Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Ale powtarzam. Krzyża nikt nie niszczy. Z szacunkiem i celebracją przenoszony jest w inne miejsce, nie gorsze od tego w którym teraz stoi.
Jak dla mnie to ta całą akcja to szczyt żenady i głupoty. Dobiły mnie dwie dziewczyny i tekst jeden z nich , że od wieków walczymy pod tym krzyżem i komu to przeszkadza. Masakra. I jedna strona i druga mogłaby zająć się czymś poważniejszym a nie robić z pośmiewisko i z krzyża i z 10 IV i z Polski.
Mało oryginalny rysunek. I kto niby kogo bije po głowie tym krzyżem? Tzn. można to jakoś konkretniej określić niż "banda krzyczących oszołomów" bije nas, oświeconych?
Biskup Pieronek powiedział, że "to nie jest walka o krzyż, ale walka krzyżem przeciwko krzyżowi." Myślę, że ten obrazek właśnie to pokazuje.
No i jest tu ten problem – jak to wytłumaczyć zagranicy? Ludzie wszędzie na świecie słyszeli o katastrofie i co im teraz powiedzieć – "Pierwszą decyzją Pana Prezydenta Elekta było usunięcie symbolu pamieci o jego poprzedniku (...)
Dlaczego znów łączysz religię z polityką? Jest na to kolejny cytat:
Tu nie chodzi o tajemnicę krzyża, lecz pewną wizję prezydentury Lecha Kaczyńskiego i niemal sakralizację jego pamięci - powiedział ks. Boniecki.
I to tutaj jest problem. Krzyż nie jest usuwany. Jest przenoszony żeby go nie wykorzystywać.
Łech... jeżeli dyskusja o miejscu symboli religijnych w przestrzeni publicznej i o decyzji Pana Prezydenta Elekta nie jest wycinkiem dyskusji o związkach religii i polityki, to co by nim mogło być?Swoją droga jednak jest to charakterystyczny, poglądowy fragment, bo widać to co było tu podnoszone parę razy - że jedna ze strona jest nastawiona na samodzielne myślenie, a druga na "wielki autorytet coś powiedział, trzeba stuknąć obcasami, przytaknąć i zacząć to powtarzać".
W najlepszym razie - przejaw takiej jakiejś potwornej bezmyślności...
No właśnie ustawienie symbolu religijnego przed siedzibą urzędnika jest bezmyślnością i wykorzystaniem chwili. Krzyż ustawili harcerzy tak? Zatem pytam, dlaczego to PiS zawłaszczył sobie do niego prawo twierdząc, że upamiętnia on Prezydenta, jego małżonkę, pracowników kancelarii i w ogóle osoby na których "nam" zależy.
Jarosław Kaczyński od samego początku usiłuje zrobić z tej katastrofy, katastrofę PiSu.
Żadnych symboli, ujednolicenie itd., na co ja pisałem o wielokolorowym świecie
W sferze publicznej, urzędowej owszem, żadnych symboli. Wielokolorowy świat jak najbardziej, ale są miejsca do tego przeznaczone. Kościoły i inne miejsca kultów religijnych. Zatem najciekawsze w moim przekonaniu jest to, że jedno nie wyklucza drugiego, w żadnym stopniu.
Jedyne co mam do powiedzenia w tej sprawie. Symbole religijne powinny znajdować się w miejscach kultu religijnego. Zgadzamy się wszyscy, że Pałac Prezydencki takim miejscem nie jest? Natomiast to, co działo się wokół krzyża jest po prostu żenujące. Sprawa jest nakręcona przez PiS i to ta partia próbuje podbić sobie słupki poprze szarżowanie symboliką.
Lo,Tylko niektórzy nie potrafią rozdzielić miejsca kultu od urzędu. I stąd cała ta jatka. Na próżno im tłumaczyć, że Polska rodziela te dwie rzeczy, oni i tak wiedzą lepiej.
I to jest w zasadzie przykre, bo w oczach samych Polaków jak i społeczności zagranicznej jawimy się jako katoliccy separatyści, a to tylko wycinek naszej wielobarwności, którą Barusz tak chętnie przytacza. Niestety, a może na szczęście, przed urzędem, jakimkolwiek, ta wielobarwność (czy też jeden kolor, jak w tym przypadku) nie powinna być faworyzowana. Bo czyż nie jesteśmy równi wobec państwa i prawa? Przynajmniej w teorii.Dopiero teraz szerzej zapoznaję się z relacjami sprzed Pałacu. No ludzie... ktoś krzyczy mordercy, jesteś ubekiem czy księdzem, precz z komuną??? Po prostu nie wierzę w to wszystko. To jest jakiś opętańczy amok.
Tak się własnie zastanawiałem kiedy się dowiem, że w świecie zachodnim wcale nie ma, że nie ma krzyży na każdym kroku, wszędzie, że nie ma Boga na amerykańskich banknotach, nie ma chrześcijaństwa w nazwach partii rzadzących w Niemczech itd. To sowieckie myślenie jakoś tak potwornie wrosło w część naszego społeczeństwa. Pisałem już o tym... "Katoliccy separatyści" - nieźle. "Wielokolorowy świat jak najbardziej, ale są miejsca do tego przeznaczone." - nie widzicie, że to zdanie, jest, no... nie najmądrzejsze?Ok., kogo waszym zdaniem miałby upamiętniać symbol jednej z religii ustawiony przed Pałacem. Ludzi nie wierzących w tę religię, którzy nie pracowali w tym Pałacu? No, hardkor.
