Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › LOST...
Nie nadrobiłam zaległości, ale wczorajsze odcinki obejrzałam... pomstując co chwilę jakie to bzdury medyczne powymyślali ;>Ja rozumiem, że to nie serial medyczny, ale odrobinka realizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła :)A co do testu... Sun.
Test.Jestem... Kate :blush: A najmniej mam wspólnego z Sawyer'em.Ciekawe bo w rankingu popularności u mnie jest odwrotnie 😮
SPOJLERY
Dziesiąty odcinek drugiego sezonu mamy już za sobą. Epizod ciekawy, kilka interesujących wątków i ujęć. Rozwinięcie nowej postaci zaskakujące, wątki znów się zazębiają. Lost poziomem zaczyna powoli przypominać pierwszy sezon. Bardzo ciekawie się zapowiada dalsza jego część.
EWENTUALNE SPOILERY DO CAŁEGO PIERWSZEGO SEZONU.
Ostatnio myślałem trochę o postaci Boone'a i poniżej można znaleść skic tego co wymyśliłem. Otóż, czy nie wydaje się Wam, że jest on typowym przykładem postaci która została dość znacznie zmieniona przez aktora w porównaniu z tym co chcieli przekazać autorzy scenariusza? Ja mam wrażenie, że był on tam postacią jednoznacznie pozytywną, miłym, uczciwym chłopakiem (Shannon wspomina, że chodzi na manifestacje antywojenne i w ogóle nazywa go 'darem losu dla ludzkości, ironicznie choć zapewne nie bez poparcia w faktach), rycersko ratującym siostrę z opresji. Przy okazji okłamywał rodziców, ale to w zasadzie wszystko co można mu zarzucić. Rolę dostał jednak Ian Somerhalder, aktor nie robiący wrażenia 'miłego faceta', raczej niesympatyczny (nic do niego oczywiście nie mam, opisuje tylko "zewnętrzne wrażenie"). I po troszę przeniósł to na Boone'a, skutkiem czego robił on dość 'mendowate' wrażenie. W zasadzie trudno mu było coś konkretnego zarzucić*, chodzi mi właśnie o wrażenie. Może więc właśnie dlatego postać ta została w końcu uśmiercona? Co o tym wszystkim myślicie?
*tj. wiem, że przespał się z siostrzyczką i złamał kark niani, ale to były wypadki... 😉
UWAGA!!! MOZLIWE SPOJLERY 2x10
Wrocilo BSG wrocil i LOST ale o ile pierwsza seria wrocila w swietnym stylu o tyle drugi serial wybitnego powrotu nie zaliczyl ;> Odcinek The 23rd Psalm wlasciwie to srednia ocena z duzym plusem za historie Eko. Bo na dobra sprawe to wedlug mnie jeden z najlepszych zyciorysow lostowiczow jakie mielismy okazje obejrzec. Znowu scenarzysci pokazali jak roznia sie prawdziwe osobowosci bohaterow serialu od tego co widzimy jako warstwe powierzchowna we wczesniejszych epizodach i co budujemy w swoich glowach.
Historia Eko ma jeszcze jeden interesujacy element. Zauwazcie ze jest to pierwsza osoba ktorej przeszlosc scisle wiaze sie z wyspa. Jak dotad nie mielismy ani jednego charakteru ktory w prosty i jednoznaczny sposob spotkal na wyspie czesc swej "przeszlosci". Pytanie tylko na ile ten fakt bedzie mial znaczenie w rozwoju akcji. A skoro juz do tego przeszlismy...
Mimo calkiej ladnej opowiesci malo rozwinieto tutaj glowne watki serialu. Bo to ze samolot dotarl na wyspe z Nigerii bylo wiadomo juz w pierwszym sezonie. Pytanie jak dotarl pozostalo bez odpowiedzi i chyba nie zostanie rozwiazane szybko. A szkoda... Co do "potwora". Na mnie jakos nie zrobilo to wrazenia. Fakt, intrygujace jest czemu nic sie nie stalo osobie ktora probowal(???) zaatakowac... Podobna sytuacje mielismy swego czasu z Lockiem.
Zas to co sie dzieje w watku Walt - Michael jakos mnie nie przekonuje. Michael ktoremu zalezy na odzyskaniu syna zataja fakt ze Walt odzywa sie do niego przez komputer. Zaiste logiczne dzialanie. Zamiast dzialac zaczyna sie czatowanie, na dobra sprawe nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie linii. A dialog ojca z synem jest ten tego infantylny ;> No i to co zrobi Michael jest proste jak drut - wlamie sie do skrytki z bronia i pojdzie w dzungle odbic syna. Przeciez po to bral lekcje strzelania od Lock'a.
