Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
"nie zabijaj" to nie nakaz religijny, czy może nie tylko. Być może znasz normę: "Art. 148. § 1. Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności."Źródłem moralności (jako wiedzy o tym jakie postępowania są właściwe, a które nie) nie musi być tylko i wyłącznie pismo natchnione.
To nie norma, tylko przepis.A jeżeli na serio z tego, że w religii i w prawodawstwie obowiązują w znacznej części podobne unormowania chcesz robić dowód na to, że "religii i nauki nie należy mieszać", to... no ale najpierw dopytam się na wszelki wypadek - serio chcesz?
Skrypek pisze bardzo sensownie, no ale oczywiście ludzie wierzący nigdy oczu nie otworzą szerzej niż na biblie i swojego boga.A to smutne.
A jak to, że teraz więcej wiemy o świecie miałoby się odnosić do faktu, że już w samej Biblii mamy "błogosławieni, którzy nie widzieli", że już w samej Biblii powiedziano, że to nie jest kwestia dowodu i że istnienia Boga chrześcijańskiego nie da się udowodnić?
"Błogosławieni, którzy nie widzieli" sugeruje, że było co zobaczyć. Że bóg (z małej też jest poprawnie) fizycznie oddziałuje na świat, można to zobaczyć, dotknąć i nie trzeba wierzyć - wie się, że istnieje. Błogosławieni są Ci, którzy tego nie widzieli, a wierzą w istnienie boga, zbawienie i tak dalej. Co zresztą jest logiczne, bo starotestamentowy Jahve wychodził z siebie żeby dać ludziom odczuć swoje istnienie (najczęściej robił im z tej okazji rozmaite kuku), Jezus i Mahomet byli już mniej krwiożerczy, ale cuda nadal robili. Vide - udowadniali, że Bóg istnieje. Późniejsi święci etc też swoje dokładali.
Dziwne tylko, że przestali w chwili gdy w ręku człowieka pojawiła się lupa i mikroskop, a ludzie zaczęli się rzeczonym cudom przypatrywać i je badać. Jakoś wtedy manifestacje boskości ustały, jak ręką odjął.
No, było co zobaczyć. Jezus żył i działał. Co z tego wynika? Niech no zgadnę: "każdy myślący wie, co z tego wynika, a jak ktoś nie wie, to jest głupi i tyle", tak? A ty w ogóle nie zniżasz się do poziomu Skrypka pisząc takie rzeczy.A jeżeli serio sugerujesz, że teraz nie ma cudów (wszystkie te płaczace figury matki boskiej, nie wiem, uzdrownienia osób modlących się do JPII itd.), to już totalnie odleciałeś. Oczywiscie można mówić: "to oszustwa i przekręty, albo w najlepszym razie sprawy niewytłumaczalne jeszcze przez medycynę". Ale twierdzenie, że ich nie ma...
A jeżeli serio sugerujesz, że teraz nie ma cudów (wszystkie te płaczace figury matki boskiej, nie wiem, uzdrownienia osób modlących się do JPII itd.), to już totalnie odleciałeś.
No popatrz. To pokaż mi jedno uzdrowienie w którym samoistna remisja choroby byłaby niemożliwa. Mówiąc po ludzku - kiedy ostatnimi czasy komuś odrosła ręka albo noga? W średniowieczu?
A płaczące rzeźby... Matka Boska Kiepska się kłania.
Jak już pisałem (ciekawe, że nie zauważyłeś...) można kwestionować jakość, prawdziwość tych cudów. Ale twierdzić, ze ich nie ma, że: "ustały, jak ręką odjął.". No, właśnie... bardzo to ładnie się wpisuje w sposób myślenia człowieka, który ma w takich sytuacjach skojarzenie z rodziną Kiepskich.
Wymiar tych "cudów" zmniejszył się wraz z rozwojem nauki i edukacji ze spektakularnego do hucpy telewangeliczno-odpustowej.Zupełnie też nie wiem czemu od razu wszystkie zjawiska, które trudno wytłumaczyć przy obecnym stanie wiedzy (a jest ich nota bene coraz mniej) z automatu przypisuje się działalności boga(ów) (albo ufo). Równie dobrze można je przypisać działalności pani Krysi z warzywniaka - ma to dokładnie tyle samo sensu.
Niechętnie Wam przerywam, ;> ale dla formalności muszę wrócić do awantury.
"Sprzątać?" Temat był czyszczony kiedykolwiek?
Sprątać znaczyło uspokoić sytuację. W nocy nikt nie będzie tłumaczył dwóm obrażającym się dyskutantom podstaw kulturalnego zachowania. Po to chwilowe zamkniecie tematu.
