Forum › Fantastyka › Star Trek › Od czego zacząć...
Z własnego doświadczenia powiem: to obojętne. Nieraz zdarzało mi się słyszęć: "A bo ty zaczęłaś od TOSu to on ci się najlepiej podoba. gdybys zaczęła od..." i tu pada nazwa tego serialu, którym zachwyca się mój interlokutor. Tymczasem ja zaczęłam od TNG, potem obejrzałam trochę DS9 i trochę VOY, a TOS dopiero teraz. I oszalałam na jego punkcie, mimo wszelkich niedoróbek (które niedoróbkami są notabene dopiero z naszego punktu widzenia, bo w swoich czasach były czymś najlepszym, na co telewizja mogła sobie pozwolić), mimo drobnych śmieszności i kilku odcinków wyraźnie słabszych (bo IMHO jest ich tylko kilka, nie kilkadziesiąt, jak twierdzą niektórzy). Może po prostu TOS realizował wszystko to, czego oczekuję - odpowiednio szybka akcja, mało gledzenia i wymadrzania się, wyraziście zarysowani bohaterowie, aktorzy budzący szczerą sympatie i na dodatek atrakcyjni erotycznie. Tobie może przypaść do gustu coś zupełnie innego, bo możesz mieć po prostu inne preferencje - i nie ma w tym nic złego, póki nie zaczniesz wymagać od innych, by mysleli dokładnie tak jak ty, albo nie będziesz wyśmiewał ich gustów.
odpowiednio szybka akcja
Akcja jest tka szybka, że kilka razy udało mi się przy niej usnąc ;P.
Ogólnie w Tosie najgorsza jest przewidywalność. Już po 10 minutach wiadomo jak się odcinek skończy. Zaskoczeniem może być co najwyżej liczba red shirtów, która odda życie do końca odcinka.
Ale wracjac do tematu. IMHO najlepiej zacząć od TNG. Serial ładnie oddaje ducha Star Treka, bez zbęnych odchyłów od normy jak np. DS9, które najlepiej smakuje właśnie gdy porównamy go do innych trekowych seriali. TNG nie odstaraszy początkujących efektami specjalnymi, czy nudnymi postaciami, choć sam serial momentami jest dość powolny i trzeba mu dać trochę czasu na rozkręcenie się. Nie napotkamytam kosmicznych głupot jak w voy czy ent, więc nie przerazimy tym potencjalnego nowego trekera.
Tecza: a co to jest ta norma ? Ja twierdze, ze to TNG od normy odstepuje.
odpowiednio szybka akcja
Akcja jest tka szybka, że kilka razy udało mi się przy niej usnąc ;P.
Ciekawe, bo mnie się to nie zdarzyło, natomiast przy TNG bywało.
Nie napotkamytam kosmicznych głupot jak w voy czy ent, więc nie przerazimy tym potencjalnego nowego trekera.
To zalezy, na czym mu zalezy. TNG ma wiele dobrych odcinków, ale niektóre, zwłaszcza rozgrywające się niemal w całości w holodeku, są kompletnie beznadziejne.
Aj tam zacznij od najważniejszego - DS9 a potem, ewentualnie, możesz obejrzeć resztę...
Aj tam zacznij od najważniejszego - DS9 a potem, ewentualnie, możesz obejrzeć resztę...
Aj! A ja oddałabym prawe ucho, by móc cofnąć czas i obejrzeć i DS9 i Voyagera... Za późno połknęłam tego bakcyla i muszę zapłacić karę umowną.
Ja polecam od TNG. To, oczywiście, kwestia gustu, ale dla mnie jest to najlepszy serial trekowy, który doskonale oddaje ducha treka.
Tecza: a co to jest ta norma ? Ja twierdze, ze to TNG od normy odstepuje.