A w tym wszystkim brakuje mi nadal tego co bylo sila pierwszego sezonu - rozkladania akcji w jednym odcinku na wieksza ilosc postaci - zdecydowanie nadal jest kilka osob ktore maja potencjal i sa omijane w opowiesciach. Oby tylko scenarzysci nie przeszli nad taka konstrukcja do porzadku dziennego. To bylaby juz rutyna i pojscie na latwizne. Tak wiec do kolejnego epizodu i niech sie Michaelowi szczesci w dzungli 😉 I niech znajdzie wreszcie klimat LOST'a z pierwszego sezonu. Czego sobie i Panstwu przed telewizorami zycze ;P
Dobre wiesci dla fanow LOST'a nadeszly zza oceanu 😉 Serial otrzymal prestizowa nagrode Golden Globe w kategorii najlepszy serial dramatyczny w 63 edycji Nagrod Hollywoodzkiego Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej. W pokonanym polu zostawil takie seriale jak Prison Break stacji FOX czy tez Rome produkowany przez HBO. Rowniez aktorzy LOST'a walczyli o nagrody. Niestety skonczylo sie jedynie na nominacjach - Matthew Fox - Charlie znalazl sie wsrod nominowanych do nagrody za glowna role meska w serialu dramatycznym. Naveen Andrews - Sayid znalazl sie w gronie nominowanych w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy w serialu dramatycznym. Pelna liste nominowanych oraz nagrodzonych Zlotymi Globami znajdziecie na stronie HFPA a szersza relacje z rozdania nagrod mozna przeczytac po polsku tutaj oraz w serwisie internetowym CNN.com.
EWENTUALNE SPOILERY DO CAŁEGO PIERWSZEGO SEZONU.
Co o tym wszystkim myślicie?
*tj. wiem, że przespał się z siostrzyczką i złamał kark niani, ale to były wypadki... 😉
[post="39523"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Pojechałem po całości - *SPOLIERY* od 1x01 do 2x09 włącznie 😉
Postaci w Loście są na tyle barwne i (na szczęście dla nas - widzów) przedstawiane w różnym świetle (tym lepszym i tym nieco gorszym), że nie odkryłeś niczego nowego. Mamy słodką Kate, która na pierwszy rzut oka nie potrafiłaby skrzywdzić muchy, a wiemy że zabiła własnego ojczyma, mamy też Sawyera który niby jest zepsuty do szpiku kości, ale po bliżym poznaniu jego historii jesteśmy w stanie mu współczuć, jest też Jin, który wydaje się być złym mężem i facetem od "tłumaczenia ręcznego" (i nie mam tu na myśli języka migowego), ale po tym jak poznajemy przyczyny jego postępowania - jesteśmy w stanie zrozumieć także i jego. Mamy też Boona, który stara się zbawić świat (chociaż niezbyt mu to wychodzi), a okazuje się że posuwał własną siostrę. Właściwie każda postać w Loście jest przedstawiona od tej dobrej i złej strony. Nie ma tam podziału na całkowicie złych i całkowicie dobrych. I to sobie cenię w tym serialu.
Generalnie postaci, które jak dotychczas były moim zdaniem pokazane jedynie z jednej strony to Jack (zdradził co prawda ojca, ale zrobił to w imię większych wartości) oraz Hurleya, za którym przepadam za jego luzackie podejście do życia. 😉
Spoilerki jak wyżej.
W przypadku Jacka masz jeszcze - "chcecie bym był waszym przywódcą, ale tylko do momentu gdy przychodzi do podejmowania decyzji, poza tym tata twierdził, że się nie nadaję", w ogóle historia stosunków między synem a ojcem nie ogranicza się przecież do "All the best cowboys...". Dalej ratował przyszłą żonę w miejsce ojca Shannon, podobnie (zapewne celowa zagrywka scenarzystów) Boone'a w miejsce Joanny (chłopak chuderlakiem nie jest, więc pewnie by dopłynoł, ale jej nie znał a jego owszem). Co do Hurlay'a to przed lotem siedział w domu w sobotnie wieczory, na wyspie zaś nie ma cienia problemów socjalizacyjnych, przeciwnie - też ciekawy motyw. W poście do którego się odnosiłeś bardziej miałem na myśli stosunek scenarzysta - aktor przy kreacji postaci.
