Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
Ale to wina wielowiekowemu przeświadczeniu, że ksiądz jako namiestnik Boga jest nietykalny, zupełnie jakby przez sam fakt zostanie księdzem pozbył się swych cech znanych każdemu człowiekowi.
Raczej temu, że przez dosyć długi czas (a nawet i dziś w wielu miejscach) ksiądz był/jest najbardziej wykształconą osobą w okolicy - to budzi pewien szacunek. Do tego dochodzi tradycja, różne obrzędy utwierdzające w wierze (czyli de facto braku wiedzy), w centrum których, poza Bogiem, którego nie widać, jest ksiądz, którego widać - to on dokonuje różnych czynności pozwalających na zaspokojenie potrzeby wiary.
Zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej ksiądz to Bóg.
Nie w całej, może w jakichś specyficznych ośrodkach. Tam jest z tym w ogóle zabawnie, bo po mszy niedzielnej ludzie udają się do domów, żeby pomodlić się do znacznie ważniejszej bogini - Pachamamy, która zajmuje się np. plonami. Jezus zbawiciel jest ważny, ale przecież trzeba mieć co do garnka włożyć ;>
Na szczęscie kuria biskupia odcina się od ojca dyrektora, a każdemu innemu księdzu do głowy by nawet nie przyszło palenie książek. Już raz to przeszliśmy: w czasie II WŚ.
Odcina się chyba na zasadzie standardowej - nie dyskutujmy o tym samo zniknie (jak w przypadku księdzy pedofilów). Co do tego niepalenia książek, to ja nie byłbym taki pewien.
To, że wierzę, to moja prywatna sprawa, czy ja musze zmuszac całe otoczenie, by wierzyło w to, co ja i tak samo, jak ja?
Musisz, choćby przez zawarcie związku małżeńskiego -> dziecko -> ochrzczenie dziecka = włączenie do wspólnoty Kościoła. I chyba też trzeba "pomagać" bliźnim, którzy "zbłądzili" ?
Chociaż jak sie tak przyjrzeć bliżej to własciwie kler mozna w całości do Ferengi porównać. A każdy biskup to damon co to sie tylko zasadami zaboru kieruje. Ojca dyrechtora to ja bym na naczelnego wodza Ferengich dał.
Ja bym aż tak nie uogólniał. Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe. Są tam też ludzie dobrzy.
Prawdę mówiąc mam dosyć szerzenia przez niego nienawiści do różnych grup ludzi.
Może on po prostu idzie śladami Boga starotestamentowego?
Już raz w historii coś takiego było i to nie tak dawno. Szerzący nazywał się Hitler. Może ktoś się oburzyć, ale taka jest prawda. Rydzyk = Hitler i już.
Tu już przywaliłeś. Czy Ty w ogóle rozumiesz do kogo porównujesz Rydzyka?
Zresztą robicie z tego Rydzyka niewiadomo kogo. On przecież jest nikim w porównaniu z niektórymi amerykańskimi telewangelistami. To zjawisko, jego skala jest niesamowita.
Przykład jednego, podrzucony przez Dawkinsa w Bogu urojonym: Niejaki Oral Roberts w 1987 r. ogłosił swojej telepubliczności, że jak nie zbierze do końca marca tego roku 8 milionów dolarów, Bóg zakończy jego życie. Ludki uwierzyły i O.R. zebrał 9,1 miliona dolarów. Roberts później mówił, że Bóg wskrzesił jakichś zmarłych wykorzystując jego posługę.
Zresztą co tam telewangeliści, George Bush też posłużył się Bogiem mówiąc w 2005 r, że to on kazał mu zaatakować Irak, Afganistan i że jest to część jego boskiego planu. ...
No i w końcu mamy Mormonizm, założony w XIX wieku przez niejakiego Josepha Smitha (żeby zbijać kasę). Ponad połowa Amerykanów uważa, że to normalny odłam Chrześcijaństwa. Ludzie no, jak tak można.
Może i podobieństwa charakteru są w jakimś stopniu zauważalne, ale to nie ta sama siła oddziaływania. Jest na tej planecie parę osób które zasługują na przyrównanie do Adolfa, ale chyba jeszcze nie jest to Rydzyk.
Cytat
To, że wierzę, to moja prywatna sprawa, czy ja musze zmuszac całe otoczenie, by wierzyło w to, co ja i tak samo, jak ja?
