Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Jak już po wielokroć usiłowałem tu wytłumaczyć (gdzieś tak od maja, już nie chce mi się sprawdzać...) za naszego życia niespecjalnie jest miejsce na boże miłosierdzie, bo musiałoby ono oznaczać, że Bóg się nam bezpośrednio objawia. Że widzimy, że on istnieje jako wszechpotężnych i nieskończenie miłosierny byt. I wiedzielibyśmy, że ktoś taki istnieje, co oznaczałoby, że wiara w niego się opłaca. I właściwe, tj. dobre postępowanie. A tak to działać nie może, bo wykluczałoby wolną wolę, nikt nie wybierałby zła, bo by się nie opłacało. A możliwość wyboru to absolutna podstawa.
Ale przecież objawia się ponoć Maryja (Fatima), Jezus Chrystus jeśli był synem bożym, też jest jakąś formą objawienia Boga. Zatem mając tą wiedzę, można śmiało wierzyć w Boga, opłaca się. Przecież ponoć Bóg stworzył Eden, ukarał przytoczone miasta, zalał świat mówiąc o tym Noemu, czy to nie interwencja Boga w ziemskie sprawy?
I wiedzielibyśmy, że ktoś taki istnieje
Napisałeś na jakiś czas temu: My nie wierzymy, My wiemy, że on jest. Więc jak to jest?
Wiemy, że jest, ale nie wiemy nic co do tego jaki jest. Co już też było tu po wielokroć poruszane. Gdy pisałem powyżej, że wiedzielibyśmy, że "on istnieje jako wszechpotężnych i nieskończenie miłosierny byt", to specjalnie użyłem trochę dziwnie brzmiącego sformułowania. Ale tak właśnie jest. Nie wiemy nic o Bogu, poza tym, że jest. Dowody św. Tomasza wyglądają, jak by były specjalnie tak pisane, by nic z nich nie można było wyciągnąć co do cech Boga. Co zaś do opłacalności - chyba jednak właśnie bardzo wiele osób nie wierzy. I może nie wierzyć (nie w znaczeniu "wolno im" tylko "mają taką techniczną możliwość") tak długo, jak Bóg nie ingeruje bezpośrednio w losy świata. Oczywiście z miejsca pojawia się tu problem - "to po co się wy - wierzący - modlicie?" Ale jednak nie modlimy się o cuda, o rzeczy, które będą widocznym dowodem istnienia Boga. To, ze na egzaminie dostaję pytania na które znam odpowiedzi to może być przypadek, a to, że babcia 'cudownie' zdrowieje to po prostu efekt niewystarczającej wiedzy współczesnych lekarzy.
Akurat pomyłka, bo to w protestanckiej teologii kładzie się nacisk na wiarę, co zresztą jest pokłosiem sięgającego zarania podziału na katolicyzm i protestantyzm sporu o wykupywanie sobie odpustów...
Po pierwsze to ja nie pisałem że Kościół katolicki ale że chrześcijański, a protestanci też do niego na leżą! Po drugie obecnie Kościół katolicki także wyznaje że zbawienie jest głównie przez wiarę bo ona jest do tego niezbędna. Po trzecie nie odpowiedziałeś ani słowem na tę kwestię:
"Tak wiec zgodnie z wolą bożą co roku zdecydowana większość ludzi idzie do piekła wiecznego i wszystko jest OK i w całkowitym porządku." Po czwarte widzę że właśnie Kościół i w ogóle głęboko wierzący chrześcijanie na tego typu pytania mają tylko jedną odpowiedź - mianowicie że zamysłów i miłości bożej nie można zgłębić ludzkim umysłem. Problem tylko w tym, że takimi podobnymi argumentami to można uzasadnić wszelkie postępowanie - nawet najgorsze wyczyny totalitarnych dyktatorów gdy działali zgodne ze swoją ideologią.
porównujesz Boga do totalitarnych dyktatorów? To przesada!
