Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › LOST...
Obejrzałem sobie pilota. Raczej porywający nie jest. Co nie znaczy, że beznadziejny. Ale co we mnie uderzyło? Muzyka. Nie nie, żadnym dziełem to ona nie jest. Ale przez większość czasu czułem się jakbym słuchał OST z ostatniego Treka. Dokładnie te same schematy. Szkoda, bo muzyka do takiego filmu jak Star Trek powinna być wyjątkowa. A tak, choć ją lubię, jest tylko kolejnym produktem rzemieślniczym w tłumie innych produktów. Nie mniej soundtrack w Zagubionych ma tam jakiś klimat.
Jestem na dziesiątym odcinku pierwszego sezonu.W życiu nie oglądałam tak śmiesznego serialu. Jak coś się złego ma stać na wyspie - stanie się. W krzakach biega jakiś tyranozaur, na wyspie są jacyś oni i walnięta francuska. Nikt nic nie wie, ale jest zajmująco. Nie chcę jakoś nadinterpretować tego serialu, bo mam wrażenie, że twórcy na bieżąco wpadali na pomysł co by tu do scenariusza dodać.Acha, a mój chłopak po trzech dniach ma taki zarost jak Ci goście po mięsiącu.(nie czepiam się!)
Obejrzałem sobie pilota. Raczej porywający nie jest. Co nie znaczy, że beznadziejny. Ale co we mnie uderzyło? Muzyka. Nie nie, żadnym dziełem to ona nie jest. Ale przez większość czasu czułem się jakbym słuchał OST z ostatniego Treka. Dokładnie te same schematy. Szkoda, bo muzyka do takiego filmu jak Star Trek powinna być wyjątkowa. A tak, choć ją lubię, jest tylko kolejnym produktem rzemieślniczym w tłumie innych produktów. Nie mniej soundtrack w Zagubionych ma tam jakiś klimat.
Ten sam kompozytor 🙂
Weźcie nie narzekajcie, tylko oglądajcie dalej :F.
Nie chcę nic zdradzać, ale trochę wiary w ten serial. Przytoczę cytat z 2 sezonu: "Everything happen for a reason".
Wiem, że ten sam kompozytor, dlatego zarzucam mu bazowanie na tych samych schematach.
No i już dziś 14 odcinek. Ja jestem po i powiem tyle, że wstrząsnęło mną 😀 Tyle śmierci... Twórcy nie patyczkują się i pokazują, że teraz mogą zabić każdego. Co teraz zrobi Flocke? Nie może zabić reszty, więc... Wszystko w rękach Desmonda, bo Richard i jego team wybuchowy nic nie może zrobić pożytecznego. Idę się opanować... Brawo, twórcom znów się udało.
A ja jestem sobie na 15 odcinku pierwszego sezonu. No i się pytam: Czego te dziewczyny używają, że nie rosną im włosy pod pachami. Sobie jakieś wspólne kąpiele urządzają z szamponem o zapachu tropikalnych owoców czy jak? Wyglądają nadal wszystkie jakby ze SPA wyszły. A faceci - wyglądają jakby zarost zapuszcali specjalnie by pozować na dzikich maczo.Serial nadal uważam za prześmieszny. Jeżeli Claire nie urodzi do końca sezonu, odpuszczam resztę. Acha, no i chcę tego Tyranozaura zobaczyć w końcu!
A ja jestem sobie na 15 odcinku pierwszego sezonu. No i się pytam: Czego te dziewczyny używają, że nie rosną im włosy pod pachami. Sobie jakieś wspólne kąpiele urządzają z szamponem o zapachu tropikalnych owoców czy jak? Wyglądają nadal wszystkie jakby ze SPA wyszły. A faceci - wyglądają jakby zarost zapuszcali specjalnie by pozować na dzikich maczo.
Serial nadal uważam za prześmieszny. Jeżeli Claire nie urodzi do końca sezonu, odpuszczam resztę. Acha, no i chcę tego Tyranozaura zobaczyć w końcu!
