Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Lo'Rel, ja zacytowałam tylko zdanie z felietonu Wiecha i to żartobliwie. Chodziło mi o to, żeby nie przejmowac się tak czy wierzycie, czy nie wierzycie. Jest mi obojętne, czy ktoś wierzy czy nie, byle mi nie wpierał na siłę swego światopoglądu, jako i ja tego nie robię. Nigdy też nie powiedziałam, ze Wy, ateiści, jesteście jakoś ograniczeni. Po prostu, myślicie inaczej niż ja czy Barusz, i fajnie. Niech ta. Czemu miałoby mi to przeszkadzać? Więc nie wmawiaj mi czegoś, czego nie napisałam ani nawet nie pomyślałam!
Niech tak będzie zatem. Ale z jednym się nie zgodzę:
znalazłszy się w jakiejś naprawdę okropnej sytuacji zaden z naszych światłych ateistów nie będzie odwoływał się do Marksa i Engelsa, tylko zwyczajnie wrzaśnie: "Boze, ratuj!"
Obawiam się, że jednak próbowałaś wcisnąć mi swój światopogląd.
Wy, ateiści, jesteście jakoś ograniczeni.
Mogę czuć się ograniczony na wiele sposobów i z wielu powodów, ale na pewno nie z powodu światopoglądu.
Cytat
znalazłszy się w jakiejś naprawdę okropnej sytuacji zaden z naszych światłych ateistów nie będzie odwoływał się do Marksa i Engelsa, tylko zwyczajnie wrzaśnie: "Boze, ratuj!"
Obawiam się, że jednak próbowałaś wcisnąć mi swój światopogląd.
Nie rozumiem czemu to stwierdzenie uznajesz za wciskanie ci światopoglądu, nie wiem o czym dokładnie myślała pisząc to ale według mnie jest to zwykłe stwierdzenie prawie faktu. Ludzie tak często słyszą takie religijne wyrażenia że często nawet mieświadomie powtarzają je. To już było chyba tutaj pisane.
Ponieważ Eviva pisała to w kontekście wołania o pomoc Boga, którego istnienia nie uznaję, nie jako potoczny zwrot. Czy tak Eviva?
Dzięki za ten przykład bo na nim ładnie widać sprzeczność tego co piszesz. Sam przecież wcinasz kotlety (a w każdym razie nie poparłbyś zakazu ich wcinania, nie mylę się?), a jesteś przeciw zabijaniu ludzi.
A gdzie napisałem, że jestem przeciwko zabijaniu ludzi? Uznaję tylko możliwości i racjonalność segregacji życia na mniej i bardziej ważne z pewnych (różnych) pkt. widzenia.
No patrz, rzeczywiście to założyłem. Istotnie. Mój błąd. Cały problem polega na tym, że ja traktuję to trochę aksjomatycznie, ale nie do końca – społeczeństwo, gdzie obowiązuje zasada, że życie, mienie i tworzenie warunków do rozwoju to – w tej kolejności – wartości podstawowe funkcjonuje lepiej niż inne. To najbardziej podstawowy wniosek z dotychczasowej historii ludzkości.
Ok., wróćmy do faktów. Po kolei: pisałeś wczoraj, że "kościół katolicki chce zakazania aborcji w ogóle". Miałeś coś na myśli?
Co do tonu Evivy itd., to pozwolę sobie tylko przypomnieć dwie rzeczy:
1) Lo'rel, nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Dlaczego?
2) To ateiści w tym wątku pisali o pogardzie dla kościoła, o tym, że "uchodzenie za antyklerykała to powód do dumy" itd.
O ile dobrze pamiętasz, napisałem też, że źle się wyraziłem pisząc, że to powód do dumy. Ale pamięć bywa wybiórcza :>Co do odpowiedzi na pytanie, użyłem stylistyki (cytatu) Hemroda, by ukazać, że tak jedną jak i drugą stronę dyskusji ponoszą emocje. Co do życia płodu i wyznaczania granic życia. Póki zwróciłem się o pomoc do fachowca, naszego lekarza pokładowego - Zuzy, ale skłaniam się ku twierdzeniu, że życie ludzkie rozpoczyna się w momencie rozpoczęcia aktywności mózgu. Ale na chwilę obecną, nie będę się wykłócał o ten pogląd.
Ktoś cytuje moi? Cóż dla mnie to tylko zaszczyt :)Lo ja nie pisałem, o złych katolikach tylko o tej szalonej części, o której ty pisałeś. Nie odnosiłeś się do tego, więc pewnie uznajesz to za prawdę?
Po prostu bawią mnie ci światli ateiści, którzy chcą czynić dobro, bo to w końcu katolicy są zły. To właśni ci, którzy w tym temacie bronili religii, krzyczeli że druga strona jest: głupia, szalona etc. To właśnie ci religijni postulowali o odbieranie praw pewnym grupom społecznym ... a nie przepraszam, to byliście właśnie wy.
Definicja słowa Fanatyk: Osoba ślepo oddana jakiejś idei, ideologii. I teraz pytanie, kto tu jest fanatykiem? Osoba wierząca, która spokojnie próbuje wyjaśnić swoje przekonania, nie narzuca, mówi że wierzy czy ateista, który krzyczy, że to urojenia, mrzonki i zieje nienawiścią do drugiej strony?
