Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Na Boga..... widzę ze niektórzy naprawdę niewiedzą co mówią i żyją ... jak to napisał „KOJOT” w cukierkowym świecie ..... . Zacznijmy od natury... oczywiście ze tworzy na ślepo tak jak to powiedział „The D”.... jej twory albo umiera albo w wyścigu ewolucyjnym stawały się coraz to doskonalsze. Nasza inteligencja to po prostu na razie najdoskonalszy i najbardziej wyewoluowany twór natury. Toteż tak wysoce jesteśmy na jej drabince, a co za tym stoi tak wiele z niej sobie podporządkowaliśmy . Teraz parę słów do pana „R’Cer”.... nie wiem jaką masz wiedzę o faunie i florze .... ale jest ona niewielka i wydaje mi się ze oparta na bajkach Disneya.... lew opiekuje się antylopa to jakaś nowa część z Simbą w roli obrońcy rogatych braci. Jesteśmy tworem jak każda istota na tej ziemi ... i różni nas tylko to ze wraz z naszą ewolucją rozwinęły się wszelkie podstawowe uczucia, dążenia i instynkty. Oj naprawdę twa wiedza jest znikoma ... -Krzyżowanie się w obrębie stada ... oczywiście ze istnieje, tylko jest zminimalizowane. Przez przywódcę, dominującego stadem (samiec może to być Lew, Wilk.... lub jak w przypadku Hien samica), przez więzy rodzinne które ustalają szczeble hierarchii i tym samym wykluczają niektóre parzenia. To i wiele innych czynników skłania niektórych z członków do wędrówki i tym samym związków w innym stadzie.- To ludzie wymyślili kazirodztwo, pedofilię czy znęcanie się nad słabszymi- oj jesteś w błędzie cechy te (szczególnie znęcanie się nad słabszymi) istniały od początku stworzenia. Dodam ze np. delfiny bardzo lubią gwałcić... spotyka się przypadki gwałtu miedzy gatunkowego z którego niema potomstwa ... jakże na rękę naturze. Nie chce tu powiedzieć ze świat natury to piekło ... po prostu wszelkie te cechy jak bezwzględność i na przykład macierzyństwo koegzystują koło siebie w pięknej i bezwzględnej harmonii. -Zwierzęta zabijają bez brutalności.... następna z bajek. Orki godzinami potrafią bawić się co dopiero upolowana młoda ŻYWĄ foką, wyrzucając ją z wody lub szarpiąc na wszystkie strony jak mały szczeniak kość. Świadomość... mmmm .... to wolny wybór i wiedza co robimy ... wiec może dlatego niektórzy robią to co robią . Ich świadomość pozwala im na to... na przykład wszelcy wielcy wodzowie wybierali w wielu walkach, wojnach, potyczkach, całkowitą anihilacje przeciwnika. Czemu ... ponieważ ich świadomość (w której dążymy do samo zachowania ) podpowiadała im ze jeżeli tego nie zrobią, znowu mogą być zagrożeni przez pozostawionych przy życiu .. wybór ... no o tym najlepiej mówią, masowe groby i mordy całych cywilizacji. Świadomość ... instynkt... wybór ... przez nie człowiek robi różne rzeczy... a jak one są oceniane to już zależy od świadomości ... wyboru ... ludzi ich oceniających. Osoba która próbowała odebrać sobie życie, jeżeli wierzyć w przypisy Biblii, jak i wizje w takich np. filmach jak „Constantin” ma zamkniętą drogę do nieba i wydaje mi się ze powinna więcej zastanawiać się nad tym co mówi. Nie powinna tak błaho .. szybko i pochopnie wypowiadać się na jakikolwiek temat .... Proszę następnym razem przemyśl swoje słowa zanim je zamieścisz .Nie chce nikogo obrazić, ale widzę ze jednak niektórzy naprawdę żyją w swym cukierkowym świecie.