Skrypek, Barusz, obaj macie dziwną (dla mnie przynajmniej) skłonność do wmawiania ludziom braków w rozwoju umysłowym. Nie wiem czy to przejaw nudy i tęsknoty za mocniejszymi wrażeniami czy jakichś kompleksów, niezbyt mnie to obchodzi. Obaj dostaliście ostrzeżenie. Jeśli dalej będziecie przekraczać granice, to sugeruję robić to gdzie indziej.
I jeszcze dwa słówka do Evivy.
Owszem, była mowa o "używaniu tego, co ma się w czaszce" - ale ta sugestia dowodzi, że Barusz wierzy, iż Skrypek coś jednak w czaszce ma - a to chyba obrazą nie jest.
Widzisz jakąś różnicę między wyłączaniem rozumu a nieużywaniem go? Przecież to to samo, co mówił Skrypek. Obaj się tak samo obrażali.
Zauważcie, że przeciwnicy Barusza aż zieją jadem na niego, na kościół i na samego Boga.
W awanturze brali udział Skrypek i Barusz, nie było więcej jadowitych przeciwników.
Obraza regulaminu forum następuje zaś wtedy, gdy Barusz broni się, odpowiadając w podobnym duchu. I tylko wtedy.
Obaj zawinili, obaj mają karę. Ale choć raz byłabyś bezstronna - w czym jest lepszy Barusz, skoro pisze takie rzeczy jak poniżej?
Niech no zgadnę - znajdzie się tyle i tyle osób na forum, która uznają, że nie, że on nie jest chory - prawda?
Jak już pisałem - dosć mam tłumaczenia, dość powtarzania sobie "niektóre dzieci już się po prostu takie rodzą".
@ Tom - Nie. To, że pani Krysia nie ma cudownych mocy jest do obserwacji. Patrzymy na panią Krysię na straganie - nie czyni cudów. Patrzymy na nią jak idzie na wywiadówkę do szkoły - nie czyni cudów. Patrzymy jak ogląda telewizję - nie czyni cudów. Przypominamy ją sobie wczoraj - nie czyniła cudów. 7 lat temu - nie czyniła cudów. Itd. Boga nikt nie widział i tego typu obserwacji co do niego nie można przeprowadzić.To czy "wymiar się zmniejszał" (łech...) to trochę trudne do zbadania, dla mnie wzmiankowana działalność teleewangelistów właśnie zwiększa ów "wymiar".@ Piotr - Nader nowatorski, moim skromnym zdaniem, pomysł na nadanie znaczenia słowu "sprzątać".Dobra, kończę z tym tematem na jakiś czas. Widać naprawdę kto jak pisze, kto jakich argumentów używa. I zapewne będzie używał. Naprawdę nie jest tak, że kto ma ostatniego posta, ten ma rację.
Mój drogi Baruszu, jeśli chodzi o kreatywne podejście do słowa "sprzątać", to chyba nie oglądałeś Leona zawodowca 😉
Mój drogi Baruszu, jeśli chodzi o kreatywne podejście do słowa "sprzątać", to chyba nie oglądałeś Leona zawodowca 😉
Umarłam ze śmiechu! Dzięki za poprawienie humoru w ten szary dzień!
P.S. Bardzo mi się podoba podejście Piotra do tematu sprzątania 😉 najważniejsze, że skuteczne i z klasą!
Uprzejmie dziękuję za uznanie mnie i Barusza za ludzi słabego rozumu. To bardzo miło ze strony przedmówcy.
Potwierdza się to, co czym już kiedyś pisałam, czyli która ze stron konfliktu jest bardziej agresywna. Owszem, była mowa o "używaniu tego, co ma się w czaszce" - ale ta sugestia dowodzi, że Barusz wierzy, iż Skrypek coś jednak w czaszce ma - a to chyba obrazą nie jest. Zauważcie, że przeciwnicy Barusza aż zieją jadem na niego, na kościół i na samego Boga (tak, to się pisze z dużej litery, panowie przemądrzali!). Obraza regulaminu forum następuje zaś wtedy, gdy Barusz broni się, odpowiadając w podobnym duchu. I tylko wtedy.
Jak zwolenniczka teorii, że wiara wbrew dowodom i logice jest cnotą, powinnaś takie określenia przyjmować jako komplement. Ja analogicznie jestem dumny z bycia człowiekiem małej wiary.
Nie przeciwnicy Barusza, tylko kłamstw i fałszowania historii. Bogów znamy mńostwo, nie ma powodu by któregokolwiek faworyzować wielką literą.
"zieją jadem.." co to w ogóle znaczy?
Dalej – no jest śmiesznym człowiek, który najpierw pisze:
Ocenia się, że z powodu wiary w Chrystusa cierpi na całym świecie ok. 100 mln ludzi.