Nie wiemy nic o Bogu, poza tym, że jest.
I tym sposobem wracamy do początku dyskusji. Twierdzenie, że coś wiemy, należy oprzeć na jakichś parametrach. Czyli nic nie wiemy, ale wiemy i koniec.
porównujesz Boga do totalitarnych dyktatorów? To przesada!
Sęk w tym, że Stary Testament stawia Boga w dwuznacznej sytuacji. Że jeszcze raz przytoczę Sodomę i Gomorę czy zatopienie świata. Masowe morderstwa?
porównujesz Boga do totalitarnych dyktatorów? To przesada!
Nie chodziło mi o porównywanie Boga do dyktatorów, tylko o powyższy niezrozumiały sposób argumentacji usprawiedliwiający wszelkie - nawet niemoralne działania.
Sęk w tym, że Stary Testament stawia Boga w dwuznacznej sytuacji. Że jeszcze raz przytoczę Sodomę i Gomorę czy zatopienie świata. Masowe morderstwa?
Nie wspominając już o tych sytuacjach gdy Izraelici mieli polecenie od Boga by wymordować wszystkich mieszkańców miast (narodowości) łącznie z dziećmi i zwierzętami, by się osiedlić na ich terenach.
Nie wspominając już o tych sytuacjach gdy Izraelici mieli polecenie od Boga by wymordować wszystkich mieszkańców miast (narodowości) łącznie z dziećmi i zwierzętami, by się osiedlić na ich terenach.
Ta "polecenie" zostało przekazane przez kapłanów i stawiam swą dusze w zakład, że na pewno nie pochodziło od Boga. Niestety kapłani byli przede wszystkim politykami, kierujacymi dośc prymitywnym narodem i uzywającymi religii jako narzędzia masowego ucisku. Trzeba zdawac sobie z tego sprawę, czytając Biblie, która jest głównie kroniką, a nie katechizmem.
"Tak wiec zgodnie z wolą bożą co roku zdecydowana większość ludzi idzie do piekła wiecznego i wszystko jest OK i w całkowitym porządku."
Bzdura. Ludzie, którzy idą na potępienie, postępują zgodnie z własną wolą. Nikt im nie każe być łajdakami, sami tego chcą - niech więc poniosą tego konsekwencje.
Bzdura. Ludzie, którzy idą na potępienie, postępują zgodnie z własną wolą. Nikt im nie każe być łajdakami, sami tego chcą - niech więc poniosą tego konsekwencje.
Nie przeczytałaś tu całej sentencji a tylko cześć. Cytowałem siebie z poprzedniego postu. Było tam tak:
" Kościół chrześcijański głosi, że zbawienie pochodzi nie z uczynków ale z wiary. Wszechmogący Bóg stworzył ludzi z góry wiedząc, że olbrzymia większość z nich nie będzie w niego wierzyć w przyszłości ale w innych bogów lub wcale. Tak wiec zgodnie z wolą bożą co roku zdecydowana większość ludzi idzie do piekła wiecznego i wszystko jest OK i w całkowitym porządku." Nie chodziło mi tam o ludzi źle czyniących lecz o twierdzenie Kościoła aktualne do dzisiaj że niewierni nie będą zbawieni 🙁
W kwestii wiary, Boga i piekła to zawsze nie dawała mi spokoju szczególnie jedna kwestia (oprócz kilku innych). Kościół chrześcijański głosi, że zbawienie pochodzi nie z uczynków ale z wiary. Wszechmogący Bóg stworzył ludzi z góry wiedząc, że olbrzymia większość z nich nie będzie w niego wierzyć w przyszłości ale w innych bogów lub wcale. Tak wiec zgodnie z wolą bożą co roku zdecydowana większość ludzi idzie do piekła wiecznego i wszystko jest OK i w całkowitym porządku. Tylko jakoś nijak nie mogę tego pogodzić z tym wizerunkiem miłosiernego i sprawiedliwego Boga który według Kościoła ludziom grzechy odpuszcza i za nich umarł na krzyżu...?
