MG ma zamiar pokomentowac. O ile pozwalalem na roznego rodzaju dodatki fizyczne pod postacia ogonow i psychiczne pod postacia przynaleznosci do roznych organizacji uber-szpiegowskich oraz zlopania hektolitrow sake bez problemow dnia nastepnego, o tyle mialem nadzieje, ze bedziecie je traktowac z wiekszymi ograniczeniami. Corvus - grasz pol-roimulanina udajacego vulcana, wiec powinienes zachowywac sie jak vulcan albo cie Johnson odda do wariatkowa czy na inne pon-far. wyzywanie wszystkich obecnych do prania cie po mordzi nie jest vulcanskie. I nie jest rozsadne, o czym za pare chwil sie przekonasz.Wilga - poleganie na symbioncie tez nie jest rozsadne. A wykorzystywanie go, zeby przedostac sie przez klebiacy sie tlum pioracy sasiadow po buzi bez wzgledu na to, czy to wrog czy przyjaciel tez nie jest rozsadne. Patrz uwagi corvusa.Glonojad - to co ty zaprezentowales to juz typowy objaw SHS (super-hero-syndrome - syndromu super bohatera). O czym tez za chwile sie przekonasz. Do reszty nie mam zastrzezen, a jak Voirda nawet podziwiam, ze tak ladnie sie znalazl, chociaz to on jako klingon powinien najlepiej wyjsc z tej walki (szczegolnie klingona Marine).Zebyscie nie zrozumieli mnie zle - nie mam nic przeciwko bijatykom barowym (znaczy styczynski ma i to duzo) i Fluor fajnie to wymyslil, ale takie mordobicia maja to do siebie, e jak juz ktos bierze w nich udzial, to zazwyczaj dostaje po buzi, a nie wychodzi z tego czysty i pachnacy old spice'em. Na nastepny raz troche realizmu przy rozgramianiu tlumow, ok. A to co zaraz napisze, potraktujcie jako lekcje pogladaowa na przyszlosc. Post bedzie krotki, ale dzieki niemu Zuza nabedzie praktyki w dzialaniach medycznych w warunkach polowych 😛