Udało się wyeliminować Polio, módlmy się by Bóg Wszechmogący pozwolił podobnie wyplenić Wiarę W Chrystusa.
Po co mają niewinne dzieci cierpieć?
A później utrzymuje, że nie, że nie jest za likwidacją mniejszości, bo przecież jak się jest jej częścią, to można z tego powodu cierpieć. I nie, to nie było ironiczne, sarkastyczne, nie wiem, prowokacyjne, ten człowiek naprawdę tak ma zbudowane to coś w czaszce.
Przekombinowujesz jak kuń pod górę. Nikt się na to nie nabierze. Było napisane, że z powodu? Było.
Ja tylko stwierdziłem, że dobrze byłoby zlikwidować przyczynę. Już od dawna wiadomo, że religia to wirusowa choroba umysłu, którą rodzice zarażają niewinne dzieci.
Przekombinowałeś coś i walczysz z własnymi urojonymi demonami.
Nie, jeżeli kogoś widzisz, to nie powoduje jeszcze, że nie ma sfery wiary gdy idzie o tego kogoś. Gdybym ci pokazał jakiegoś pana i powiedział "Ten człowiek pochodzi z Kanady", to mógłbyś w to uwierzyć lub nie. Nie byłoby tak, ze miejsca na wiarę by nie było, bo byś zobaczył.
Obywatelstwo da się potwierdzić. Celnicy robią to na co dzień.
A tu mowa przecież o potwierdzeniu istnienia bóstwa wszechmogącego. To wymaga trochę więcej niż "jak bozię kocham".
A później utrzymuje, że zna definicję obywatelstwa. I dalej jest przekonana, że je zna serio.
Przecież żadnej definicji nie podawałem, tym bardziej nie podawałem błędnej. Najwyżej odpowiedziałem nie na temat, używając innego przykładu, aczkolwiek równoważnego, więc sens dyskusji został zachowany.
Że ja nie znam definicji obywatelstwa, to tylko twoje urojenie, z którym walczysz jak szalony, nie wiadomo po co.
Która dostaje cytat z Bibli i twierdzi, ze nie, że to Papież powiedział, nie Biblia.
Przeczytałeś w ogóle co napisałem? Przecież jasno chyba wytłumaczyłem, że święte księgi pisali ludzie kilka tysięcy lat temu i nie można ich intepretować wg dzisiejszych standardów poznawczych, bo jest to kłamstwo i fałszowanie historii. Większość czytelników zrozumiała.
Naprawdę myślisz, że ktoś się nabierze na wyrwane z kontekstu równoważniki zdań? Czasy, kiedy można było tak ludzi oszukiwać już dawno minęły. Każdy może sobie sciągnąć Słowo Boże i z internetu i znaleźć tam takie kwiatki jak "idźcie i mordujcie brutalnie starców, kobiety i dzieci". I tak samo będzie to wartościowe jak twoje źle interpretowane slogany.
I tak dalej.
Niech no zgadnę - znajdzie się tyle i tyle osób na forum, która uznają, że nie, że on nie jest chory - prawda?
Albo, że uznawanie nazywanie własnych postów "trafnymi odpowiedziami" nie jest żenujące...
Moje posty zwierają m.in logiczne argumenty i wyjaśnienia twoich kłamstw.
Twoje posty to wyłącznie matactwo i obelgi.
Publiczność to widzi i stosownie ocenia.
A jak to, że teraz więcej wiemy o świecie miałoby się odnosić do faktu, że już w samej Biblii mamy "błogosławieni, którzy nie widzieli", że już w samej Biblii powiedziano, że to nie jest kwestia dowodu i że istnienia Boga chrześcijańskiego nie da się udowodnić?
W czasach biblijnych nie było żadnego boga chrześcijańśkiego, bo nie było jeszcze chrześcijaństwa. Spór toczył się o to, który bóg jest słuszny i ilu ich właściwie jest. I czy pewien żyd jest tego boga synem/wcieleniem/czymkolwiek. Istnienia bóstw nikt nie kwestionował.
Apeluję po raz kolejny o zaprzestanie kłamstw i fałszowania historii.
Powiedzenie - któreś z rzędu w ciągu tych kilkudziesięciu godzin nawiasem mówiąc - "teraz już dużo wiemy o świecie i nie potrzeba Boga" ma być "całkiem trafnym" potwierdzeniem tezy, że "teraz już dużo wiemy o świecie i nie potrzeba Boga, nawet sam Papież się poddał i to przyznał"? Serio?
Serio. Nie pamiętam który papież, ale idea boga niewykrywalnego pojawiła się dopiero na którymś soborze. W biblii takiego nie było.
