Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Ocena rządów PO
Zgodzę się z @Cross i @Erixin trzeba jedynie umieć rozróżnić kiedy wyraża się o Panu T. jako o osobie prywatnej a kiedy jako o urzędniku państwowym. Szacunek z miejsca należy się stanowisku jakie ktoś piastuje, niekoniecznie tej osobie. Tak jak zostało to już powiedziane na szacunek każda osoba musi sama sobie zapracować.
Czy inwalida na wózku śpiewający hymn może spodziewać się mandatu? Czy kobieta po chemioterapii nosząca czapkę by zakryć łysinę, też może liczyć na mandacik?
Idiotyczna próba wymuszenia szacunku dla symboli narodowych.
Zaczyna się czarny PR wobec partii opozycyjnych. Nic nowego standarcik z którym mieliśmy do czynienia w ostatnich latach.
Jak to zaczyna? A wydawało mi się, że PiS nigdy nie przerwał? Choć biorąc pod uwagę to, co panowie Kaczyński, Macierewicz, a także m.in. pani Kempa i wielu innych niby polityków z tej partii wyrabia, to uważam, że to już nie czarny PR, nie gebelsowska propaganda, a zwyczajne objawy starczej demencji.
Dziwię się, że rząd Tuska i sam premier tak dobrze to znoszą. Ja bym nie wytrzymał.
Puściły by mi nerwy. I tyle. Zrobiłbym co w mojej mocy, żeby pozbyć się ich ze sceny politycznej, oczywiście w graniach prawa. Ale to działa też w drugą stronę. Im gorsze notowania ma PiS, a obecnie PO nie musi nic robić, partia J.K. sama pod sobą dołki kopie, tym lepsze notowania Platformy, w skrócie to ujmując. Wredna opozycja jest rządzącym na rękę.
Problem w tym, że jedni i drudzy są siebie warci. W tym kraju nie ma sensownej alternatywy.
Nie wiem, co ty by mogło być, szczerze mówiąc, nie chce mi się nad tym teraz zastanawiać. To było jedynie moje luźne spostrzeżenie.Na wypadek, gdybyś posądził mnie o jakieś niecne zagrywki 🙂 Generalnie to nie mój problem. PiS ma swoich odbiorców i to co oni robią owym odbiorcom odpowiada. Nie sądzę, aby rozsądni ludzie brali na poważnie ich wynaturzenia.Cross i to jest właśnie problem Polski. Nie ma na kogo zagłosować, więc głosujemy albo, żeby wybrać mniejsze zło, ale dlatego: bo przecież na tamtych nie zagłosuję, więc głosuje na innych.
Generalnie rozchodzi się o to, że pisiory się tak bardzo skompromitowali, że już nic ich nie udźwignie z tragedii narodowej, w którą sami się zapędzili, a szczególnie po tym jak Jarkacz zwariował i zaczął bredzić na jawie.
I dzięki temu PO może nas teraz wmanewrowywać w co tylko zechce, bo ma społeczne przyzwolenie na dzierżenie steru - byle nie ten wariat Kaczyński! Polska nie ma szczęścia do rządów.
No nie ma. Powinno się wymienić cały skład Sejmu i zacząć od nowa ze 'świeżym spojrzeniem'.PO dało ciała, wiadomo, ale i tak są dużo sprawniejsi od pisowców. Komorowski chce teraz się na siłę pokazać jaki to on niezależny, za bardzo mu to nie wychodzi.Jakby źle nie było (a wcale nie jest), to na powtórkę komedii z lat 2005-07 chyba nie ma szans.
Jest źle, tylko Ci tego nie powiedzą. Słuchanie rządowych ekspertów wiele nie daje, poznaj chociażby zdanie dr Mateusza Machaja, ekonomisty z Instytutu Ludwiga von Misesa na temat przyszłości polskiego państwa.
Generalnie nie jest dobrze, ale to też tendencja globalna. Gospodarczo możemy upaść tak jak Grecja, Irlandia, czy prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości Hiszpania. Politycznie jesteśmy w matni. Sensownych opcji brakuje, więc na każdego byle nie PiS. Najgorsze, że tego "świeżego spojrzenia" albo nie ma, albo nie dopuszczają do głosu.
A ja całkowicie nie rozumiem skąd u Was takie pesymistyczne myślenie. Wystarczy poczytać zagraniczną prasę w której piszą o Polsce :
Polska na fali
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/polsk...-wiadomosc.html


Amerykańscy dziennikarze nie mogą wyjść z podziwu nad kondycją polskiej gospodarki. Ale miny im rzedną, gdy słyszą o rosnącym deficycie finansów i długu publicznym.