SPOLIERY
Co do Hurlay'a to przed lotem siedział w domu w sobotnie wieczory, na wyspie zaś nie ma cienia problemów socjalizacyjnych, przeciwnie - też ciekawy motyw.
[post="39740"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Chyba troszkę podciągasz Hurleya pod postać Locka. AFAIR Hurley był mało popularny i spędzał weekendowe wieczory w domu przed wygraną na loterii. Co było potem - dokładnie nie wiemy, ale możemy się domyślać że jego życie towarzyskie nieco się zmieniło. 😉
W poście do którego się odnosiłeś bardziej miałem na myśli stosunek scenarzysta - aktor przy kreacji postaci.
[post="39740"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
W takim razie nie zrozumiałem Cię. 😉 W gruncie rzeczy aktor odgrywający rolę Boona wygląda dla mnie jak wypucowany, grzeczny, niezbyt inteligętny ale przy kasie, chłopczyk. Nie uważam aby aktor ten robił wrażenie niesympatycznego. Ale to tylko moje odczucia jeśli chodzi o tą postać.
SPOILER ZONE
Coś nam temat trochę ucichł, czyżby odcinki były tak nijakie, że nikogo nie natchnęły do komentarzy? 😉 Ja ostatnio miałam w końcu trochę czasu na nadrobienie epizodów 2x11 Hunting Party oraz 2x12 Fire + Water i mam wobec nich zupełnie różne odczucia.
Hunting party to moim zdaniem powrót do początku sezonu i chodzi mi o styl w jakim zrobiono odcinek, a nie o jego zawartość. Pokazaną historię można było spokojnie zamknąć w pięciu, góra dziesięciu minutach i dołaczyć do innego odcinka ale rozciągnięto ją na siłę do rozmiarów całego epizodu. Przez to stała się nudna i pełna nic nie wnoszących dłużyzn. Cała wędrówka przez dżunglę to dla mnie zupełnie zbędne fragmenty, podobnie jak wspomnienia dotyczące małżeństwa Jacka - nie mówią nam praktycznie nic nowego o tej postaci. Jedyne warte zanotowania wydarzenia, to odejście (a może raczej ucieczka) Michaela, który przy okazji nabił Locke'owi guza 😉 oraz spotkanie z człowiekiem, który porwał Walta. To pierwsze było do przewidzenia już w momencie, gdy Locke uczył Michaela strzelać, to drugie... Nie bardzo wiem czemu miało służyć? Po co brodaty i jego ludzie w ogóle się ujawnili? Trzymanie rozbitków w niepewności i strachu moim zdaniem byłoby o wiele efektywniejsze niż pokazanie im kto ukrywa się w dżungli. A jeszcze jedno - wywołany na siłę i niezbyt wiarygodny konflikt na linii Jack-Kate i coraz bardziej rozwijająca się love story tej ostatniej z Sawyerem - kolejne słabe punkty tego odcinka, który oceniam jako jeden z najgorszych w sezonie.
Po takiej obniżce formy nie spodziewałam się za wiele po 2x12 i na szczęscie miło się rozczarowałam - to był dobry epizod w stylu pierwszego sezonu, pełen zagadek, niejasności, dziwnych wizji... W końcu coś nieprzewidywalnego i zaskakującego. A do tego nowy konflikt, w który wpakował się Charlie stając przeciw całej społeczności rozbitków - wszystko za sprawą jego naiwności, braku samokrytycyzmu i nieumiejętności odróżniania jawy od snu. Retrospekcje tym razem też były interesujące i stanowiły dobre uzupełnienie akcji na wyspie. Tym razem punkt dla scenarzystów i pozostaje życzyć sobie więcej tego typu odcinków. A na razie czeka nas dwutygodniowa przerwa i chwila odpoczynku od problemów Zagubionych. 😉
PS. A wracając na chwilę do odcinka 2x10 The 23rd Psalm chciałam przypomnieć senę, w której Eko wpatruje się w chmurę dziwnego czarnego dymu (mniej więcej w 27-28 minucie odcinka) - jeżeli nie wpadliście to, aby obejrzeć ją w zwolnionym tempie - warto to zrobić, można zobaczyć ciekawe rzeczy. ;> Dla tych którym się nie chce, albo nie mają pod ręką odcinka - pod tym linkiem są zdjęcia z tej sceny.