W ogóle cały pomysł na NOMA to tylko ciężkich dysonans w obliczu utraty wyimaginowanego opiekuna z dzieciństwa, po tym jak się okazało, że nie ma dla niego miejsca w świecie realnym, bo się okazał chybioną hipotezą.
Czyli nie obserwujesz zmiany paradygmatu z "Biblia jest wszystkim" na "Religia i nauka są osobnymi torami i nie należy ich mieszać"?
Jest to tylko czubek góry fałszerstw, jaką jest obecna kościelna interpretacja Biblii. I ogromnej wiary trzeba by nie zauważyć, że ta wykładnia zmienia się pod wpływem rozwoju nauki i kodeksów świeckich, które rozwijają się *pomimo* religii a czasem nawet wbrew. Niezwykłej wiary trzeba by dać sobie wmówić, że starożytni piszący "nie będziesz zabijał innych żydów" lub "nie będzie pożądał krowy, żony, kozy ani innej rzeczy sąsiada" nie mieli na myśli dokładnie tego co napisali.
Niezwykłej wiary trzeba by dać sobie wmówić, że starożytni piszący "nie będziesz zabijał innych żydów" lub "nie będzie pożądał krowy, żony, kozy ani innej rzeczy sąsiada" nie mieli na myśli dokładnie tego co napisali.
A co to wg Ciebie znaczy obecnie? Wstyd się przyznać, ale zmiana interpretacji mi umknęła.
Po pierwsze nie ma "nie należy mieszać"/"należy mieszać". Czasem nie należy, czasem należy. "Nie zabijaj" to nakaz religijny, tak?
Jest to zakaz świecki, ustalony w drodze konsensusu społecznego, a nie zesłany przez żadnego boga. Oryginalny bóg uwielbiał mordować innowierców, Jezus Chytrus również niejedną masakrę miał na koncie. Kamieniowanie dzieci i żon za byle nieposłuszeństwo również było na porządku dziennym w tamtych czasach. Tym bardziej płody ludzkie nie były obiektem westchnień.
No więc wyobraź sobie, że pan x mówi: "od dziś przeprowadzam w swoim laboratorium eksperymenty na ludziach. Będą ginąć. A jeżeli ktoś ma coś przeciwko, to niech sobie zacofaniec uświadomi, że zakaz zabijania to zakaz religijny, a religii i nauki nie należy mieszać". Jak to kogoś nie przekonuje, że kawałek o nie mieszaniu religii i nauki jest nieprawdziwy, no to ja z s*kinsynem zwyczajnie nie mam o czym rozmawiać.
I znowu zmyślasz, stawiasz jakieś chochoły, wymyślasz sobie jakieś demony i obrażasz swoich wyimaginowanych wrogów.
Może ty się w końcu zdecyduj, czy bozia jest dla ciebie zjawiskiem przyrodniczym czy fantastycznym. Bo albo bozia steruje przyrodą i dyktowała ludziom książki więc jest wykrywalna, albo jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni i zwykłym elementem popkultury. Albo miej ciastko albo je zjedz.
Nienamacalne bóstwo nie może być źródłem prawa ludzkiego. Does not compute.
Po drugie to nie ma to nic wspólnego z kwestią nieudowadnialności istnienia Boga chrześcijańskiego i faktem, że rozwój nauki nijak się do niej nie ma.
Nieudawadnialność nieistniejących bóstw jest nie zaprzeczalna już od wielu lat, odkąd się okazało że to była błędna hipoteza. Natomiast desperackie ogłoszenie że "to od początku było w planie" jest po prostu groteskowe.
Niezwykłej wiary trzeba by dać sobie wmówić, że starożytni piszący "nie będziesz zabijał innych żydów" lub "nie będzie pożądał krowy, żony, kozy ani innej rzeczy sąsiada" nie mieli na myśli dokładnie tego co napisali.
A co to wg Ciebie znaczy obecnie? Wstyd się przyznać, ale zmiana interpretacji mi umknęła.
Nie rozumiem tego pytania. Sugerujesz, że świat się nie zmienił od trzech tysięcy lat? Czy że kościoły nadal nauczają takich samych bredni? Te islamskie owszem, tam nadal kobieta ma tyle samo w domu do powiedzenia co u nas pies lub kot. Na tzw. zachodzie ta nasza przebrzydła "cywilizacja śmierci" wymusiła na watykańskim kościele zaakceptowanie, że murzyn i kobieta to jednak też człowiek, że innowierców nie należy mordować tylko szkalować, że dzieci nie należy jednak kamieniować itd. I to wszystko całkiem niedawno, raptem ze sto/dwieście lat temu.
Błogosławieni oczywiście ci, którzy dali się nabrać, że te zasady zesłało jakieś lokalne bóstwo w starożytności jakimś dzikusom gdzieś na bliskim wschodzie.
