Forum › Fantastyka › Star Trek › Nowy serial ST
- więcej typów wojsk (MACO), zamiast Floty robiącej wszystko, od dyplomacji po walki na planetach (w swoich słodkich "maskujących" pidżamkach)
Chciałbym zobaczyć, jak wygląda świat Star Trek z punktu widzenia kolonistów i właśnie np. wojsk naziemnych.
Nie byłoby to złe. Mógłby wyjść całkiem dobry serial, gdyby się porządnie przyłożyć. Jak myślicie, zachce się komuś?
jak wymyślają plan a główny mechanik mówi do kapitana, "Przykro mi ale to jedyny promień którego nasz deflektor nie może wyemitować"
No mi też ten tekst wyjątkowo się spodobał. To by było piękne 😛
PS: A ja pójdę o zakład o 5 złotych polskich, że widziałeś choćby odcinek Earth: Final Conflict lub Alien Nation. Wygrałem?
Owszem, widziałem kilka odcinków E:FC, ale nie pamiętam, żeby opowiadały reakcje zwykłych ludzi, raczej ewoluował w nich stosunek głównych bohaterów do obcych. Może po prostu trafiłem na nie te co trzeba. Tytułu "Alien Nation" nie kojarzę.
W E:FC raz byli wojskowi porwali Da'ana i więzili go w piwnicy ("Rok 1492 trwa. Tylko tym razem to my jesteśmy dzikusami"), był motyw sekty uznającej Telonów za bogów, gdy jeden z nich był sądzony za zabicie człowieka, to członek owej sekty chciał siebie razem z sądem wysadzić w powietrze, była grupa białych rasistów z Południa, którzy głosili, że to nie przypadek, że Telonowie też są biali itd. W większości seriali jest tak, że procesy społeczne pokazuje się, jeśli już się pokazuje, poprzez reakcje jakiejś grupki ludzi, tak było przecież już w powieści dziewiętnastowiecznej. Moim zdaniem w E:FC wyciśnięto z tego więcej niż jakikolwiek scenarzysta mógłby wycisnąć z trekowego serialu o Ziemi z drugiej połowy XXI w.
Alien Nation to serial o statku kosmicznym przewożącym grupę niewolników, który rozbija się w Stanach i którego pasażerowie uczą się żyć z Ziemianami. Inaczej niż w E:FC to są raczej dobrzy kosmici. Sam serial zaś to portażka z wielu powodów. W każdym razie też jest np. pani senator, która chce zrobić na tym karierę i wygłasza płomienne antykosmicie przemowy.
Mam nadzieje że po sukcesie ST XI zrobią w najbliższych latach serial co byłoby super sprawą. Ja już czekam z niecierpliwością, a w jakim okresie ma być i o czym to już sprawa drugorzędna. Dobrym pomysłem byłaby ta alternatywna rzeczywistość z najnowszego treka, ale może być zupenie co innego, żeby tylko powstał serial jak najszybciej i pociągnął jak TNG, DS9 i VOY - 7 sezonów.
Tytułu "Alien Nation" nie kojarzę.
To był taki serial o humanoidalnych Obcych, którzy wyladowali na Ziemi jako uchodźcy i zasymilowali się z Ziemianami. Mieszkali tu, uczyli się, pracowali i wogóle.
Quark
Byłoby za dobrze. ja też wole serioale od filmów, ale chyba prędko się nie doczekamy.
Latanie ograniczało by się chyba z miasta do miasta ;] Jak już kilka/kilkanaście postów wcześniej pisałem najlepiej byłoby wypełnić luke pomiędzy Entkiem a TOSem.
Owszem, to też by był dobry pomysł :yes:
Również podpisuję się pod takim pomysłem. Ale z drugiej strony aż trudno sobie wyobrazić ile błędów można zrobić w okresie pomiędzy ENT a TOS. Niemniej jednak chciałbym by wznowiono serial Enterprsie, nawet gdyby kanon miał zostać napisany ponownie. Byle tylko serial sam sobie nie przeczył.Chciałem przy okazji poinformować że właśnie zaliczyłem cały pierwszy sezon Enterprsie, jeszcze żaden serial nie został przeze mnie tak dokładnie obejrzany.
powodzenia, długa droga przed Tobą, ja usiłowałem obejrzeć TOSa jak leciał na TV Puls, ale jakoś nie mogłem się przemóc, przy lataniu i odkrywaniu porzucili parę fajnych wątków (np. First Federation) podobnie jak TNG, dużo bardziej odpowiadał mi DS9 i ENT
Ja również lubię ENT na niekorzyść TNG, ale jestem przy tym zdecydowaną fanką TOS. DS9 nie odpowiadało mi wogóle, nie wiem, jak odebrałabym je dziś, ale nie sądzę, by duzo lepiej. Natomiast zaczęłam oglądać jedyne, czego nie widziałam - VOYAGERA. I jak na razie bardzo mi się podoba. Nowy serial powitałabym na pewno radośnie.
Bo Voyager to taki niezobowiązujący serial. Też go lubię, ale uniwersum ST nic by nie straciło gdyby VOYa nie było.
VOY ma coś co lubię, motyw przewodni na więcej niż kilka odcinków (tu powrót do domu), ma też coś na co mam uczulenie a czego tylko w TOSie nie było (przynajmniej ja nie kojarzę) czyli moralizatorskie monologi kapitanaja myślę że jednak by straciło, nie byłoby np. Siedem i odcinków z Borgiem (choć akurat po nich już całkowicie nie rozumiem dlaczego nas jeszcze nie asymilowali)
Tylko, że ten powrót do domu w finałowym epizodzie został potraktowany po macoszemu. Motywem przewodnim było szukanie drugiego Opiekuna który cofnie ich do alfy. A tu jak zwykle paradoksy temporalne, Borg i masa pytań w stylu, co z pancerzem z przyszłości, co na to policja temporalna itp.
Bo Voyager to taki niezobowiązujący serial. Też go lubię, ale uniwersum ST nic by nie straciło gdyby VOYa nie było.
Czy ja wiem? Z tego, co zdążyłam się zorientować, jest tam galeria niezłych osobowości, na pewno akcja i jest dość trekowo. Ja nie wymagam od serialu, by był strasznie zobowiązujący, piekielnie odkrywczy i nowatorski pod każdym względem, wymagam, żeby był ciekawy i by było na kim oko zawiesić. To mi naogół starcza.