Musisz, choćby przez zawarcie związku małżeńskiego -> dziecko -> ochrzczenie dziecka = włączenie do wspólnoty Kościoła. I chyba też trzeba "pomagać" bliźnim, którzy "zbłądzili" ?
Nie mam męża ani dziecko. A bliźni, moi przynajmniej, maja prawo wierzyć lub nie, jak sami chcą. Jeśli przez to jestem złą chrześcijanką, to już trudno.
"Mogę pójść za furtę klasztoru, choć od tego nie będę lepsza.
Bo ja wierzę, że jednak dla Niego nie ostatnia jestem, lecz pierwsza..."
To fragment piosenki z Kabaretu Olgi Lipińskiej. Całego tekstu nie zacytuję, żeby nie zawalać topicu.
Musisz, choćby przez zawarcie związku małżeńskiego -> dziecko -> ochrzczenie dziecka = włączenie do wspólnoty Kościoła. I chyba też trzeba "pomagać" bliźnim, którzy "zbłądzili" ?
Czy to jest zmuszanie? No z tym dzieckiem to dwuznaczne,. Ale ci którzy zabłądzili? Gdzie Biblia nakazuje zmuszać takich do wiary? Przecież głoszenie "Słowa Bożego" innym to nie zmuszanie ale proponowanie swojej wiary. Zmuszanie to chyba jest związane z użyciem siły, przymusu itp.
Do wiadomości Toma. Doskonale wiem do kogo przyrównuję. Wyrwałes kawałek z kontekstu. Napisałem, że chodzi mi o szerzenie nienawiści i nietolwrancji przez o.Rydzyka. Tak samo robił to Hitler mówiąc o wyższości rasy aryjskiej i o podrzędności i nie zasługiwaniu na życie innych ludzi ze wzgledu na pochodzenie, kolor skóry czy orientację seksualną. Rydzyk szerzy antysemistyzm i nietolerancję wobec wszystkich, którzy nie dają mu kasy i nie słuchaja jego radyjka. O tv nie wspomne. Porównanie dotyczy przede wszystkim pogladów a czynów jedynie niektórych. Z drugiej strony taki Rydzyk to przyczynia sie do opinii o zachłanności kleru. Chociaz jeszcze nie spotkałem księdza, który by nie był materialistą i nie zbierał na tacę by kupic nowszy samochód.
Masy ludzi są rasistami (mniejszymi lub większymi), znakomita większość nie toleruje homoseksualizmu. W Polsce "przyjęło się" nazywanie osób skąpych "Żydami", w kółko się słyszy 'ruski', 'szwab', 'żółtek' itp. Wiele osób prezentuje zupełnie bezsensowną nienawiść do innych, jednak nie stawia się między nimi i Hitlerem znaku równości. Rydzyk jest jaki jest, ale we wszystkim do Hitlera mu daleko.
Czy to jest zmuszanie? No z tym dzieckiem to dwuznaczne
A co jest tam takiego dwuznacznego?
Zresztą dyskusje o tym były już kilka stron temu.
Z trochę innej beczki polecam poczytanie topicu o wierze w zabobony. Uśmiałem się setnie -> link
Z trochę innej beczki polecam poczytanie topicu o wierze w zabobony
Też się uśmiałem, choć to nie do śmiechu, że w XXI wieku nadal wierzy się w takie badziewia sprzed wielu wieków. I na co nam cały ten rozwój technologiczny i naukowy, skoro i tak wygrywa z nimi religia i zabobony...
Przecież głoszenie "Słowa Bożego" innym to nie zmuszanie ale proponowanie swojej wiary. Zmuszanie to chyba jest związane z użyciem siły, przymusu itp.
Zdarom, że tylko wspomnę o wojnach religijnych i krucjatach... "Przepraszamy, bo myśmy tu chcieli zaproponować naszą wiarę. Co? Nie?" I mieczem ich, a jak..
Ja też się uśmiałem do rozpuku, zwłaszcza z "nowoczesnego" wsadzania do pieca. Nie wspomnę już o innych zabobonach typu "kokardki z bozinką" i wylizywanie. Ale ten babiniec głupi, że aż strach pomyśleć. Ale komu się nie zdarzyło splunąć na czarnego kota? nie wierzę w różne uroki, ale na kota spluwam na wszelki wypadek 😉
Ale komu się nie zdarzyło splunąć na czarnego kota?
