Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Nie będzie mszy nad urną? Od października nowe wytyczne Kościoła ws. pogrzebów
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,8...e_wytyczne.html

Groźne konsekwencje religijnej indoktrynacji ?
http://religia.onet.pl/racjonalisci,39/gro...nacji,5322.html
Katolickie poczucie winy jest mrocznym cieniem przeszłości, okrutnym zły głosem szepczącym do ucha, przypominającym trudną lekcję dzieciństwa, mówiącym, że jesteśmy niegodni, nieudolni, że nie zasłużyliśmy na szczęście, że jesteśmy skalanymi grzesznikami, którzy muszą być karani, by odpokutować za grzechy, że jesteśmy niczym. Niczym.
Prawdziwe dzieje Całunu Turyńskiego
http://wiadomosci.onet.pl/wiadomosci/prawd...,wiadomosc.html
Czytanie Biblii zakazane przez Kościół
http://odkrywcy.pl/kat,111404,title,Czytan...,wiadomosc.html
To, co dziś wydaje się nieprawdopodobne, kiedyś nikogo nie dziwiło. Przeciętny chrześcijanin za wiele rzeczy mógł być skazany, spalony na stosie lub potępiony i wykluczony z życia społecznego. Surowy Kościół dysponował wieloma zakazami, między innymi niedozwolone były książki ze specjalnego indeksu – za powielanie czy nawet posiadanie któregoś z tych dzieł mogła spotkać wiernych surowa kara. Jednak surowy zakaz czytania Biblii, księgi uznanej przez chrześcijan za świętą, wzbudza prawdziwe zdumienie...
Obecnie samo posiadanie Biblii zabronione jest mocą prawa co najwyżej w niechrześcijańskiej Arabii Saudyjskiej. Kiedyś zakazy pojawiały się najczęściej w samej Europie. Dlaczego? Powodów było wiele. Kościół pierwotny, z oczywistych względów, nie był tak jednolity jak dziś. Szerzący nową wiarę apostołowie tracili ze sobą kontakt, interpretacje jednych różniły się od interpretacji innych. Po konsolidacji Kościoła zaś, chrześcijaństwo aspirowało do stworzenia religii powszechnej – każdy wierny miał jednakowo kierować się słowami Chrystusa. Jednakże, zawiły język biblijny oraz niejasne przypowieści dla każdego mogły oznaczać coś innego.
Na początku zakazy pojawiać zaczęły się tam, gdzie szerzyły się herezje. Jako że herezje (czyli wybiórcze, odmienne interpretacje prawd wiary) pojawiały się często, lokalne diecezje wydawały czasowe lub stałe rozporządzenie zabraniające indywidualnego czytania Biblii.
Paradoksalnie, najbardziej okrutne historie związane z Pismem Świętym rozpoczęły się dopiero w późnym średniowieczu i dokuczały wiernym szczególnie w okresie renesansu. Wtedy to, w ramach ogólnego trendu rozwoju kultury europejskiej, pojawiać zaczęły się coraz częstsze próby przekładania Biblii na języki narodowe.
Tłumaczy pism biblijnych spotykały surowe kary – poza ekskomuniką mogła to być nawet śmierć. Los taki spotkał Williama Tyndale, angielskiego uczonego, który jako pierwszy podjął się tłumaczenia Biblii na angielski z języków oryginalnych. Więziony przez rok, został następnie uduszony i spalony na stosie...
95 proc. Polaków to katolicy - wynika z sondażu
Około 95 proc. badanych Polaków deklaruje się jako katolicy, 92 proc. uznaje siebie za osoby wierzące, a ponad 50 proc. regularnie praktykuje religijnie - wynika z sondażu CBOS. W tym samym badaniu zapytano również ankietowanych o to czy i jakimi kwotami dotują Kościół. Finansowe wsparcie zadeklarowało 75 proc. Polaków.
CBOS podkreśla, że zarówno poziom wiary, jak i praktyk religijnych, choć wciąż jest stosunkowo wysoki, od 2005 roku nieznacznie, ale systematycznie maleje.
