Racja. I Mistrzu stosował się do nich skrupulatnie, tak skrupulatnie nawet, że ciągłym nękaniem wpędził biednego Nimoya w alkoholizm. Nasz Spock schodził z planu i natychmiast zalewał się w trupa, żeby zapomnieć o ciężkim dniu znoszenia Roddenberry'ego.
Co do nowego Spocka to na zawsze moim jedynym i prawdziwym pozstanie Nimoy, a co potrafi nowy Spock jak i cała załoga to zobaczymy w maju
Co do nowego Spocka to na zawsze moim jedynym i prawdziwym pozstanie Nimoy
No jasne, że tak. Każdy inny, nawet najlepszy, będzie jedynie podróbką. Nie zazdroszczę Quinto, grać pod taka presją...
co potrafi nowy Spock jak i cała załoga to zobaczymy w maju
Żeby nam tylko oko nie zbielało. Choć jest nadzieja, że nieśmiertelny Nimoy jakoś smarkacza wytresował, skoro ju z się nim zajął.
Choć jest nadzieja, że nieśmiertelny Nimoy jakoś smarkacza wytresował, skoro ju z się nim zajął.
Chyba za ostro go oceniacie, chcecie zeby Mlody dal z siebie 200% starego Spocka
Chyba za ostro go oceniacie, chcecie zeby Mlody dal z siebie 200% starego Spocka
A tak, chcemy, chcemy. Tylko pod tym warunkiem da się zaakceptować.
A tak, chcemy, chcemy. Tylko pod tym warunkiem da się zaakceptować.
Jeszcze filmu nie widzielismy a niektorzy juz spisuja go na straty. Jesli zagral za dobrze to wyjdzie ze przesadza a co za tym idzie - parodiuje oryginalnego, jesli wtracil swoje 3 grosze to bedzie ze inaczej, ze Nimoy byl lepszy i w ogole - a ja twierdze ze jesliu sie tak stanie to bedzie oznaczac ze nie zagral lepiej ale inaczej.
A tak, chcemy, chcemy. Tylko pod tym warunkiem da się zaakceptować.
Jeszcze filmu nie widzielismy a niektorzy juz spisuja go na straty. Jesli zagral za dobrze to wyjdzie ze przesadza a co za tym idzie - parodiuje oryginalnego, jesli wtracil swoje 3 grosze to bedzie ze inaczej, ze Nimoy byl lepszy i w ogole - a ja twierdze ze jesliu sie tak stanie to bedzie oznaczac ze nie zagral lepiej ale inaczej.
Zaczekamy i zobaczymy, tylko żeby te oczekiwanie było owocne i przyniosło wielką radość i zachwyt ST XI.
Zaczekamy i zobaczymy, tylko żeby te oczekiwanie było owocne i przyniosło wielką radość i zachwyt ST XI.
Jesli ktos mysli ze nowi Kirk, Spock, Uhura i cala reszta zagraja tak jak w oryginalnych filmach i serialu to moze juz zaczac narzekac, bo tak nie bedzie i jestem tego pewny jak tu siedze.
Zaczekamy i zobaczymy, tylko żeby te oczekiwanie było owocne i przyniosło wielką radość i zachwyt ST XI.
Jesli ktos mysli ze nowi Kirk, Spock, Uhura i cala reszta zagraja tak jak w oryginalnych filmach i serialu to moze juz zaczac narzekac, bo tak nie bedzie i jestem tego pewny jak tu siedze.
Oczywiście, że tak nie zagrają,ponieważ w tamtych latach było inne podejście do świata i inaczej ludzie myśleli( inna wyobraźnia o kosmosie), dlatego nowe postacie będą inne, bardziej nowoczesne z nowym podejściem i tego trzeba, aby trek się odświeżył, konieczne też są zmiany w kanonie, bo niektóre rzeczy w tamtych czasach dziś wydają się glupie.
Ps. a dlaczego niektórzy są przeciwni nawet najmniejszym zmianom w kanonie ?? nie mówie tu o wielikich, ale na takie małe nie powinno się zwracać uwagi, niektóre zmiany były bardzo udane(zmiana wyglądu klingonów, romulan) itp.
Oczywiście, że tak nie zagrają,ponieważ w tamtych latach było inne podejście do świata i inaczej ludzie myśleli( inna wyobraźnia o kosmosie), dlatego nowe postacie będą inne, bardziej nowoczesne z nowym podejściem i tego trzeba, aby trek się odświeżył, konieczne też są zmiany w kanonie, bo niektóre rzeczy w tamtych czasach dziś wydają się glupie.
Ja nie mowie tutaj o podejsciu do tematu - kazdy czlowiek inaczej sie zachowuje, ma inne ruchy, dlatego te postaci od oryginalnych beda sie roznic, bo nigdy nie zagraja gestykulacji na 100%
Ps. a dlaczego niektórzy są przeciwni nawet najmniejszym zmianom w kanonie ?? nie mówie tu o wielikich, ale na takie małe nie powinno się zwracać uwagi, niektóre zmiany były bardzo udane(zmiana wyglądu klingonów, romulan) itp.
Ludzie sie boja tego co nie znane, co nowe.
Ja wiem, że "nowi" nie będą ci sami, i nawet nie mogą być (wyobrażacie sobie "The A-Team" z nową obsadą? Bo ja nie). Jest to dla mnie smutne, gdyz kochałam tych starych, ale nie znaczy to, że skreślam trekową "kociarnię". Oni muszą nie tylko być inni, muszą wnieść coś fascynującego, by przekonać do siebie i nowych, i dawnych fanów. To nie tyle wyzwanie, co ciężkie brzemię. Byc moze jednak dadzą sobie radę, wcale tego nie wykluczam. Więcej, mam nadzieje, że to się im uda.Co do kanonu, to uważam, że można go rozszerzać, ale nie zmieniać. Wygląd Romulan i Klingonów to jeszcze najmniejsza sprawa (choć też mi przeszkadza i dobrze, że ENT coś niecoś wyjaśniał). Można dodawać coś, co niedopowiedziane, ale nie zmieniać to, co zostało jasno określone, bo to brak szacunku tak dla twórcy, jak dla widzów i samego dzieła.
Nie ma co teraz rozmyśać, trzeba poczekać do maja, a kosmetyczne zmiany w kanonie nie powinne zaszkodzić szkoda że jeszcze tak długo do 5 maja( jak się nie myle) Abrams pozostał chyba jedyną nadzieją na wskrzeszenie treka więc trzeba wierzyć, że w maju bedziemy zachwyceni a przynajmniej zadowoleni z filmu
Ja tam na pewno będę zadowolona, choć jednocześnie na pewno ponarzekam, jak się patrzy. Tak czy siak, bedę pierwsza w kolejce po bilety na warszawskiej premierze.
Tak czy siak, bedę pierwsza w kolejce po bilety na warszawskiej premierze.
Ja tam przez neta sobie zrobie rezerwacje na najlepsze miejsca. Pewno pojde co najmniej dwa razy - raz ze znajomymi, taka mala szansa a moze sie przekonaja, a drugi raz sam zeby przeanalizowac.
Ja pójdę sama. Ostatnio nie mam z kim chodzić. Najlepsza kumpela siedzi w Anglii, kolega z pracy wynosi się z kraju na początku roku razem z żoną i dzidzią, a reszta znajomych prędzej za diabła by się wzięła niż za Star Trek. Mama by poszła, ale nie wstaje z łóżka od dwóch lat. Tak że musze sama, chcę czy nie.
