Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
A jakiś dowód, na to, że "hipoteza Boga" okazała się błędna?Bóg nagradza (no, mniej-więcej), ale udowodnić tego się nie da. Więc nie ma opłacalności.W każdej wypowiedzi dajesz dowód, że masz problemy z używaniem tego, co masz w czaszce, "gdybym go zobaczył, to nie byłoby miejsca na wiare", ""ten człowiek pochodzi z Kanady" to kwestia obywatelstwa", "zlikwidujmy wszystkie religie, ateizm i agnostycyzm na raz" - żaden z tych kawałków nie jest ani lepszy, ani gorszy od innego. To, że uważasz że ktoś mógłby wpaść na twój widok w panikę zresztą też ładniej się w ten obrazem wpisuje.
Ponieważ w temacie zawrzało (jak zawsze zresztą), zamykam temat do odwołania.
Rozumiem, że to drażliwy temat, wywołujący spore emocje, ale naprawdę warto czasem utrzymać je na wodzy. Jeśli wiesz, że dany temat Ci "szkodzi" to może lepiej po prostu go nie czytać i nie postować? Oczywiście zrobicie jak chcecie.
A jakiś dowód, na to, że "hipoteza Boga" okazała się błędna?
Już w szkole podstawowej naucza się, wbrew AWS-Watykańskiemu establishmentowi, że biblijne Genesis to mrzonka. Nie wystarczy?
Bóg nagradza (no, mniej-więcej), ale udowodnić tego się nie da. Więc nie ma opłacalności.
Tym gorzej dla wiernych, skoro wbrew wszelkim empirycznym dowodom wierzą w czarodziejskie obietnice bez pokrycia.
W każdej wypowiedzi dajesz dowód, że masz problemy z używaniem tego, co masz w czaszce
Te nieustanne obelgi tylko potwierdzają, że nie masz żadnych dowodów na poparcie swoich fantastycznych tez.
Ponieważ w temacie zawrzało (jak zawsze zresztą), zamykam temat do odwołania.
Rozumiem, że to drażliwy temat, wywołujący spore emocje, ale naprawdę warto czasem utrzymać je na wodzy. Jeśli wiesz, że dany temat Ci "szkodzi" to może lepiej po prostu go nie czytać i nie postować? Oczywiście zrobicie jak chcecie.
Jeszcze raz - nie temat wywołał emocje (no, ciekawe, dlaczego wcześniej nie był zamykany?), tylko pisanie przez osobę nie znająca pojęcia obywatelstwa, chcącą likwidacji wszelkich mniejszosci (przecież chce je zlikwidować, bo bycie jej częścią może być powodem cierpienia), kogoś, kto pisze "jakby zobaczył, to nie byłoby miejsca na wiarę" i przede wszystkim od "wpadłeś w panikę na mój widok". I ów ktoś jest przekonany, pewnie zresztą do teraz, że nie ma ze sobą problemów. Serio.
Mało?
Tak, te 90 stron miało flame'y tylko wtedy jak Skrypek coś pisał ;)A nie było zamykane wcześniej, bo nikt się do tej pory nie zachowal tak jak Ty wczoraj. Poza tym, wybacz, ale o 3 rano to mi się sprzątać zwyczajnie nie chce.
"Sprzątać?" Temat był czyszczony kiedykolwiek?Jak już pisałem - dosć mam tłumaczenia, dość powtarzania sobie "niektóre dzieci już się po prostu takie rodzą". Jak ktoś pisze idiotyzmy, to trzeba mu to powiedzieć.
Jeeeeeeeej! It's back!A żeby temat już nigdy zamknięty nie został, obiecuję codziennie do niego zaglądać i rozkoszować się plebejskim chamstwem wprost z onetu tu na miejscu!
Ponieważ hipoteza boga okazała się błędna już dawno temu. Stąd pan papież musiał ogłosić, że istnienia boga nie wolno udowadniać metodami naukowymi.
Tu chciałbym odnieść się do warstwy merytorycznej i sprostować - papieże nie musieli specjalnie nic ogłaszać, ponieważ już w tekście źródłowym zapisano "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (J20,29). Wiara i jej wartość były też wielokrotnie wspominane przy innych okazjach w Piśmie Świętym; odgrywała olbrzymią rolę przy cudach jakie Jezus czynił.