"Wielokolorowy świat jak najbardziej, ale są miejsca do tego przeznaczone." - nie widzicie, że to zdanie, jest, no... nie najmądrzejsze?
Ponieważ?
"Katoliccy separatyści" - nieźle.
Pisząc to miałem na myśli jedynie tę skrajną część katolików, którzy zachowują się jak bojówkarze walczący o co w sumie? Czy to był zamach na wiarę? Nie. Czy to była profanacja symbolu? Nie. Paradoks - katolicy zbojkotowali katolicką uroczystość.
Ponieważ zamykanie czegoś w domach, światyniach, w "przeznaczonych do tego miejscach" jest właśnie zaprzeczeniem owej "wielokolorowości", wielokulturowości.
Co zaś do bojkotu - jakoś w takich sprawach "głos ludu" zawsze do mnie bardziej przemawia, niż zdanie elit, jakiś taki dziwny jestem.
Swoją drogą to coraz to i coraz i coraz zabawniejsze pomysły bynajmniej-nie-skrajni-i-nie-oszołomy mają :/
Ponieważ zamykanie czegoś w domach, światyniach, w "przeznaczonych do tego miejscach" jest właśnie zaprzeczeniem owej "wielokolorowości", wielokulturowości.
Więc odprawianie mszy co niedzielę w kościele jest ograniczaniem wielobarwności kultury tak? Co więc należy zrobić, odprawiać msze w Pałacu Prezydenckim, Urzędzie Miasta, w kawiarni? Przecież to nie ma nic wspólnego z ograniczaniem. Zbojkotowanie przeniesienia krzyża jest dla mnie natomiast dyktatem katolików którzy zmuszają ludzi do czegoś czego sobie nie życzą. Którzy chcą zgodnie z konstytucja z resztą oddzielić Państwo od Kościoła.
Rozumiem, że gdyby głos ludu domagałby się zlinczowania kogoś, kogokolwiek, to też by to do Ciebie przemawiało bardziej niż racjonalne głosy, że owemu komuś należy się sprawiedliwy osąd przed odpowiednimi organami?
Swoją drogą to coraz to i coraz i coraz zabawniejsze pomysły bynajmniej-nie-skrajni-i-nie-oszołomy mają
Takich rzeczy też nie popieram, bo i dlaczego miałbym? To jest zwyczajnie niesmaczne i małe.
Są, ale uzasadnioną. Czasem wolność trzeba ograniczać, gdy służy to innym celom. Msze w kawiarniach przeszkadzałyby x ludzi, więc ich nie ma (chyba, że właściciel chce mieć taką "katolicką kawiarnię" i znajdzie księży, którzy będą tam odprawiać tzw. msze polowe (bo msza poza kościołem/kaplicą jest wyjątkiem i trzeba mieć na to zgodę od odpowiednich władz), wtedy chyba nikt by nie protestował. Komu przeszkadza krzyż? Nawet nie ten konkretny przed pałacem, także te inne?
Zresztą, było to już setki razy powtarzane, od poczatku krzyż sprzed pałacu miał zostać zastąpiony przez pomnik, tabliczka o tym, że ma być nim zastąpiony wciąż pod nim jest, i przecież kancelaria prezydenta też się na to zgadza. Potem Pan Prezydent Elekt powiedział we wiadomym wywiadzie, że trzeba go przenieść nie czekając za pomnik i się zaczęło... ;/
Co do głosu ludu, to celowo napisałem "w takich sprawach", by nie było wzmianek o linczu.
No i sorry za czepialstwo, ale:
W Pałacu Przydenckim jest kaplica i są oczywiście msze, nawet za Kwaśniewskiego były i pani Jolanta ponoć czasem przychodziła na nie.
Msze w kościołach są codziennie, nie tylko co godzinę, x osób chodzi, pewnie dla wielu spośród nich to taki odpowiednik sesji terapeutycznych.
W Konstytucji jest mowa o autonomii, nie o roździale, w 1996-7 r. wielka wojna o to jedno słowo była.
PS: a'propos Demotów i takich tam:
http://statichg.demotywatory.pl/uploads/20...menelo2_500.jpg
No jest kaplica w Pałacu. I msze odprawia się w kaplicy czyli w miejscu-do-tego-przeznaczonym. Dla Ciebie jest to ograniczenie, dla mnie nie. Dla mnie to rozsądek i normalny ład.
Ale pisałeś o "mszach w Pałacu". A z tego co napisałem wynika przecież, że to (msze tylko w niektórych miejscach) jest ograniczeniem, ale zdroworozsądkowym i godnym akcpetacji.
Ale wedle Twojej definicji jest to ograniczenie. Dla mnie jest to rozgraniczenie. Ale niech będzie jak uważasz, nie chcę po raz wtóry wchodzić w przepychanki słowne, które rozkładają na czynniki pierwsze każdą sylabę i kontekst kontekstu, czyli wszystko to, co ucieka od meritum.