Więcej tutaj: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/95-proc-pol...,wiadomosc.html
Z tego wynika, że są w Polsce niewierzący katolicy, dobry sondaż :angel:
Jak to ma się do tego? Sondaż: 77% Polaków akceptuje in vitro dla małżeństw 😉
Z tego wynika, że są w Polsce niewierzący katolicy, dobry sondaż :angel:
W takim razie albo to błąd w artykule, albo rzeczywiście część Polaków chodzi do kościoła mimo że nie uważają się za wierzących. Może w ich środowisku chodzić do kościoła po prostu wypada bez względu na przekonania, albo może zgodnie z ideologią prawicy - prawdziwy Polak to katolik bo taka jest nasza tradycja i inaczej być nie może bez względu na to czy wierzy czy nie ;D
3 % to tak zwana nowa kategoria: niewierzący-praktykujący 😀
Tacy z pewnością są, choćby Nergal, który podobno jest chrzestnym dziecka swojego przyjaciela, ale chodziło mi o pewną sprzeczność w duecie niewierzący-katolik, nie jako taka osoba o której piszesz ale raczej w kategorii osoby która jednocześnie wierzy i niewierzy, bo umówmy się - chodzenie do kościoła katolika nie czyni.
Może w ich środowisku chodzić do kościoła po prostu wypada bez względu na przekonania, albo może zgodnie z ideologią prawicy - prawdziwy Polak to katolik bo taka jest nasza tradycja i inaczej być nie może bez względu na to czy wierzy czy nie ;D
Co to za tradycja? Jest tak właściwie dopiero od końca wojny. Wcześniej Polska była jednym z najprzyjaźniejszych państw dla każdego - niezależnie od wierzeń i przekonań. Mit, nie tradycja.
Nie, tu rozbiory grały pierwsze skrzypce. Niemcy to ewangelicy (poza Bawarią, ale ta daleko), Rosjanie - prawosławni, z państwowym właściwie od zawsze kościołem, z carycami od zawsze "importowanymi" z Zachodu i przechodzącymi na prawosławie tuż przed ślubem. Nieprzypadkowo Kulturkampf był w pierwszym rzędzie akcją antykościelną, formalnie tylko "odpryskowo" antypolską. Wcześniej zresztą było podobnie (Tumult toruński, Konfederacja radomska itd.).
Tak, o tym uczą się dzieci z podstawówek. Ale to to było naprawdę dawno, zresztą fakt, że trzeba było to zapisać też akurat mówi sam za siebie (którą parę narzeczonych uznasz za bardziej kochającą się, tą która jeszcze przed ślubem spisuje intercyzę, czy to, które nie widzi takiej potrzeby?).
'Dobry' sondaż, ja już różne czytałem, ale takich prawdziwych katolików w tym kraju to jest może z 10%.
'Dobry' sondaż, ja już różne czytałem, ale takich prawdziwych katolików w tym kraju to jest może z 10%.
Pytanie, kogo uznać za "prawdziwego". Ja na przykład uważam, ze prawdziwy katolik to taki, który swoją wiarę i swoją religię traktuje poważnie, nie jak rodzinną tradycję ani zwyczaj regionalny. Dla prawdziwego chrześcijanina jego religia powinna być czymś ważniejszym od, na przykład, akceptacji w określonym środowisku czy kariery zawodowej. Inaczej nie jest to żadna wiara. Tymczasem obawiam się, ze w naszym kraju większość katolików traktuje wiarę, kościół, a nawet samego Pana Boga niczym Hiacynta Bukiet swoją rodzinę:
- To moja rodzina i kocham ich z całego serca, ale to nie powód, żeby przyznawać się do nich w biały dzień.
Pozwolę sobie zauważyć, ze taka religijność guzik jest warta. Lepiej już być uczciwym ateistą niż fałszywym katolikiem.
Pozwolę sobie zauważyć, ze taka religijność guzik jest warta. Lepiej już być uczciwym ateistą niż fałszywym katolikiem.
A po co być Katolikiem?
Czy bycie prawdziwym Katolikiem oznacza również konieczność należenia do ludzkiej instytucji jaką jest Kościół Katolicki? Rozumiem, że Jezus wymyślił założenie Kościoła, no ale minęło od tego 2000 lat. Czasy się nieco zmieniły, ludzie też. Instytucja też trochę odbiegła od idei leżących u jej podstaw. Czy wiec bycie Katolikiem oznacza konieczność należenia do Kościoła w kształcie jakim aktualnie jest? Sporo ludzi odwraca się od Kościoła nie dlatego, że przestają wierzyć, tylko nie podoba im się duża część działalności tegoż.
Jeśli więc można być Katolikiem (czy też postępować zgodnie z wartościami chrześcijańskimi) to po co w takim razie w ogóle nim być? Można grać w piłkę nożną, nie należąc do klubu sportowego.
Być katolikiem to znaczy należeć do kościoła katolickiego. I jest to mniej ważne niż po prostu być chrześcijaninem, ale i jedno i drugie oznacza bycie nim rzeczywiste, nie powierzchowne. Niestety trudno wyłożyć to komuś, kto nie rozumie istoty kwestii: czym jest chrześcijaństwo i czym jest wiara w Boga. I jeszcze, czego to wymaga od człowieka.