Osobny problem to rzeczona "hipoteza boga", czyli próba zbadania czy istnieją byty nadprzyrodzone i zjawiska niewytłumaczalne, w którym mamy tyle podejść różnego rodzaju (poczynając od świadectwa z pisma, z tradycji, niezliczonych dowodów i prób udowodnienia istnienia Boga, zakładów i prób oszacowania), że każdy jest w stanie wybrać te najbardziej do niego przemawiające - bądź odrzucić sam pomysł, że da się metodą naukową udowodnić coś z definicji nieuchwytnego.
"Sprzątać?" Temat był czyszczony kiedykolwiek?
Jak już pisałem - dosć mam tłumaczenia, dość powtarzania sobie "niektóre dzieci już się po prostu takie rodzą". Jak ktoś pisze idiotyzmy, to trzeba mu to powiedzieć.
No to właśnie ci mówię, a ty się wściekasz i obrażasz.
Ponieważ w temacie zawrzało (jak zawsze zresztą), zamykam temat do odwołania.
Rozumiem, że to drażliwy temat, wywołujący spore emocje, ale naprawdę warto czasem utrzymać je na wodzy. Jeśli wiesz, że dany temat Ci "szkodzi" to może lepiej po prostu go nie czytać i nie postować? Oczywiście zrobicie jak chcecie.
Jeszcze raz - nie temat wywołał emocje (no, ciekawe, dlaczego wcześniej nie był zamykany?), tylko pisanie przez osobę nie znająca pojęcia obywatelstwa,
A kto nie zna definicji obywatelstwa? I dlaczego ten temat cię tak podnieca w wątku o bozi?
chcącą likwidacji wszelkich mniejszosci
A to jakiś teista musi być.
kogoś, kto pisze "jakby zobaczył, to nie byłoby miejsca na wiarę"
Napisane było "Gdyby zobaczył, to by nie musiał wierzyć."
Czego nie zrozumiałeś? Mogę rozjaśnić, jeśli kontekst zgubiłeś:
"Gdyby zobaczył w końcu tego waszego boga, to by nie musiał wierzyć".
i przede wszystkim od "wpadłeś w panikę na mój widok".
No na to wygląda, bo wpadłeś w jakąś furię na widok kilku trafnych odpowiedzi. Chyba zbyt długo mnie tu nie było i się za bardzo przyzwyczaiłeś do braku sprzeciwu.
To nie twoja salka katechetyczna tylko forum. Musisz się z tym pogodzić, że nie będziesz tutaj swobodnie kłamał i fałszował historii.
Ponieważ hipoteza boga okazała się błędna już dawno temu. Stąd pan papież musiał ogłosić, że istnienia boga nie wolno udowadniać metodami naukowymi.
Tu chciałbym odnieść się do warstwy merytorycznej i sprostować - papieże nie musieli specjalnie nic ogłaszać, ponieważ już w tekście źródłowym zapisano "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (J20,29).
Zwłaszcza ewangeliści, bo nawet oni nie widzieli. I raczej taki prozaiczny był wymiar tych słów - żeby uwierzyć na słowo w czyjeś opowieści, że znajomy znajomego widział jak hesus czarował. Nikomu wtedy by do głowy nie przyszło, by Jahve miał się chować przed szkiełkiem i okiem, bo przecież wtedy formalnie bozia była siłą sprawczą sterującą żywiołami, porami roku, słońcem i wszystkim. Taka była obowiązująca hipoteza przyrodnicza, bo lepszych jeszcze nie było. Idea wiary wbrew dowodom powstała dosyć niedawno. Wcześniej potrzebna nie była.
Przez ostatnie kilkaset lat udało się zupełnie inaczej niż bóstwami wyjaśnić tyle zjawisk, że wykroczono już dawno poza zakres jurysdykcji biblii, wg której ziemia była płaskim talerzem nakrytym czarnym namiotem ze świecidełkami i na tym się wszechświat w tej bajce kończył. Bóg i związane mity kreacjonistyczne odeszły już dawno na śmietnik historii przysypane świetlikiem, eterem i innym unieważnionymi dureństwami.
