długą sekwencję klawiszy, chociaż z pewnymi problemami - Zatrzymałem przepływ chłodziwa. Powinien ustaćza jakieś dziesięć sekund. Kanały numer trzy i cztery trzeba załatać. Bierzmy się do pracy kapitanie... A, i proponuję napisać wcześniej testament - Mechanik uśmiechnął sie niewesoło wyjmując narzędzia.
- bez takich dowcipó tucker i chodz załatać te dziuryPoszłem z tuckerem do kanału numer 3 - ten kanał załatamy najpierw -dobrze - na ile zostało nam powietrza
- Do krainy wiecznych łowów udamy się za... Pięćdziesiąt cztery minuty i trzy sekundy. Niedobrze... Trzeba usunąć zepsutą część przewodu, coś ok metra i wmontować nową. We dwóch z pierwszym powinniśmy poradzić sobie w jakieś trzydzieści minut...
.... ale gdzie są zapasowe przewody??? A no tak jusz wiem.Pobiegłem odrazu w kierunku północnej części maszynowni -są - powiedziawszy to do siebie wruciłem do tuckera- no to boerzmy się za wymiane tylko szybko zostało nam piędziesiąt minut- po czym podałem mu nowy kawał przewodu.
Tucker dyplomatycznie wzruszył ramionami co dało się dostrzec nawet mimo grubego kombinezonu środowiskowego. Mechanicznie wziął sie do naprawy w duchu cały czas rozważając sposób na wyjście z sytuacji. Nie wytknął ci że naprawy zajmą dziesięć minut więcej niż macie. Samo przyszło ci to do głowy, co jeszcze przyśpieszyło tępo napraw.- Kapitanie, zginiemy tutaj... Prawda? - Spytał z nienacka mechanik. Może był niezły w tym co robił, ale musiałeś pamiętać że ma tylko dwadzieścia lat... Nawet jeszcze nie skończył akademii.
- to moliwe trip ale dopiero w tedz jak si podamy a teraz się ruszajmy - w głębi ducha nie byłem pewny czy wogle uda się to naprawić ale lepiej podtrzymywać swojich ludzi na duchu Po 25 minutach - udało się kapitanie jedno zrobione- tucker krzyknął z radości i mi się lepiej jakoś robi- to jeszcze nie koniec została jeszcze jedna chodz szybko zostało nam 25 minut tylko - Teraz maiłem więcej niż nadzieje że Potomkin da się uratować
Tucker spojrzał na chronometr. Mieli dwadzieścia trzy minuty... A szybciej się nie dało. Wolał nie mówić o tym kapitanowi.Dwadzieścia minut później, mimo systemów chłodzących w kombinezonach obaj ociekaliście potem. Spytałeś o czas pozostały do końca naprawy. - Jakieś... Siedem minut, sir. Zostały nam trzy... Co robimy?! - kadet zaczynał widocznie panikować. Miał jeszcze czym oddychać, ale wiedziałeś że przy tak szybkim oddechu jaki miał teraz nie wytrzyma więcej niż dwie minuty. Czas powoli uciekał...
