Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
gdyby Bóg miał coś przeciw tej aborcji - nie powiodłaby się.
Bo kogoś takiego nie ma, to wymysł tych ludzi którzy twierdzą, że są nieomylni. Ludzie którzy nie rozumieją tragedii dziecka, którzy zmuszają ją do urodzenia ryzykując własnym życiem są dla mnie po prostu niepoważni i najwyraźniej niespełna władz umysłowych. Nie będę się rozpisywał, bo chyba każdy widzi absurd tej sytuacji. Wychodzi na to, że Kościół jeszcze broni tego zwyrodnialca.
a Lo raczej do takich nie należy.
Och, dziękuję za komplement.
muszę się jeszcze wstydzić za takich palantów.
Za ten też dziękuję. Nie wiedziałem, że masz tak dużo do powiedzenia, bo ostatnio to się jedynie bełkotu w twoich postach naczytałem.
Tak rozumując można dojść do wniosku...
Dochodź, wolna droga. Widać nie zrozumiałeś sedna mojej wypowiedzi - a ja nie mam ani czasu ani ochoty Ci tego wykładać. Przeżyjesz 🙂
Pomyśl tylko, jak ja się czuję - należę do tego kościoła i coraz bardziej mi to ciąży, choć nie ma to nic wspólnego z moją wiara w Boga. Jestem rozdarta i nieszczęśliwa, i muszę się jeszcze wstydzić za takich palantów.
Mogę spytać - czemu czujesz się winna w ich imieniu? Nie lepiej własnym postępowaniem dawać przykład innym (w miarę możliwości, oczywiście), zamiast się rumienić za cudzą głupotę? To nie wiara czyni z człowieka osobę godną naśladowania bądź pogardy... A jego postępowanie.
muszę się jeszcze wstydzić za takich palantów.
Za ten też dziękuję. Nie wiedziałem, że masz tak dużo do powiedzenia, bo ostatnio to się jedynie bełkotu w twoich postach naczytałem.
O, jak miło. I vice versa. A co ja poradzę na to, ze dla Ciebie bełkotem jest zawsze to, co nie zgadza się z Twymi przekonaniami? Kto jest przeciw, ten wróg albo wariat. A gdy ktoś się zgadza, to już mędrzec.
Mogę spytać - czemu czujesz się winna w ich imieniu? Nie lepiej własnym postępowaniem dawać przykład innym (w miarę możliwości, oczywiście), zamiast się rumienić za cudzą głupotę? To nie wiara czyni z człowieka osobę godną naśladowania bądź pogardy... A jego postępowanie.
Czuje się winna, bo jako przynależąca do organizacji nazywanej Kościołem katolickim niejako wspieram ich postępowanie kredytem zaufania. Przynajmniej tak by wynikało z prostej logiki. I jakiś buddysta mógłby mi wytknąć, że ponoszę częściową odpowiedzialność za panoszenie się takich kretynów.
A co ja poradzę na to, ze dla Ciebie bełkotem jest zawsze to, co nie zgadza się z Twymi przekonaniami? Kto jest przeciw, ten wróg albo wariat.
Rozumiem, że mówisz o sobie? Ech, dziewczyno, zacznij patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. Szkoda mi czasu na wykłócanie się z Tobą, bo i tak do Ciebie nic nie dociera. Jak to mówią, mądrzejszy ustępuje.
A wstydzić to się możesz nie za mnie, bo nie mam z Tobą nic wspólnego, a za biskupów brazylijskich, świętszych od Boga.
Posty przeniesione z tego miejsca
Nie chciałabym być poczytana za antyklerykała
Powiedziałbym że uchodzenie za antyklerykała to powód do dumy, co ma niewiele wspólnego z wiarą.
Co być może tłumaczy także dlaczego nie chodzimy w tym celu do klasztorów ;]
Nie chciałabym być poczytana za antyklerykała, ale sama dobrze rozumiem, że dziwka w domu to dużo zabawniejsze niż zakonnica :D.
BTW: Love Your new avatar.
Najpierw drobne rozczarowanie - to jest avek zapasowy ;> Wczoraj przez ładnych kilka minut próbowałem zainstalować inny (spoza serwera), ale nie chciał wskoczyć, mimo iż rozmiar, ilość pikseli itd. były, z tego co mi się pokazywało, w normie. A teraz dobra wiadomość - ów avek przedstawiał jeszcze chyba bliższą dla Spocka postać, mianowicie kpt Pike'a 😉 (tylko w wersji z STXI).
Nie chciałabym być poczytana za antyklerykała
Powiedziałbym że uchodzenie za antyklerykała to powód do dumy, co ma niewiele wspólnego z wiarą.
