Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Jakie to dziwne... jeżeli nie ma Boga to po co tak z nim walczyć ? A może ateiści chcą uratować zbłąkane dusze i przyjąć je do kościoła racjonalnego myślenia? Ateiści nie mogą istnieć bez swojego głównego antagonisty. Jest jedynym motorem ich działania. Wszechwiedzący jest idealnym przeciwnikiem, jest bierny. Nie atakuje, nie broni się. Zastanówmy się czy można brać miarę ludzką do tego aby krytykować absolut ? Czy jest jeszcze jakiś odnośnik oprócz oprócz Boga, jeżeli nie ma innych wyjaśnień ? Raczej nie.Ciekawe dlaczego "ateiści" tak negują istnienie Stwórcy ? W czym m on przeszkadza ? Jeżeli GO nie ma, to nie ma problemu.
Jakie to dziwne... jeżeli nie ma Boga to po co tak z nim walczyć ?
A czy ja z kimkolwiek 'walczę' ?
A może ateiści chcą uratować zbłąkane dusze i przyjąć je do kościoła racjonalnego myślenia?
To tak samo jak chrześcijanie chcą uratować zbłąkane ateistyczne dusze i przyjąć je do swojego kościoła.
Czyli po równo.
Ateiści nie mogą istnieć bez swojego głównego antagonisty. Jest jedynym motorem ich działania. Wszechwiedzący jest idealnym przeciwnikiem, jest bierny. Nie atakuje, nie broni się.
Skoro wg ateistów Bóg nie istnieje to jak może być antagonistą, przeciwnikiem i się bronić?
Na drugi raz się zastanów co piszesz.
Zastanówmy się czy można brać miarę ludzką do tego aby krytykować absolut ? Czy jest jeszcze jakiś odnośnik oprócz oprócz Boga, jeżeli nie ma innych wyjaśnień ? Raczej nie.
No jeżeli ten absolut nie ma żadnego oparcia we faktach ani nauce to można jak najbardziej.
Ciekawe dlaczego "ateiści" tak negują istnienie Stwórcy ? W czym m on przeszkadza ? Jeżeli GO nie ma, to nie ma problemu.
On sam nawet gdyby dało się potwierdzić jego istnienie- absolutnie nie przeszkadza. Przeszkadzać mogą jednak np. jego wyznawcy, albo zorganizowane religie stworzone w celach zarobkowych, w dodatku niekiedy brutalnie wpychające się z buciorami w życie normalnych obywateli.
Wyobraź sobie, że ja tez nie jestem zorganizowanym wierzącym. Nie chodzę do kościoła itp. I nikt mi w życiu nie przeszkadza, o dziwo wysłałem swojego syna do katolickiego przedszkola:-). Demonizujesz.A propos zdania z antagonistą i ateistami: to był sarkazm.
Nic nie demonizuję, to tylko dyskusja przecie.
A propos zdania z antagonistą i ateistami: to był sarkazm.
Tak tak ;D, tak się teraz tłumacz.
Dla mnie sarkastyczny wymiar tamtego tekstu też był jasny, wy, walczący, choćby tylko w Necie, ateiści naprawdę często zachowujecie się, jakby jednak dusze istniały jakieś mieliony dusz, których nieśmiertelność zależała od triumfu ateizmu.
Pisałem już chyba ze 3 razy że z nikim nie 'walczę'. Więc zaprzestań tanich insynuacji.A los tych miliardów dusz naprawdę mam głęboko wiesz gdzie.
I tak pozostaniecie na swoich dotychczasowych pozycjach, ale gadajcie dalej, bo miło sie to czyta 😀 Tak pytanie z innej beczki. Kto po rewolucji francuskiej przejął władzę we Francji ❓ Czy to byli ateisci czy ludzie nauki ❓ Wiadomo jak walka z Bogiem się tam zakończyła. Podobnie w ZSRR, ale to inna bajka.
W trakcie Rewolucji prowadzono aktywną walkę z Bogiem. Kilkanaście lat później nastąpił zwrot o 180 stopni i władze ostentacyjnie modliły się ile wlezie. Wystarczy poczytać biografię Talleyranda, by się o tym przekonać. Wnioski niech każdy sam wyciągnie.
Próbowano też stworzyć świecką religię i co ciekawe doba miała mieć jeżeli dobrze pamiętam 20 h.
W trakcie Rewolucji prowadzono aktywną walkę z Bogiem. Kilkanaście lat później nastąpił zwrot o 180 stopni i władze ostentacyjnie modliły się ile wlezie. Wystarczy poczytać biografię Talleyranda, by się o tym przekonać. Wnioski niech każdy sam wyciągnie.
No wniosek nasuwa się sam- Kościół położył łapy na wszystkim co się da i dlatego wtedy usunięcie go było niemożliwe.
Na szczęście w dzisiejszych czasach coraz więcej ludzi odwraca się od tego obłędu i zakłamania, co jest dużym plusem.
@ Eviva - Talleyrand był całe życie równo niewierzacy, najbardziej pewnie wtedy gdy był biskupem. Może z wyjątkiem łoża śmierci, gdy się wyspowiadał ;]@ Diabeu - Ależ ty z niczym nie walczysz.
Z Bogiem nikt nie wygra. Próbowano wiele razy przez ostatnie stulecia,a Bóg nadal jest. A tamci zniknęli albo się pamiętać o nich nie chce.A tak na marginesie Kościół tworzą ludzie, a wiadomo jacy jesteśmy.
Nie mam pojęcia czy jest czy go nie ma. Ale miło było by gdyby był. Ile to kolorytu dodaje naszemu bytowaniu. Dysputy filozoficzne, wojny religijne, schizmy, cuda i przemożna chęć dążenia do doskonałości. Szczerze pisząc to wole aby był gdzieś tam w wersji św. Tomasza czy Augustyna niż miał by schodzić jakiś wielce oświecony z góry i dawał nauki pospólstwu nie godnemu wiedzy.Religia to kręgosłup każdej znanej nam cywilizacji, te w których negowano istnienie Wszechmocnego pękły jak bańka mydlana niszcząc społeczeństwa w nie odwracalny sposób. Do dziś odbija Nam się to czkawką.