Mi. Lubię czarny kolor 🙂 Poza tym - heh, przecinanie drogi działa w obie strony. Jak ja przetnę ją kotu, to pecha może mieć on... 😉
Gdyby nie jakaś podświadoma wiara w absurdy, abstrahując delikatnie od tematu kościelnego, łańcuszki szczęścia nie miałyby się tak dobrze. Ale niestety - ludzie piszą "nie jestem przesądny, ale przesyłam dalej by nie stało się jakieś nieszczęście" 😉
Żeby nie wiara w zabobony to nikt by też w totka nie grał. W końcu statystycznie to prawie niemozliwe żeby poprawnie wytypować kombinację 6 z 49 liczb. Z tego co pamiętam z kombinatoryki to prawdopodobieństwo jest jak 1:14000000. Zdaje się, że większe jest, że asteroida spadnie nam na głowy za kilkanaście lat. ;>Ale ludzie wierzą, że się im poszczęści (ja zresztą też) i się modlą do Boga (ja nie) żeby dał im wygrać. Zupełnie jak w tym dowcipie (chyba wiecie którym). Jak by mi się udało wygrać to co było wczoraj do wygrania, a nawet i połowę tego to sfinansowałbym sprowadzenie na TrekSferę jakiejś gwiazdy Treka. (Może i samego Nimoya?) 😉
ludzie piszą "nie jestem przesądny, ale przesyłam dalej by nie stało się jakieś nieszczęście"
Ja jestem konsekwentny i jak tylko i każdy łańcuszek np na GG czy NK, za jakąkolwiek treścią kończy się na mnie, a dokładniej na koszu. Koty na ulicy zostawiam w spokoju, bo nie bardzo wiem, dlaczego akurat czarny kot ma mieć wpływ na moje życie,a kot w łaty już nie... Choć uczciwie przyznam, że długo nie mogłem przełamać się, żeby przejść pod drabiną czy słupem. Niestety każdy ma jakieś odchyły 😛 ale teraz już żadna drabina mi nie straszna. 🙂
Żeby nie wiara w zabobony to nikt by też w totka nie grał.
A to chyba nie kwestia zabobonu, a matematyki. Fakt, szanse są skrajnie małe, ale są. Szczęście też chyba ma niewiele tu do powiedzenia, po prostu albo trafisz albo nie i tyle. Choć pewnie gdybym strzelił szóstkę, to krzyczał bym że miałem ogromne szczęście.
W różne dziwne zabobony się wierzy, np: nie wolno huśtać wózka bez dzieciaka w środku, koniczyna, kominiarz, piątek 13 itp.
A co jest tam takiego dwuznacznego?
Zresztą dyskusje o tym były już kilka stron temu.
Właśnie na tych stronach ta dwuznaczność jest wypisana.
Zdarom, że tylko wspomnę o wojnach religijnych i krucjatach... "Przepraszamy, bo myśmy tu chcieli zaproponować naszą wiarę. Co? Nie?" I mieczem ich, a jak..
Nie zaprzeczam temu co było, ale nie można mówić że samo bycie wierzącym nakłada na mie obowiązek zmuszania innych do mojej wiary.
Nie zaprzeczam temu co było, ale nie można mówić że samo bycie wierzącym nakłada na mie obowiązek zmuszania innych do mojej wiary.
Oczywiście, że nie, chodzi właśnie o interpretację wiary, która wielokrotnie jest wykorzystywana przy konfliktach. Choćby przytoczony kilka postów temu Bush który też twierdził, że prowadzi go Bóg. Gdyby wiara była odpowiednio interpretowana, to świat byłby o niebo lepszy... Choć biorąc pod uwagę stary testament...
Kolejny offtopicowy post przeniesiony do Pogaduszek.
Wiara jest dobrze interpretowana przez kościół katolicki. Każdy może powiedzieć że bóg go prowadzi. Co ma do tego interpretacja. Przykazanie miłości nie pozostawia wiele pola do interpretacji.Wracając do tematu psa chciałem się przyznać do dalszych zbrodni zabiłem kiedyś królika drewnianą palką i jak by tego było mało to potem go zjadłem z rodziną na obiad (dodatkowe mięso do wyboru wiecie wielkanoc). oprócz tego planuje dalsze zbrodnie - mam zamiar dokonać dorocznego masowego mordu na karpiach w grudniu tego roku. I co wy na to niezły ze mnie psychopata co??