Nauk o zbawieniu jest tak wiele jak wiele jest wyznań. Luter ze względu na nacisk na łaskę pisał o "przeznaczonych do zbawienia" i na tym zakończył. Kalwin o "przeznaczonych do zbawienia i przeznaczonych do potępienia". W zasadzie zachowana została proporcja pomiędzy wymaganiami i darami (Łuk. 12:47), dlatego nie ma piekła dzieci, eskimosi, którym się jeszcze żaden misjonarz nie napatoczył nie będą odpytywani z nauki trynitarnej itede.
To znaczy, że nie lubisz dyskutować z antyteistami nie ateistami.
Coś mi się zdaje, że masz rację - brakowało mi chyba właściwego terminu. A Ty którym jesteś?
Teistą bez skłonności dyktatorskich.
Nie przeczytałaś tu całej sentencji a tylko cześć. Cytowałem siebie z poprzedniego postu. Było tam tak:
" Kościół chrześcijański głosi, że zbawienie pochodzi nie z uczynków ale z wiary. Wszechmogący Bóg stworzył ludzi z góry wiedząc, że olbrzymia większość z nich nie będzie w niego wierzyć w przyszłości ale w innych bogów lub wcale. Tak wiec zgodnie z wolą bożą co roku zdecydowana większość ludzi idzie do piekła wiecznego i wszystko jest OK i w całkowitym porządku." Nie chodziło mi tam o ludzi źle czyniących lecz o twierdzenie Kościoła aktualne do dzisiaj że niewierni nie będą zbawieni 🙁
ZSnam ten pogląd i nie zgadzam się z nim. Rzecz w tym, ze ludzie uzurpuja sobie boskie prerogatywy i wyrokuja, kto zostanie potępiony, a kto zbawiony. Uwierz mi, Romeczku, to wie tylko Bóg. Nigdy człowiek.
Rzecz w tym, ze ludzie uzurpuja sobie boskie prerogatywy i wyrokuja, kto zostanie potępiony, a kto zbawiony. Uwierz mi, Romeczku, to wie tylko Bóg. Nigdy człowiek.
Też mam taką nadzieję - mimo tego co niektórzy księża mówią, a nawet biskupi. 🙄
Nikt im nie każe być łajdakami, sami tego chcą - niech więc poniosą tego konsekwencje.
Dobrze, ale Barusz napisał, że ludzkie postępowanie nie ma znaczenia, bo Bóg nie ingeruje w losy świata (swoją drogą, po co więc modlitwy o wstawiennictwo NMP, by mój syn, córka, mąż, żona, wyzdrowiała, zdał egzamin, przestał pic, znalazł pracę etc. skoro Bóg nie ingeruje w ludzkie życiorysy), a jego miłosierdzie jest tak ogromne, że i tak wszyscy trafiają do Nieba. Nie wyobrażam sobie, by Bóg o nieskończonym miłosierdziu mógł pozwolić na to, by ktoś trafił do Piekła...
Ke? A gdzie ja to napisałem? Wszyscy są zbawieni? Postępowanie nie ma znaczenia? Bóg nie ingeruje w losy świata?
którym to, że jestem osoba religijną, nie wiedzieć czemu stoi kością w gardle,
Jeżeli ktoś uważa Kościół (a w zasadzie wszystkie zinstytucjonalizowane kulty) za masowe sekty indoktrynujące od samego urodzenia, a samą religię jako narzędzie wymyślone przez niego do ogłupiania ludzi i skłaniania ich do postępowania po ich myśli to patrząc na wierzącą katoliczkę widzi osobę, która padła ofiarą globalnej machlojki i zgrzyta zębami tak jak większość z nas forumowiczów, niezależnie od wiary, zgrzyta zębami oglądając w TV migawki z kolejnego zlotu Rodziny Radia Maryja.
