Tymczasem ocena Kenobiego na IMDB zjechała do 8,1 i pojawiło się sporo recenzji negatywnych krytykujących scenariusze, zwł. za infantylizm. [Ciekawe swoją drogą, że powieść z pogodną okładką była dość dorosła jak na standardy prozy SW (konflikt dwu społeczności; dylematy samotnej matki chcącej utrzymać biznes po nieboszczyku mężu i wychować dzieci na ludzi; zadłużony u mafii* lokalny watażka-intrygant; boh. tyt. jako jeździec znikąd, istny Mando przed Mando), tymczasem tu - mimo ponurej stylistyki - twórcy czynią usilne ukłony w kierunku dziecięcego widza.] Widać też - może jeszcze przedwczesne na tym etapie - narzekania, że inkwizytor Reva to kolejna żeńska czarnoskóra postać zarżnięta przez scenarzystów (syndrom Michael Burnham?).
* Huttów.