Napisałeś bez emotki, więc zakładam, że to wypowiedź na serio, więc odpowiem w tym samym tonie. Samo posiadanie jakichś poglądów w zasadzie (wyjątki to sprawy takie jak rasizm, nazizm itd.) nie powinno być powodem do dumy ani wstydu. Powodem do tego może być tylko sposób argumentowania, wyrażania tychże poglądów. Jeżeli ktoś inteligentnie, sprawnie, ciekawie uzasadnia dlaczego ma takie a nie inne poglądy, wyraża je kulturanie itd., to owszem jest to powód do dumy. A jeżeli robi to źle, chamsko, głupio to jest to powód do wstydu właśnie.
Jak widać uchodzenie za antyklerykała może być powodem do wstydu (np. jeżeli ktoś pisze teksty w stylu: "wszystkich księży powinno się zamknąć w obozach, pomysły Hitlera przynajmniej na coś się przydadzą", podaje zmyślone przykłady orgii seksualnych z ich udziałem, chodzi sikać na świątynię itd.).
Jak widać uchodzenie za antyklerykała może być powodem do wstydu (np. jeżeli ktoś pisze teksty w stylu: "wszystkich księży powinno się zamknąć w obozach, pomysły Hitlera przynajmniej na coś się przydadzą", podaje zmyślone przykłady orgii seksualnych z ich udziałem, chodzi sikać na świątynię itd.).
Generalnie pisze o ludziach dorosłych, a nie o głupich szczeniakach czy ludziach zniszczonych psychicznie jak Hitler. Może też źle napisałem, że to powód do dumy. Raczej zdrowa postawa dla człowieka wierzącego w Boga, a nie w Kościół Powszechny, do których to ja się nie zaliczam (czyli do wierzących ani w jedno ani tym bardziej w drugie).
Kocham Was i to niemoderowane (oczywiście w granicach przyzwoitości) forum. Z niektórymi się nie zgadzam, ale wszystkich szanuję. Dotychczas trafiłem na tylko jedno takie. Miodzio:)Sorry za OT, alem się tak jakoś rozczulił :ok:
Barusz
Lo'Rel
Napisałam, jak napisałam, gdyż w mojej opinii antyklerykalizm to jak antysemityzm - obwinianie ogółu za winy jednostek. Nie można mieć pretensji do nikogo o to, że jest zakonnicą lub księdzem, ale... W przypadku kleru jest to o tyle uzasadnione, gdyż w tym srodowisku istnieje zmowa milczenia i solidarne krycie tych, którzy łamią prawo, a o to można już mieć pretensję. Na pocieszenie - dzieje się tak bynajmniej nie tylko w naszym kraju, co nie umniejsza ohydy całego procederu. Przykro mi jedynie, że cenę pogardy płacą przy tym ci kapłani, którzy są naprawdę w porządku, a znam takich.
Jak zwykle w naukach humanistycznych, problem tkwi w definicji. Jeżeli np. za antyklerykalizm uznamy "pogląd, głoszący, że kościół instytucjonalny nie powinien zabierać głosu w sprawach państwa", to można być antyklerykałem zupełnie niezależnie od zachowań księży, ich oceny itd.
Jak zwykle w naukach humanistycznym, problem tkwi w definicji. Jeżeli np. za antyklerykalizm uznamy "pogląd, głoszący, że kościół instytucjonalny nie powinnien zabierać głosu w sprawach państwa", to można być antyklerykałem zupełnie niezależnie od zachowań księży, ich oceny itd.
No to już inna sprawa, ale antyklerykalizm oznacza po prostu negowanie wartości kazdego człowieka, który jest członkiem kleru i tego, co on mówi, bez patrzenia na rzeczywista jego wartość.
Na pocieszenie - dzieje się tak bynajmniej nie tylko w naszym kraju, co nie umniejsza ohydy całego procederu.
Pocieszenie to marne, a nie zamiast umniejszać, to raczej zwiększa pogardę dla tej instytucji - działa tak niezależnie od kraju w jakim się zacietrzewiła.
Chciałbym zauważyć, że m. in. Luter był antyklerykałem z pożytkiem dla owego kleru - zmusił Kk do reformy. Może nie warto antyklerykalizmu walić tak od razu w czambuł, z drugiej strony osobiście do wszelkich ruchów awersyjnych podchodzę z rezerwą.
Ja nie walę w czambuł. Tak się jakoś osobliwie złożyło, że wszyscy, których mogę nazwać przyjaciółmi, są antyklerykałami, a dwoje z nich nawet zdeklarowanymi ateistami. I co? I nic. Nie potępiam ani ich, ani ich poglądów. Tyle że sama aż takich nie mam.
Nie komentowałem Twoich postów, ale statystycznego polskiego antyklerykała, który ma osobisty uraz do plebana, jego samochodu po rozszerzeniu na całą instytucję. A domaganie się niewtrącania się Kościoła w sprawy państwa to nie antyklerykalizm, to aklerykalizm.