2x11 to rzeczywiście flaki z olejem, mówiąc delikatnie. Skoro są już 50 dni na wyspie to mogliby mieć wystarczająco rozumu żeby nie latać po lasach jak pies za własnym ogonem. No ale może za dużo wymagam. Ostatecznie białe niedźwiedzie, Oni, walące się drzewa i poszarpany przez nieznaną siłę pilot (swoją drogą kiedyś mogliby wreszcie do tego nawiązać ;P) to nic takiego dla turystów spedzających rajski urlop na równie przyjemnej wyspie.Nie zrozumcie mnie źle - serial jest świetny, ale w żadnym razie nie radzi sobie z kryterium realizmu. Po 50 dniach zeżarli wszystko co było w okolicy, a nikt chyba nie wierzy że parę krzaczkow Sun może ich wszystkich wyżywić.
Kolejny odcinek Losta jest genialny pod jednym wzgledem i tragiczny pod innym.
Z jednej strony swietne rozwiniecie postaci Sawyera i skomplikowanie relacji miedzy rozbitkami.
Z drugiej po raz kolejny tajemnice wyspy i wszystkiego co ja otacza zchodza na plan dalszy. Ja tego serialu nie ogladam dla postaci i relacji miedzy nimi, jakkolwiek dobrze napisane by nie byly (a sa napisane rewelacyjnie). Chce zeby rozwiklano tajemnice wyspy. Producenci dzieki temu watkowi osiagneli sukces i przyciagneli widzow do telewizorow.
Rzucanie ochlapow w postaci kilku odcinkow na sezon i odwlekanie tego watku przez wszystkie inne odcinki zaczyna byc meczace. Z losta zrobil sie juz tasiemiec bo odcinki sa tak pisane, zeby ludzie wlaczyli tv nanastepny odcinek natomiast przewodni temat jest pomijany.
Nie wiem na ile sezonow planowana jest produkcja, ale zanosi sie na co najmniej 5 bo w tym tempie niewiele mozna wyjasnic.
SPOILERY
Kolejny dobry odcinek Lost za nami i mam wrażenie, że twórcy zaczynają powoli wracać do formy, ale wiadomo - zbliża się koniec sezonu, trzeba trochę popchnąć fabułę do przodu i skończyć z zapchajdziurami. I tym razem w 2x14 One of Them wreszcie powrócono do wątku wyspy i jej tajemnic. Może nie było tego za wiele, ale zawsze coś. Nowa postać obcego nie robi co prawda takiego wrażenia jak Ethan, ale dzięki niej mieliśmy okazję obserwować jak coraz bardziej rozchodzą się drogi Jacka, Locke'a i Sayida, który był głownym bohaterem tego odcinka. Podobały mi się wspomnienia z przeszłości Sayida, dużo mówią o tej postaci i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja dowiedzieć się co robił przez tych kilka lat zanim pojawił się w Australii. ;>
Ciekawie wyglądały też symbole, które pojawiły się zamiast cyfr zegara odliczającego czas do kolejnego naciśnięcia guzika - obstawiam, że były to godła pozostałych stacji eksperymentalno-badawczych. Miło też było kolejny raz zobaczyć Danielle (ehh, te babilonowe sentymenty ;)), szkoda, że scenarzyści nie pokazują nam tej postaci trochę częściej, mogliby wokół niej zbudować ciekawą intrygę. Ogólnie odcinek na duży plus z małą uwagą - Sawyer i Hurley szukający zwierzątka w dżungli byli komiczni ale bez sensu. 😉
SOILER ZONE
Po ostatnim odcinku 2x15 Maternity Leave mam znów nienajlepsze zdanie o scenarzystach LOSTa - wyszedł im kolejny dość przeciętny epizod, w którym podobały mi się właściwie tylko Rousseau i kolejne nawiązania do projektu Dharma - powoli zaczyna się rysować jakaś logika i celowość w umieszczeniu bunkrów na wyspie. Cała reszta - tzn. historyjka opowiadająca co się działo z Claire podczas jej dawnej nieobecności w obozie, pomysł na eksperymentatorów którzy czekali X lat, żeby zdobyć dziecko i łatwość z jaką "obcy" trzymany w zamknięciu wpłynął na Locke'a - dla mnie to kiepskie i niezbyt ciekawe rozwiązania. Pomijam już spontaniczną babską wyprawę do dżungli po lekarstwa, gdy wiadomo, że w każdej chwili można tam zostać zaatakowanym i zginąć... Za dużo takich głupstw było w tym odcinku, zdecydowanie za dużo.
PS. A w ogóle to ktoś to jeszcze ogląda? Bo sądząc po ruchu w tym topicu, to zaczynam wątpić... 😛