Drogi Nowy
Lwica, która opiekowała się młodym onyksem, to nie bajka, a fakt, utrwalony na taśmie filmowej. Można było obejrzeć ten dokument na Animal Planet. Zatem to Ty nie wiesz, o czym piszesz.
Osoba która próbowała odebrać sobie życie, jeżeli wierzyć w przypisy Biblii, jak i wizje w takich np. filmach jak „Constantin” ma zamkniętą drogę do nieba i wydaje mi się ze powinna więcej zastanawiać się nad tym co mówi.
Ja też próbowałam odebrać sobie zycie... i jeśli czegoś żałuję, to tego, że mi się nie udało. A tylko ja wiem, co wtedy czułam i czemu to zrobiłam. Życzę Ci piekła, jakim w pewnym momencie stało się moje zycie. Może wtedy wydoroślejesz i przestaniesz klepać bez zrozumienia najprostszych spraw. A jeśli Cie to interesuję, dostałam rozgrzeszenie za swoj czyn i poza tym mam lepsze zdanie o Panu Bogu niz Ty. Nie karze on ludzi, którzy się załamali pod wpływem cierpienia, ponieważ jest dobry i nieskończenie mądry. O Tobie nie da się powiedzieć ani jednego, ani drugiego, i zdaje sie, że kiepsko znasz Biblię. O samob ójstwie nie ma tam słowa, jedynie o zabijaniu innych.
Następnym razem zastanów się nad tym, co piszesz.
No tak ... jak powiedziałem wcześniej ... ze wszelkie nasze instynkty wywodzą się z natury.... i nic ludzkie nie jest tam obce. Ale to wyjątek nie książkowa podstawa ... zgodnie z prawami fizyki człowiek nie powinien przeżyć uderzenia pioruna ... a zdarzają się ludzie trafieni dwukrotnie ... cud.... każdy może powiedzieć co chce. Więc co do natury .... dla mnie ta lwica miała albo za bardzo rozbudowany instynkt macierzyński albo miała wadę wrodzoną. Życzę ci piekła.... mmmm ... widzę ze te cukierki czasem trafiają się z strychnina.... ale dziękuje.... jak powiedziałem ile ludzi tyle wypowiedzi. Co do biblii nie będę się kłócił pisali ją ludzie dla ludzi ... może ja coś nie doczytałem ... może ty nie. A po za tym interpretacja tego słowa też wiele mówi o człowieku . Dla mnie samobójstwo to grzech śmiertelny.... człowiek ma ci wybaczać tego czynu którego się podjęłaś... ktoś ci to wybaczył, może ktoś nie. Bóg jest miłością .... w starym piśmie było oko za oko .... w nowym nadstaw drugi policzek. Którą wolisz opcje .... rozmawiamy o jednym Bogu.... masz szczęście ze urodziłaś się w naszych czasach .... przedtem nie miała byś tak lekko po tym czynie .... w sumie to nie wiem czy by cię odratowali...wiec chyba wiem czemu Bóg dla ciebie jest miłością . Nie mnie o tym decydować ... co do odpuszczenia to ważniejsze dla mnie jest odpuszczenie samemu sobie wpierw... odpusty kościelne... niedawno sprzedawali je jak świeże bułeczki. I dziękuje, nie wiem wszystkiego, ty pewnie też nie, ale nie pisze rzeczy których nie są chodź dla ogółu oczywiste . Tak jak to ze targnięcie się na własne życie to jeden z cięższych grzechów śmiertelnych. Może znowu mi zażyczysz piekła. To pewnie też można podporządkować pod jakiś rodzaj grzechu. Mówi się nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Nie będę mówił ze rozumiem co chciałaś uczynić, czy ze to nienormalne albo nie do przyjęcia. (w świecie przyrody też się zdarzają samobójstwa .... często delfiny złapane na wolności w nieodpowiednich basenach po prostu się topią z własnej woli ... bądź skorpiony w zagrożeniu często przez ogień bądź wódę zadają sobie śmiertelne pchnięcie )... ale sama zastanów się czy jest to aż taki blachy temat żeby wyciągać go jako argument zrozumienia Boga i tego ze ktoś ma inne spostrzeżenie na ten świat. Ale jak mówiłem wcześniej, zawsze zostaje nam piekło... i nikt do końca nie wie gdzie wyląduje. Dlatego to nazywa się WIARA.
