Forum › Fantastyka › Star Trek › Kryzys wieku średniego
Sisko i Garak często się zachowywali jak nie przymierzając psy walczące o terytorium.
Co właśnie w Sisko mnie drażniło. (Mimo że Kirk z raz pokazał identyczny styl.)
Ale Kirk miał przynajmniej kupę wdzięku, czego o Sisko nie da się powiedzieć.
Ale Kirk miał przynajmniej kupę wdzięku, czego o Sisko nie da się powiedzieć.
Abstrahując od wdzięku Kirka na którym raczej się nie poznam, zachował się on nieustępliwo-agresywnie raz, w kłótni z Korem (w "Errand of Mercy"), Sisko zachowywał się tak notorycznie, dlatego jeśli już nawet przyjąć, że DS9 w istocie nawiązuje do TOS, to do jego najmniej chlubnych elementów. (Jak mówiłem z racji zachowań postaci i i wizerunku UFP bardziej pasuje na prequel niż sequel TOSu i TNG.)
Bardzo chciałabym się dowiedzieć jednego - gdyby tak teraz wytwórnia zrealizowała serial o młodzieńczych latach Kirka i Spocka, to czy byłby on dobry? Czy wogóle miałby szanse być dobry? Mogloby się zdarzyć tak, że przedstawiona tam ekipa zachowywałaby się właśnie jak w DS9, bo to bardziej widowiskowe i lepiej się sprzeda, a wtedy wszyscy byliby niezadowolenie - przeciwnicy TOSu, bo nie lubią TOSu i miłośnicy TOSu, właśnie dlatego, że go lubią. Można dostać kręćka na samą myśl.
Bardzo chciałabym się dowiedzieć jednego - gdyby tak teraz wytwórnia zrealizowała serial o młodzieńczych latach Kirka i Spocka, to czy byłby on dobry? Czy wogóle miałby szanse być dobry? Mogloby się zdarzyć tak, że przedstawiona tam ekipa zachowywałaby się właśnie jak w DS9, bo to bardziej widowiskowe i lepiej się sprzeda, a wtedy wszyscy byliby niezadowolenie - przeciwnicy TOSu, bo nie lubią TOSu i miłośnicy TOSu, właśnie dlatego, że go lubią. Można dostać kręćka na samą myśl.
No niekoniecznie. Zważywszy na to, że byłyby to czasy wcześniejsze niż TOS, że Kirk byłby jeszcze bardzo młody (no i nosił w sobie traumę wynikłą z życia pod rządami Kodosa) dałoby się pewnie to jakoś wytłumaczyć.
Ale cóż, ew. serial będę oceniał jeśli tenże serial powstanie (choć nie mogę wykluczyć, że odrzuci mnie tak jak odrzuciły mnie poprzednie epigońskie produkcje, czyli prawie wszystko co powstało po zakończeniu drugiego sezonu DS9).
Z tego, co wiem, serial raczej nie powstanie, prędzej następne filmy - i nie wiem, cieszyć się czy martwić. Bo ja bym chciała i jedno, i drugie. Skoro ENT nie zdołał wpędzić mnie do grobu, pewnie jakoś strawiłabym i, [powiedzmy "Star Trek: Akademia" lub coś w tym guście. Zresztą, nil desperandum, fraters. Po obejrzeniu wielkopomnego dzieła pana Abramsa wezmę się za kolejny blog i sama sobie poradzę. Co prawda będzie to pozbawione obrazu i dźwięku - ale ostatecznie filmy Glusia Filmowca tez były jedynie "mówione".
Skoro ENT nie zdołał wpędzić mnie do grobu, pewnie jakoś strawiłabym i, [powiedzmy "Star Trek: Akademia" lub coś w tym guście.
No to polecam Ci tą powieść:
http://memory-alpha.org/en/index.php/Cadet_Kirk
A jeszcze bardziej 😉 tą:
No ja czuje na tą chwilę treka niedosyt 😉 ale zostaje mi do obejrzenia andromeda niemal cała, bo oglądałem tylko parę odcinków na axn, b5 całe, ostatnio wkręca się też Ziemia:Ostatnie Starcie.
Co do ds9 - nie bluźnijcie! Dla mnie to po za może trzema czy czterema odcinkami seria mogła by się zacząć od 3 sezonu ;>
Co do ds9 - nie bluźnijcie! Dla mnie to po za może trzema czy czterema odcinkami seria mogła by się zacząć od 3 sezonu ;>
A dla mnie skończyć na drugim. Wojny w Kosmosie lepiej opisywali Haldeman i Heinlein a pokazywali Morgan z Wongiem czy Straczynski.
Wolałbym opowieść, o trudnych negocjacjach akcesyjnych, przełamywaniu wrogości i nieufności, nienawiści i przebaczeniu... Rozegraną w trójkącie Kardasjanie-Bajoranie-UFP. (I może też na linii UFP-Dominium, ale bez wojenek, tak jak w odcinku "Jem'Hadar" na przykład.)
Q_Jakbyś wiedział, że bym przeczytała. Wolałabym, jednak po polsku. O ile moge tłumaczyć krótkie artykuły, o tyle przy całej książce mogłabym niebezpiecznie posiwieć.. A tu, jak na złość, zalew w księgarniach innych serii, a Star Treku ani na lekarstwo. Zmówili się wszyscy, czy jak?
Zmówili się wszyscy, czy jak?
Raczej doszli d wniosku, że ST kiepsko się u nas sprzeda/sprzedaje. Być może premiera ST XI to zmieni...
ale bez wojenek, tak jak w odcinku "Jem'Hadar" na przykład
slowo klucz na dzis: potyczka 🙂
slowo klucz na dzis: potyczka 🙂
Strzelali na początku to często i w TOSie czy TNG, rzecz jednak w tym, że Trek był serialem o eksploracji i dyplomacji, DS9 to niepotrzebnie psuje.
Zamiast (nieraz trudnego) przełamywania cywilizacyjnych barier i uprzedzeń dostajemy starcia flot.
Za przyklad podales odcinek JemHadar, tam zadnych starc flot nie bylo... chyba, ze 3 okrety to juz flota
Za przyklad podales odcinek JemHadar, tam zadnych starc flot nie bylo... chyba, ze 3 okrety to juz flota
Chodzi mi o to co działo się potem na powierzchni planety, o dowód, że zamiast walczyć można rozmawiać i o tym uczył nas Trek Roddenberry'ego.
Wolałbym opowieść, o trudnych negocjacjach akcesyjnych, przełamywaniu wrogości i nieufności, nienawiści i przebaczeniu... Rozegraną w trójkącie Kardasjanie-Bajoranie-UFP. (I może też na linii UFP-Dominium, ale bez wojenek, tak jak w odcinku "Jem'Hadar" na przykład.)
No dobrze, ale czy odkrywanie psychologicznej warstwy nie spotkałoby się znów z zarzutami antropomorfizacji obcych, które już gdzieś tu padały?
