Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
To, co dała i to, co zniszczyła DO TEJ PORY, to dyskusja nic nie wnosząca. Poza tym nie zrobiła tego sama religia, tylko jej żądni władzy hierarchowie. Problem w tym, że do dzisiejszego dnia niczego się nie nauczyli.
Tyle, że wartość religii jakiejkolwiek ocenia się zawsze także przez pryzmat jej wyznawców i/lub przez działanie "kadry zarządzającej" co stawia wiele religii w zgoła niedwuznacznej sytuacji, bo zapewne nie tylko katolicy maja swój "Crimen Solititationis"Co do in-vitro jak najbardziej wpisuje się w pismo święte,wszak jest napisane "rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną", więc sobie czynimy poddaną rozumem i rękoma, co dzięki technologii umożliwia nam rozmnażanie w przypadku braku naturalnej sposobności. Można co prawda zając się "dziećmi gorszego boga", ale naturalny pęd wszystkiego co żywe stawia krew z krwi jako nadrzędny cel przedłużenia gatunku.Dodatkowo nie popadajmy w paranoję kiedy człowiek staje się człowiekiem, przecież nie będziemy robić pogrzebu w przypadku kiedy komórka jajowa nie zagnieździ się w macicy, idąc tym tropem dojdziemy w końcu , że nawet sterylizacja jest ludobójstwem.
Gorzej niż symulowany argument, zważywszy, że rzeczy takie jak gwałt czy kazirodztwo też służą rozmnażaniu, a wycinanie lasów amazonii czy rozwijanie broni chemicznej - "czynieniu sobie ziemii poddaną".
Nie zgodzę się, kwestia interpretacji wyłącznie. Inaczej było 1k lat temu inaczej jest dzis interpretowana Biblia i pewnie za jakiś czas będzie kolejna zmiana, nic nie jest stałe i niezmienne, stad wszelkie rozłamy w kiedys jednolitej religii, w przypadku kosciołów o zwierzchności papieskiej dochodzą jeszcze sobory (nie wiem jak wygląda to gdzie indziej), które mają prawo zmieniać dogmaty wiary.
Nie, jednak w katolicyzmie mamy zasadę przewagi Papieża nad Soborem.I... tak z ciekawości, z czym się nie zgodzisz? Z moim postem chcesz się w ten sposób nie zgodzić, czy jak?
Nie zgadzam się że to był symulowany argument, twoja interpretacja biblii pozwala tobie wyciągnąć wniosek, że mamy ograniczenia w sposobach "czynienia sobie ziemi poddaną", natomiast ja uważam, że takich ograniczeń nie ma, wszelkie twory ludzkie są amoralne nawet broń biologiczna czy też atomowa, karabin w końcu sam nie zabija. Obecna zasada przewagi papieża nad soborem została uchwalona około XIII wieku jeśli mnie pamięć nie myli, przy czym były próby zmiany tego postanowienia zakończone fiaskiem, nie mówiąc o soborze watykańskim ustalajacym nieomylność papieża, więc co raz było zmienione może być i ponownie.
W bardzo ciekawy sposób krzyż, symbol religijny, wrócił do publicznej dyskusji. Zwolennicy odwołują się do czcigodnego szacunku, jakim większość społeczeństwa powinna (?) darzyć sacrum. Piękny szantaż emocjonalny sprawia, że osoby sprzeciwiające się samowoli budowlanej (bo tak można traktować stawianie krzyża na nieswoim terenie w środku miasta, bez pytania kogokolwiek o zgodę) dostają gęby hitlerowców, morderców Jezusa, wrogów ludzkości.
A przeciwnicy?PS: Kategoria "samowoli budowlanej" nie jest jakoś bezpośrednio powiązana z tym, czy działa się na własnym/niewłasnym terenie, nieważne.
A przeciwnicy? Myślałem, że mi podpowiesz 🙂 Dlaczego krzyż przed Pałacem mi przeszkadza, przecież nie przechodzę tamtędy, nie wierzę w krzyż... Drażni mnie przede wszystkim głupota i warcholstwo. Instrumentalne wykorzystanie symboli, które ma pacyfikować wszelki opór.
Polecam posłuchać kilku ustępów. Bardzo dużo niezdrowych emocji i ekscytacji, coś o czym wspomniał nawet rednacz Rzepy.
W momencie, kiedy w Pałacu były wystawione trumny, kiedy pod Pałacem gromadziły się tysiące ludzi to nie przeszkadzało - wtedy Pałac pełnił funkcję podobną do mauzoleum. Jednak odbyła się ceremonia pogrzebowa, zmarły prezydent spoczął na Wawelu, a nowy wkrótce zacznie urzędowanie. Czas przywrócić budynkowi publicznemu jego podstawowe funkcje. Upamiętnienie ofiar katastrofy - tak, ale nie w taki sposób.
W jaki sposób krzyż ma przeszkadzać budynkowi w pełnieniu jego funkcji? Limuzyny nie będą miały jak przejeżdzać?
W taki, że otacza go banda krzyczących oszołomów.W taki, że to nie jest miejsce tragedii ani kultu.W taki, że mam dosyć mieszania mojej religii do polityki.
Nie chodzi o dosłowne przeszkadzanie, co symboliczne. Ekspresja wyrażania swoich poglądów religijnych nie powinna być ponad neutralnością, laickością służby publicznej.Czy ktoś ma wątpliwości co do tego czy protestujący przeciwko usuwaniu/przenoszeniu krzyża sprzed Pałacu ustąpią pod rzeczowymi argumentami? Sprawa wyraźnie dąży do konfrontacji.