Cóż dla mnie głównym tematem treka jest eksploracja przestrzeni kosmicznej, miłość do poznawania nieznanego i nowego oraz próba udowodnienia, że możliwa jest koegzystencja i zrozumienie innych ras/kultur etc.etc. Trek opowiada też o naszym człowieczeństwie, o tym co czyni nas ludźmi (nawet jak pokazuje kosmitów). Palma pierwszeństwa należy oczywiście do "kowbojskiego" TOSa, w którym po raz pierwszy zobaczyliśmy te wątki, ale to TNG stanowi wzór/matrycę dla nowych seriali. TNG ma nad TOS "przewagę technologiczną", oraz jest od niego ciekawszy (w późniejszych sezonach, w pierwszych bywa nudnooooooo) dzięki nowocześniejszemu sposobowi prowadzenia fabuły.
Dla porównania
DS9 stawia przede wszystkim na czynnik ludzki. "Świat jest teatrem, a aktorami ludzie". Inne wątki schodzą na dalszy plan. DS9 w przeciwieństwie do innych seriali pokazuje, że nie zawsze współistnienie jest możliwe. Bohaterowie mają skazy i czasem postępują w taki sposób jakiego nie zobaczymy w innej trekowej produkcjiu. Eksploracji kosmosu nie ma tam prawie w ogóle.
VOY stawia na eksploracje w środowisku ekstremalny, z dala od potęgi federacji, imho voy miał być takim radykalnym tng, co z tego wyszło wiemy. Jednak mimo ciągłych strzelanin, VOY jednak stara się zachowywać pozory istnienia tych górnolotnych idei.
ENT to po prostu kopia TNG, która miała pokazać "jak hartowała się stal", czyli ludzkość/federacja, pierwsze kroki w eksploracji kosmosu, szkoda, że wyszło to tragicznie. W 1 i 2 sezonie autorzy próbowali kopiować tng, słabo im to wychodziło (a momentami kopiowali dosłownie), od 3 postawili na strzelaninę i cycki.
Skad wziela sie opinia, ze w Treku glownie chodzi o eksploracje przestrzeni pozostanie dla mnie zagadka, ale do rzeczy.
próba udowodnienia, że możliwa jest koegzystencja i zrozumienie innych ras/kultur etc.etc
Trek opowiada też o naszym człowieczeństwie, o tym co czyni nas ludźmi
Zrozumienie innych ras w odniesieniu do tng to ponury dowcip. Jedyne czego po dzielnej zalodze mogli sie spodziewac obcy to wynioslosc, zaruzomialstwo, patrzenie z gory i przekonanie, ze sposob funkcjonawania federacji to jedynie sluszna prawda objawiona.
A Ludzkosc to w TNG 'wyewoluowala' ponad cale zlo wiec mowic wlasciwie o czym nie ma 🙂
Zrozumienie innych ras w odniesieniu do tng to ponury dowcip. Jedyne czego po dzielnej zalodze mogli sie spodziewac obcy to wynioslosc, zaruzomialstwo, patrzenie z gory i przekonanie, ze sposob funkcjonawania federacji to jedynie sluszna prawda objawiona.
A Ludzkosc to w TNG 'wyewoluowala' ponad cale zlo wiec mowic wlasciwie o czym nie ma 🙂
Po raz pierwszy w czymś się z Tobą zgadzam - czyżby jutrzenka lepszego jutra, czy tylko źle sie czuję?
Skad wziela sie opinia, ze w Treku glownie chodzi o eksploracje przestrzeni pozostanie dla mnie zagadka, ale do rzeczy.
Zrozumienie innych ras w odniesieniu do tng to ponury dowcip. Jedyne czego po dzielnej zalodze mogli sie spodziewac obcy to wynioslosc, zaruzomialstwo, patrzenie z gory i przekonanie, ze sposob funkcjonawania federacji to jedynie sluszna prawda objawiona.
