Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Za modlitwę - nie. Za to, że "opowiedziała jej też o wierze i cudownych uzdrowieniach" - pewnie tak. A gdyby ta pani była np. działaczką Parti Pracy i po lekcji przekonywała dziewczynkę do wprowadzenia prawa do aborcji? Dla dzieci nauczyciele często są także wielkimi autorytetami i mogą bardzo wpływać na ich poglądy. A nie powinni tego czynić, poza sprawami powszechnie akceptowanymi.
Tak czy inaczej, uważam, że kara jest nieadekwatna do przewinienia. Uważam tak nie dlatego, ze jestem katoliczką. Gdyby ta pani była muzułmanką i kazała w intencji chorego dziecka wybijać pokłony w kierunku Mekki, albo gdyby była wyznawczynią bożka Hula-Gula i zachęcała do tańca w tej intencji, też bym jej broniła. Taka reakcja jest po prostu absurdalna, zwłaszcza, ze istnieją inne sposoby okazania niezadowolenia przez dyrekcję i kuratorium - na przykład upomnienie lub pisemna nagana. I starczy. Nie stało si.ę nic złego.A poza tym, dla którego dzisiejszego dzieciaka nauczyciel stanowi jakikolwiek autorytet? Nie bądźmy ślepi.
Eviva ma racje. Dodam jeszcze że modlitwa nie zaszkodzi a być może pomoże.
Zaszkodzi, bo zamiast tracić czas na czarowanie, mogłaby robić coś pożytecznego.
Raczej dziecku nie pomoże, a nauczycielka w swoim przeświadczeniu utwierdzi się w przekonaniu, że zrobiła coś dobrego. Natomiast kara jest rzeczywiście absurdalna. To też naruszenie swobody wyznania, a z materiału wynika, że jedynie ona chciała się modlić za dziewczynkę nie zmuszając samej chorej do tego.
Tylko że nauczycielka nic dobrego nie zrobiła. Mamiła ją cudami na kiju (czyt. nie wykonywała swoich obowiązków) i za to została ukarana (i dobrze), jednak zbyt surowo, to chyba oczywiste. Jakby podwładny/a w pracy zamiast wykonywać swoje obowiązki zaczął/ęła stawiać tarota i wróżyć z fusów, aby "pomóc" komuś, to pewnie szybko poleciały by gromy i epitety ze wszystkich stron (łącznie z prasą) - ale kiedy dokładnie ta sama sytuacja rozgrywa się w teatrze jedynej słusznej religii to gwałtu, rety, afera i skandal, biedna nauczycielka.
Tak biedna. Ale kto mówi że to jedyna słuszna religia? Tak samo można powiedzieć o Islamie hinduiźmie judaiźmie itp itd. A co do wróżenia z tarota to są takie za przeproszeniem pierdoły że kto w nie wierzy jest kretynem. Jak już modlitwa zaszkodziła to samej nauczycielce. A co do cudów się przecież zdarzają to że rzadko to nie znaczy że w cale. Poza tym dla tej dziewczyny to zawsze jakaś nadzieja że choroba zniknie. Jak powszechnie wiadomo tonący brzytwy się chwyta.
Tylko że nauczycielka nic dobrego nie zrobiła. Mamiła ją cudami na kiju (czyt. nie wykonywała swoich obowiązków) i za to została ukarana (i dobrze), jednak zbyt surowo, to chyba oczywiste. Jakby podwładny/a w pracy zamiast wykonywać swoje obowiązki zaczął/ęła stawiać tarota i wróżyć z fusów, aby "pomóc" komuś, to pewnie szybko poleciały by gromy i epitety ze wszystkich stron (łącznie z prasą) - ale kiedy dokładnie ta sama sytuacja rozgrywa się w teatrze jedynej słusznej religii to gwałtu, rety, afera i skandal, biedna nauczycielka.
A z moich obserwacji świata wynika, że tak długo, jak nauczycielka mówiłaby o postępie medycyny, o chorobach, które leczymy dziś, mimo iż w przeszłości ich leczenie było niemożliwe, wreszcie o sile "pozytywnego myślenia", tak długo, jak "mamienie cudami na kiju" nie wyszłoby o krok poza laickie podejście do rzeczywistości, tak długo nikt nie widziałby w tym cienia problemu. Co do tarota zaś, to póki nie zająłby więcej niż pięć minut też by nikomu nie przeszkadzał.
Ale kto mówi że to jedyna słuszna religia?
To stwierdzenie w mniejszym lub większym stopniu wynika z samego jakiejś (dowolnej) religii wyznawania.
Ale Tom pisał obiektywistycznie: jedynie słuszna religia (chrześcijaństwo) jest nieakceptowana przez rodziców tej dziewczynki, więc podniósł się krzyk - w domyśle, gdyby to była jakaś inna, to by go nie było. Tom, sorry, ale chyba nie zaprzeczysz, że to własciwa interpretacja tej wypowiedzi.W tym kontekście ciekawym jest fakt, że ta nauczycielka też przecież powoływała się na chrześcijańskie korzenie swojego kraju.
Tylko że nauczycielka nic dobrego nie zrobiła. Mamiła ją cudami na kiju
Według Ciebie i mnie i pewnie wielu innych nic dobrego nie zrobiła. Ale nauczycielce zapewne ulżyło, choć faktycznie przekroczyła swoje kompetencje, co nie zmienia faktu, że nadal sądzę iż kara była zbyt surowa.
Ateiści o religijnych ludziach powinni mówić "dziwacy" (ktoś o tym pisał), a ich wypowiedź w kierunku takich ludzi powinna brzmieć mniej więcej ta:"Ludzie jesteścire dziwakami w co wy wierzycie?" ale jako osoba tolerancyjna dla inności dodałaby że: "Wierzcie w co chcecie." Tylko że religia raczej była pierwsza niż ateizm więc ateiści mogliby zostać uznani za dziwaków albo gorzej. Więc ta nauczycielka słusznie przypominała o tym że jej kraj jest chrześcijański od dość dawna a nie laicki. Co do cudów. Wiadomo że się zdarzają a medycyna nie ważne jak nowoczesna nie jest w stanie ich wytłumaczyć ani powtórzyć.
Przywoływanie argumentu, że coś jest starsze, czyli lepsze, jest cokolwiek osobliwe. Nie nazwałbym tego obiektywną przesłanką, która może kogoś przekonać.
...zwłaszcza, choćby że politeizm jest starszy od monoteizmu ;]Cuda medyczne chyba zdarzają się nie tylko wierzącym i nie tylko w wyniku modlitwy? ;>