Jak informuje Bank Światowy, w 2009 roku Polska wyprzedziła Holandię, tym samym stając się szóstą pod względem zamożności gospodarką w złożonej z 27 państw Unii Europejskiej. Z 38,2 mln mieszkańców, Polska była jedynym krajem unijnym, któremu w 2009 roku nie tylko udało się uniknąć recesji, ale i nawet odnotować wzrost w skali 1,8 proc. Podczas gdy większość europejskich państw podnosi się z największej od II wojny światowej zapaści, Bank Światowy przewidywał na 2010 rok 3,5-procentowy wzrost gospodarczy w kraju nad Wisłą.
Polski indeks giełdowy WIG20 do końca listopada zyskał 9 proc., licząc jego wartość w dolarach. Dla porównania, stanowiący punkt odniesienia dla regionu indeks Stoxx Europe 600 wzrósł jedynie o 3. Credit Suisse Group, Goldman Sachs i Morgan Stanley coraz śmielej inwestują w Warszawie. Lokalne i zagraniczne spółki masowo wchodzą na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych, a rząd planuje w latach 2010-2011 sprzedać majątek państwowy wyceniany na 13,2 mld dolarów.
Zgodnie z danymi UE, w październiku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 9,7 proc. w porównaniu z 14,1 proc. w Irlandii, czy 20,7 proc. w Hiszpanii. W III kwartale zeszłego roku PKB wzrósł o 4,2 proc., co oznacza najszybsze tempo od dwóch lat. Na znakomity wynik wpływ miał odnotowany w październiku 9-procentowy wzrost sprzedaży detalicznej.
Korzystając z zapotrzebowania na powierzchnie handlowe i biurowe firma deweloperska Liebrecht & wooD bierze udział w budowie Placu Unii, wartego 180 mln dolarów kompleksu handlowo-biurowego w Warszawie. Firma przewiduje, że rozwój gospodarczy zaowocuje zwyżką cen nieruchomości w stolicy. – Za 10-20 lat Polska będzie jednym z najbardziej znaczących krajów w Europie – mówi Marc Lebbe, dyrektor generalny warszawskiego biura Liebrecht & wooD. – Nie ma powodu, dla którego nie miałaby pewnego dnia zyskać takiej rangi jak Francja, Hiszpania, czy Włochy.
Ty żartujesz w swoim pytaniu, prawda?
Pamiętasz dowcip o piekle oraz różnicy między wersją demo a pełną?
Tu jest to samo.
Zgodnie z danymi UE, w październiku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 9,7 proc. w porównaniu z 14,1 proc. w Irlandii, czy 20,7 proc. w Hiszpanii.
1. Spróbuj zmienić pracę - ciekawe, ile czasu Ci to zajmie.
2. Jak wygląda pomoc socjalna w Polsce a jak w Hiszpanii? Porównaj. Nic dziwnego, że u nas ludzie wolą pracować za najniższą krajową niż iść na bezrobocie...
Dziennikarze piszą artykuły, opierając się na danych statystycznych. A te akurat najłatwiej zaciemnić.
W ogóle ton artykułu baaaardzo przypomina mi noworoczne orędzie mojego szefa z początku roku 2010.
- Noo, nie jest źle, nie jest źle. Nawet bez wzrostu pensji stajemy się coraz bogatsi. Ceny spadają...
Chwilowe zatkanie... Po czym pytanie:
- Szefie... Ale my tego nie widzimy.
- No jak to? Przecież spada cena elektroniki, AGD... Tanieją!
Dłuższa chwila milczenia, po czym odpowiedź:
- Yyy... Ale lodówkę czy TV to ja kupuję raz na kilka lat, a chleb codziennie. Co tydzień robię większe zakupy, ale ciągle tego samego asortymentu: chleb, masło, konserwy, warzywa... W tej samej ilości. W zeszłym roku zostawiałem w sklepie jakieś 180 PLN, teraz zostawiam ponad 200. A kupuję dosłownie to samo...
W tym momencie "orędzie" się skończyło. I to nie jest, kurde, anegdota...
...a jak ktoś zdecyduje się na dziecko, to kupuje nie dosłownie to samo, tylko odpowiednio więcej. I też nie lodówki, tylko "te inne" rzeczy.Wiecie, że w okresie przedtuskowym też raz w historii naszego kraju byliśmy zieloną wyspą? Też był taki moment, gdy wszystkim spadało, wszyscy tracili, poza Polską? Kiedy? Za Augusta II ;] W ogóle obaj panowie coraz bardziej się mi ze sobą kojarzą: obaj bardzo lubiali w czasie gdy rządzili, obaj ze specyficznymi kontaktami z Rosją, wierzący, że Rosjanie przecież pewnych rzeczy na pewno nie zrobią, bo jacy są, tacy są, ale pewnych rzeczy po prostu nie ma mowy, by zrobili...