Odkąd sie okazało, ze świecie realnym już nie ma miejsca ani zapotrzebowania na bogów i inne krasnoludki sikające w nocy do mleka, pan papież musiał ogłosić, że brak dowodów na istnienie bozi jest zamierzoną częścią planu boskiego, a wiara w irracjonalne głupstwa wbrew dowodom jest cnotą. Obecny narybek musi teraz w pocie czoła wymyślać jakieś niezgodne z Biblią metafizyczne i fantastyczne teorie o bozi która na świat rzeczywisty oddziałuje w sposób niewykrywalny (co jest sprzeczne również z podstawowymi prawami fizyki tak samo jak perpetum mobile). Wszyscy czują, że dorosłemu człowiekowi nie wypada w oryginalnego Boga wierzyć tak samo jak w Dziadka Mroza wnoszącego przez komin prezenty, więc wymyślają sobie taki new-age bullshit o niewykrywalnym bogu, który wcale nigdy nie był bohaterem Słowa Bożego.
Wiara i jej wartość były też wielokrotnie wspominane przy innych okazjach w Piśmie Świętym; odgrywała olbrzymią rolę przy cudach jakie Jezus czynił.
Przy takich sztuczkach jak przemiana wody w kolejną rundkę wina na weselu, oprócz sprytu iluzjonisty sporą rolę zapewne odegrało wcześniejsze upojenie alkoholowe publiczności. Poza tym chwytliwy urban legend.
Osobny problem to rzeczona "hipoteza boga", czyli próba zbadania czy istnieją byty nadprzyrodzone i zjawiska niewytłumaczalne, w którym mamy tyle podejść różnego rodzaju (poczynając od świadectwa z pisma, z tradycji, niezliczonych dowodów i prób udowodnienia istnienia Boga, zakładów i prób oszacowania), że każdy jest w stanie wybrać te najbardziej do niego przemawiające - bądź odrzucić sam pomysł, że da się metodą naukową udowodnić coś z definicji nieuchwytnego.
Czy to horoskopy, czy niewykrywalny bóg, czy homeopatia - takie same nowoczesne chciejstwo i myślenie życzeniowe, chętnie kupowane przez ludzi naiwnych lub słabego rozumu. Wirusowo szerzący sie New-Age bullshit niestety ma się bardzo dobrze w czasach globalnej wymiany informacji. Trafił na podatny grunt jak niegdyś wiara w przyrodniczych bogów czy równie materialnego boga judeo-chrześcijańskiego.
Uprzejmie dziękuję za uznanie mnie i Barusza za ludzi słabego rozumu. To bardzo miło ze strony przedmówcy.
Potwierdza się to, co czym już kiedyś pisałam, czyli która ze stron konfliktu jest bardziej agresywna. Owszem, była mowa o "używaniu tego, co ma się w czaszce" - ale ta sugestia dowodzi, że Barusz wierzy, iż Skrypek coś jednak w czaszce ma - a to chyba obrazą nie jest. Zauważcie, że przeciwnicy Barusza aż zieją jadem na niego, na kościół i na samego Boga (tak, to się pisze z dużej litery, panowie przemądrzali!). Obraza regulaminu forum następuje zaś wtedy, gdy Barusz broni się, odpowiadając w podobnym duchu. I tylko wtedy.
Dalej – no jest śmiesznym człowiek, który najpierw pisze:
Ocenia się, że z powodu wiary w Chrystusa cierpi na całym świecie ok. 100 mln ludzi.
Udało się wyeliminować Polio, módlmy się by Bóg Wszechmogący pozwolił podobnie wyplenić Wiarę W Chrystusa.
Po co mają niewinne dzieci cierpieć?
A później utrzymuje, że nie, że nie jest za likwidacją mniejszości, bo przecież jak się jest jej częścią, to można z tego powodu cierpieć. I nie, to nie było ironiczne, sarkastyczne, nie wiem, prowokacyjne, ten człowiek naprawdę tak ma zbudowane to coś w czaszce.