Ale jak mówiłem wcześniej, zawsze zostaje nam piekło... i nikt do końca nie wie gdzie wyląduje. Dlatego to nazywa się WIARA.
Są ludzie, którym piekło nie jest juz straszne, tak jak mi. Owszem, mam nadzieję, że tam nie trafię, ale jesli Bóg uzna, że zasługuje, pogodzę się z Jego wyrokiem.
Nie życzę Ci źle - naprawdę nie. Czasem jednak trzeba przeżyć pewne sprawy, by o nich wyrokować, a Ty chyba niewiele jeszcze przeżyłeś. I zawsze trzeba pamiętać, że nie siedzisz w duszy drugiej osoby - nie wiesz, co myśli, co czuje, jak cierpi. To wie Bóg. I dlatego Mu ufam, że zrozumie moje pobudki. A jeśli uzna je za mało istotne, jak powiedziałam, po prostu pogodze się z tym.
Piekło mi nie straszne. Już tam byłam.
Piekło mi nie straszne. Już tam byłam.
To chyba troszkę przegięcie, ale tak dokładnie to wiesz tylko ty i Bóg.
w świecie przyrody też się zdarzają samobójstwa .... często delfiny złapane na wolności w nieodpowiednich basenach po prostu się topią z własnej woli ... bądź skorpiony w zagrożeniu często przez ogień bądź wódę zadają sobie śmiertelne pchnięcie
To jest związane chyba z dotychczasowym życiem na wolności. To jest normalne że zwierzęta wybierają szybką śmierć z własnej "ręki" tak jak człowiek wyskakujący z któregoś tam piętra w czasie pożaru - to jest instynktowny odruch. To co skłoniło Evive do takiego czynu chyba nie miało większego związku z zagrożeniem jej życia(chyba bo nie wiem i nie mogę wiedzieć co wtedy czuła)
Trochę zamieszałeś porównując samobójstwo jako "szybką śmierć z własnej ręki" do ucieczki przez okno z pożaru. Zdaje się, że osoba skacząca przez okno nie myśli "tutaj się powoli usmażę a tam szybko umrę" tylko "tu jest gorąco i duszno a za oknem chłodno i przewiewnie, może się uda".
I wszystko sprowadza się do zrozumienia praw natury i rozpatrywania naszej działalności z tego punktu widzenia. Seamel, przyznaję, że piszesz całkiem do rzeczy i nie mogę się z Tobą nie zgodzić.R'Cer, jak już ustaliliśmy, w naturze nie ma dogmatów i tak na prawdę wszystko jest możliwe, ale to oznacza tylko tyle, że natura jako taka nie jest czymś doskonałym. Morderstwa, kazirodztwo czy sadyzm to nie tylko ludzka przywara, to całkiem powszechne rzeczy wśród innych gatunków. Mało tego, nawet zabijanie z zimną krwią nie jest wymysłem człowieka i nie tylko dla pożywienia. Agresja jest częścią naszej natury. Całkiem dobrze rozumieją to hierarchowie kościelni i nawet dobrze to wykorzystywali w przeszłości, że kolejny raz do znudzenia przypomnę wojny religijne.Eviva, nie neguję i nie oceniam tego co przeżyłaś, ale życząc komuś swojego piekła przekraczasz chyba granicę. Najważniejsze jest to, by po takich przeżyciach umieć wyciągnąć wnioski i nie dopuścić by ponownie do tego doszło. I niestety samobójstwo jest wg dogmatów Kościoła grzechem śmiertelnym: nie odbieraj życia które dał Bóg, cudzego i swojego. Zdaje się taki był sens. A grzechy śmiertelne nie kwalifikują się do zbawienia. Poza tym nie powiedziałbym, żeby Bóg jeśli by taka siła istniała, był kimś szczególnie miłosiernym - oko za oko, Sodoma i Gomora itp. itd. Co się stało potem, że ludzie tworzący Nowy Testament tak Go oczyścili z wszelkiego zła to już nie wiem. Co też tylko dowodzi, że dogmaty to bzdura, raz jest tak, raz tak.
