Nie zdawałem sobie sprawy ze słabizny Kenobiego dopóki nie zacząłem robić kompilacji.
Porównanie uwypukliło. Przy czym warto zauważyć, że ORV to jest właściwie Trek, czy też Trek rozszerzony 😉 , który - jeśli chodzi o sceny bitew - zdążył wyciągnąć wnioski z B5, DS9, FC, także z gwiezdnowojennego EP III, podczas gdy Kenobi to SW, ale SW zatrzymane w czasie, usiłujące na żywca skopiować coś, co mogło robić wrażenie w roku '77:
...i to jeśli mowa o samych statkach/efektach, bo wyzbyte z emocji sceny z aktorami to dodatkowy problem (i tu masz rację mówiąc o paździerzu).
Nawiasem: wiemy, że tytułowy serial miał być początkowo filmem. Ciekawe jak wtedy by wyglądał, bo mam wrażenie, że nie lepiej jednak.Warto przy tym zauważyć, że zapowiadano kiedyś kinówki o Hanie, Bobie i Obi-Wanie. Zamiast tego dostaliśmy jeden film i dwa seriale, i wszystkie są do siebie podobne w tym sensie, że każda z nich sprawia wrażenie pewnego wymęczenia i kręcenia na odwal się...
To prawda i dlatego szybciej jest akceptowane i dziś, gdy - wciąż mając status kamienia milowego popkultury - wizualnie średnio imponuje. Twórcom Kenobiego zabrakło wyczucia, poszli w rozwleczone ujęcia same demaskujące - czasem ekspozycji na nie widza - swoje wady.
Intro do NN ma świetną dynamikę. Ujęcie tak, z drugiej stronyu, do widzenia i abordaż.
Prawda, i jeszcze zostało zdynamizowane (choć i nieco odarte z sensu) podczepieniem do niego - b. współcześnie (w dobrym znaczeniu) nakręconego - finału R1.
Kenobi to polski film
Na to wyszło 😀 . Ma rację Ziemkiewicz, że jesteśmy trendsetterami narodów? 😀 😀 😀
Skądinąd wiemy, że projekt ten zaczynał jako film. Ciekawe które ze scenariuszowych mielizn były tam od początku, a które pojawiły się w trakcie przerabiania na serial, rozciągania fabuły? I na ile fanowski skrót będzie podobny do niepowstałego oryginału?