A Ludzkosc to w TNG 'wyewoluowala' ponad cale zlo wiec mowic wlasciwie o czym nie ma 🙂
Oj, oj. Rzecz w tym, że więcej trekkerów myśli tak jak Tęcza. Oglądam własnie TNG po raz nie wiem który i mimo tego, że wiele odcinków już prawie na pamięć znam to wciąż znajduję coś nowego. Widać niektórzy powinni obejrzeć kilka razy, żeby dostrzec przesłanie TNG. Rzecz w tym, że Trek miał pokazywać głównie eksplorację kosmosu. Tak było głównie w TOS-ie, kiedy to Kirk z załogą lądował na coraz to nowszych planetach zamieszkanych przez coraz dziwniejsze stwory. W TNG wprawdzie nie do końca załoga odkrywa nowe światy, ale nie zauważyłem, że hołduje zasadzie, że funkcjonowanie federacji to jedyny słuszny kierunek. Właśnie po to powstała 1 dyrektywa. To, że czasem idzie na bok, nie oznacza jeszcze zarozumialstwa a jedynie troskę o powierzonych kapitanowi ludzi. przypomnij sobie choćby odcinek o porwaniu wszystkich dzieci ze statku. Czy Ty na miejscu Picarda nie próbowałbyś ich odzyskać?
Skad wziela sie opinia, ze w Treku glownie chodzi o eksploracje przestrzeni pozostanie dla mnie zagadka
Pewnie z tytułu... Star Trek to nic innego jak "Gwiezdna Wędrówka"... A podczas wędrówki siłą rzeczy eksploruje się otoczenie:)
No i...
These are the voyages of the starship Enterprise, it's continuing mission to explore a strange new world, to seek out new life and new civilizations, to boldly go where no one has gone before.
Mnie to wygląda na przyzwoitą definicję eksploracji wszechświata 🙂
Widać niektórzy powinni obejrzeć kilka razy, żeby dostrzec przesłanie TNG.
Niektorym wystarczy obejrzec raz, zeby dojsc do wniosku, ze przeslanie tng im sie nie podoba i uznac, ze jest idiotyczne i kompletnie nierealne.
Rzecz w tym, że Trek miał pokazywać głównie eksplorację kosmosu.
Trek to byla opowiesc o ludziach, ich troskach, namietnosciach, konfliktach itd. A eksploracja kosmosu to tylko kanwa, na tle ktorej pokazywano te elementy. Interpretowanie treka na podstawie doslownego tlumaczenia tytulu jest strasznie prostakcie.
ale nie zauważyłem, że hołduje zasadzie, że funkcjonowanie federacji to jedyny słuszny kierunek.
Moze obejrzyj jeszcze raz, bo poprzednie razy ogladales nieuwaznie ;P
Nie chce mi sie po raz kolejny pisac tych samych argumentow, ale zeby nie zmuszac cie do szukania napisze krotki przyklad. Zobacz jak zaloga ent-d (poza Worfem) traktuje klingonow. Nie jako odmienna kulture, ktora kieruje sie innymi wartosciami, wierzeniami itd, ale jako zadne krwi zwierzeta, ktore trzeba nieustannie pouczac. To oczywiscie sie przekolada na inne rasy w tng, ale to przyklad dosc wyrazny. I to ma byc ta tolernacja i zrozumienie innych ?
Mam odmienne zdanie. Koniec kropka. Wolno mi je mieć. Będę polemizował co do traktowania innych gatunków. Jedynym, który właściwie został uznany za szkodliwy i potraktowany z kopa były robale, których królowa zagnieździła się w Remicu. Gdyby Klingoni byli traktowani tak jak piszesz to Picard nie zgodziłby się zostać ani chadifem Worfa, ani sędzią w sporze o władzę na prośbę imperatora, tym bardziej, że w czasie pełnienia obu tych funkcji działał w zgodzie z prawem klingońskim. Nawet jeśli szukał luk i kruczków w tym prawie to jest to zupełnie naturalne. przypomnij sobie sprawę ze slkonowanym Kahlessem. W końcu ludzie zapobiegli wojnie domowej, która nikomu by nie przyniosła nic dobrego, a zwłaszcza Klingonom.
Gdyby Klingoni byli traktowani tak jak piszesz to Picard nie zgodziłby się zostać ani chadifem Worfa
Ale to sie przeciez nie wyklucza.
Drugi przyklad, moze i bardziej dobitny od klingonow - ferengi. Pogarda jaka kierowali federasci w ich strone byla przytlaczajaca.