Nie będę odpowiadać komuś kto pisząc swój pierwszy post mnie obraził nazywając ignorantem. Żyję na tym świecie na tyle długo by znać życie lepiej niż młodsi, zwłaszcza ci, o których w latach 80-tych nawet nikt nie myślał. Dla wiedzy wszystkich. NIE WIERZĘ W TO CO WY, W ŻADNEGO BOGA, KTÓRY MIAŁBY MNIE KARAĆ!!!!!!!!! Specjalnie to wykrzyczałem. Od dawna uważam, że niebo lub piekło sami sobie tworzymy tutaj, na tym świecie. Nie ma innego, który byśmy mieli osiągnąć po śmierci. Nie istnieje coś takiego jak dusza. Możemy żyć tu i teraz i nie ma możliwości byśmy mogli żyć dalej po śmierci ciała. Czasem to piekło stwarzają nam inni, bez naszej woli, a nawet jej wbrew. Akurat doskonale rozumię Evivę. Nie znam powodów, ale rozumię. Życie i ludzie potrafią tak dokopać, że można się załamać. Niezależnie od tego czy mamy w genach wypisaną samoagresję czy nie mamy coś co się nazywa psychika a ma ona określoną wytrzymałość. Fakt, że istnieje powiedzenie: Co cię nie zabije to wzmocni. Jednak nałożenie się zbyt wielu czynników "wzmacnających" może zabić. To jednak zrozumie WYŁĄCZNIE ktoś, kto sam przeżył coś takiego, co go doprowadziło do ostateczności. Co złamało całą misternie budowaną osłonę przeciw ciosom. Każdy posiada taką granicę, tylko nie każdemu życie dokopie tak by ją przełamać. Z tym żaden Bóg nie ma nic wspólnego. Gdyby bowiem istniał to w wielu przypadkach nie dopuściłby do tego. Nie istnieje żaden boski plan. Gdyby bowiem istniał to albo ludzi już dawno nie byłoby na Ziemii wogóle bo byśmy się wzajemnie wykończyli, albo nadal byśmy nie wyleźli z jaskiń. Jeśli bóg istnieje wogóle to napewno nie w taki sposób w jaki przedstawia go kościół, po prostu ma nas głęboko gdzieś. Nie stworzył ani nieba, ani piekła. Po prostu nie ma tam nic. Nie ma ani miłości, ani nienawiści, ani szczęścia, ani ekstazy, ani bólu. Nie ma nic - pustka absolutna. Po człowieku pozostaje jedynie pamięć i cmentarny nagrobek, który po latach się rozleci. I dobrze, bo nawet nie chcę by po mnie cokolwiek zostało. Gdybym bowiem miał wybierać wolałbym się nie urodzić. Mimo odzyskania jakiej takiej równowagi psychicznej ciągle myślę o tym co próbowałem zrobić i dziś wiem, że spróbowałbym ponownie w tamtych okolicznościach.Możecie mnie odżegnać od czci i wiary, ale mam swój pogląd na ten temat.Lo'Rel. Fakt dogmaty nie istnieją, bo nie istnieje nic stałego. Pewne jest tylko jedno - śmierć. Czeka ona na każdego niezależnie czy wierzy w dogmaty czy nie, czy wierzy w jakiegokolwiek Boga czy nie, czy jest biedny czy bogaty. Jest to jedyna sprawiedliwa rzecz na tym świecie, bo nie ominie nikogo.