Która najpierw pisze:
Nie, jeżeli kogoś widzisz, to nie powoduje jeszcze, że nie ma sfery wiary gdy idzie o tego kogoś. Gdybym ci pokazał jakiegoś pana i powiedział "Ten człowiek pochodzi z Kanady", to mógłbyś w to uwierzyć lub nie. Nie byłoby tak, ze miejsca na wiarę by nie było, bo byś zobaczył.
Obywatelstwo da się potwierdzić. Celnicy robią to na co dzień.
A tu mowa przecież o potwierdzeniu istnienia bóstwa wszechmogącego. To wymaga trochę więcej niż "jak bozię kocham".
A później utrzymuje, że zna definicję obywatelstwa. I dalej jest przekonana, że je zna serio.
Która dostaje cytat z Bibli i twierdzi, ze nie, że to Papież powiedział, nie Biblia.
I tak dalej.
Niech no zgadnę - znajdzie się tyle i tyle osób na forum, która uznają, że nie, że on nie jest chory - prawda?
Albo, że uznawanie nazywanie własnych postów "trafnymi odpowiedziami" nie jest żenujące...
Akurat odpowiedź Skrypka w temacie czy Biblia czy papieże kazali brać rzeczy na wiarę, po rozwinięciu wypowiedzi, jest całkiem trafna, bo faktycznie inny był aparat poznawczy czy obraz świata ludów z czasów biblijnych, a inny jest teraz. Stopniowo coraz więcej rzeczy dawało się wyjaśnić inaczej niż zjawiskami nadprzyrodzonymi, co faktycznie doprowadza do coraz częstszych konfliktów na torze nauka/religia. A nie można zaprzeczyć, że w dawnych czasach obowiązywała interpretacja "Biblia jest wszystkim" i wszystko, co nie było literalnie z nią zgodne traktowano jak bluźnierstwo (np. casus Galileusza).Co do oceny czyiś zdolności do myślenia czy wyciągania wniosków nie chciałbym się specjalnie odnosić, może porzućmy ten wątek, bo kłócenie się kto ma mniejszy rozum jest w tym momencie pisaniem nie na temat.
A jak to, że teraz więcej wiemy o świecie miałoby się odnosić do faktu, że już w samej Biblii mamy "błogosławieni, którzy nie widzieli", że już w samej Biblii powiedziano, że to nie jest kwestia dowodu i że istnienia Boga chrześcijańskiego nie da się udowodnić? Powiedzenie - któreś z rzędu w ciągu tych kilkudziesięciu godzin nawiasem mówiąc - "teraz już dużo wiemy o świecie i nie potrzeba Boga" ma być "całkiem trafnym" potwierdzeniem tezy, że "teraz już dużo wiemy o świecie i nie potrzeba Boga, nawet sam Papież się poddał i to przyznał"? Serio?
Czyli nie obserwujesz zmiany paradygmatu z "Biblia jest wszystkim" na "Religia i nauka są osobnymi torami i nie należy ich mieszać"? Mówię o oficjalnej doktrynie kościoła katolickiego, bo jest wiele osób, które się nie zgadzają z tym, że jest jakaś sfera, której nie może zbadać nauka - bądź przykład z innej strony - że Ziemia nie została stworzona przez Boga i naukowcy powinni to zaakceptować.
Po pierwsze nie ma "nie należy mieszać"/"należy mieszać". Czasem nie należy, czasem należy. "Nie zabijaj" to nakaz religijny, tak? No więc wyobraź sobie, że pan x mówi: "od dziś przeprowadzam w swoim laboratorium eksperymenty na ludziach. Będą ginąć. A jeżeli ktoś ma coś przeciwko, to niech sobie zacofaniec uświadomi, że zakaz zabijania to zakaz religijny, a religii i nauki nie należy mieszać". Jak to kogoś nie przekonuje, że kawałek o nie mieszaniu religii i nauki jest nieprawdziwy, no to ja z s*kinsynem zwyczajnie nie mam o czym rozmawiać.Po drugie to nie ma to nic wspólnego z kwestią nieudowadnialności istnienia Boga chrześcijańskiego i faktem, że rozwój nauki nijak się do niej nie ma.