Odpowiedź chyba jest prosta
Miałem na myśli ten post Hemrod. OK, użyłem słowa halucynacja w odniesieniu do wiary. No użyłem, ale nikt tu do nikogo nie zieje nienawiścią. Nikomu nie narzucam moich przekonań, przedstawiam jedynie mój punkt widzenia. Z resztą, never mind...
Nie chce mi się szukać poprzednich postów, ale to cały czas wy (w sensie ateiści) staraliście się przekonać katolików, że nie mają racji, jednocześnie twierdząc, że sami jesteście przekonywani ... gdzie tu jest błąd?
Nie starałem się nikogo przekonać, tylko poznać mechanizmy jakie kierują wiarą i wytłumaczyć dlaczego ja (za innych się nie wypowiadam) nie wierzę w Boga.
Obawiam się, że jednak próbowałaś wcisnąć mi swój światopogląd.
Nie, nie próbowałam "wcisnąć", jedynie przedstawiłam. To pewna różnica. Jedynie napisałam to, co najprawdopodobniej będzie miało miejsce. Nie musisz w to wierzyć. Ja tez nie napisałam, że tak będzie na pewno, tylko że "obawiam się", że tak będzie. Jest to tryb przypuszczajacy, nie twierdzący.
Ale z naciskiem, że tak będzie na 99,9% bo przecież wszyscy wołają Boga o pomoc... A ja ci mówię, że tak nie będzie. Dobra, przestaje to już roztrząsać.
Ale z naciskiem, że tak będzie na 99,9% bo przecież wszyscy wołają Boga o pomoc... A ja ci mówię, że tak nie będzie. Dobra, przestaje to już roztrząsać.
Pamiętaj, że nikt nie może być pewny, jak się zachowa w konkretnej sytuacji... A ja po prostu wyraziłam pogląd, poparty pewną wiedzą. Pamiętaj też o przysłowiu "W okopach nie ma ateistów". Nie powstało bez powodu.
Mniejsza zresztą o to. I tak możemy na ten temat tylko pogdybać. Może Ty należysz akurat do tego procenta ludzi o zelaznej konsekwencji, kto wie.
Z moją konsekwencją różnie bywa, zależnie od danej sytuacji, jestem człowiekiem który każdą sytuacje rozpatruje indywidualnie i w możliwie jak najbardziej sprawiedliwie.
"W okopach nie ma ateistów"
Cóż, gdybym był w okopie, to byłby co najmniej jeden ateista.
Temat rzeka, a raczej tematy. Dorzucę swoje 3 grosze.1. Kk za Tomaszem Akwinatą uważa, że człowiek powstaje w 40 dniu od zapłodnienia (o zagnieżdżeniu jaja chyba niewiele wiedział, więc moment rozpoczęcia odliczania mało precyzyjny) w przypadku chłopców i 80 w przypadku dziewczynek. Powołując się na wszystkie strony na Prawo Naturalne (którego to systemu nawet założeń genetyczni patrioci w stylu Gierychów nawet nie znają) jakoś o tym jednym zapominają. Do 80% komórek zapłodnionych jest ronionych na różnym etapie ciąży. Powstaje pytanie czy unikanie walki za wszelką cenę o każdą zygotę będzie aborcją, skoro organizm sam lubi decydować o usunięciu zarodków wadliwych?Skoro istnieje zakaz aborcji z przyczyn społecznych nie byłoby uczciwe jednoczesne zapewnienie godnych warunków przyszłym matkom, a wcześniej odpowiednia edukacja, dostęp do opieki medycznej i środków antykoncepcyjnych bez względu na sytuację finansową? I w końcu czy może na temat aborcji gdzieś wreszcie wypowiedzieć się kobieta? Gdziekolwiek nie pojawi się wątek momentalnie gardłują faceci, a najbardziej zainteresowane siedzą cicho.A co Wy na to, że zakaz aborcji jest nieskuteczny? Ilość zabiegów na 100.000 kobiet jest podobna w każdym kraju europejskim. Jedyna różnica jest taka, że w krajach z zakazem jest dużo więcej zgonów i powikłań wskutek niefachowego zabiegu. Dla przykładu - Whoopi Goldberg w wieku nastu lat usunęła sobie ciążę wieszakiem.2. Wiara - niewiara to rzecz absolutnie indywidualna i w ogóle nie powinna być dyskutowana. Obalono scholastyczne dowody na istnienie Boga (zrobił to E. Kant - głęboko wierzący), na nieistnienie dowody są równie wartościowe jak tamte scholastyczne. Ateizm czy agnostycyzm są zadziwiająco mało popularne. Częstszy jest antyteizm wyrosły na osobistych urazach, najczęściej do instytucji kościelnej. Ten jest płytki i awersyjny. Co ciekawe - ateiści często mają obsesję na punkcie religii, a ich unikalna perspektywa jest wartościowa dla teologii. Np. Lema, Sagana czy Asimova wtręty o religii.Problemem jest wpychanie palców duchownych w działanie państwa. Lutra propozycja była taka, że Kościół ma być sumieniem - doradcą państwa, ale nie ma prawa naciskać. Może na równi z towarzystwami i innymi grupami obywateli wyrażać swoją opinię, jednak ma pozostać podległy względem państwa. W myśl zasady cesarzowi co cesarskie.