Lo'Rel, piszesz, że nikomu nie powinnam życzyć piekła. Na ogół nie życzę. Ale gdy ktoś nagle stawia się na pozycji samego Pana Boga i niczym jakiś Torquemada mówi, kto pójdzie do Piekła, a kto nie, to po prostu życze mu, żeby życie mu udzieliło takiej nauki, jak mi. Moze i on czegoś się nauczy, bo ja się nauczyłam - przede wszystkim nie wynosić się nad nikogo, bo nie wiem, jaka ja bym była, gdybym przezyła to, co on.A co do tego, czy przegięłam - Piekła bywają różne. Obyś nie poznał żadnego z nich.
Boże broń .... nikomu nie mówię w co ma wierzyć a w co nie. Sam człowiek decyduje jak kierować własną świadomością. Sami decydujemy czemu się poświęcamy, oddajemy, ufamy czy wierzymy.
Po pierwsze... Tak nie wiem co przeżyłeś, ale ty również nie wiesz co ja w życiu przeżyłem.
Żyję na tym świecie na tyle długo by znać życie lepiej niż młodsi
Zawsze mnie rozśmieszają takie stwierdzenia. Przeżyłeś swoje... To co się wydarzyło pokierowało twoim doświadczeniem spostrzeżeniami no i nastawieniem. To decyduje że reszta się nie liczy, a może to wiek stwierdza kto ma najwięcej do powiedzenia. W takim razie to samo mógłbyś usłyszeć od niejednego człowieka.... od żołnierza widzącego ogrom i grozę jaką niesie za sobą wojna. Ojca który stracił całą rodzinę na własnych oczach. Dziecka które się dowiedziało ze ma przed sobą 2 tygodnie życia.
Wiek. No tak czas w którym gromadzimy doświadczenia .... czy to aby odpowiednia miara przeżyć... myślę że niejeden młodzieniaszek o wiele więcej przeżył.... chodź pewnie by nie chciał.
Skoro podjąłeś się tak radykalnych przedsięwzięć.... musiałeś mieć powody, bynajmniej tak to wyglądało w twojej opinii... myślisz ze każdy by wybrał taką drogę. Niektórzy by powiedzieli ze to jedyne wyjście... inni ze tchórzostwo.... jeszcze inni ze głupota... jeszcze inni że genetyczna lub psychiczna słabość.
Nie mówię ze rozumiem co przeżyłeś .... nie mówię ... bo nie wiem. W sumie nie chce wiedzieć. Aby to zrozumieć musiał bym to przeżyć ... ale i tak na chwile obecną zawsze dążył bym do jakiegokolwiek innego wyjścia. Samobójstwo to nie metoda ale to mój pogląd.
Bóg..... chciałbym Tylko zauważyć ze jak na osobę JUŻ niewierzącą to strasznie wiele o nim mówisz i nawiązujesz.
Ludzka psychika, to nieogarnięta chmura.... wiara to okno przez którą możemy ją wypuścić. Dzięki niej oddajemy się Bogu, wierzymy w coś więcej niż tylko materialna powłoka. To nasz balon równowagi. Człowiek wierzy od zarania.... nasze postępowania , dążenia zawsze były oparte o jakąś wiarę.
Nawet w twoim przypadku ... krzyki do Niego, albo do nas o Nim.... mnie tylko pogłębiają w wierze. W sumie to przecież wierzeń jest wiele... sam człowiek wybiera jaką ścieżkę ma obrać. Jak by się zastanowić ... to nie wierzyć w nic to nadal jakiś rodzaj wiary.... i znowu sam człowiek decyduje w jaką stronę się udaje.
Piekło mi nie straszne. Już tam byłam
Jeżeli mówisz ze przeżyłaś piekło, i życzysz teraz .... znowu aby przeżyć to co ty.... to nadal życzysz piekła czy może twojego piekła.
po prostu życze mu, żeby życie mu udzieliło takiej nauki, jak mi
Nigdy nie stawiam się na pozycji Boga.
Czy ja powiedziałem kto pójdzie do piekła... stwierdziłem tylko że jeżeli żyjemy zgodnie z wiarą, to twój uczynek na pewno otwiera szeroko drzwi do pewnego gorącego miejsca.