1. Sami twórcy się z tego śmiali i prosili widzów o wyrozumiałość. No chcesz widzieć owłosioną Kate? 🙂
2. Ale o co ci chodzi z tą ciążą? 😐 Co jest w tym prześmiesznego ;>
1. Chcę owłosioną Kate (to ta brunetka?). Wtedy będzie prawdziwa. A tak nie jest dla mnie przekonywująca.2. Ciąża sama w sobie śmieszna nie jest, ale to, że dziewczyna biega po lesie, już prawie rodzi, ale się rozmyśliła - to dziecko będzie na pewno jakimś kaskaderem.Jakoś mi nie leży. Postacie są zupełnie nieprzekonywujące.Ale czekam na tyranozaura! 😀
Wiesz Manul, takie są prawa show, nawet w dżungli trzeba jakoś wyglądać, szczególnie gdy patrzy na ciebie co tydzień kilka milionów osób. Pewne sprawy trzeba brać w cudzysłów. A ja cholera nie wiem, za co się zabrać: LOST, Caprica, SG1, SGA. Przez oglądanie wszystkiego na raz dostanę jakiejś schizofrenii. Ale póki co wybrałem Capricę - najmniej odcinków, najmniej do nadrobienia. Przeraża mnie milion sezonów SG1 :
Przerazi cię również jakość SG1 😛 Tak, jestem sarkastyczny. Dobrze mi z tym.
Wiesz Manul, takie są prawa show, nawet w dżungli trzeba jakoś wyglądać, szczególnie gdy patrzy na ciebie co tydzień kilka milionów osób. Pewne sprawy trzeba brać w cudzysłów.
Nie Lo'Rel. Chcieli zrobić poważny serial, a zamiast tego pokazują mi plastikowych ludzi i robią z widza idiotę. Czepiam się, bo branie w cudzysłów jest głupie. Ci uroczy i piękni ludzie z jakże skomplikowanymi życiorysami nie pozwalają mi sie skupić na zagadkach jakie mi twórcy chcą zaoferować.
To po prostu infantylne.
Nie chcę nic zdradzać, ale trochę wiary w ten serial. Przytoczę cytat z 2 sezonu: "Everything happen for a reason".
Litosci. To kolejny serial, w ktorym tworcy wmawiają (a naiwni wierzą), ze byl jakis mityczny plan, ze wszystko bylo z gory napisane. A wyglada to tak, ze im dalej w las tym spojnosc coraz mniejsza a watki, ktore kiedys cos znaczyly teraz sa zupelnie nieistotne.
Przerazi cię również jakość SG1 😛 Tak, jestem sarkastyczny. Dobrze mi z tym.
Ja SG1 oglądałam wyłącznie ze względu na MacGyvera i Amandę Tapping, która polubiłam. Poza tym można śmiało sobie odpuścić 99% odcinków, bo są na jedno kopyto: jakiś Goauld porywa naszych bohaterów, grozi im straszliwą śmiercią, z jakichś powodów oczywiście nie zabija ich od razu (bo byłoby to zbyt logiczne), oni nie mają żadnych szans, ale - hokus pokus abramakabra - jakoś się im udaje. Ot i wszystko. Po n-tym powtórzeniu tego schematu robi się to żałosne, szczególnie, że rzekomo tacy rozwinięci Goauld zachowują się jak średniowieczni włodarze ziemscy, są ślepi na wszystko, zadufani w sobie i najwyraźniej nie potrafią się niczego nauczyć, mimo że raz za razem dostają w zadnią część ciała. Odcinki łamiące ten schemat są ciekawe, ale niestety można je na palcach policzyć.
Przerazi cię również jakość SG1 tongue.gif Tak, jestem sarkastyczny. Dobrze mi z tym.
Generalnie zdaje sobie sprawę z konwencji SG1, oglądałem kilka, bądź kilkanaście odcinków. Co mnie poraża, to kicz, co mi się podoba to humor O'Niella, który zazwyczaj wyśmiewa poważną konwencję danego momentu.
Eviva, ale coś musiało być lepszego w tej serii, lepszego w jakimkolwiek znaczeniu. Żaden Star Trek nie miał, nie wiem ilu, 10 sezonów?
Nie chcę nic zdradzać, ale trochę wiary w ten serial. Przytoczę cytat z 2 sezonu: "Everything happen for a reason".
Litosci. To kolejny serial, w ktorym tworcy wmawiają (a naiwni wierzą), ze byl jakis mityczny plan, ze wszystko bylo z gory napisane. A wyglada to tak, ze im dalej w las tym spojnosc coraz mniejsza a watki, ktore kiedys cos znaczyly teraz sa zupelnie nieistotne.
Rozumiem, że oglądałeś już cały serial. Możesz mi przesłać? Dzięki.
Ja wiem, że podczas produkcji 1 sezonu nie mieli Master Planu, co nawet przyznali twórcy. Ale gdy poznali datę ostatniego odcinka (to było przy 3 sezonie) to plan obmyślili i to nawet czuć. Nie wiem o jakich znaczących wątkach, które teraz są zapomniane mówisz, ale ok.