Wyniesiona nauka .... mmmm powiem tylko , że nasze wnioski osądzą nas. Ale chyba już nie na tym padole. I życzę każemy aby były najtrafniejsze.
Jak pragne pierzem porosnąć, misjonarz się trafił. Człowieku przeczytaj co piszę. W wieku młodzieniaszka miałem juz za soba tyle, ile niektórzy przez całe życie. Później życie tez mnie nie rozpieszczało. To było moje "piekło" na ziemi. Nie wiem czym jest raj, bo nigdy go nie doświadczyłem. Może jestem nieudacznikiem, ale widocznie takich jest więcej. A nie przyszło Ci do łepetyny, że to doświadczenie kształtuje osobowość i poglądy? Człowiek im jest starszy tym ma więcej doświadczenia i bardziej realnie patrzy na pewne sprawy. Doświadczenie należy szanować a nie wytykać komuś, kto swoje przeżył i z niejednego pieca chleb jadł, a czasem nawet tego mu brakowało. Na dalekim wschodzie to widza. Patrzcie, młodzieniaszkowie, na amerykanów, starajcie sie życ jak oni a jak będziecie starzy i chorzy to was wyrzuca do przytułków. Nie bedziecie mieć rodziny, bo dzieci nie będa was szanować tak samo jak wy swoich rodziców i dziadków. Tego je nauczycie i sami będziecie sobie winni. Pewnego dnia obudzicie się i przypomnicie, że nie szanowaliście ludzi starszych, z doświadczeniem i wiedzą życiową, a teraz się to odbiło czkawką. Nie p...cie mi to o jakis bogach, jego do garnka nie włożę, nie założę na grzbiet zimą ani nie wsadze do pieca.To nieprawda, że ludzie od zarania wierza w boga. Ludzie wymyslili boga w momencie gdy czegos nie potrafili wytłumaczyć a i to każda rzecz miała swojego bozka. Drzewa, zwierzęta, kamienie. Pierwsi ludzie nie musieli sie nad tym zastanawiać, bo nie było to im do niczego potrzebne. Poza tym natura (przyroda) jest mądrzejsza od ludzi, bo potrafi sie dostosować do zmian. Ludzie nie. Potrafia tylko zmieniać otoczenie do własnych potrzeb. Mam nadzieje, że kiedyś sie to na ludzkości zemści. Nie pomoże wtedy żaden bóg czy coś. Jest takie powiedzenie: jeśli umiesz liczyć licz wyłącznie na siebie. Sami sobie tworzymy własna przyszłość, nasze nieba i piekła.Piszesz, że nie wiem co przeżywa dziecko, które ma 2 tygodnie życia, ojciec, który stracił rodzinę. A wiesz co czuje ojciec, którego dziecko ma przed soba 2 tygodnie? Skąd wiesz czy tego nie przeżyłem? Nie wiesz przecież i nie chcesz wiedzieć. Więc nie neguj przeżyc i doswiadczeń innych. Chociaż jest to wygodne podejście. Tak samo mówili misjonarze, którzy siłą nawracali indian w amazonii czy papuasów. Nic dobrego z tego nie wynikło.
cyt: The D
Trochę zamieszałeś porównując samobójstwo jako "szybką śmierć z własnej ręki" do ucieczki przez okno z pożaru. Zdaje się, że osoba skacząca przez okno nie myśli "tutaj się powoli usmażę a tam szybko umrę" tylko "tu jest gorąco i duszno a za oknem chłodno i przewiewnie, może się uda".
Napisałem że jest to odruch instynktowny, nad tym jest trudno zapanować tak jak np: "owczy pęd"
Ta rozmowa o tym że starszy jest mądrzejszy od młodego jest trochę dziwna. Przecież jak to jest w wypowiedzi R'Cer-a to doświadczenie kształtuje osobowość i nie bardzo powinno się mieszać do tego wiek bo niejeden młodzieniaszek przeżył więcej niż niejeden staruszek. Ale ludzi starszych mimo wszystko należy szanować bo to oni stworzyli świat taki jakim jest. Niektórzy zaraz będą twierdzić że to jest argument przeciw ale to będą raczej nieliczni. Starsi mają "doświadczenie życiowe" i z tyn należy się liczyć.
Przecież to proste, nie wiek stanowi o doświadczeniu człowieka a gromadzona wiedza, przeżycia i umiejętność radzenia sobie z nimi. Wiek nie ma tu nic do rzeczy, a doświadczenie każdego należy rozpatrywać indywidualnie. Każdy z nas jest jakoś doświadczony, mniej lub bardziej, a miara tych doświadczeń nie powinien być wiek, a może raczej konfrontacja tych przeżyć i wniosków jakie potrafimy wyciągnąć. Coś mi się wydaje, że mój post będzie ostatnim na ten temat tutaj. Ochrona działa 🙂
Na Boga... Co to ma być.... męczeńskie wyznania.Czy zanegowałem ze niewierze w twoje przeżycia lub jakoś zasugerowałem ze dla mnie nic nie znaczą. Mówię ze nie wiem co przeżyłeś bo .... nie wiem. A nie chce je przeżyć bo nikt nie chce aby go spotkało coś niemiłego. To twoje życie i twoje doznania. A z drugiej strony, to jedyny twój argument. Jestem starszy i wiele wycierpiałem więc musicie mnie słuchać i szanować. Nie oceniaj innych tak.... nie wiesz co oni przeżyli. Wiek.... no tak szacunek się należy ale to szacunek, że tak powiem wyjściowy, i tylko podyktowany tym ze ktoś jest starszy. Na prawdziwy szacunek należy sobie zasłużyć. A twoje marudzenie jaki to Bóg dla mnie był niemiły i że na pewno go niema bo jak by był to bym na pewno nie miał tak źle. To trochę dla mnie przesada. Wierzysz w to co wierzysz ... nie zabraniam tego.... ale ty także nie opowiadaj mi ze niema Boga bo za wiele przeżyłeś złego żeby istniał. Drażni mnie zarówno młodzieńcze wywyższanie się jak i starcza zgorzkniałość. A w twoim przypadku zasłanianie się wiekiem i przeżyciami, słyszałem już wielokrotnie. A co by było jak ja bym się cały czas podpierał taka samą gadką. Szczerze , rozumiem ze to nie miejsce do zwierzeń o własnym życiu ale co za tym idzie tez nie używaj wzmianki o wieku i przeżyciach jeżeli nie podpierasz ich niczym innym. Równie dobrze to mogą być puste słowa. Więc osobiście nikogo nie potępiam, ale też oczekuje że ktoś tak samo do tego podchodzi i jeżeli ma coś do powiedzenia użyje kilku argumentów aby przekonać mnie do swojej racji.
Chciałem zauważyć, że osoba która próbowała popełnić samobójstwo obiektywnie ma niewielkie kwalifikacje moralne żeby pouczać innych. Sorry ale nie chce słuchać rad osoby niezrównoważonej psychicznie. Poza tym ciężko oceniać człowieka, który chciał popełniać samobójstwo nie wiedząc DLACZEGO to zrobił. Może kolega chciał się zabić bo dziewczyna go rzuciła albo coś równie głupawego. Sugeruje na przyszłość, że jeżeli ktoś nie ma zamiaru pisać dlaczego... Niech takich historii po prostu nie wyciąga i nie rzuca do dyskusji. W ogóle coś dużo samobójców na tym forum może to jakaś cecha miłośników treka?? Faktycznie może nie które moje wcześniejsze wypowiedzi miały nutkę dowcipu ale jak ktoś nie wysuwa żadnych sensownych argumentów to pozostaje mi się śmiać. Co do wojen religijnych to sugeruje literaturę bo mało wiecie na ten temat chyba, w wolnej chwili mogę wytłumaczyć jak to naprawdę wyglądało. Nie winie was bo historia w szkole mało się zagłębiała w istotę różnych problemów.
